Większe i mniejsze sukcesy SIG Sauer
Produkty spółki SIG pojawiały się na łamach MILMAG już wielokrotnie. Dość mało ryzykownym jest też założenie, że jeszcze wielokrotnie się pojawią. SIG bowiem stał się naprawdę liczącym się graczem na rynku broni palnej i akcesoriów do tejże. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że korporacja walczy – i to często z powodzeniem – o największe kontrakty największej armii świata. Mowa tu oczywiście o USA. US Army posiada na wyposażeniu pistolet M17 produkcji SIGa, karabin na nową amunicję 6,8 mm x 51 został zaadaptowany w kwietniu 2022 roku pod nazwą M7, a XM250 ma zastąpić karabiny wsparcia M249. Wszystkie te osiągnięcia dają SIGowi dominującą pozycję jako dostawcy dla US Army. Nie samymi jednak wielkimi kontraktami świat się kręci. Mniejszym, ale za to nie mniej prestiżowym zamówieniem jest to, które wg plotek trafiło do CAG. W trakcie wizyty ówczesnego prezydenta USA Joe Bidena w Izraelu w 2023, ochraniający dygnitarza żołnierze – prawdopodobnie z CAG – wyposażeni byli nie w charakterystyczne dla jednostki HK 416D, ale w karabinki Sig Spear LT w kolorze czarnym.
A U.S. Army Delta Force operator securing the hotel where POTUS is staying in Tel Aviv, Israel, on October 18, 2023, carrying a SIG MCX, which could be the successor to the HK416. pic.twitter.com/lzX7XX45U5
— Jien (@teppoblog) October 22, 2023
MCX Spear LT w końcu w moich rękach
No, i jak świat światem, jeśli najbardziej topowa jednostka świata czegoś używa, to zaraz zapanuje na to moda. Tak też się stało, bo Speary trafiły też choćby do francuskiej GIGN, co mogliśmy zaobserwować na pokazach z okazji targów Eurosatory. A że GIGN aż tak tajna jak CAG nie jest, to można przejść od plotek do faktów.
Bezpośrednią styczność z tym karabinkiem na żywo miałem przy okazji odbioru zakupów w siedzibie polskiego dystrybutora, czyli M.K. Szuster. Cena na poziomie 21 500 zł szybko sprowadziła mnie na ziemię. Jednak gdy pojawiła się okazja zabrać karabinek na testy, skorzystałem oczywiście. I tak oto pokazowy Spear LT 11,5 trafił na chwilę w moje ręce.
Nie sam Spear LT, lecz kompletna konfiguracja
Spear LT dotarł do mnie w wersji 5,56 mm x 45 i w popisowym ukompletowaniu. Na górnej szynie zamontowany jest zestaw AMR, czyli celownik Romeo 8T z powiększalnikiem Juliet 3. O nich będzie osobny artykuł, bo to ciekawy kawałek szpeju. Drugim akcesorium była latarka Foxtrot, bodajże w wersji MSR compact. Jako egzemplarz pokazowy karabinek nie posiadał w zestawie ani pudełka, ani magazynka (normalnie w komplecie jest 30 nabojowy magazynek polimerowy od Magpula).
Pierwsze wrażenie to pomieszanie jakiejś takiej ekscytacji, zachwytu, niesmaku. Dziwne, mocno subiektywne, ale jednak prawdziwe. Żaden wcześniej karabinek nie dał mi w pierwszym kontakcie dotąd takich emocji. Biorąc go w ręce ma się poczucie, że to naprawdę fajna broń. W pierwszym odbiorze ciężka – bo Spear LT już bez dodatków, z racji bycia „tłokowcem”, jest cięższy od karabinków AR-15, ale przez ten ciężar solidny. Obróbka elementów jest na najwyższym poziomie, ale do tego SIG mnie już przyzwyczaił – mam od nich małego FUSE, MPX z 8 calową lufą i karabin w .308 Win. Ale Spear ma w sobie coś więcej – ma drapieżną estetykę, która powoduje, że ten karabinek jest po prostu ładny. Nie bez znaczenia pozostaje pewnie moda, na którą też jestem podatny. Z drugiej strony prawie 22 „koła” za karabinek? Czy to trochę nie przesada? Jak jednak mawia mój przyjaciel: „bieda jest dla biednych”. Przejdźmy więc do opisu karabinka.
Parametry
| Amunicja | 5,56 × 45 mm NATO / .223 REM |
| Długość lufy | 292,1 mm / 11,5 cala |
| Skok gwintu | 1:7 |
| Gwint na końcu lufy | 1/2×28 TPI |
| Wykończenie | FDE, powłoka Cerakote |
| Długość | 749,3 mm / 29,5 cala |
| Szerokość | 73,7 mm / 2,9 cala |
| Wysokość | 190,5 mm / 7,5 cala |
| System | tłokowy |
| Spust | Flat Blade Match |
| Masa | 3,1 kg |
Charakterystyczna część Spear LT, czyli kolba
Opis poszczególnych elementów Spear’a zacznę od kolby, bo to już od początku jest coś niestandardowego. Mimo że karabinek SIGa przypomina konstrukcje AR-15, to nią nie jest, i jako taki nie potrzebuje rury na sprężynę powrotną. To pozwoliło konstruktorom na zastosowanie składanej kolby. Karabinek otrzymałem skonfigurowany z kolbą szkieletową, jednak dzięki zastosowaniu szyny RIS na tylnej powierzchni komory spustowej, możemy tam zamontować dowolną kolbę pasującą do systemu, a jest ich chyba z 6 rodzajów. Z racji posiadania w kolekcji MPX ze składaną, teleskopową kolbą, mogłem przetestować dwa.
Standardowa kolba szkieletowa, zwana w slangu „Kate Moss” – od chudziutkiej modelki, jest wykonana w całości z aluminium, wyposażono ją w gumową stopkę i gniazda QD po obu stronach.
Jest lekka – dzięki zastosowanym otworom – i płaska, co pozwala na złożenie jej wzdłuż lewej strony karabinka. Co ważne, w tej konfiguracji Spear nadal umożliwia prowadzenie ognia.
W przypadku kolby z podparciem policzkowym, takiej jak pokazany na zdjęciach B5 Sopmod, kolba nie składa się już na płasko. Samo złożenie kolby odbywa się podobnie jak w poprzedniej wersji z MPX, gdzie trzeba było użyć dość wymagającego, odpowiedniego chwytu w celu ruszenia prowadnicą kolby w górę przy jednoczesnym naciśnięciu korpusu w dół. Jednak poprzez zastosowanie guzika, w nowym modelu jest to dużo prostsze.
Kolba szkieletowa dla użytkownika o wzroście 187 cm jest ciut za krótka, jednak gdy broni używa ktoś z 175 cm wzrostu, wtedy idealnie trafia w zgięcie łokciowe. Inaczej byłoby przy strzelaniu w kamizelce z płytami. W przypadku prowadnicy zapożyczonej z MPX zastrzeżenia te nie występują, bo zamocowaną na niej kolbę można regulować tak jak każdą kolbę AR-15.
Komora spustowa
Kolejnym omawianym elementem będzie komora spustowa. Projektanci odrobili lekcje i dzięki temu Speara wyposażono we wszystko, co jest potrzebne w nowoczesnym karabinku.
Listę otwierają gniazda QD po obu stronach. Karabinek został przygotowany z myślą o pełnej obustronności, czego najlepszym dowodem są manipulatory.
Bezpiecznik
Bezpiecznik pracuje poprawnie, z wyczuwalnym oporem i jest 90-stopniowy. Po stronie prawej skrzydełko zostało skrócone, co pozytywnie wpływa na wygodę, bo nie haczymy o nie dłonią przy strzelaniu. Bezpiecznik z obu stron komory od dawna powinien być już standardem, ale system dźwigni pozwalający na zaczepienie zamka w tylny położeniu nie był obecny jeszcze w poprzedniej wersji.
Zatrzask zamka
Obsługuje się go palcem wskazującym prawej ręki (mowa o strzelcu praworęcznym). Wypchnięcie go czubkiem palca w górę powoduje, że przy przeładowaniu zamka zaczep blokuje zamek w tylnym położeniu. Sama dźwignia jest wyprofilowana w dół, co ułatwia do niej dostęp. Można jej też użyć do zrzucenia zamka po podpięciu magazynka. Uczciwie mówiąc, wymaga to ode mnie odrobiny zmiany chwytu, więc nadal w mojej opinii BAD Lever od Magpula jest bardziej ergonomiczny. Po lewej stronie warto zaznaczyć, że producent dodał „półeczkę” do dolnej części zatrzasku zamka. Jest to godne pochwały rozwiązanie, bo znacząco ułatwia blokowanie zamka standardową metodą. Gdyby jej nie było, obustronny przycisk magazynka wchodziłby w drogę przy obsłudze. Niby drobiazg, ale bardzo istotny.
Zatrzask magazynka
Drugim istotnym drobiazgiem jest to, że zwolnienie magazynka ze strony lewej, dzięki nadlewce pod oraz wspomnianej „półeczce” nad, wymaga precyzyjnego wciśnięcia. Zabieg ten eliminuje, a przynajmniej znacząco zmniejsza, niebezpieczeństwo wypięcia magazynka w przypadku wiszenia broni na pasie nośnym i ocierania o kamizelkę. Po stronie prawej, przycisk zwalniania magazynka jest powiększony i osłonięty w podobny sposób.
Chwyt
Autorski chwyt od SIGa jest opracowany zgodnie z najnowszą modą i ergonomią – pod mniejszym kątem niż standardowe A2. W górnej części, tam gdzie wchodzi fragment dłoni między kciukiem a palcem wskazującym, lekko się zwęża, a w części gdzie zaciskamy pozostałe palce lekko się rozszerza. Ten zabieg czyni go bardzo wygodnym i ergonomicznym. Nie zabrakło oczywiście schowka w jego wnętrzu.
Jedyne zastrzeżenie jest takie, że bardzo trudno go otworzyć.
Gniazdo magazynka
Jak już patrzymy od spodu, to nie można nie zwrócić uwagi na gniazdo magazynka, które zostało wyfrezowane tak, by tworzyć lejek. Kolejny detal, za który należy się pochwała. Kabłąk spustu jest elementem integralnym, ale zgodnie z panującymi trendami został powiększony.
Mechanizm spustowy
Powoli przechodzimy do wnętrza komory spustowej. Jest ona kompatybilna z wszystkimi spustami do AR-15, czyli można zamontować wg preferencji użytkownika np. spust Geissele, który uważany jest za najlepszy na świecie. W mojej opinii nie jest to konieczne, bo fabryczny spust dwustopniowy o nazwie Flatblade Match jest zupełnie wystarczający – trochę cięższy od sportowych spustów, ale płynny i z wyraźnym przełamaniem. Kolejnym małym detalem jest gumowa kształtka eliminująca luzy między komorami spustową i zamkową.
Komora zamkowa
W komorze zamkowej kryje się serce całego mechanizmu. Karabinek działa na zasadzie skoku krótkiego tłoka, czyli nie jak w klasycznym AR-15 przez cofnięcie gazów do suwadła. Dzięki temu obniżono poziom zanieczyszczeń systemu. W systemie SIG mechanizm działa w oparciu o dwie sprężyny oporo-powrotne na prowadnicy – całość zawarto wewnątrz komory zamkowej. Suwadło zostało również skrócone.
Zamek cechuje się lekko obłymi krawędziami, co ma mieć dobry wpływ na jego pracę i wytrzymałość. Dostęp do iglicy też jest inny niż w standardowym zamku AR, i polecam wizytę na YT by uzyskać instrukcję jak się do niej dobrać.
Górna krawędź komory zamkowej wyposażona jest oczywiście w szynę akcesoryjną, ale co ciekawe wychodzi ona daleko w przód, umożliwiając montaż np. laserowych wskaźników na komorze, a nie na łożu, co pozwala na lepsze trzymanie zera.
Dźwignia przeładowania, podobnie jak inne manipulatory, jest obustronna i nie jest wymienna z systemem AR15. Wszystkie elementy wykonane są z dużą dbałością, a takie detale jak wymienne części w postaci wzmocnionego elementu po którym przesuwa się sworzeń prowadzący zamka czy element łączący przycisk dobicia zamka z deflektorem, pozwalają na wydłużenie żywotności karabinka.
Widać tu wojskowe podejście do tematu. Zastrzeżenia jednak można mieć do jakości pokrycia. Testowany egzemplarz posiada wyraźne ślady i przetarcia. Nie znając jego historii, nie jestem w stanie wskazać, które z nich wynikały z winy użytkownika, jednak przetarcie na przodzie loża czy przy dźwigni przeładowania wyglądają po prostu jak starte pokrycie. Może dlatego karabinki dla CAG są czarne i anodowane, a nie pokryte Cerakote?
Z 5,56 mm na 7,62 mm czy 300 BLK
Znacznym aspektem modułowości karabinka Spear LT jest system łatwo wymiennych luf. W USA dostępne są one w 3 kalibrach: 5,56 mm x 45, 300 BLK, 7,62 mm x 39. W przypadku dwóch pierwszych wystarczy wymienić lufę, bo oba kalibry korzystają z tego samego zamka. Wymiana lufy odbywa się poprzez odkręcenie dwóch śrub ustalających po prawej stronie.
W porównaniu do systemu AR-15 jest to rozwiązanie szybkie i eleganckie. Lufa jest kuta na zimno i azotowana. Obok wspomnianych śrub mamy bardzo sprytny montaż łoża karabinka. Samo łoże opiera się dwóch prowadnicach wzdłuż komory zamkowej, jest ustalane przez dwie wkręcane z boku śruby, a mocowania dopełnia zintegrowane z trzpieniem przednim uszko. W konsekwencji zdjęcie jej jest szybkie i proste, a cały system jest bardzo solidny i praktycznie nieruchomy. Element w żadnym miejscu nie dotyka lufy, więc np. opieranie się o bariery nie ma wpływu na celność. Warto wspomnieć, że dwie boczne śruby zostały wprowadzone jako ulepszenie w wersji 3, ze względu na skargi użytkowników poprzednich MCX-ów. Łoże Speara wyposażono w szynę Picatinny na części grzbietowej i na wszystkich pozostałych płaszczyznach w gniazda M-LOK do montażu akcesoriów. Standard w obecnych czasach.
Regulowany system gazowy
Łoże w przedniej części posiada też wycięcie umożliwiające dostęp do regulowanego bloku gazowego. Producent zakłada dwa położenia: + i -.
Pierwsze dla warunków trudnych, w przypadku dużego zabrudzenia broni lub słabej amunicji oraz drugie standardowe. Regulacja odbywa się wg instrukcji umieszczonej na łożu przy pomocy np. czubka naboju. Zapadka w bloku gazowym w lewo dopuszcza mniejszą ilość gazu, a w prawo większą. Piktogramy są intuicyjne i dobrze, że są, bo to jedna mniej rzecz do zapamiętania.
Lufa zakończona jest urządzeniem wylotowym zakręconym na standardowym gwincie 1/2×28. Przystosowane jest ono do montażu tłumika z rodziny SIG, który jednak nie jest dostępny w Polsce. Samo urządzenie jest jednak zakręcone tak mocno, że bez pomocy rusznikarza nie udało mi się go odkręcić. Biorąc pod uwagę skargi użytkowników, jest to powszechny problem i należy uważać, by nie doszło do uszkodzenia lufy.
Spear LT w praktyce
Strzelanie z SIGa dostarcza ciekawych wrażeń. Po pierwsze nie jest to najlżejszy karabinek z jakiego strzelałem. To akurat pozytywnie wpływa na swojego rodzaju „pancerność” konstrukcji, ale jednocześnie dla kogoś przyzwyczajonego do karabinków AR15 będzie wydawać się to dziwne.
Oczywiście, dwustopniowy spust w karabinku za takie pieniądze musi być co najmniej akceptowalny i tu taki jest, jednak już samo to, że jest to „tłokowiec”, implikuje zmianę wrażeń. Nie jest to jednak nic, co mógłbym ocenić negatywnie – po prostu jest inaczej.
Celność karabinka nie pozostawia wiele do zarzucenia: na lekkiej sportowej amunicji w okolicach 2 MOA. Przy ciężkich, precyzyjnych pociskach raporty mówią o 1-1,2 MOA. Czyli jak zwykle karabin strzela lepiej niż większość strzelców. W mojej opinii kolba szkieletowa to fajny gadżet, można poczuć się trendy, jednak założenie tam kolby B5 Sopmod sprawiło, że karabin skoczył co najmniej o dwa oczka w górę w kategorii wygody składnia się do strzału. W tym zestawie naprawdę robi robotę i pierwszą z dwóch modyfikacji, jakie bym wykonał po zakupie, byłaby właśnie zmiana kolby.
Drugą byłoby wymienienie urządzenia wylotowego na kompatybilne z jakimś dostępnym w Polsce tłumikiem lub nakręcenie tłumika bezpośrednio na gwint. Z braku dostępności pasujących tłumików nie byłem w stanie sprawdzić jak karabinek zachowuje się przy ich zastosowaniu, jednak przy obecnej konfiguracji mogę powiedzieć, że odrzut jest średni. Większy niż w przypadku karabinków na rurce gazowej z regulowanymi blokami gazowymi, do których jestem obecnie przyzwyczajony. Jednak jak na „tłokowca” nie ma dramatu, karabinek pozwala na prowadzenie szybkiego i celnego ognia. Na plus jest też to, że mało się brudzi, bo większość gazów ucieka od razu na tłoku.
Po wystrzelaniu 3 pełnych magazynków w zasadzie bez przerwy, łoże było dość ciepłe, ale nadal dało się je trzymać gołą dłonią. W trakcie strzelania nie uświadczyłem żadnych awarii. Używałem amunicji sportowej 55 gr. różnych producentów, podawanej z magazynków Magpul PMAG, TMAG, Lancer i aluminiowego STANAG. Żadne magazynki nie miały problemów z blokowaniem zamka po ostatnim naboju ani z wypadaniem z gniazda.
Alternatywy mają swoją cenę
Podsumowując moją przygodę z MCX Spear LT muszę powtórzyć, że jest to karabinek, który dał mi kalejdoskop emocji. Z jednej strony działa na mój zmysł estetyczny, z drugiej irytują przetarcia Cerakote. Z jednej jest cięższy niż mój AR-15, z drugiej bardzo solidny i wygląda na to, że i niezawodny.
Z jednej strzela się z niego bardzo przyjemnie i widać, że to przemyślany projekt, a z drugiej kosztuje górę siana. Czy ten model znajdzie w Polsce klientów? Na pewno – po prostu nie będzie ich dużo ze względu na wysoki próg wejścia. W Stanach jednak jest bardzo popularny i wcale mnie to nie dziwi. MCX v3 ma bowiem to coś, przez co można wybaczyć mu nawet taką cenę.
Dziękujemy M.K. Szuster, dystrybutorowi SIG Sauer w Polsce za udostępnienie karabinka MCX Spear LT 11,5 do testów.
Współpraca reklamowa. Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji
