Pan Yoav Tourgeman, prezes i dyrektor generalny Rafael Advanced Defense Systems / Fot. Jakub Link-Lenczowski, MILMAG
Jakub Link-Lenczowski, MILMAG: Czy mógłby Pan powiedzieć kilka słów o firmie Rafael?
Yoav Tourgeman, prezes i dyrektor generalny Rafael: Rafael jest największym dostawcą wielu zaawansowanych produktów dla Sił Obronnych Izraela. Zostaliśmy założeni wraz z państwem, kiedy nasz pierwszy premier, Ben Gurion, zrozumiał, że jedynym sposobem na przetrwanie w tym wrogim otoczeniu jest uzyskanie przewagi w nauce, technologii i moralności. Dlatego stworzył organizację inżynieryjną skupiającą inteligentnych żołnierzy posiadających kompetencje naukowe. Później zdał sobie sprawę, że mundur i innowacyjność niekoniecznie idą ze sobą w parze, więc powołał organ odpowiedzialny za rozwój systemów uzbrojenia. I właśnie od jego hebrajskiego akronimu pochodzi nazwa Rafael.
Od 25 lat jesteśmy spółką, która umacnia swoją pozycję na rynku, jest rentowna, wypłaca dywidendy akcjonariuszom i rośnie w ostatnich trzech latach o 30%, a nawet ponad 30% rocznie. Najbardziej znani jesteśmy z systemu Iron Dome, ale mamy też Iron Beam, Stunner, a także wiele, wiele innych systemów, takich jak Trophy i SPYDER. Wszystkie te systemy są bardzo dobrze znane.
Iron Beam, Iron Beam M, Lite Beam / Fot. Rafael Advanced Defense Systems
Jakub Link-Lenczowski: W ostatnim roku sposób, w jaki postrzegamy pole walki, nieco się zmienił. Jaka jest więc odpowiedź Rafael na zmieniające się wymagania pola walki? Mam na myśli dronizację, dużą liczbę niskokosztowych, prostych, ale wspieranych przez sztuczną inteligencję systemów. Jaka jest Państwa odpowiedź na te wyzwania?
Yoav Tourgeman: Po pierwsze, ogólnie rzecz biorąc, sądzę, że jednym z wniosków z konfliktu, w którym uczestniczymy od ostatnich trzech lat, jest to, że trwa swoisty wyścig uczenia się pomiędzy nami a drugą stroną, naszymi przeciwnikami. Systemy trzeba budować w taki sposób, aby gromadziły informacje, umożliwiały ich analizę i pozwalały na doskonalenie już w trakcie użytkowania. Dlatego z dnia na dzień wprowadzaliśmy nowe wersje oprogramowania, na przykład do Iron Dome, SPYDER i innych systemów, aby dostosować je do nowych zagrożeń, nowych taktyk albo konkretnego środowiska działania.
Ogólnie rzecz biorąc, nasze systemy są więc budowane w architekturze otwartej, tak aby mogły gromadzić i przetwarzać informacje, a także otrzymywać aktualizacje z zewnątrz.
Jeśli chodzi o nowe prace badawczo-rozwojowe, to po pierwsze: zaawansowanie systemu ma absolutnie kluczowe znaczenie. Systemy „wystarczająco dobre”, które wiele osób uważa za dobry pomysł, ostatecznie zawodzą.
Przykładem są Shahedy. Przeciwnicy wystrzelili przeciwko nam tysiące Shahedów, a tylko jeden trafił w wyniku błędu. Włożyli więc ogromny wysiłek w coś, co w praktyce nie przyniosło efektu. Trzeba kierować się rachunkiem kosztów, co oznacza, że system powinien być możliwie tani, ale nadal musi zachowywać przewagę. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli żołnierz walczy, najlepiej, aby każda z jego zdolności była realizowana możliwie blisko poziomu 100%. W przeciwnym razie będzie narażony na niebezpieczeństwo, znajdzie się w sytuacji ryzyka albo nie będzie w stanie wykonać zadania. Dlatego utrzymujemy nasze zdolności na poziomie zbliżonym do 100%, ale bez typowych kosztów osiągania takiego poziomu skuteczności. Widać to w naszych systemach: są efektywne kosztowo, mają dużą wartość bojową i uważamy, że trudno znaleźć dla nich odpowiednik.
Podam przykład ‒ Iron Dome (Żelazna Kopuła). Iron Dome to niskokosztowy pocisk przechwytujący, ale zdolny do zwalczania szerokiego spektrum celów, od moździerzy po środki balistyczne. Jest też produkt o nazwie Trophy, opracowany do ochrony pojazdów lądowych.
Iron Dome
Jakub Link-Lenczowski: Obecnie mamy do czynienia z uzbrojonymi dronami, które są wykorzystywane do atakowania pojazdów lądowych w rojach. Czy możliwe jest wykorzystanie systemu Trophy do przeciwdziałania takim zagrożeniom?
Yoav Tourgeman: Trophy nie jest systemem statycznym. Szybko się rozwija i zyskuje nowe zdolności. Nie będę rozwijał tego tematu ze względu na kwestie poufności, ale jego możliwości wykraczają daleko poza ochronę przed przeciwpancernymi pociskami kierowanymi i granatnikami rakietowymi. Obejmują również inne zdolności. Nie mogę mówić o szczegółach, ale jest to część jego możliwości. System stale się rozwija. Pojawia się nowe zagrożenie, a system potrafi sobie z nim radzić.
Dowodem na to jest bardzo niewielka liczba strat, jakie ponosimy w walce. I proszę mi wierzyć, nikt nie walczy dziś z AK-47. Wszyscy dysponują pociskami, RPG i podobnym uzbrojeniem. System zwalczał także zagrożenia pojawiające się z bardzo małych odległości. Skuteczność jest bardzo, bardzo wysoka. Jeśli mówimy ogólnie o przeciwdziałaniu bezzałogowym statkom powietrznym, to zagadnienie to jest traktowane całościowo, w ramach holistycznego podejścia obejmującego wykrywanie, klasyfikację i przechwytywanie. Jesteśmy w stanie wykrywać takie obiekty przy użyciu radarów, sensorów elektrooptycznych oraz systemów SIGINT. Możemy je także zwalczać za pomocą walki elektronicznej, środków hard-kill, bardzo precyzyjnych armat, dronów zwalczających inne drony albo pocisków rakietowych, w tym bardzo niskokosztowych pocisków zdolnych do ich przechwytywania.
Oczywiście królową pola walki jest laser dużej mocy. Dysponujemy taktycznym laserem zamontowanym na pojeździe bojowym, który jest w stanie przechwytywać takie drony w odległości kilku kilometrów i niszczyć je jeden po drugim. W takim przypadku koszt zwalczenia celu to jedynie energia, być może kilka euro. Taka jest nasza perspektywa. Pozwala to stworzyć bardzo dobrze dostrojoną odpowiedź, ponieważ nie chodzi wyłącznie o ochronę na poziomie krajowym. Dysponujemy również narodowym systemem ochrony, ale rozwiązania te mogą służyć także do ochrony wojsk podczas przemieszczania się w kierunku linii frontu przeciwnika albo poza nią. W efekcie każda jednostka będzie dysponowała własną zdolnością do samoobrony.
Trophy APS
Jakub Link-Lenczowski: Mam ostatnie pytanie. Jakie, Pańskim zdaniem, będą w nadchodzących latach kluczowe obszary rozwoju Rafael? Które systemy, nad którymi pracujecie, mogą okazać się najważniejsze na przyszłym polu walki?
Yoav Tourgeman: Powiem szczerze: to bardzo dobre pytanie, którym zajmujemy się każdego dnia. Moja filozofia jest taka, że nie zajmujemy się systemami, które nie są kluczowe. Nie robimy też rzeczy, które inni mogą wykonać równie dobrze. Nie zajmujemy się filozofowaniem. Albo jesteśmy jedynymi, którzy potrafią coś zrobić, albo robimy to zdecydowanie lepiej niż inni. Jeśli tak nie jest, przechodzimy do innego rozwiązania. Nasza łączność jest unikalna. Nasza obrona powietrzna jest unikalna. Nasz system ochrony czołgów Trophy jest unikalny. To jedyny operacyjnie używany system tego typu na świecie, i to od ostatnich 15 lat. Takie podejście utrzymujemy również w innych obszarach: nasze rozwiązanie ma być unikalne albo jedyne dostępne.
Natomiast obszarami niekrytycznymi zasadniczo się nie zajmujemy. Nie znajdą Państwo takich przykładów, nawet jeśli w przeszłości mieliśmy bezzałogową łódź. Uznaliśmy ją za niekonieczną i zrezygnowaliśmy z niej, ponieważ doszliśmy do wniosku, że nie jest to rozwiązanie kluczowe. A byliśmy pierwszymi, którzy wprowadzili operacyjną autonomiczną łódź. Taka jest ogólna idea. Nie chcę angażować naszych niezwykle ważnych zasobów, inżynierów i naukowców, w rzeczy, które nie są krytyczne.
Czytaj także:
