Pentagon, ale z Grecji
Zaczynali jako sprzedawcy tzw. surplusu (nadwyżek wojskowych), by potem rozpocząć produkcję własnych wzorów, pozycjonując się w segmencie średniej półki cenowej. Ta historia zabrzmiała mi znajomo, bo nasz rodzimy producent z kameleonem w logo przeszedł w zasadzie tę samą ścieżkę. Pentagon to firma pierwotnie ulokowana w Niemczech, a w 1993 przeniesiona do Grecji, gdzie sobie siedzi do dziś. Zmiana profilu działania nastąpiła też w podobnym czasie co u Helikona – na przełomie wieków. Co zatem produkują nasi miłośnicy figur geometrycznych?
Jak sami to określają, jest to sportowa odzież taktyczna, czyli funkcjonalne ciuchy, obuwie oraz akcesoria stworzone z wykorzystaniem materiałów i rozwiązań właściwych sprzętowi wojskowemu. Zatem nie powoduje tu zaskoczenia Cordura, sploty rip-stop, zamki YKK czy panele velcro. I w zasadzie ja to kupuję, ponieważ mam tendencję do noszenia swoich łachów, aż przestaną się nadawać nawet do warsztatu. Kto ma ulubiony t-shirt ten wie, jak boli jego strata.
Jeśli dzięki zastosowaniu rip-stopu kurtka nie podrze mi się na byle drucie kolczastym – jest to dla mnie niewątpliwa zaleta. Wady? Często cierpi oddychalność, ale temu można zaradzić wywietrznikami i wstawkami z przewiewnych tkanin w kluczowych strefach. Jeśli osobiście miałbym usadowić odzież Pentagon w zestawieniu z innymi markami w podziale SABCDE, gdzie S to absolutny top topów, a E należy palić razem z fabryką, która to wypuściła, to dałbym im solidne B z ambicjami do podgryzania A. Skoro mamy nakreślony rys producenta, to przejdźmy do konkretów.
Elementy testowanego zestawu
Wybierając ubrania do testów, kierowałem się tylko dwoma parametrami: kamuflaż Grassman, który mnie zaciekawił, jako swoista alternatywa tropikalnego Multicamu, oraz funkcjonalność, której ocena wynikała z moich wcześniejszych doświadczeń. Dotychczas biegałem głównie w brytyjskim demobilu, który ma swoje mocne i słabe strony. Jak się zapewne drogi czytelniku domyślasz – chciałem, żeby nowy zestaw był tych wad możliwie pozbawiony. W efekcie nie kupiłem kompletu danego modelu, tylko poskładałem zielonego Frankensteina, który okazał się całkiem przystojny i sprawny. Co zatem wybrałem:
Combat Shirt Pentagon Ranger
Do wyboru były dwa modele w tej kategorii: Ranger i Wolf. Ten drugi wyglądał sexy z taśmami PALS na przedramionach, ale w sumie i tak raczej bym ich nie używał, a rozpinany zamek pod szyją to dla mnie w lecie konieczność (jestem zimnolubny). Ranger się rozpina, więc punkt dla niego. Drugi plus to wyższy kołnierzyk, który zapobiega otarciom np. od pasów oporządzenia lub broni.
Koszulkę wykonano z pokrytej teflonem polibawełny w splocie Rip-stop (część na klacie i rękawach) oraz mieszanki poliestru z elastanem w części kałdunowej. Pod pachami wszyto nieco luźniej tkany materiał dla poprawy wentylacji. Na każdym rękawie znajduje się kieszeń na zamek YKK z miękkim rzepem i minikieszonką na ołówek lub długopis. Według producenta combat shirt Pentagon Ranger ma właściwości antybakteryjne i szybkoschnące.
Spodnie bojowe Pentagon Wolf
Ponieważ mam nogi jak kolejarz, to pantalonów potrzebuję raczej luźnych. Szczególnie że elastycznych wstawek w spodniach marki Pentagon zbyt wiele (nie mylić z „wcale”) nie uświadczymy, a szkoda. Druga sprawa to jakiś sposób stabilizacji ochronników kolan. Chwila czołgania się i Alta jest na goleniach po zewnętrznej stronie nogi – nie lubimy tego. Wolf jako jedyny model w dostępnej ofercie posiada kieszenie na wkładki. Szukałem w Militariach samych wkładek, ale nie znalazłem – uznałem, że odroczę to na później we własnym zakresie. Poza tym wyglądały solidnie i praktycznie za sprawą licznych kieszeni, wstawek Coolmax na udach oraz elastycznych ściągaczy „dźwigających” okolice kolan.
Spodnie bojowe Pentagon Wolf wykonane są z materiału Rip-stop o składzie 65% poliester 35% bawełna. Są wyposażone w 14 kieszeni (w tym wzmocnione Cordurą na nakolanniki). Teflonowa powłoka utrudnia brudzenie się materiału oraz poprawia odporność na wodę. Do regulacji służą rzepy pod kolanami i na kostkach oraz elastyczne gumki, którymi „sterujemy” z głównych kieszeni. Miłym atutem są wzmocnienia szlufek i krawędzi kieszeni, dzięki czemu nóż z ciasnym klipsem nie zrobi im krzywdy.
Kapelusz Pentagon Babylon Boonie Hat
Do wyboru były modele Jungle Hat i Babylon Boonie Hat właśnie. Ten drugi po prostu bardziej mi się spodobał, plus ma regulację obwodu, co czasem może się przydać, gdy kapelusz ma np. podtrzymywać siatkę maskującą. Materiał: polibawełna o splocie rip-stop. Dla szpejowników przewidziane są taśmy do montowania dodatkowego wyposażenia.
Kamuflaż Grassman
Z dziennikarskiego obowiązku wypada też napisać kilka słów o samym wzorze, który zdefiniował całe moje „zakupy”. Na pierwszy rzut oka przypomina on dziecko namiętnego związku wzorów Multicam i Greek Lizard. No i nie zgadniecie: zaiste taki był proces powstania. W sensie nie, że romans, tylko te dwa wzory zostały wzięte na tapet przez projektantów z Pentagonu. To w zasadzie Multicam, ale bardziej nasycony jasną zielenią, o nieco poszarpanym kształcie plam. Dla wielbicieli kolorystyki oryginalnego MC Pentagon Tactical przygotował wzór PentaCamo, który również ma ten poszarpany kształt. Mnie się podoba.
Pentagon Tactical Grassman – testy w krzakach
Pierwsza okazja do przetestowania świeżo skompletowanego zestawu nadarzyła się przy okazji kursu standaryzacyjnego w Mrozach koło Warszawy. Kwiecień, czyli dość wczesna wiosna w tym roku, nie był idealnym okresem dla tego wzoru, jako że producent sugeruje używanie go raczej w lecie i późną wiosną. Faktycznie, otoczenie było nieco zbyt zszarzałe, aby można było mówić o skuteczności maskowania, choć zdarzały się obszary, gdzie całkiem nieźle się zlewał z otoczeniem. Nie przeszkodziło mi to jednak w testach funkcjonalnych. O koszulce bojowej wiele napisać nie mogę, bo przez większość czasu tkwiła pod brytyjską kurtką, natomiast spodnie Pentagon Wolf męczyłem dość intensywnie podczas kolejnych etapów kursu. Niestety, nie było wtedy czasu ani warunków do robienia sobie sesji zdjęciowej.
Pierwsze występy w spodniach Pentagon Tactical Wolf
Czołganie, padnij-powstań, tarmoszenie „rannego”, przyklęki, zjazdy na tyłku po stoku, przedzieranie się przez krzaki – ot zwykła niedziela z rodziną. Na spodniach Pentagon Tactical Wolf nie zauważyłem żadnego śladu tych manewrów, zarówno mechanicznie, jak i estetycznie spodnie wyglądały z grubsza jak nowe.
Jestem usatysfakcjonowany kieszeniami – zarówno ilością, jak i pojemnością i usytuowaniem. Cargo są pojemne, ale nie do przesady, przez co nie kusi wsadzić do nich czegoś wielkiego i ciężkiego, co by potem atakowało od boku staw kolanowy. Kieszenie główne bez trudu mieszczą spory smartfon w pancernym etui i nóż składany. Do tego mamy do dyspozycji mnóstwo pomniejszych schowków na notes, opatrunek, multitoola, magazynki itp. Zapięcia rzepowe mogą wywołać kontrowersje, bo wiadomo – hałas przy rozpinaniu, a z drugiej strony wygoda i szybkość dostępu.
Gumkowe „zawieszenie” kolan wraz z paskami na rzep pod kolanami całkiem skutecznie zastępowały elastyczne wstawki i nie pozwalały spoconym udom ściągać mi materiału z końca pleców. Problem miałem z ochronnikami: dedykowanych wstawek nie znalazłem, więc włożyłem swoje Alty no i działo się to, co zwykle w takich sytuacjach: goniły po nodze jak chciały. Do tego jeszcze wrócę. Tymczasem…
Jedno ALE
Największy zarzut mam do sposobu zapinania. Jaki geniusz wpadł na pomysł zastosowania zapinania spodni teoretycznie bojowych na napę typu Alfa? Dlaczego właśnie ten typ, który nadaje się co najwyżej do portfeli, i to niezbyt wypchanych, a nie typ Standard, który trzyma zdecydowanie mocniej? Ktoś chyba tam to zauważył i postanowił dodać zwykły, klasyczny guzik ostatniej szansy.
I to nawet miałoby sens, ale jest jeden problem: one się nie zgrywają. Po zapięciu guzika lewa część napy jest przesunięta o jakieś 1,5 cm w lewo od części prawej. W efekcie ten pstryczek nie ma prawa pozostać zapięty, jeśli nie mamy na sobie paska i robimy cokolwiek poza staniem lub chodzeniem w postawie wyprostowanej. Pierwszy przykuc albo pochylenie i słychać głuche pstryk.
Co więcej, ten sam patent stosują chyba we wszystkich modelach spodni i nie uwierzę, że nikt na to nie zwrócił uwagi. Po co dokładać proces technologiczny w postaci przyszycia dodatkowego guzika, zamiast zrobić po prostu skuteczne zapięcie? Może się czepiam, bo takie spodnie i tak nosi się z paskiem, ale gdybym chciał pójść „na lekko” w dowolnym modelu tej marki, to niestety będzie to utrudnione.
Ćwiczeń odcinek kolejny
Kończąc jednak o spodniach, w połowie czerwca miałem kolejną okazję nieco je przeciągnąć po piachu i kamieniach. W międzyczasie doszedłem do tego, jak działają kieszenie na wkładki. Otóż one wcale nie są na wkładki. Znaczy… mogą być, ale nie muszą. Z lekkim trudem wpakowałem tam swoje Alty i je zapiąłem, bo kieszonki na kolanach spodni Pentagon Wolf mają po 4 otwory na paski nakolanników. I to całkiem dobrze działa! Jedyne, do czego się mogę przyczepić, to brak jasnej instrukcji, bo te otwory na paski łatwo przeoczyć.
Było duszno i słonecznie, przez co wszyscy byli spoceni i to nawet mimo wczesnej pory, czyli godziny 5 rano. Spodnie Pentagon Wolf dzięki swojej obszerności całkiem sprawnie cyrkulowały uwięzione wewnątrz powietrze, ale i tak doceniłbym jakiś suwak z ukrytą pod spodem siatką wywietrznika. Wstawki z Cordury na kolanach nieco oberwały, ale nic w tym dziwnego, skoro znalazły się między kamieniami i powierzchnią nakolanników. Parę zabrudzeń, które pralka pokonała bez trudu w 30 stopniach. Poza tym chodziłem przez kilka tygodni w tych spodniach na co dzień i nie miałem chęci zrzucić ich z siebie tuż po powrocie do domu.
A jak koszulka bojowa Pentagon Ranger?
Tym razem combat shirt był na wierzchu, bez żadnej kamizelki, i mogłem go jako tako sprawdzić. Cóż mogę rzec… ze spodni nie uciekała, elastyczna część na korpusie nie ograniczała ruchów, rip-stopowa część na ramionach nie gryzła ani nie obcierała. Kieszenie na ramionach są dostępne niezależnie czy biegamy „na golasa” czy w kamizelce. Rzepy na rękawach mają optymalny zakres regulowania średnicy mankietów. Kołnierzyk zgodnie z przewidywaniami skutecznie eliminuje problem obcierania przez jakiekolwiek paski.
Generalnie koszulka jest wygodna i po prostu działa, ale mam jedną uwagę. Kolor korpusu jest cholernie żarówiasty i po prostu go widać, jeśli nie jest czymś zasłonięty. Nawet zakładając noszak płyt, najpewniej między nim a spodniami, będzie widoczny ten jarzący się pasek zieleni. Może leżąc na świeżutkim, dobrze nawodnionym mchu byłbym mniej widoczny. Niestety najczęściej otoczenie ma mniej nasycone kolory, a ja wyglądam na jego tle jak Shrek. Oczywiście wystarczy się nieco wytarzać w pyle i ziemi, aby szybko poprawić maskowanie. Niemniej Szanowni Państwo z Pentagon Tactical: mniej saturacji i będzie έξοχος.
O kapeluszu Babylon Boonie Hat słów kilka
Kapelusz mnie nie rozczarował. Okazał się wygodny, przewiewny i dobrze chłonący pot. Osłaniał oczy i uszy, pozwalał wygodnie złożyć się do strzału. Wewnątrz jest dodatkowa wyściółka z siatki, która przy okazji jest dość chłonna. Po nasączeniu jej chłodną wodą skutecznie chłodziła głowę, jednocześnie nie parując zbyt szybko. Podwójny ściągacz pozwala skutecznie ustabilizować kapelusz Pentagon Babylon Boonie Hat na głowie, dzięki czemu nie opada on na oczy np. pod wpływem siatki maskującej. Nie mam na temat tego nakrycia głowy nic złego do powiedzenia. Ale skoro padło słowo kamuflaż, to chyba pora wrócić do początku tego rozdziału…
Czy kamuflaż Grassman jest skuteczny?
Tu odpowiedź może być tylko jedna – to zależy 🙂 Jeśli znajdzie się w terenie pełnym wegetującej roślinności, nasyconych barw świeżych traw przecinanych pożółkłymi źdźbłami, zbożem rozmaitem, gdzie bursztynowy świerzop, gryka… No, że raczej zielono jest, to działa jak marzenie. Po sparowaniu z kapturem i/lub siatką maskującą, pozwala całkiem skutecznie ukryć się przed wzrokiem niemilców – oczywiście przy założeniu, że się nie poruszamy lub robimy to niezwykle wolno. Podczas jednego z ćwiczeń urządzaliśmy zasadzkę, dopóki nie zacząłem się szarpać z zaciętym zamkiem repliki 4-taktowca, to pozostawałem niewidoczny. Choć należy uczciwe dodać, że przy tej parówie każdy miał okulary nieco zamglone, więc miałem fory. Ale nawet na zwykłych zdjęciach, gdzie po prostu stoję w całej mej obfitości, widać, że rozbicie sylwetki nóg na tle lasu i roślinności jest całkiem przyzwoite.
Podsumujmy
Czy wiedząc to, co wiem dzisiaj nadal wybrałbym ten sam zestaw? Myślę, że tak. Ze spodni Wolf jestem bardzo zadowolony, combat shirt Ranger również spełnił moje oczekiwania, a kapelusz Babylon wręcz uwielbiam. Problem mam natomiast z kamuflażem, a konkretnie jego specyfiką. To wybór na konkretny okres w roku, gdzie mnie do realizowanych ćwiczeń nie trzeba aż tak dobrego maskowania, wolałbym natomiast coś bardziej uniwersalnego jak Multicam. Dlatego chyba wybrałbym PentaCamo zamiast Grassmana. Szczególnie z powodu tego brzucha jak u Shreka.
Natomiast jeśli ktoś poważnie uprawia airsoft i chce się skutecznie zaszyć w habaziach w okresie letnim, to Grassman jest świetnym wyborem. O realnych konfliktach wojennych i służbach mundurowych się nie będę wypowiadał, bo tam raczej nie ma takiej samowolki w doborze odzieży, by w ogóle rozważać taki czy inny kamuflaż. Pod względem jakościowym nie mam uwag, szczególnie przy uwzględnieniu cen w licznych promocjach. Jedynie ten nieszczęsny pstryczek w spodniach…
Dziękujemy sklepowi Militaria.pl za udostępnienie ubrań Pentagon Tactical na potrzeby testów:
- Bluza Pentagon Combat Shirt Ranger
- Spodnie Pentagon Wolf Combat
- Kapelusz Pentagon Babylon Boonie Hat
Współpraca reklamowa. Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji.
Artykuł zawierał lokowanie produktów:
