Przygoda na początek
Dobór rozmiaru w zakupach przez internet jest problemem znanym dziś niemal każdemu. Tabele rozmiarów bywają zwodnicze i zawiłe lub napisane na kolanie na podstawie informacji wyssanych z palca.
W przypadku Varusteleki tabela rozmiarów dostępna na polskim rynku wydaje się być jasna i logiczna. Nie ma jednak tak łatwo, wciąż można mieć problem z dobraniem rozmiaru za pierwszym razem, szczególnie gdy zostanie wszyta zła metka. Pech chciał, że trafiło na mnie. Oczywiście trzeba docenić wsparcie firmy, bluza została wymieniona na nową najszybciej jak to było możliwe.
Rewia mody
Pierwsze wrażenia z wdzięczenia się przed lustrem z mundurem Varusteleka L4 były przeciętne. Ten sprzęt naprawdę nie ma szans na wybiegach haute couture. Jest bardzo prosty, workowaty i zachowawczy w kroju. Nie ma podkreślających talię wcięć ani przewężeń na spodniach. Jeśli filozofią jaką wyznajesz jest „po pierwsze: wyglądaj świetnie”, to nie jest to zestaw dla Ciebie. Ale nie kończ jeszcze czytania, bo to wszystko ma swoje uzasadnienie.
Zdjęcia: Jerzy Dragoński, MILMAG
Varusteleka L4 i skandynawska filozofia
Dodając przymiotnik „skandynawskie” do czegokolwiek, tworzymy zrozumiałe określenie czegoś prostego, funkcjonalnego, wygodnego i efektywnego. W elementach systemu Varusteleka znajdziemy te cechy w każdym centymetrze.
Krój munduru został tak zaprojektowany, aby mimo braku wielu „wodotrysków”, jakie oferuje konkurencja, zapewniał maksymalny komfort użytkowania oraz trwałość. W projektowaniu wykorzystano doświadczenia fińskiej armii, a same produkty rozwijane są przez lata, żeby sprostać najtrudniejszym warunkom.
Materiał
Odpowiednio dobrane składniki – 50% bawełny, 48% poliamidu i 2% elastanu w tkaninie o gramaturze 220 g/m2 (w przypadku kamuflażu Multicam jest to 48% bawełna, 48% poliamid, 4% elastan) – dały mundurowi specyficzne cechy. Materiał jest rozciągliwy w jednym kierunku, odpowiednio w spodniach po długości i w bluzie po szerokości. Dzięki temu spodnie pozwalają wygodnie kucać, podnosić wysoko nogi i klęczeć, czy też przyjmować różne, nieopisane w podręcznikach karkołomne postawy strzeleckie.
Bluza nie przeszkadza w wygodnym schylaniu się, wysuwaniu ramion do przodu i nie wisi luźno, choć daje możliwość noszenia dodatkowej warstwy pod spodem.
Skład materiału pozwala mundurowi relatywnie szybko schnąć i odprowadzać nadmiar wilgoci w przeciętnych warunkach pogodowych. Dzięki poliamidowi i wykorzystaniu techniki wytwarzania Rip-Stop, materiał jest trwały i odporny na rozdarcia, a jeśli już pojawią się uszkodzenia, ich dalsze powiększanie się jest utrudnione. Niestety, jego trwałość została okupiona nieco mniejszą oddychalnością co powoduje, że w gorące dni użytkownik odczuje, że nie ma na sobie lekkiego i oddychającego materiału. Brak wentylacji w spodniach jest tu chyba największym minusem potęgującym odczuwanie tego problemu.
Spodnie L4 Combat Pants
Wzmocnienia i kieszenie
Zachowawczy krój munduru nie jest bynajmniej wadą. To w końcu mundur i priorytetem jest przede wszystkim użyteczność. Projektanci fińskiej firmy kierowali się tym w każdym aspekcie, tworząc L4 Combat Pants.
Opis zacznijmy może nietypowo – od dołu. Spodnie wyposażone są w zwężane za pomocą rzepa mankiety nogawek, zrobione z Cordury 500, wzmacniające wrażliwe miejsce oraz zmniejszające wchłanianie wilgoci, która jest tak oczywista podczas marszów w terenie.
Na łydkach znajduje się pierwsza para kieszeni, znana z noszenia w niej stazy czy innych drobnych przedmiotów które powinny być łatwo dostępne w postawie klęczącej. Kieszenie są zapinane na rzep.
Wyżej, z tyłu pod kolanem, znajduje się ściągacz w postaci obustronnych języków zapinanych na rzep. Umożliwia on ograniczenie szerokości spodni, szczególnie przydatne podczas noszenia wkładek na kolanach. Dzięki ich dopięciu wkładka pozostaje na swoim miejscu i nie przesuwa się na boki.
Dalej mamy kieszenie na wspomnianą wkładkę. Nie jest to skomplikowany produkt z wyprowadzoną na zewnątrz osłoną z tworzywa, lecz proste rozwiązanie podobne do tego jakie znamy ze spodni munduru wz. 2010. Kieszenie są od spodu zapinane na rzep. Na tym jednak podobieństwa się kończą. W spodniach Varusteleka kieszenie na wkładki są wykonane z Cordury, która sama z siebie zwiększa ich odporność na rozcięcia i nieco łagodzi ewentualne urazy podczas klęczenia na nierównościach.
Dodatkowo dzięki takiemu wykonaniu nie wchłania zbytnio wilgoci, co jest bardzo istotne podczas realizacji zadań w trudnych warunkach. W testach bez wkładek, choć czuć było wilgoć rosy, to materiał pod spodem nie nabierał wody i nie robił się nieprzyjemny w dotyku. W kieszeni zmieści się wkładka ze spodni wzór 2010, ale wymaga ona dopasowania z użyciem nożyczek.
Wyżej znajdują się klasyczne kieszenie boczne. Miechowa konstrukcja pomieści sporo, nie ma problemu z włożeniem do niej ręki w rękawiczce. Ciekawy jest za to sposób zamknięcia. Oprócz rzepa, a raczej pomiędzy dwoma rzepami, na środku, znajduje się dodatkowy guzik kanadyjski.
Taśma, na jakiej guzik jest naszyty, jest długa i pozwala guzikowi przemieszczać się o kilka centymetrów w przód i w tył. Pozwala to na włożenie gołej ręki do kieszeni po odpięciu tylko jednego rzepa. Daje to także możliwość zaślepienia rzepa jakimś kawałkiem materiału lub patchem i umożliwia ciche korzystanie z kieszeni tylko przy użyciu guzika. W przypadku silnego zabrudzenia rzepa lub pokrycia go wbitym śniegiem, guzik może stać się jedynym działającym zapięciem.
Na podobnej wysokości, ale z przodu uda, znajdują się kolejne kieszenie, które pomieszczą na szerokość spokojnie magazynek, ale zapiąć się ich z magazynkiem nie da, więc raczej nie jest to ich zasadnicze przeznaczenie.
Ostatnia para kieszeni to te, do trzymania w nich rąk. Nie trzymacie rąk w kieszeniach w mundurze? Oczywiście, ja też nie… Znów są wygodne, duże i łatwo dostępne, choć nie odstające. Nawet w rękawiczkach nie będzie problemu do nich sięgnąć.
Wygoda
W kroku wszyty jest kawałek materiału w kształcie rombu, eliminujący napięcia i zwiększający komfort użytkowania oraz zakres ruchomości.
Pas jest regulowany wbudowaną gumą napinaną po bokach przy użyciu taśm rzepa. Element ten jest wymienny, więc nawet gdy guma przestanie już prawidłowo działać, łatwo będzie ją zmienić.
Spodnie mają dość wysoki stan, z tyłu wręcz uwydatniony lekkim poszerzeniem. Ma to na celu zwiększenie komfortu pracy z pasem taktycznym lub plecakiem. Faktycznie trzeba przyznać, że podczas krótkiego testu spodnie nie zsuwały się poniżej pasa ani nie zwijały pod pasem prowadząc do otarć i dyskomfortu. Szerokie, pięciocentymetrowe szlufki posiadają dodatkowe pętle do zaczepienia rzeczy, które będą się potem obijać o nogi. Chociaż prawda, że jest to świetne miejsce na rękawiczki. W pasie mamy też solidne pętle na szelki, a przecież każdy komandos wie, że szelki są najlepsze.
Ciekawostkę znajdziemy wewnątrz spodni. Kieszenie „na ręce” są przymocowane pętlami z shockcordu do miejsca, gdzie zaczyna się wkładka ochronna na kolanie. To jest banalnie proste ale doskonałe rozwiązanie, Podczas klękania, siadania i wstawania powoduje, że materiał doskonale układa się na nodze. Zauważyliście, jak fajnie się siada lub klęka, gdy delikatnie podciągnie się spodnie na udzie ręką? No to tu, macie to zautomatyzowane!
Bluza L4 Field Jacket
Varusteleka L4 Field Jacket wpisuje się także w skandynawską wstrzemięźliwość. Producent nie wszył kieszeni na dole bluzy, gdyż mogły by przeszkadzać podczas noszenia pasa taktycznego, kamizelki, czy choćby plecaka z pasem biodrowym.
Zapinana na zamek bluza ma ogromną patkę ochronną zapinaną rzepami, dodatkowo u dołu i u góry przy kołnierzu, zapinaną na guzik kanadyjski. Patka posiada rzep na stopień.
Dół posiada ściągacz, który można łatwo napiąć lub rozluźnić korzystając z blokującej beczułki.
Dwie ogromne kieszenie na piersiach są zapinane zamkiem, od strony zewnętrznej, aby ułatwić dostęp do kieszeni w kamizelce kuloodpornej.
Na ramionach znajdują się kolejne kieszenie zapinane na zamek błyskawiczny. Znów nie ma tu żadnego problemu z dostępem w rękawicach, pojemność kieszeni jest imponująca. Na kieszeniach naszyty jest rzep do przyczepiania stopni, oznak identyfikujących i morale patches. Jest na tyle duży, że nie będzie problemu z upchnięciem wszystkich wymaganych oznaczeń.
Wszystkie zamki w kieszeniach posiadają markowe zamki Kroko i ogonki ułatwiające otwieranie w rękawicach. Pod pachami znajdują się ogromne wywietrzniki, zapinane także na zamki błyskawiczne. Po otwarciu dają naprawdę świetną wentylację i w upałach są niezastąpione. Łatwo można je otworzyć i zamknąć samodzielnie.
Kieszenie na wkładki ochronne na łokciach są tej samej wielkości co te na kolanach i także są wykonane z cordury. Mankiety są zapinane rzepem. Kołnierz kurtki to naturalnie stójka, zmniejszająca otarcia powstające przy noszeniu wyposażenia i broni. Chroni także przed łuskami strzelającego obok kolegi. Kto tańczył z gorącą łuską pod koszulą, ten wie jakie to ważne. Jest także oczywiście rzep na nazwisko na piersi.
Varusteleka L4 – krój krojem, ale jak się nosi?
Na początku podszedłem z bardzo dużym sceptycyzmem do tych produktów. Skromne, bez bajerów, bez kilku rodzajów materiału i gadżeciarskich innowacji jakich rynek jest pełen.
Okazało się jednak, że w tej prostocie i pozornej skromności ukryty jest doskonały projekt. Choć nie ma wielu supernowoczesnych elementów, jakie oferuje konkurencja z podobnej półki cenowej, to ostatecznie dobrym projektem i prostymi rozwiązaniami Varusteleka wyeliminowała wiele problemów trapiących produkty dla wojska.
Mundur nie jest bardzo ciężki, pomimo zastosowania bardzo trwałych materiałów. Choć spodnie mogłyby być nieco bardziej oddychające, to zastosowane w bluzie wywietrzniki doskonale dają radę ze schładzaniem organizmu. Ruch nie jest ograniczony w żaden sposób i ani czołganie się, ani klękanie, ani składanie do broni w wymuszonych postawach nie sprawia trudności. Sprytne rozwiązania, jak elastyczny ściągacz w pasie czy ściągacze na kolanach dają ogromny komfort codziennego użytkowania. Elementy z Cordury bardzo dobrze sprawdzają się ochraniając kolana i łokcie, nawet zanim jeszcze wypełnimy kieszenie wkładkami ochronnymi. Warto także wspomnieć o tym, że materiał jest wykonany w technologii NIR, co oznacza redukcję widoczności przy wykorzystaniu systemów noktowizyjnych.
Podsumowanie
Varusteleka nie proponuje sprzętu dla amatorów prężenia się przed lustrem i chwalenia super nowoczesnym wyposażeniem. To raczej wyposażenie do ciężkiej pracy w polu, którego walory zauważysz składając się do strzału, rzucając na ziemię, zjeżdżając tyłkiem po powalonym betonowym stropie czy przebijając przez gęste krzaki. Jest dobrym kompanem do codziennej służby i najcięższych wyzwań. Biorąc pod uwagę ceny w jakich oferowane są produkty Varusteleka wielu stanie przed dylematem wyboru ponadczasowej jakości czy bajerów oferowanych przez konkurencję. W tym wyborze Wam nie pomogę, sami musicie zdecydować co ważniejsze.
Dziękujemy Varusteleka za przekazanie kompletu L4 w kolorze Ranger Green do testów:
- bluzy L4 Field Jacket, dostępnej w cenie 870 zł,
- spodni L4 Combat Pants 1 131 zł.
Współpraca reklamowa. Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji.
