Zdjęcia: Jakub Link-Lenczowski, MILMAG
Jakub Link-Lenczowski, MILMAG: Drugiego dnia targów Eurosatory jesteśmy na stoisku PGZ. Rozmawiamy z wiceprezesem zarządu PGZ, panem Janem Grabowskim. Panie Prezesie, jest tu dużo Waszego sprzętu, w tym ciężki gąsienicowy Borsuk. Co jest dla Was najważniejsze podczas tegorocznej edycji?
Wiceprezes zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej Jan Grabowski: Targi Eurosatory to największa impreza wystawiennicza naszej branży w Europie i Polskiej Grupy Zbrojeniowej, jako jednej z największych grup zbrojeniowych w Europie i największej w Europie Centralnej, nie mogło zabraknąć na targach w Paryżu. Podczas tegorocznej edycji obecnych jest 11 spółek Grupy PGZ.
Pokazujemy m.in. amunicję od Mesko, miny i system minowania narzutowego produkcji Belmy, który na Eurosatory znajduje się na Hunterze czyli polskim pojeździe bezzałogowym z PIAP-u. Wystawiamy także platformę UMPG czyli sprawdzone i znane z Borsuka podwozie zintegrowane z słowacką wieżą Turra-30. Ten eksportowy wariant Borsuka pokazywaliśmy już wcześniej na targach w Bratysławie. Cieszy się tutaj dużym zainteresowaniem odwiedzających.
Jest to propozycja stricte eksportowa, o której rozmawiamy z co najmniej dwoma klientami z Europy. Pokazujemy tutaj również Warana 4×4 z ZSMU 30 mm.
Nie jest to jest to wóz skierowany stricte na rynek francuski czy nawet rynki okoliczne, ale pokazujemy, co Polska Grupa Zbrojeniowa potrafi robić. A co by nie powiedzieć, jesteśmy ekspertami, jeśli chodzi o produkcję pojazdów opancerzonych, zarówno kołowych, jak i gąsienicowych.
Ważną rzeczą jest tutaj jednak nie tyle to, z czym się wystawiamy, ile to, z czym przyjechaliśmy. A przyjechaliśmy z dobrą informacją, bo w poniedziałek 15 czerwca, miało miejsce uroczyste podpisanie umowy joint venture między Mesko a Eurenco. Eurenco to duża firma francuska, bardzo ważny europejski gracz na rynku produkcji amunicji 155 mm. Po raz pierwszy w swojej historii PGZ podpisała umowę produkcyjnej spółki JV. Mamy zatem założoną spółkę, w której PGZ ma 51% akcji, a strona francuska 49%.
Spółka ma 13 miesięcy na wybudowanie swojej infrastruktury budynkowej i zgodnie z harmonogramem, spółka rozpocznie działalność operacyjną w połowie 2027 roku a produkcja rozpocznie się z końcem roku 2027. Zatem to JV będzie operacyjne, jeśli chodzi o produkcję, za niespełna 18 miesięcy.
Tutaj warto podkreślić jedną ważną rzecz. Rok 2026 jest specjalnym rokiem dla całego sektora, ponieważ mamy bardzo wiele zamówień, które mają być finansowane z ramach instrumentu SAFE.

Jakub Link-Lenczowski: Jesteście w Paryżu, w momencie kiedy „wchodzi w życie druga faza SAFE”, czyli zamówienia Common Procurement, gdzie muszą być zaangażowani partnerzy przynajmniej z dwóch krajów. Jak rozumiem, Wasza oferta też jest przygotowana tak, żeby zachęcić partnerów z Francji, Niemiec i innych krajów europejskich do wspólnego działania. Co jest dla Was najważniejsze?
Jan Grabowski: Rozmawiamy nie tylko z Francją, Niemcami czy Belgią, ale również np. z Litwą. Wczoraj z reprezentantami Litwy rozmawialiśmy o tematach rakietowych, jak i o tematach minowych. Tutaj element SAFE jak najbardziej się pojawia.
Instrument SAFE to ważny element naszej współpracy europejskiej ponieważ Polska Grupa Zbrojeniowa jest jednym z największych beneficjentów SAFE w całej Unii Europejskiej. Właściwie nie tyle Polska Grupa Zbrojeniowa, ile Rzeczpospolita Polska, bo Ministerstwo Obrony Narodowej, reprezentowane przez Agencję Uzbrojenia, podpisało z Polską Grupą Zbrojeniową w maju umowy o wartości ponad 110 mld PLN. Są to zarówno nowe kontrakty, jak i kontrakty refinansowane, czyli takie, które podpisaliśmy wcześniej ale teraz zyskały one inne finansowanie.
Tak naprawdę każdy rodzaj Sił Zbrojnych RP będzie mógł liczyć na nowe uzbrojenie, które będzie pochodziło z fabryk Polskiej Grupy Zbrojeniowej a będzie finansowane ze środków Instrumentu SAFE. To są tematy dla Marynarki Wojennej, tematy artyleryjskie, tematy dla Wojsk Lądowych, a także nowe umundurowanie dla Sił Zbrojnych. Jest tego bardzo dużo.
Nie tylko podczas targów Eurosatory rozmawiamy o Common Procurement. Wcześniej uczestniczyliśmy też w rozmowach, kiedy towarzyszyliśmy pani minister Magdalenie Sobkowiak-Czarneckiej, Pełnomocnik Rządu ds. Instrumentu SAFE oraz panu ministrowi Konradowi Gołocie, Podsekretarzowi Stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych, podczas tzw. „tour de SAFE” po Europie. Ten „tour” jeszcze się nie zakończył, więc wierzę, że wraz z innymi przedsiębiorstwami z sektora będziemy towarzyszyć ministrom w rozmowach międzyrządowych, które będą oni prowadzić.

Jakub Link-Lenczowski: A z perspektywy zarządu PGZ, choć oczywiście można się domyślić tego po tym, co jest wystawione tutaj dzisiaj w Paryżu, jakie są strategiczne kierunki, w których Grupa PGZ, po przeanalizowaniu konkretów w ramach SAFE, mogłaby być podmiotem wiodącym?
Jan Grabowski: Rozmawiamy z Bułgarią, Litwą, Włochami czy Grecją. Jeżeli chodzi o zapotrzebowanie naszych partnerów z zagranicy, jest ono naprawdę duże. Wyzwaniem jest współpraca przemysłowa, dlatego że Polska Grupa Zbrojeniowa przez wiele lat raczej nie współpracowała eksportowo z partnerami z Europy, a na pewno nie współpracowała z nimi na zasadach partnerskich. Raczej kupowaliśmy gotowe rozwiązania, a nie współtworzyliśmy je wspólnie.
Dziś, 16 czerwca podpisana została umowa, porozumienie o współpracy między Mesko a Thales Belgium, w zakresie rakiet 70 mm. Również przed targami podpisaliśmy i po targach będziemy podpisywać kolejne umowy. Myślę, że ważny będzie okres letnio-jesienny, jeżeli chodzi o współpracę z naszymi partnerami z krajów nordyckich.
W kwestii mechanizmu bezpieczeństwa, to tutaj Szwecja jest bardzo ważna, gdyż Polska kupuje ze Szwecji okręty podwodne w programie Orka. Chodzi o trzy nowoczesne okręty, zdecydowanie nowocześniejsze niż to, co dzisiaj jest na wyposażeniu Marynarki Wojennej. Produkcja tych okrętów będzie odbywać się w Szwecji, ale ich serwisowanie i utrzymanie będzie po polskiej stronie. Polski przemysł zabiega o to, aby być odpowiedzialnym za utrzymanie OPNT w cyklu życia.
Nie wyobrażamy sobie, żeby okręty będące na wyposażeniu polskiej Marynarki Wojennej były serwisowane przez przemysł zagraniczny. W ramach współpracy przemysłów i krajów, Marynarka Wojenna Szwecji zainteresowana jest tym, co budujemy w PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni, czyli okrętem ratowniczym. Okręt ratowniczy, który jest na wyposażeniu Marynarki Wojennej Szwecji, jest już jednostką dość wiekową, której modernizacja nie jest zbyt opłacalna.
Stworzyliśmy ofertę dla FMV, czyli odpowiednika Agencji Uzbrojenia po stronie szwedzkiej, jeżeli chodzi o kompletację takiego okrętu. Strona szwedzka rozmawia również ze stoczniami, które nie są w Grupie PGZ. Mam tutaj na myśli Remontowa Shipbuilding, ponieważ niszczyciele min budowane w Gdańsku również są w zainteresowaniu strony szwedzkiej.
Współpraca z krajami nordyckimi w domenie morskiej jest bardzo ważna. Z Norwegią współpracujemy choćby przy programie Miecznik, bo rakiety NSM produkcji Kongsberga są i będą na wyposażeniu naszych polskich fregat. Kongsberg jest też ważnym partnerem dla Wojska Polskiego, jeżeli chodzi o Tarczę C-UAS, czyli nowy program San.

Jakub Link-Lenczowski: Na koniec mam jeszcze jedno pytanie. Jak bardzo ta europejska obecność może zmienić w ciągu najbliższych 3–4 lat Grupę PGZ, Polską Grupę Zbrojeniową? Z jakim PGZ, według Pana, możemy mieć do czynienia w tym czasie?
Jan Grabowski: Polska Grupa Zbrojeniowa, może to brzmieć dość naiwnie, zmienia się każdego dnia. Zmienia się dynamicznie każdego dnia. Przez lata bolączką polskiego przemysłu obronnego był budżet Ministerstwa Obrony Narodowej, tworzony, tak jak cały budżet państwa zaplanowany na 12 miesięcy. Plany zakupowe tworzone przez Sztab Generalny Wojska Polskiego obejmowały perspektywę trzyletnią, a dzisiaj dzięki instrumentowi SAFE mamy pewność zamówień i perspektywę zakupową i płatniczą zdecydowanie dłuższą.
Pamiętajmy, że instrument SAFE obejmuje okres do 31 grudnia 2030 roku. Do tego czasu muszą być dostarczone produkty albo elementy produktów, tak jak zapisano w umowach. Daje to bezpieczeństwo finansowe, jeżeli chodzi o kontraktację.
Zmieniamy się też każdego dnia również dlatego, że każdego dnia zatrudniamy nowych pracowników w Naszej Grupie. Kiedyś polska zbrojeniówka —była postrzegana zupełnie inaczej. Kiedy zaczynałem pracę w polskim sektorze zbrojeniowym, a miało to miejsce 16 lat temu, moi przyjaciele, partnerzy biznesowi, patrzyli na to działanie z dość dużym dystansem i pytali, dlaczego chcę pracować w czymś, co upada.
Dzisiaj sytuacja jest zgoła inna. PGZ jest atrakcyjnym pracodawcą, który atrakcyjnie wynagradza i stwarza interesujące perspektywy rozwoju przed nowymi pracownikami. Dziś robimy rzeczy wielkie. Nie boję się użycia takich słów. Robimy rzeczy wielkie, bo tak poważnej, jak obecnie, modernizacji Wojska Polskiego, w która zaangażowany jest polski przemysł obronny, nie było nigdy wcześniej. Tak dużego zaangażowania polskiego przemysłu w modernizację polskich Sił Zbrojnych nie było nigdy wcześniej. Tak dużych i poważnych wyzwań geostrategicznych przed Polską, przed polskim systemem bezpieczeństwa, którego polski przemysł obronny jest immanentnym elementem, nie było nigdy wcześniej.
Jako Zarząd Polskiej Grupy Zbrojeniowej, wraz z Zarządami naszych spółek w Grupie jesteśmy powołani po to żeby rozwijać biznes, i zatrudniać odpowiednich ludzi. Równolegle, aby zapewnić sobie stały dopływ nowych kadr współpracujemy ze szkołami średnimi oraz uczelniami wyższymi. Wdrożyliśmy programy zachęcające do pracy w zbrojeniówce albo pokazujące, czym jest sektor zbrojeniowy. Jesteśmy także obecni na targach edukacyjnych i targach pracy w całej Polsce.
Dobry przykład takich działań mamy w domenie morskiej. PGZ Stocznia Wojenna w Gdyni współpracuje m.in. z Akademią Marynarki Wojennej. Wielu absolwentów Akademii Marynarki Wojennej pracuje w PGZ, dzieląc się swoimi doświadczeniami ze służby wojskowej i współodpowiadając dziś za programy i projekty realizowane w Grupie PGZ dla Marynarki Wojennej, pamiętajmy, że 10 lat temu nasza Stocznia była przedsiębiorstwem, które znajdowało się w upadłości likwidacyjnej. Dzisiaj jest jednym z najprężniej rozwijających się zakładów Grupy PGZ. Jesteśmy żywym dowodem na to, że PGZ i polska zbrojeniówka się rozwijają.
Zwrócę również uwagę, że rozwijając się, zacieśniamy relacje z przemysłem prywatnym. Obecnie jesteśmy już w połowie cyklu organizacji 10 regionalnych forów przemysłu zbrojeniowego. Celem tych spotkań jest włączenie polskich prywatnych przedsiębiorców w łańcuch dostaw sektora obronnego oraz zwiększenie krajowych zdolności produkcyjnych. W ubiegłym tygodniu takie forum odbyło się w Gdyni, gdzie było obecnych ponad 250 prywatnych przedsiębiorców, którzy są zainteresowani współpracą z nami. Wcześniej trzeba było bardzo zachęcać, było naprawdę niewielu przedsiębiorców otwartych na współpracę z sektorem. Dzisiaj dobrowolnie, w samej Gdyni, pojawiło się ponad 250 firm, w Szczecinie ponad 100, w Opolu liczby były podobne, a przed nami jeszcze pięć kolejnych spotkań: jedno przed wakacjami, następne już po przerwie letniej. Nasze fora regionalne i włączanie polskich firm do łańcucha dostaw sektora obronnego to również praktyczna realizacja rządowego programu Local Content.
Widzimy więc ten ruch, tę chęć, i tym właśnie jest PGZ. PGZ jest dzisiaj zmianą i jednym z kół zamachowych polskiej gospodarki.
Jakub Link-Lenczowski: Dziękuję bardzo.
