Przejdź do serwisu tematycznego

C-More RTS2 3MOA – mały samuraj

C-More to amerykańska, mieszcząca się w Virginii, firma produkująca optykę strzelecką – głównie kolimatory – i akcesoria do niej. Mimo lokalizacji firmy, produkty oznaczane są przez C-More jako Made in Japan.

Prostota

Czasy takie, że producenci najróżniejszych mniej lub bardziej przydatnych przedmiotów prześcigają się w wyposażaniu swoich produktów w tzw wodotryski, które mają za zadanie przyciągnąć klienta i w jakiś sposób wyróżnić ich produkt na rynku.

Prostota popada w niełaskę. Bardzo trudno pochwalić się w internetach czymś, co jest po prostu spełnia swoją funkcję i nie jest przy tym inteligentne, mobilne czy eko. Podstawowa funkcja staje się dodatkiem.

Dokładnie odwrotnie jest w przypadku prościutkiego kolimatora firmy C-More.

Urządzenie jest niewielkie, proste i nie robi nic poza swoim podstawowym zadaniem: wyświetlaniem czerwonego punktu celowniczego na soczewce.

Wykonany w całości z aluminium 6061 T6 celownik mierzy niemal dokładnie 2 cale (51mm) długości, 29mm szerokości i 32 mm wysokości. Przy tak niewielkich wymiarach soczewka na której wyświetlany jest punkt celowniczy ma wymiary 25 na 22 mm. Mimo wyoblenia, to całkiem sporo.


RTS2 to ucieleśnienie tezy, że wciąż można stworzyć produkt w którym funkcja skopała, zadeptała i ostatecznie pogrzebała formę. Prostota idealna. Żadnych ozdobników, wodotrysków – celownik ma to i tylko to co jest niezbędnie potrzebne

Wysokość od podstawy do dolnej części soczewki to niestety 12mm. To skutecznie uniemożliwi korzystanie z przyrządów celowniczych, jeśli kolimator zamontujemy na pistolecie. Nawet w przypadku podfrezowanego zamka.

Producent deklaruje, że całe urządzenie, wraz z baterią waży nie więcej niż 33g.

RTS2 nie obciąży więc specjalnie broni i nie będzie utrudniał przeładowywania pistoletu. Niemniej jednak nawet tak lekkiego celownika nie montowałbym na słabiutkim boczniaku.

Trzeba tu zaznaczyć, że wskazana waga nie uwzględnia akcesoriów niezbędnych do montażu kolimatora na broni.

Optyka RTS2 wykonana jest w kilku wariantach, które wyświetlają punkt celowniczy w rozmiarze od 3 do 12 MOA. W zależności od docelowego zastosowania kupujący może wybrać najodpowiedniejszą wersję. Uwaga!, celownik nie ma regulacji rozmiaru punktu celowniczego, poszczególne warianty to osobne urządzenia.

Jako, że mamy do czynienia z nowoczesnym kolimatorem – soczewka pokryta jest antyodblaskowymi powłokami a błąd paralaksy – wg zapewnień producenta – nie występuje. Nie ma też określonego właściwego dystansu pomiędzy celownikiem a okiem strzelca – to standard w przypadku celowników  tego typu.

Funkcje

Funkcjonalność RTS2 ograniczona jest do minimum: dwa przyciski pozwalające na wybranie jednego z 8 trybów świecenia punktu celowniczego, będące jednocześnie odpowiedzialne za włączanie i wyłączanie urządzenia. Wyłączenie następuje również na skutek kilkuminutowego bezruchu kolimatora. Nagłe poruszenie wyrywa celowniczek z drzemki i pozwala ponownie go używać. Po czterech godzinach braku ruchu celownik wyłącza się całkowicie i z tego twardszego snu wybudzić można go już tylko przyciskiem. Żywotność baterii producent określa na około 5000 godzin, ale nie precyzuje na jakim ustawieniu osiągnąć można ten czasu. Pozostaje domniemywać, że na średnim. Za zasilanie celownika odpowiada guzikowa bateria CR2032, co jest – poza rzadko spotykanymi wyjątkami – standardem.


Przedział baterii w formie szufladki. Żadnych zatrzasków czy zamków. A CR2032 nie wypada.

Bateryjka mieści się w szufladce znajdującej się po prawej stronie urządzenia. Dostępna jest oczywiście bez konieczności demontowania go z broni, co wiązałoby się po pierwsze z utratą zera, a po drugie zajmowałoby kolosalną ilość czasu. Do wymiany baterii nie potrzeba żadnych narzędzi.

Tak różowo nie jest już w przypadku zerowania/przystrzeliwania celownika…

Pokrętła odpowiedzialne za przesuwanie punktu świetlnego to po prostu schowane w obrysie obudowy urządzenia łebki śrub imbusowych. Malutkich śrubek imbusowych. Równie malutki kluczyk dołączony jest co prawda do zestawu, ale oględnie mówiąc nie jest to rozwiązanie bliskie optymalności. Tym bardziej, że poza dwiema śrubami odpowiedzialnymi za przesuwanie punktu w obu osiach jest również i trzecia, służąca za blokadę dwóch pierwszych. Co więcej, producent informuje, że ta śruba nie blokuje śrub regulacyjnych i mimo jej dokręcenia regulacyjne dają się wciąż obracać. Punkt świetlny pozostaje wtedy w bezruchu. Wg producenta niewskazanym jest jednak obracanie śrubami regulacyjnymi kiedy śruba blokująca jest dokręcona…

Ale przepraszam, CO? Gdzie zniknęła prostota? Łatwość obsługi?


Przystrzeliwanie kolimatora: tworzenie mikrocelownika niesie ze sobą konieczność pewnych kompromisów. C-More nie dysponuje wygodnymi pokrętłami regulacyjnymi do przesuwania punktu celowania. Zamiast tego niewielkie śrubki na kluczy imbusowy. Dodatkowo trzecia – a tylnej ściance celownika do blokowania obu pozostałych. Albo komfort, albo niska waga i niewielkie wymiary – nie można mieć wszystkiego

Dajemy tutaj sporego minusa.

Montaż

Celownik jako taki jest goły. Nie ma żadnej podstawy montażowej. I to – wbrew logice – dobra informacja. Płytki montażowe dla różnych popularnych platform pistoletowych dostępne są jako akcesoria. Kolimator można też zamontować bezpośrednio na zamku pistoletu po uprzednim wyfrezowaniu odpowiedniej podstawy. Szkoda, że na stronie producenta nie ma dostępnego rysunku technicznego lub chociaż szkicu z wymiarami pozwalającego na przygotowanie powierzchni pod montaż.

Jako akcesorium można również dokupić przejściówkę umożliwiającą korzystanie z RTS-2 na broni wyposażonej w grzbietową szynę RIS lub szynę 3/8cala (tak zwaną wiatrówkową).


Celownik trafia do użytkownika bez jakiejkolwiek bazy montażowej. Ale w ofercie producenta dostępne są płytki montażowe do wielu popularnych pistoletów….

Możliwości jest więc wiele. My montowaliśmy C-more na glocku 9mm, karabinku w tym samym kalibrze i karabinie w kalibrze 308Win…

Wrażenia

Na Glocku 19 jak to na pistolecie – dziwnie. Wciąż jeszcze nie potrafię przywyknąć do korzystania z kolimatorów na broni krótkiej. Niemniej jednak strzelało się w miarę wygodnie.

Problemem jest to, że kolimatory są różnej wysokości, każdy centrum swojego okienka ma na nieco innej wysokości. I do każdego z osobna należy przyzwyczajać się od nowa.

Kwestia treningu.


… i co najważniejsze montaż na szynę Picatinny/RIS. Dzięki temu malutkiego RTSa można montować na praktycznie dowolnej współczesnej broni strzeleckiej

Z AR-em kłopot był większy, nie mieliśmy bowiem dostępnej przejściówki podnoszącej celownik do właściwej dla tego karabinka wysokości. Nisko zamontowany celownik nie jest optymalnym rozwiązaniem dla tej broni. Ale korzystać się da.

Zamiast jednak przejściówki unoszącej kolimator ponad lufę AR z CMMG zdobyliśmy…. inny karabinek zasilany amunicją 9x19mm. Na nowym, zasilanym z glockazynków Stribogu, C-More dał radę wyśmienicie.

Bardzo natomiast wdzięczną podstawą dla miniaturowego C-More okazał się krótki myśliwski karabin powtarzalny w 308 Win. W przeciwieństwie do klasycznej optyki celownik w ogóle nie zmienia masy ani wyważenia broni. Dzika w przebiegu strzelało się wygodnie i skutecznie.

 

Dziękujemy spółce Jammas, właścicielowi sklepu Strefa Celu, za użyczenie kolimatora do testów.

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X