Doświadczenia z najcięższych walk w Ukrainie stają się impulsem dla rozwoju polskiego sektora technologicznego. Bezzałogowe platformy lądowe, które na froncie ewakuują rannych i dowożą zaopatrzenie, przechodzą proces głębokiej polonizacji. Projektowany przez spółkę Stohid Technology pojazd WILK to jednak coś więcej niż sprzęt dla wojska. To klasyczne rozwiązanie dual-use, które wkrótce może zrewolucjonizować pracę straży pożarnej, ratowników czy górników, wpisując się w rynek wart dziś miliardy dolarów.
Zdjęcia: Stohid Technology
Jeszcze kilka lat temu bezzałogowe platformy naziemne (UGV – Unmanned Ground Vehicles) kojarzyły się niemal wyłącznie z poligonami i zamkniętymi programami badawczymi armii. Pełnoskalowa wojna w Ukrainie brutalnie zweryfikowała te koncepcje, przenosząc testy ze sterylnych laboratoriów badawczych w błoto i okopy.
Spółka Stohid Technology nie zamierzała wyważać otwartych drzwi. Zamiast budować robota od zera, firma dokonała transferu technologii od ukraińskich partnerów, którzy na front dostarczyli już ponad setkę swoich urządzeń. Jednak, jak podkreślają twórcy, polski WILK nie jest prostym importem zza wschodniej granicy.
Polonizacja, czyli budowa łańcucha dostaw
Kluczem do sukcesu w branży obronnej i przemysłowej jest niezależność technologiczna. Ukraiński pierwowzór, projektowany w warunkach wojennych, wymuszał sięganie po powszechnie dostępne komponenty. Polski WILK idzie o krok dalej. Z uwagi na wymogi wojsk NATO, w projekcie wyeliminowano ryzykowną technologię chińską.
W zamian Stohid Technology integruje rozwiązania od polskich i amerykańskich dostawców. Optyka, zaawansowana elektronika, systemy łączności, akumulatory i napędy – to wszystko ma tworzyć bezpieczny, krajowy łańcuch dostaw.
Na razie, na bazie ukraińskich doświadczeń z pola walki, mamy zbudowany pojazd, który będzie wyposażony zgodnie z wymogami polskiego wojska. A istnieje tu kilka ścieżek rozwoju – podkreśla Piotr Kisiel, prezes spółki Stohid Technology.
Menedżer ma bogate doświadczenie w kierowaniu podmiotami z branży zbrojeniowej (był m.in. spółki prezesem Rosomak). Pod jego okiem w pozyskanej hali trwa już budowa linii technologicznej, która ma przenieść projekt do seryjnej produkcji. Drugim filarem projektu jest gen. Jarosław Gromadziński, odpowiadający za strategię rozwoju i rynki zagraniczne.
Piotr Kisiel, prezes spółki Stohid Technology
Gra o miliardy. Rynek UGV rośnie w dwucyfrowym tempie
Wysiłki polskiej spółki wpisują się w potężny, globalny trend. Gra toczy się o dużą stawkę, a zapotrzebowanie na systemy bezzałogowe napędza nie tylko geopolityka. Zgodnie z branżowymi analizami – MarketsandMarkets czy Fortune Business Insights – światowy rynek bezzałogowych pojazdów lądowych (UGV) przeżywa obecnie bezprecedensowy rozkwit. Jego wartość szacowana jest już na ponad 3 mld dolarów, a stabilny, dwucyfrowy wzrost ma doprowadzić do podwojenia tej kwoty w perspektywie 4 lat.
Europa, zmuszona do szybkiej rewizji swojej polityki bezpieczeństwa, odpowiada za niemal jedną trzecią tego globalnego tortu, z rynkiem wycenianym na ponad miliard dolarów. Co jednak kluczowe dla projektów takich jak WILK, najszybciej rosnącym segmentem na Starym Kontynencie wcale nie są wyłącznie zamówienia czysto wojskowe. Rynek zastosowań cywilnych i dual-use w Europie – obejmujący ratownictwo, straż pożarną, ochronę infrastruktury i przemysł ciężki – wyceniany jest już na kilkaset milionów euro i rośnie najszybciej. To właśnie w tym obszarze, napędzanym rosnącymi kosztami pracy, niedoborami kadrowymi oraz potrzebą automatyzacji pracy w warunkach niebezpiecznych, analitycy upatrują największego potencjału komercyjnego.
Z okopów do kopalni i stref skażeń
O ile parametry WILKA – takie jak waga rzędu 180 kg, ładowność do 200 kg i modułowa architektura – idealnie wpisują się w logistykę małych grup piechoty, o tyle zarząd spółki szybko dostrzegł komercyjny potencjał drzemiący w sektorze cywilnym.
Mamy wizję rozwoju Wilka. Bo z jednej strony może mieć on zastosowanie wojskowe, ale z drugiej istnieje wiele możliwości wykorzystania cywilnego. Może być cennym wsparciem dla straży pożarnej i innych służb, w których w grę wchodzi zagrożenie życia pracowników, np. pogotowia gazowego – wyjaśnia prezes Piotr Kisiel.
Zdolność do pokonywania trudnego terenu, transportu ciężkiego sprzętu i omijania przeszkód w warunkach braku widoczności to cechy, których desperacko poszukuje współczesny przemysł.
W podziemnych wyrobiskach, gdzie istnieje wysokie ryzyko wybuchu metanu, tąpnięć lub zawałów, wysłanie ratowników wiąże się ze skrajnym ryzykiem. Nisko zawieszony, zwrotny robot może jako pierwszy wjechać w strefę zawału. Wyposażony w czujniki gazu zmapuje teren i przetransportuje butle z tlenem czy narzędzia hydrauliczne dla uwięzionych górników.
Sprzęt jest pomocny również w pracach straży pożarnej. Pożary hal przemysłowych czy katastrofy w zakładach chemicznych to środowisko, w którym temperatura i toksyny uniemożliwiają działanie ludzi. Autonomiczne platformy mogą realizować rozpoznanie w sercu pożaru lub pobierać próbki skażonej gleby i powietrza bez narażania życia strażaków.
Oddzielnie zastosowanie mogą znaleźć również samorządy. Powodzie i anomalie pogodowe wymagają sprzętu zdolnego do pracy w grząskim terenie. UGV może dostarczać worki z piaskiem czy sprzęt medyczny do odciętych miejscowości, pokonując obszary, na których grzęzną tradycyjne pojazdy.
Szczególnie przydatne nowe rozwiązania mogą okazać się w ochronie infrastruktury. Zrobotyzowane platformy mogą prowadzić ciągłą obserwację rurociągów, rafinerii czy terminali LNG, odciążając fizyczną ochronę w trudno dostępnym terenie.
Wideo: Stohid Technology
Ekosystem, nie pojedynczy produkt
Docelowa wizja firmy wykracza poza jednego robota. Stohid Technology rozwija koncepcję o nazwie WATAHA – zintegrowany system współpracujących ze sobą autonomicznych platform lądowych i powietrznych.
W przypadku wykorzystania na polu walki istnieje możliwość tworzenia wielopojazdowych watah Wilków. Każdy pojazd ma wtedy własną rolę, ale wspólnie tworzą np. system rozpoznawczo-operacyjny – wskazuje Piotr Kisiel.
W takim układzie system wymienia dane w czasie rzeczywistym: jeden pojazd może odpowiadać za rozpoznanie, drugi za transport sprzętu, a trzeci pełnić rolę mobilnego przekaźnika sygnału. To samo podejście można przenieść na grunt cywilny – np. podczas skomplikowanych akcji gaśniczych w przemyśle chemicznym, gdzie koordynacja działań musi przebiegać perfekcyjnie bez udziału człowieka w strefie zero.
Ambicje spółki są jednak jeszcze szersze. Stohid chce stać się europejskim hubem dla innowacji sprawdzonych w boju, planując m.in. rozpoczęcie produkcji dronów naziemnych przeznaczonych do rozminowywania terenów oraz wytwarzanie systemów antydronowych. Przenikanie się innowacji wojskowych z szeroko pojętym rynkiem cywilnym to sprawdzony model budowy silnego przemysłu – model, który odpowiada na gigantyczne zapotrzebowanie rynkowe i ma szansę zbudować nowy, wysoce dochodowy segment krajowej gospodarki.
Informacja prasowa



