Wojska rosyjskie w 2025 zdobyły ok. 4669 km kw. W oderwaniu od kontekstu brzmi ona poważnie. Problem zaczyna się w chwili, gdy spróbuje się ją policzyć, przeliczyć i zestawić z realiami wojny oraz z doświadczeniem historycznym. Wówczas okazuje się, że Rosjanie przechodzą do historii wojen i wcale nie jest to chlubna historia.

Pomnik upamiętniający żołnierzy Armii Czerwonej… ostrzelany przez żołnierzy rosyjskich w 2022… / Zdjęcie: MILMAG
4669 km kw. w skali roku oznacza średnio około 389 km kw miesięcznie i niespełna 13 km kw. dziennie. Przy długości frontu rosyjsko-ukraińskiego rzędu ponad 1100 kilometrów daje to średnie przesunięcie linii frontu o około 4,7 metra dziennie. W skali miesiąca to około 140 metrów, w skali roku niespełna pięć kilometrów. To są liczby, które przejdą do historii wojen.
„Na Zachodzie bez zmian”
Powieść Ericha Marii Remarque’a stała się symbolem stagnacji frontu. Braku ruchu, marazmu okopów wojny pozycyjnej. Dlatego warto cofnąć się do I wojny światowej. Na froncie zachodnim między jesienią 1914 roku a wiosną 1918 roku linia frontu faktycznie przez długie miesiące niemal się nie przesuwała. Jednak nawet w tych warunkach skala działań była inna niż dziś.
Podczas bitew nad Sommą czy pod Verdun alianckie i niemieckie armie potrafiły w ciągu kilku miesięcy przesunąć front o kilkanaście do kilkudziesięciu kilometrów na szerokości kilkudziesięciu kilometrów. Gdyby przeliczyć to na powierzchnię, oznaczałoby to setki, a miejscami tysiące km kw. terenu, zdobytych lub utraconych w trakcie jednej kampanii. I to mimo braku pełnej motoryzacji, powszechnego lotnictwa szturmowego i nowoczesnych środków rozpoznania.
Podczas niemieckiej ofensywy wiosennej 1918, znanej jako Kaiserschlacht, która była największą i ostatnią próbą przełamania frontu zachodniego przed przybyciem wojsk amerykańskich, między marcem a lipcem 1918 roku armia niemiecka przeprowadziła serię uderzeń na szerokim froncie, osiągając w pierwszych tygodniach postępy, które w realiach ówczesnej wojny były bezprecedensowe.
W trakcie ofensywy Michael, prowadzonej od 21 marca 1918, Niemcy w ciągu kilku tygodni przesunęli front miejscami o 60–70 kilometrów w głąb pozycji alianckich. Natarcie objęło pas frontu o szerokości około 80–90 kilometrów. Oznacza to obszar rzędu 4–5 tysięcy km kw. zdobytych w ciągu niecałego miesiąca, a więc porównywalny z całorocznymi zdobyczami Rosji w Ukrainie, ale osiągnięty w kilkanaście dni.
Niedługo później Alianci rozpoczęli Ofensywę stu dni, która trwała od 8 sierpnia do 11 listopada 1918. W jej trakcie alianci osiągnęli przesunięcie linii frontu miejscami o 8–11 kilometrów w głębokość w ciągu pierwszych dni działań operacyjnych. Potem podczas bitwy o Albert, alianckie ataki doprowadziły do przesunięcia o kolejne 55 kilometrów. I to na szerokości frontu ponad 120 km. Dwa razy większej niż w sumie atakują obecnie Rosjanie.
MILMAG dla Radiowej Trójki: Wojna czy pokój? Rosja atakuje rakietami i dezinformacją
Walki pod Kurskiem
Jeszcze bardziej czytelne są porównania z Frontem Wschodnim II wojny światowej. W końcu bitwy toczyły się na tym samym terenie, gdzie walki toczą się dziś. Wyzwalanie Donbasu spod niemieckiej okupacji rozpoczęło się w sierpniu 1943, po zakończeniu bitwy na Łuku Kurskim, a zostało zasadniczo zakończone jesienią 1943, choć walki stabilizacyjne i lokalne operacje trwały jeszcze na przełomie 1943 i 1944.
Donbaską Operację Strategiczną Armii Czerwonej prowadzono od 13 sierpnia do 22 września 1943. W jej trakcie wojska Frontu Południowo-Zachodniego i Południowego przeszły do ofensywy przeciwko Grupie Armii „Południe”. W ciągu tych około sześciu tygodni Armia Czerwona przesunęła linię frontu w Donbasie o 150–250 kilometrów na zachód, w zależności od odcinka.
Wyzwolono zdecydowaną większość regionu, a wojska niemieckie zostały zmuszone do odwrotu za Dniepr i na tzw. linię „Wotan”. Oznaczało to odzyskanie obszaru liczącego dziesiątki tysięcy kilometrów kwadratowych w bardzo krótkim czasie, mimo silnie ufortyfikowanej obrony i dużego nasycenia wojskami pancernymi. Tymczasem obecnie Rosjanie nie są w stanie od ponad roku zdobyć dwóch miast powiatowych.
Rosjanie omyłkowo zniszczyli północnokoreański zestaw przeciwlotniczy
Marne postępy
Na tym tle rosyjskie 4669 km kw. przestaje być dowodem zwycięstwa. Rosja prowadzi wojnę przy przewadze demograficznej, surowcowej i przemysłowej, a mimo to nie jest w stanie osiągnąć przełamania operacyjnego. Jej postępy są lokalne, kosztowne i rozciągnięte w czasie. Równocześnie Ukraina, mimo znacznie mniejszych zasobów, potrafiła miejscami odzyskiwać średnio około 60 km kw. miesięcznie, co dodatkowo podważa narrację o jednokierunkowym marszu frontu.
Historia wojen lądowych pokazuje jasno, że zwycięstwo rozstrzyga się tam, gdzie pojawia się manewr, głębia operacyjna i zdolność do szybkiego narzucenia przeciwnikowi własnej woli. Jeżeli po roku intensywnych walk efekt sprowadza się do kilku metrów dziennie, to nie jest to obraz triumfu.
To jest obraz wojny, która ugrzęzła, a której wynik zależeć będzie nie od propagandowych mapek, lecz od wytrzymałości państw, ich gospodarek i systemów politycznych. Dlatego tak ważna jest rola pomocy, jakiej zachodnie demokracje udzielają Ukrainie. Warto pomóc Rosji przejść do historii wojen.
