Polska wypowiedziała Konwencję Ottawską o zakazie stosowania min przeciwpiechotnych. Polska podpisała dokument tuż po jego uchwaleniu 4 grudnia 1997, ale przez wiele lat zwlekała z ratyfikacją. Uczyniła to dopiero w grudniu 2012, stając się 161. państwem-stroną konwencji (Sejm przegłosował ustawę o wypowiedzeniu Konwencji Ottawskiej).
Ekspozycja wyrobów BZE Belma na stoisku PGZ na wystawie Eurosatory 2024. Po lewej miny narzutowe MN-123 / Zdjęcie: Grzegorz Sobczak, MILMAG
Zwolnienie tempa ratyfikacji uzasadniano kwestiami związanymi z bezpieczeństwem narodowym, w szczególności trwającymi analizami dotyczącymi zastąpienia min przeciwpiechotnych innymi systemami. Zobowiązała się wówczas do zniszczenia wszystkich zgromadzonych zapasów min przeciwpiechotnych, zaprzestania ich produkcji, składowania, eksportu i stosowania, a także do nieudzielania pomocy innym państwom w takich działaniach.
Do końca 2017 Polska zniszczyła ponad 1,3 miliona sztuk min znajdujących się w magazynach Sił Zbrojnych. Pozostawiono tylko niewielką liczbę egzemplarzy do celów szkoleniowych i badań, co było zgodne z zapisami konwencji. W ubiegłym roku rząd wystąpił z traktatu. Teraz rozpoczęła się odbudowa potencjału. Oparta o nowoczesne rozwiązania.
W środę, 29 kwietnia 2026, należące do PGZ Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne Belma zawarły kontrakt ze Skarbem Państwa na dostawę 360 tysięcy przeciwpancernych min narzutowych za 3,4 mld zł (BZE Belma dostarczy setki tysięcy przeciwpancernych min narzutowych dla Wojska Polskiego).
Oczywiście, użycie min będzie się wiązało z poważnymi wyzwaniami. Kluczowe znaczenie ma ich ewidencjonowanie, oznaczanie oraz późniejsze rozminowanie. Doświadczenia z Ukrainy pokazują, że brak kontroli nad rozmieszczeniem zapór może prowadzić do problemów także dla własnych wojsk. Nie zmienia to jednak zasadniczego faktu, że wojna na Ukrainie udowodniła, że miny pozostają jednym z najbardziej efektywnych sposobów powstrzymywania przeciwnika.
Zdjęcie: PGZ
Doświadczenia z Ukrainy
Dla Polski wnioski są dość jasne. Obrona terytorium wymaga stworzenia systemu, który będzie w stanie spowolnić i wykrwawić przeciwnika już na pierwszych liniach kontaktu. Miny – zarówno przeciwpancerne, jak i przeciwpiechotne – powinny być integralnym elementem takiego systemu, obok artylerii, rozpoznania i środków rażenia precyzyjnego. Ich obecność zwiększa niepewność po stronie potencjalnego agresora i podnosi koszt każdej decyzji o rozpoczęciu działań ofensywnych. Zwłaszcza, jeśli oprze się je o przeszkody terenowe i linię umocnień.
Pola minowe zajmują istotne miejsce zarówno w rosyjskiej, jak i ukraińskiej taktyce. Już w początkowej fazie wojny zapory minowe odegrały znaczącą rolę w walkach w Donbasie, gdzie wspierały działania obronne i utrudniały manewr przeciwnika. W kolejnych etapach konfliktu Ukraina rozszerzyła ich użycie, obejmując nimi także drogi biegnące od granicy z Białorusią na południe kraju.
Znaczenie tego środka było widoczne również podczas starć pancernych na przełomie stycznia i lutego w okolicach Wuhłedaru. Odpowiednio rozmieszczone pola minowe zmusiły rosyjskie oddziały zmechanizowane do wejścia w sektory rażenia ukraińskich zespołów przeciwpancernych. Podobny mechanizm zadziałał pod Małą Tokmaczką podczas ukraińskiej kontrofensywy na Zaporożu w lecie 2023. Z tą różnicą, że tam straty poniosły siły ukraińskie.
Obrona wschodniej flanki
W obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Federacji Rosyjskiej oraz pełnej współpracy reżimu w Mińsku z Moskwą, odstąpienie od Konwencji Ottawskiej i rozpoczęcie produkcji min jest dobrym pomysłem. Rosja od zawsze rozumiała jedynie język siły. A miny mają być jednym z elementów tego języka.
Tarcza Wschód bowiem to nie pojedynczy pas zapór, jakie obecnie pojawiają się w komunikatach MON, lecz wielowarstwowy system obrony o charakterze stałym i półstałym, integrujący budowane przeszkody fizyczne z systemami wykrywania i wsparciem dla operacji bojowych oraz naturalnymi przeszkodami terenowymi.
Te ostatnie w obronie wschodniego Polesia Lubelskiego, Kanału Augustowskiego, doliny Biebrzy oraz Warmii i Mazur, ze względu na płaski, podmokły teren, ograniczoną przepustowość sieci komunikacyjnej, gdzie agresor musiałby poruszać się z wykorzystaniem wybranych osi – dróg i przepraw, co czyni go podatnym na działania obronne, zasadzki, minowanie i zmasowany ogień artyleryjski.
Dlatego właśnie miny, które mają być rozmieszczone na szlakach, którymi zmuszony będzie poruszać się przeciwnik mogą oddać wielkie zasługi w jego zatrzymaniu. Dlatego rozpoczęcie produkcji nowych typów min, to jeden z lepszych pomysłów ostatnich lat.
Czytaj także:
- B-Act zrealizuje inwestycję BZE Belma na potrzeby programu Tarcza Wschód
- Jedenaście podmiotów chętnych dostarczeniem min przeciwpiechotnych dla Wojska Polskiego
- MBF Group zainteresowana dostarczeniem min przeciwpiechotnych dla Wojska Polskiego
- Szczegóły zwiększenia zdolności produkcyjnych min przeciwpancernych przez Belmę
- Niewiadów Polska Grupa Militarna gotowa do uruchomienia produkcji min przeciwpiechotnych i przeciwpancernych
