Przejdź do serwisu tematycznego

Streamlight Stalk: Nahełmowe światło all inclusive

Amerykańska spółka Streamlight gościła ze swoimi produktami na łamach MILMAGu już wielokrotnie. Zachęcamy do zapoznania się z poprzednimi materiałami – po ich przeczytaniu dojdziecie do wniosku, że Streamlight to naprawdę ciekawa marka. Dziś przyjrzymy się latarce Sidewinder Stalk – jest to jeden z ich najnowszych produktów, który po raz kolejny dowodzi, że Streamight nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i pozostaje liczącym się graczem na rynku taktycznych źródeł światła.

Pod koniec 2021 r. Streamlight postanowił rozszerzyć swoją ofertę militarnych latarek. Tak powstał nowy Sidewinder z dodatkiem w nazwie Stalk. Obecnie w skład rodziny Sidewinder wchodzi 6 modeli: klasyczny Sidewinder, a ponadto Boot, Rescue (będąca wariacją na temat latarki kątowej) oraz „pseudoczołówki”: Compact, Compact II i bohater tego artykułu Stalk. Najmłodszy model to nahełmowa latarka z szerokim wachlarzem możliwości montażu. Przyjrzyjmy się jej bliżej.

Unboxing

Latarka dociera do klienta w charakterystycznym dla Streamlighta opakowaniu, wykonanym z przezroczystego, cienkiego plastiku, które jak zwykle jest estetyczne i dobrze zabezpiecza latarkę. Znajdziemy w środku również standardowo dla amerykańskiego producenta dostarczone wraz z latarką baterie brandowane jego marką – w tym przypadku po jednej sztuce CR123A i małego paluszka. Oprócz tego obecna jest instrukcja i parę naklejek z logo firmy. Montaż dołączony do latarki zależy od wyboru użytkownika, my jednak mieliśmy taki komfort, że w dużym kartonowym pudełku znajdowały się wszystkie możliwe montaże.

Pierwsze wrażenie


Solidny polimerowy admin light

Stalk to nowe dla Streamlighta podejście do koncepcji latarki nahełmowej. Zrezygnowano z typowego dla czołówek projektu, gdyż nie sprawdza się on zupełnie w przypadku nowoczesnych hełmów. Obecnie hełmy wyposażane są w urządzenia noktowizyjne, które zajmują gniazdo mocowane na czołowej części skorupy. Wobec tego czołówka montowana na gumie obejmującej hełm nie ma tu zastosowania: albo będzie kolidować z noktowizją, albo – jeśli umieścimy ją trochę z boku – światło nie będzie padać tam, gdzie zwykle patrzymy. Takie rozwiązanie, mimo że działa, nie jest optymalne i wymaga irytującego obracania głowy. Znacznie lepszym wyjściem jest umieszczenie latarki z boku. Rozwiązania takie stosowano już wcześniej – od przyklejanych przez żołnierzy zwykłą taśmą klasycznych latarek, po dedykowane produkty np. SureFire HL1 czy Princeton Tec. W modelu Stalk Streamlight poszedł tą drugą drogą.


Kierowanie światłem jest możliwe dzięki giętkiej „szyi” latarki

Głowicę LED latarki zamontowano na wyginanym pałąku, który umożliwia dokładne nakierowanie światła. Dzięki jego szerokiemu zakresowi ruchu użytkownik wcale nie jest skazany na mocowanie latarki na hełmie – równie dobrze może zamocować ją na paskach MOLLE kamizelki taktycznej. Za pałąkiem znajduje się korpus latarki, a na jednym z jego boków umieszczono moduł sterujący. Klapka baterii, którą znajdziemy w tylnej części latarki, połączona jest z korpusem zawiasem i zabezpieczeniem z drutu. Nie licząc drucianych zamknięć, klipsa, pałąku i śrub, latarka wykonana jest z polimeru w kolorze brązowym. Jej wymiary to 14 × 2,18 × 4,6 cm. Producent zapewnia wodoodporność na poziomie IP67, co pozwala na zanurzenie na głębokość 1 m przez 30 min.

Montaż

W fabrycznym pudełku otrzymaliśmy Stalka z montażem na MOLLE przeplatanym przez standardowe taśmy. Tutaj warto zauważyć, że lepszym rozwiązaniem byłoby założenie go na taśmę dwucalową.


Stalk zamontowany na MOLLE przesuwa się, ale dzięki klipsowi nie odepnie się samoczynnie


Standardowy montaż to element z wycięciem w kształcie klucza. Jest wykonany ze sprężynującego metalu

Podstawowy montaż z jednej strony montuje się do korpusu przy pomocy śruby na śrubokręt krzyżakowy, a z na drugim końcu zatrzaskuje w zaczep, będący elementem obudowy latarki. Co ciekawe, wycięcie, o którym wspomniałem, nie służy wcale zmniejszeniu wagi latarki – która i tak nie jest znacząca, bo całość zależnie od montażu ma masę 81-90 gramów. Wycięcie służy do zaczepienia latarki do specjalnego adaptera przewidzianego do montażu na hełmach, które nie posiadają szyn ARC ani rzepów pozwalających na zastosowanie drugiego typu systemu mocowania. Adapter dostępny jest osobno i pasuje do hełmów ECH, ACH, PASGT oraz MICH, wymaga jednak zastosowania jednej z trzech różnych obejm, pasujących do danego modelu. Plusem tego montażu jest też to, że możemy zmienić kąt ustawienia latarki.


Montaż na rant hełmu bez szyn

Kolejnym sposobem mocowania latarki jest wymiana metalowego klipsa na taki pasujący do szyn ARC. Jest to banalny proces polegający na wykręceniu śrubki i wymianie elementu.


Montaż ARC w pełnej krasie

Montaż ARC, podobnie zresztą jak i klips MOLLE, możemy założyć zarówno na lewej, jak i prawej stronie latarki. Jest to całkowicie zależne od preferencji użytkownika. Wybór polega na określeniu, czy panel sterujący latarki ma być skierowany do góry czy do dołu i z której strony hełmu ma się znaleźć latarka. Sama instalacja na hełmie jest banalnie prosta – wystarczy wsunąć montaż w szynę, a następnie upewnić się, że zaczep wydał charakterystyczny klik po wpadnięciu w wycięcia w szynie i gotowe. Producent przewidział też dodatkową opcję zabezpieczenia latarki śrubą przechodzącą przez tuleję od klapki latarki, której zadaniem jest stabilizacja na wybranym slocie. Na zdjęciu widać jak śruba trafia w odpowiedni otwór w szynie ARC.


Zabezpieczenie śrubą rozwiązuje problem wysunięcia się latarki z szyny

Wariacją tego samego systemu jest też osobna miniszyna ARC dostarczana jako montaż rzepowy. Na kawałku wygiętego plastiku umieszczono interfejs ARC i instalacja przebiega dokładnie tak samo jak na zwykłej szynie. Plusem tego rozwiązania jest jednak to, że od spodu montaż podklejony jest taśmą rzepową, którą przyczepić można w dowolne miejsce na hełmie – jeśli oczywiście mamy tam już przyklejoną łatkę z miękkim rzepem.


Dzięki montażowi rzepowemu latarka staje się bardziej niskoprofilowa

Dobre ciele dwie matki ssie

Pamiętamy, jak kłopotliwy jeszcze parę lat temu był dostęp do baterii CR123A. Teraz to się zmieniło, jednak nadal CR-ki nie są tak popularne i łatwodostępne jak zwykłe paluszki. Jakby wychodząc naprzeciw temu problemowi Streamlight postanowił, że ich nowe latarki będą zdolne do zasilania z dwóch źródeł energii. I Stalk nie jest tu wyjątkiem. W pudełku dostajemy nawet dwie różne baterie: CR123A oraz AA. Warto nadmienić, że Stalk obsługuje zarówno alkaliczne, jak też litowe baterie AA. Obrazek ilustruje, jakie korzyści daje stosowanie każdej z wymienionych baterii. Różnią się one także czasem pracy, co obrazuje poniższa tabelka.


Korelacja czasu i wydajności jest różna na różnych ogniwach


Określony przez producenta czas działania w zależności od parametrów


Zabezpieczenie klapki baterii

Włożenie baterii odbywa się poprzez odhaczenie drucika blokującego klapkę komory baterii. W środku na sprężynującej podkładce opierają się baterie. To właśnie ona odpowiada za to, że mimo różnicy w długości między CR123A a AA oba rodzaje mogą być zastosowane.


Do komory bateryjnej pasują dwa rodzaje ogniw

Funkcje i obsługa

Stalk to prawdziwe all in one. Małe urządzonko oferuje następujące funkcje: cztery kolory światła (biały, zielony, niebieski i czerwony), oświetlenie IR do noktowizji, identyfikator IRR oraz funkcję stroboskopu. Wszystkie światła występują w trzech natężeniach. Aby je zmienić, należy przytrzymać włącznik. Latarka włącza się na ostatnim zapamiętanym ustawieniu, a moc latarki stopniuje się od najmniejszej przez średnią do największej, a potem z powrotem średnia i niska. Zmiana koloru światła barwnego odbywa się przez pięciokrotne szybkie naciśnięcie, a następnie przytrzymanie włącznika. Kolory wybrane przez producenta nie są przypadkowe: zielone światło ma długość fali, która jest najłatwiejsza do obserwacji przez nasze oczy, czerwony nie niszczy adaptacji do mroku tak bardzo jak białe światło. Z kolei niebieski podkreśla np. krew, która po oświetleniu tym światłem wyraźnie „świeci się na czarno”.


Pokrętło obsługujące tryby świecenia

Tryby latarki wybieramy korzystając z pokrętła umieszczonego na górnej części korpusu. Pokrętło posiada występ, który można wyczuć palcami przy ustawieniu IR. Zaraz obok włącznika widzimy strzałkę wskazującą dany tryb, a mamy ich do wyboru cztery: białe światło, kolorowe, tryb IR oraz OFF, czyli całkowite wyłączenie. System jest prosty i intuicyjny. Aktywacja odbywa się oczywiście poprzez naciśnięcie włącznika umieszczonego płasko przed pokrętłem. Włącznik jest pokryty gumą, a jego kliknięcie jest wyraźne i doskonale wyczuwalne. Szybkie podwójne naciśnięcie uruchamia tryb stroboskopowy.
Ostatnią funkcją jest znacznik IR, czyli mrugające światełko pozwalające na lokalizację użytkownika przez np. korzystających z noktowizji pilotów śmigłowców. Uruchamia się go poprzez przesunięcie dźwigni umieszczonej za pokrętłem. Jest ona dodatkowo zabezpieczona metalowym elementem, uniemożliwiającym przypadkowe włączenie funkcji błyskacza. Tutaj ważna informacja – jeśli chcemy korzystać z tej funkcji, pokrętło zmiany trybów musi być skierowane w górę, gdyż w jego centrum znajduje się dioda IR znacznika.

Elastyczny pałąk


Raz jeszcze ujęcie giętkiej „szyi” latarki umożliwiającej wygięcie w dowolną stronę

Cechą, która najbardziej przypadła nam do gustu, jest elastyczny pałąk, na którego końcu znajduje się głowica z diodami LED. Działa on z pewnym wyczuwalnym oporem i można go praktycznie dowolnie wyginać, przez co nie jesteśmy zmuszeni do utrzymywania głowy w konkretnej pozycji. Wystarczy wygiąć głowicę i voila – światło pada dokładnie tam, gdzie sobie tego życzymy. Dzięki temu Stalk oferuje jeszcze jedną ciekawą funkcje: działa jako światełko awaryjne. O znaczniku IR wspomniałem w paragrafie wyżej. Trzeba jednak zaznaczyć, że jeśli skierujemy światło (także to IR) w górę i włączymy tryb stroboskopowy, Stalk staje się doskonale widocznym markerem. Kolejnym plusem jest możliwość wyboru koloru światła.

Esencja latarki

Zawsze najważniejszym jest pytanie „jak to naprawdę świeci?”. I tu odpowiedź jest już bardziej skomplikowana. Ze względu na różne źródła zasilania ciężko udzielić prostej i jednoznacznej odpowiedzi. Dlatego najpierw skupimy się na mocy podczas korzystania z baterii CR123A. Stalk w najmocniejszym trybie białego światła uzyskuje wtedy 76 lumenów, 200 kandeli i zasięg 28 m. Gdy zasilimy urządzenie baterią AA, parametry wyraźnie spadają i osiągają wyniki 57 lumenów, 130 kandeli i zasięg 23 m. Kolorowe światła są znacznie słabsze: zielony 20 lumenów, 39 kandeli, 12 m; czerwony odpowiednio 9, 12 oraz 7, a niebieski 8, 14 i 8. Diody IR mają zaś długość fali ok. 940 nm dla diody głównej i 945 nm dla znacznika IR. Tyle w kwestii cyferek. Dla ludzkiego oka w pełnym mroku światło na najsłabszym ustawieniu jest już pomocne, a na najwyższym dostatecznie jasne. Jeśli nie działamy w pełnej ciemności, najniższe ustawienie będzie słabo widoczne, ale najwyższe daje radę.

Podsumowanie

Czy Stalk będzie wielkim przebojem? Raczej nie – jest zbyt niszową oraz zbyt drogą, jak na polskie realia, latarką. Nie zmienia to jednak faktu, że jest konstrukcją bardzo przemyślaną, świetnie wykonaną i oferującą szeroki wachlarz możliwości. Na chwilę obecną jest najbardziej uniwersalną latarką nahełmową dla wojska czy policji.


SureFire HL1 o zdecydowanie innym kształcie

Konkurencja w postaci SureFire HL1 czy Princeton Tec nie oferuje w zasadzie niczego, co przebijałoby produkt Streamlighta. SureFire ma tylko białe światło i jeden kolor oraz malutki marker IR, a przy tym brak mu tak dobrze przemyślanego kształtu. Princeton Tec nie posiada znacznika IR, ma za to łatwiejsze sterowanie. Warto jednak zauważyć, że wymienione konstrukcje mają już trochę lat, a to właśnie Stalk łączy wszystkie te funkcje w jednym opakowaniu. Rzeczywiście, prawdziwe all inclusive latarek administracyjnych.


Stalk zastąpi u mnie zarówno stroboskop MS200, jak i Surefire HL1. Dzięki bogatej gamie funkcji, hełm będzie lżejszy i nie będzie obwieszony gadżetami jak choinka na Boże Narodzenie

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

ARTYKUŁ SPONOSOROWANY

Polska marka DURABO wchodzi na rynek służb mundurowych

DURABO®, to marka należąca do polskiej spółki Kreator, będącej kontraktorem polskich i zagranicznych służb mundurowych.

Source – hydrate or die

H20 – związek chemiczny złożony z dwóch atomów wodoru oraz jednego atomu tlenu. To dzięki niemu na trzeciej planecie od słońca w ogóle istnieje życie. Przez człowieka…

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X