Przejdź do serwisu tematycznego

Stribog SR9A3 – Trzecia generacja słowackich PCC

Słowacki Grand Power z impetem wchodzi na polski rynek. Może jeszcze nie jak burza, ale z pewnością ze zdwojoną siłą. Szeroką gamę pistoletów, oferowanych w kilku popularnych kalibrach, uzupełniają pistolety maszynowe Stribog, które są w naszym dynamicznym slangu aktualnie zwane PCC, choć być może określenie PM, uważane przez niektórych za przestarzałe, jest równie odpowiednie.

PCC

Pistol Caliber Carbine, czyli karabinek na nabój pistoletowy, już od dwóch lat stanowi osobną konkurencję sprzętową w strzelectwie dynamicznym IPSC. I z każdym kolejnym rokiem zyskuje na popularności. Atrakcyjność tego sportu w ujęciu generalnym polega na różnorodności torów dostępnych dla strzelca. To sprawia, że strzelectwo IPSC oferuje cały czas nowe wyzwania dla zawodnika. Klasa PCC niejako wypełnia lukę między konkurencjami pistoletowymi a karabinowymi. W Polsce niestety nie organizuje się zbyt wielu dynamicznych zawodów karabinowych, a – co istotne – PCC odbywa się na tych samych torach, na których strzelają „pistoleciarze”. Dlatego na większości organizowanych w naszym kraju zawodów w pistolecie IPSC można także strzelać PCC, zdobywać medale i być klasyfikowanym w rankingu. A z roku na rok przybywa strzelców, których wciągnął „dynamiczny PM”.

Niezawodność

Dostaliśmy na testy Striboga w wersji samopowtarzalnej, pochodzącego z najnowszej – trzeciej już – generacji. W naszym egzemplarzu lufa miała długość 10 cali, choć występują także wersje z 14-calową. Poprzednia generacja Striboga A2 cieszy się świetną opinią. Użytkownicy doceniają w szczególności ich niezawodność i wytrzymałość. Podobno nawet ekstremalnie zabrudzone egzemplarze nadal strzelały bez problemów. Zawdzięczać to mają prostocie konstrukcji. Czas pokaże, czy wersja A3 będzie miała równie dobre opinie w tym zakresie. W każdym razie my nie zamierzamy doprowadzać swoich zabawek do skrajnych poziomów zabrudzenia i tego akurat testować nie będziemy. Jedyne znane nam przed testem zarzuty dotyczyły magazynków, więc tej kwestii również postaramy się dokładniej przyjrzeć.

Opóźniacz rolkowy i pozostałe mechanizmy

W najnowszej wersji producent zastąpił ciężki zamek swobodny, mechanizmem z opóźniaczem rolkowym. To pozwoliło obniżyć masę pracującego elementu, dzięki czemu broń ma mieć mniejszy odrzut i podrzut. Na uwagę zasługuje także fabryczne urządzenie wylotowe, które niewątpliwie ma wpływ na zmniejszenie tych niepożądanych efektów.

Mechanizmy karabinka, lufę i suwadło wykonano ze stali. Korpus i komora zamkowa to głównie aluminium, a komora spustowa występuje podobno w dwóch wersjach: ze stopu lekkiego lub z tworzywa. My mieliśmy okazję zapoznać się z tą drugą. Składana kolba również została wykonana z tworzywa.  Wszystko to sprawia, że broń jest niezwykle lekka – 2,5 kg bez magazynka. Warto wspomnieć, że producent ma w ofercie adapter do kolb AR-15 – wymiana kolby wydaje się zabiegiem niezbędnym dla chcących używać Striboga w IPSC. Zaletą konstrukcji jest dostosowanie pod kątem potrzeb strzelców leworęcznych. Bezpiecznik skrzydełkowy, zwalniacz magazynka, jak i zwalniacz zamka są obustronne.

Dźwignię przeładowania można zamocować z lewej lub prawej strony broni, a nowością w wersji A3 jest sposób jej działania. W nowym Stribogu nie pracuje ona w trakcie strzelania i pozostaje w przednim położeniu. Bezzwrotna dźwignia daje dużą dowolność w ułożeniu na łożu ręki podtrzymującej, tworząc swego rodzaju półkę pod kciuk. Dźwignia sprawia wrażenie solidnej, jednak widzimy potencjał do jej optymalizacji.

Łoże wyposażono w szyny Picatinny u góry i od dołu. Służą do mocowania przyrządów celowniczych, dodatkowych chwytów i innych akcesoriów.  Producent oferuje fronty w kilku długościach. Chwyt pistoletowy jest dość typowy, wykonany z tworzywa sztucznego i o niezbyt agresywnej fakturze. Jednym słowem – klasyka. Niestety, jest integralną częścią komory spustowej a jego dopasowanie do własnych preferencji będzie prawdopodobnie wymagało nieodwracalnych ingerencji mechanicznych.

Nie możemy nie wspomnieć o bezpieczniku, który naszym zdaniem jest najmniej intuicyjnym rozwiązaniem w Stribogu. Działa on w dokładnie odwrotny sposób niż te montowane w AR-15. Sprawia to, że do szybkiego odbezpieczenia broni potrzebujemy użyć zarówno kciuka, jak i palca wskazującego, co ma niebagatelny wpływ na szybkość na torze. Wiemy już, że dostępne są na rynku alternatywne bezpieczniki, zmieniające kierunek jego działania.

Magazynki

W testowanym komplecie otrzymaliśmy dwa magazynki z tworzywa sztucznego – jeden o pojemności dwudziestu, a drugi trzydziestu nabojów. Oba przezroczyste, ze wskaźnikami amunicji i fakturą ułatwiającą chwytanie. Niestety, ich podstawową wadą była niewielka masa. Zrzucenie magazynka poprzez samo naciśnięcie zwalniacza okazało się niemożliwe i trzeba było się posiłkować drugą ręką. W strzelectwie dynamicznym może to powodować stratę jakże cennego czasu. Ciężka stopka prawdopodobnie załatwiłaby sprawę.

Od znajomych strzelców używających poprzednich wersji Striboga wiemy także, że sporo do życzenia pozostawia wytrzymałość fabrycznych magazynków. Zdarzają się pękające donośniki, łamiące się szczęki a nawet całe korpusy. Nie powinno to jednak w żaden sposób przekreślać całościowej oceny testowanego sprzętu. Magazynki się psują, to się zdarza.

Te które mieliśmy okazję testować wyposażono w metalowe szczęki, które to według producenta powinny wyeliminować wszelkie problemy związane z wytrzymałością. Nas to jednak nie przekonało. Załadowanie do deklarowanej pojemności było praktycznie niemożliwe i zdarzały się sytuacje, kiedy magazynki wypinały się w trakcie strzelania. Starszy typ takich problemów nie wykazywał.

Spust i reset

Już pierwsze strzały pokazały, że mamy do czynienia z dopracowanym mechanizmem spustowym. Działa płynnie, a jego opór wynosi około 2,7 kilograma. Skok jałowy i reset są krótkie, ewidentnie przemyślane pod kątem szybkiego strzelania. Typowy strzelec rekreacyjny może tego jednak nie docenić. Chcąc skorzystać z krótkiego resetu trzeba umieć naprawdę dobrze strzelać. Natomiast w wyczynowych konkurencjach dynamicznych, sposób działania mechanizmu spustowego i każdy milimetr resetu w jedną lub drugą stronę mogą mieć kolosalny wpływ na ostateczną klasyfikację w zawodach. Nie da się jednak ukryć, że rozważylibyśmy wymianę języka spustowego na prosty, bardziej wyczynowy, niemniej ogólna ocena, biorąc pod uwagę pierwotne przeznaczenie tej broni, jest bardzo pozytywna.

Celność a muszka przesłaniająca świat

Stribog jest fabrycznie wyposażony w mechaniczne przyrządy celownicze. Są co prawda składane, jednak zamontowano je na stałe. Muszka i przeziernik z początku budziły nasze obawy. Wszak w kategorii PCC IPSC strzela się głównie przy użyciu kolimatorów, a producenci wyposażający swoją broń w muszkę i przeziernik, nie wiedzieć czemu, zestawiają je dosyć ciasno utrudniając tym samym szybkie składanie. Jednak zarówno konstrukcja broni oraz wspomniane wyżej przyrządy pozwalają wysnuć wniosek, że i okazjonalni strzelcy będą w stanie wycisnąć ze słowackiego karabinka całkiem sporo. Ostrzelanie celów metalowych (jednokrotne) oraz tekturowych tarcz IPSC (dubletami) na odległościach zbliżonych do tych pojawiających się na torach podczas zawodów, nie stanowiło żadnego problemu. Muszka co prawda zasłania cel nawet na niewielkich odległościach, jednak nie miało to wpływu na celność, którą należy ocenić naprawdę wysoko, mimo iż przyrządy w Stribogu nie są regulowane. Dublety w polach „alpha” wchodziły wręcz same. Wystarczyło tylko zbytnio broni nie przeszkadzać.

Ku naszemu zaskoczeniu również statyczne strzelanie na odległość 100 m okazało się nie być problemem. Co prawda na tym dystansie muszka przesłania już „większość świata”, ale uzyskanie charakterystycznego brzdęku trafionej blachy nie stanowiło problemu.

Odrzut i podrzut

Po przeczytaniu teoretycznych opisów mechanizmu opartego o rolkę opóźniającą sami byliśmy ciekawi, jak ta zabawka kopie w praktyce. Na strzelnicy okazało się, że producent dotrzymał obietnicy. Nie będąc rusznikarzem ani konstruktorem broni trudno do końca zrozumieć wszystkie rozwiązania techniczne i działające na nie siły. Pozostaje więc skupić się na odczuciach (nie mylić z uczuciami – faceci nie mają uczuć). Te są w pełni pozytywne.

Akurat mieliśmy na podorędziu konkurencyjny PCC, do tego po wielu przeróbkach mających na celu jego dostosowanie do strzelectwa dynamicznego. W skrócie – w jego ulepszenie włożono równowartość broni. Wspomniane modyfikacje poprawiły pracę większości mechanizmów, ale – co zaskakujące – wrażenia ze strzelania ze Striboga były porównywalne, chociaż skupienie przy szybkich dubletach wypadało na korzyść konkurencyjnego PCC. Możliwe, duże znaczenie miała tu dłuższa lufa „wyścigowego sprzętu”. Zdajemy sobie oczywiście sprawę, że poza mechanizmem zamka na wrażenia ze strzelania niemały wpływ ma urządzenie wylotowe. Sumaryczna ocena jest jednak wysoka. Stribog to świetny karabinek, który po wyjęciu z pudełka nie wymaga żadnych przeróbek na potrzeby rekreacyjnego strzelania i pierwszych doświadczeń ze strzelectwem dynamicznym. Jego dostosowanie do poziomu mistrzowskiego pewnie będzie wymagało ingerencji i poprawek. Nie odkrywamy tym Ameryki – strzelcy wyczynowi po prostu lubią poprawiać.

Warto wspomnieć, że po pierwszych kilku strzałach nie do końca byliśmy przekonani do spustu, jednak bardzo szybko zmieniliśmy nasze przyzwyczajenia i stwierdziliśmy, że fabryczny spust produkcji Grand Power jest zadziwiająco udaną konstrukcją. To, w połączeniu ze stosunkowo małym podrzutem i odrzutem, pozwalało na szybkie i celne przenoszenia, nawet przy mocno odległych celach. „Hamulcowym” w tej kwestii pozostały mechaniczne przyrządy celownicze. W egzemplarzu z kolimatorem sytuacja miała się dużo lepiej.

Potencjał

Nie można także pominąć faktu, że zarówno producent, jak i istniejąca na rynku konkurencja zauważyli wyczynowy potencjał karabinków Striboga. W sprzedaży coraz łatwiej znaleźć części do modyfikacji – kompensatory, adaptery do kolb, języki spustowe, łoża, sprężyny, bezpieczniki, lejki, stopki magazynków. Jeśli tylko będą pasować do modeli trzeciej generacji, to jesteśmy „w domu”. Jeśli nie, pewnie niedługo zostaną dostosowane do nowej odmiany.

Skorzystaliśmy również z możliwości strzelenia poza konkurencją na jednym z torów w trakcie świetnych zawodów Zimowej Ligi INDORA w Łodzi z egzemplarza wyposażonego w kolbę AR-15 i kolimator. Stribog okazał się bardzo szybkim i konkurencyjnym PM-em, jednak doświadczyliśmy wspomnianych wcześniej problemów z magazynkami. Jesteśmy zdania, że wyposażenie tej broni w któryś z markowych kompensatorów jeszcze bardziej poprawiłoby skuteczność przejść pomiędzy celami.

Co nam się jeszcze podobało? Kompaktowość konstrukcji, a szczególnie smukły kształt i masa. Składana kolba, mimo oczywistego braku regulacji, okazała się dobrze dopasowana do naszej anatomii. Wciąż wygodniej było z egzemplarzem wyposażonym w regulowaną kolbę AR-15.

Podsumowując, Grand Power Stribog SR9A3 jest świetnym karabinkiem PCC (czy pistoletem maszynowym – jak zwał, tak zwał), oferującym wysoką jakość za całkiem sensowne pieniądze. Może jeszcze nie jest zbyt popularny w Polsce, ale jest to konstrukcja z perspektywą.

 

Dziękujemy firmie INCORSA za użyczenie broni do testów.

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

AHSS FXS-9 – (Mój) pierwszy pistolet

Na każdego przychodzi czas, by wykonał pierwszy poważny krok w obranej przez siebie dziedzinie. Zwykło się wykonywać ten krok ostrożnie i zachowawczo. Ja na swojej „strzeleckiej…

CMMG Mk47 Resolute – Ciekawa hybryda

Dzwoni telefon. Aha, to mój Milmagowy redaktor naczelny. – Cześć Anka! Mamy nowy karabinek do przetestowania…

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X