Technicznie – czym właściwie jest ARAQ-S?
Założeniem projektowym było połączenie niezawodności kojarzonej z rodziną AK z ergonomią i nowoczesnymi rozwiązaniami znanymi z platformy AR. Co z tego wyszło? Grand Power ARAQ-S to samopowtarzalny karabinek tłokowy z krótkim skokiem tłoka. Zasilany jest nabojem pośrednim 7,62 mm x 39 i współpracuje z magazynkami do AK. Nadano mu jednak liniowy układ znany z amerykańskich konstrukcji. Dostępny jest w wersji z 11 i 16,5 calową lufą (279 i 419 mm).
Producent nie ograniczył się jedynie do prostego przekalibrowania standardowego AR-15. Wręcz przeciwnie – kluczowe elementy zespołu ruchomego zostały dobrane z dużym zapasem wytrzymałości. W konstrukcji zastosowano buffer, suwadło oraz zamek zapożyczony z AR-10. Nabój 7,62 mm x 39generuje inne – większe – obciążenia niż .223 Rem, dlatego słowacki producent postawił na komponenty o większej wytrzymałości, ale przez to też o większej masie. Coś za coś. W efekcie jednak cały układ pracuje pewnie, a broń sprawia wrażenie przygotowanej na intensywną eksploatację, a nie tylko okazjonalne wizyty na strzelnicy.
Zdecydowano o zastosowaniu tłoka gazowego o krótkim skoku. Inaczej niż w AK. Tłok nie jest zintegrowany z suwadłem – nie wędruje wraz z nim przez cały cykl pracy. Jego zadaniem jest jedynie przekazanie energii. Mniejsza masa elementów, które przemieszczają się podczas strzału przekłada się na spokojniejszą charakterystykę działania, większy komfort dla strzelca, mniejszy odrzut. Jest to dobry kompromis między systemem z bezpośrednim działaniem gazów na suwadło a systemem o długim skoku tłoka. Wciąż cechuje się dużą niezawodnością działania – prawie jak „kałach”, a ilość zanieczyszczeń trafiających do komory zamkowej jest zdecydowanie mniejsza niż w standardowych ARach.
Troszkę toporny zespół spustowo-uderzeniowy dostosowano do pracy z amunicją wyposażoną w twardsze spłonki – często spotykane w naboju 7,62 mm x 39. Producent najwyraźniej założył, że karabinek ma bezproblemowo współpracować z szerokim spektrum dostępnej amunicji (nierzadko już bardzo wiekowej), a nie wyłącznie z elaborowanymi perełkami czy amunicją premium.
Jeszcze przed pierwszym strzałem
Wygląd karabinka zdecydowanie bardziej przyciąga tych nastawionych na klasyczne, proste formy, niż miłośników futurystycznych kształtów. Nie ma tu żadnych udziwnień, żadnych kontrowersji – tylko funkcja ubrana w schludny kształt.
Już podczas pierwszych oględzin uwagę zwracają proporcje. Wybrałam wersję z krótszą 11 calową lufą. Nie ma w niej toporności charakterystycznej dla wielu konstrukcji wywodzących się z platformy AK. Dla mnie kluczowe znaczenie przy wyborze broni ma wygoda obsługi, bo w dużej mierze składa się na ogólny fun factor ze strzelania. Jako kobieta zwracam uwagę na kwestie, które wielu producentów nadal pomija – wyważenie broni, wygodę manipulacji czy łatwość obsługi przy mniejszej dłoni. I tu wszystko zagrało idealnie z moją antropometrią.
Karabinek dobrze układa się w dłoniach, a środek ciężkości nie ucieka do przodu, co decyduje o tym, czy po godzinie na strzelnicy nadal strzelamy z przyjemnością, czy myślimy już tylko o zmęczeniu ramion. Nie bez znaczenia jest również sposób wykończenia przedmiotu, bo świadczy to o szacunku lub jego braku do klienta. Akurat krawędzie tego karabinka są dobrze obrobione, elementy sprawiają wrażenie solidnie spasowanych. Sam wygląd zewnętrzny świadczy o konstrukcji dopracowanej i stworzonej z myślą o realnym, również cywilnym użytkowniku. A to bardzo dobry początek każdej znajomości z nową bronią.
Na strzelnicy z ARAQ-S
W moim przypadku była to miłość od pierwszego wejrzenia. Zakochałam się w nim ponad rok temu, kiedy poznałam go bliżej przy okazji redakcyjnej wizyty w siedzibie Grand Power. Dziś, ARAQ-S jest ze mną już od kilku miesięcy. Pierwsze emocje opadły. Mogę spojrzeć na niego z większym dystansem i obiektywizmem. Wiecie co? Właściwie moje odczucia nie zmieniły się w czasie. Początkowo było to optymistyczne przyjęcie obarczone jednak kredytem zaufania, ale kredyt został już spłacony. Karabinek sprawdził się i na zawodach, i jako towarzysz luźniejszych, wolnych chwil. ARAQ-S to broń, z którą bardzo szybko można się zaprzyjaźnić.
Rozmieszczenie manipulatorów jest intuicyjne i nie wymaga przyzwyczajania się do specyficznych rozwiązań. Osoby mające doświadczenie z platformą AR odnajdą się tutaj praktycznie od razu. Mój egzemplarz wyposażony jest w typową „emczwórkową” regulowaną kolbę, która zamontowana jest oczywiście na prowadnicy w standardzie Mil-Spec. Mnie wystarczy, ale zawsze może być zamieniona na inną. Chwyt – z moich ulubionych, czyli w miarę prosty, bez żłobień na palce, o agresywnej teksturze. Trzeba mieć na uwadze, że karabinek dostajemy bez przyrządów celowniczych, także od razu należy coś na niego zamontować. Ja przytwierdziłam niewielki kolimator, bo zupełnie zaspokaja to moje potrzeby, a nie obciąża zbytnio broni.
Podczas strzelania broń zachowuje się bardzo przewidywalnie. Mimo krótkiej, 11 calowej lufy, odrzut nie sprawia problemów i pozostaje w pełni kontrolowalny. Energia naboju 7,62 mm x 39 nie przekłada się tutaj na nieprzyjemną czy nerwową charakterystykę strzału. Liniowy układ konstrukcji, odpowiednio dobrana masa zespołu ruchomego oraz tłokowy system działania sprawiają, że karabinek szybko wraca na cel i pozwala na komfortowe oddawanie kolejnych strzałów.
Spust. Nie jest to lekki mechanizm o krótkiej drodze i szklanym przełamaniu. Charakterystyką bliżej mu do rozwiązań wojskowych – pracuje wyraźnie, z czytelnie wyczuwalnym punktem oporu i zdecydowanym przełamaniem.
Broń nie jest wybredna w kwestii współpracy z magazynkami. Kooperuje prawidłowo z polimerowymi i metalowymi. Magazynki od Grand Power wyposażone zostały dodatkowo w zaczep, który powoduje zatrzymanie zamka w tylnym położeniu po ostatnim strzale. ARAQ-S nie okazał się też wybredny pod względem amunicji. Karabinek bez problemu funkcjonuje zarówno na współczesnej amunicji produkcji komercyjnej, jak i większości starszych partii amunicji wojskowej wyposażonej w twardsze spłonki. To właśnie w takich sytuacjach widać korzyści wynikające z odpowiednio zaprojektowanego mechanizmu uderzeniowego.
Krótka lufa sprawia, że broń jest bardzo poręczna. Manewrowanie nią na torze, podczas ćwiczeń dynamicznych czy w ciasnych stanowiskach, jest zwyczajnie wygodne. Środek ciężkości znajduje się bliżej strzelca, dzięki czemu karabinek nie męczy przesadnie rąk. ARAQ-S nie jest ciężką cegłą, z którą trzeba walczyć.
Konserwacja bez zbędnej filozofii
O ile wiele nowoczesnych konstrukcji potrafi imponować liczbą rozwiązań technicznych, o tyle podczas czyszczenia niektóre z nich szybko przypominają użytkownikowi, że za każdą innowację trzeba później zapłacić czasem spędzonym przy konserwacji. W przypadku słowackiej konstrukcji jest szybko i łatwo.
Rozłożenie karabinka do podstawowego czyszczenia jest absolutnie intuicyjne. Komora zamkowa i spustowa rozdzielają się w sposób dobrze znany użytkownikom ARów, zapewniając wygodny dostęp do wnętrza broni poprzez wyciśnięcie kołka. Demontaż łoża pozwalający na dostęp do bloku gazowego i tłoka to kwestia kilku ruchów palcami – odblokowania dźwigni poprzez wciśnięcie przycisku i jej przesunięcia. To rozwiązanie szczególnie docenią osoby, które regularnie trenują i nie ograniczają konserwacji wyłącznie do przetarcia przewodu lufy.
Suwadło i zamek są konstrukcyjnie nieskomplikowane, a ich rozłożenie nie wymaga szczególnych umiejętności ani specjalistycznych narzędzi. Liczba części jest symboliczna, a dostęp do powierzchni wymagających czyszczenia jest bardzo dobry. W praktyce oznacza to mniej czasu spędzonego na konserwacji i mniejsze ryzyko zgubienia drobnych elementów podczas rozkładania broni. ARAQ-S nie próbuje być konstrukcją przesadnie skomplikowaną i właśnie w tym tkwi jedna z jego największych zalet. To broń, którą można rozłożyć, wyczyścić i ponownie złożyć bez zaglądania do instrukcji obsługi. Bezcenne!
Podsumowanie
Po kilku miesiącach użytkowania mam poczucie, że sukces konstrukcji nie jest dziełem przypadku. Miałam okazję poznać zespół tworzący firmę Grand Power. Za tym projektem stoją osoby, które naprawdę rozumieją broń. Nie tylko ją projektują, ale również strzelają, testują i stale udoskonalają swoje konstrukcje. To jeden z tych producentów, przy których wciąż czuć pasję.
Podsumowując, ARAQ najwyraźniej trafił w loterii genetycznej, odziedziczył po rodzicach to, co najlepsze, a większość wad udało się pozostawić w poprzednim pokoleniu.
Dziękujemy sklepowi RP ARMS, oficjalnemu dystrybutorowi Grand Powe, za udostępnienie karabinu ARAQ-S do testów. Karabin dostępny jest w cenie 6 990 zł.
Artykuł zawiera lokowanie produktów:
- latarki INFORCE ARC, o której więcej w artykule Latarki Inforce ARC – modułowe światło dla profesjonalistów
- celownika C-More RTS2 3MOA, o którym więcej w artykule C-More RTS2 3MOA – mały samuraj
Współpraca reklamowa. Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji
