Stinger 9 występuje w trzech odmianach. Główną różnicą jest długość lufy: cztery, osiem i szesnaście cali. Wszystkie kute na zimno. Kaliber to oczywiście 9 mm. We wszystkich długościach lufy skok gwintu wynosi 1:10. Zarówno upper jak i łoże wykonane są ze stopu aluminium, zaś lower z polimeru. Wykończenie uppera – anodowanie na twardo. Składana na bok kolba mocowana jest na szynie picatinny. Na lufie o długości osiem i szesnaście cali zamontowano system montażu moderatora dźwięku 3LUG. Wersja najkrótsza nie ma takiego rozwiązania.

Najkrótsza wersja Stingera 9 z lufą o długości czterech cali. Zwraca uwagę prawie prostopadle umieszczony chwyt
To co cechuje najnowsza konstrukcję Jana Lucansky’ego to zmniejszony odrzut i podrzut broni. Uzyskano to dzięki specjalnej konstrukcji zamka. Ma on dodaną specjalny ciężarek, który ma niewielką swobodę ruchu wzdłużnego. Dzięki niemu uderzenie zamka o odbojnik rozkłada się na dwie fazy o mniejszej sile. Pęd jaki przekazuje zamek na szkielet broni jest rozłożony na dwa uderzenia następujące krótko jedno po drugim. System nosi nazwę DMT (Delayed Matter Technology).
Jeśli chodzi o kwestie ergonomii, Nowe dziecko Lucansky’ego stanowi połączenie sprawdzonych rozwiązań ze Scorpiona oraz tych znanych z karabinków AR15. Dużą zaletą jest pełna obustronność manipulatorów. Broń wyposażona jest w tradycyjną tylna dźwignię przeładowania znaną z AR15. Posiada także przednią dźwignię przeładowania. Standardowo jest ona umieszczona po lewej stronie, jednak w dość prosty sposób można ją przełożyć na stronę prawą.
Poza tym, że wszystkie manipulatory są umieszczone po obu stronach broni, użytkownik ma do dyspozycji dwa sposoby zwalniania magazynka – dźwignią oraz przyciskiem – w zależności od upodobania.

Wersja z lufą o długości ośmiu cali. Zwraca uwagę przednia dźwignia przeładowania
Najkrótsza wersja Stingera 9 – ta z lufą o długości czterech cali różni się nieco od pozostałych dwóch wariantów. W tej wersji Stingera 9 nie ma przedniej dźwigni przeładowania. Po prostu długość broni nie pozostawia miejsca na jej zastosowanie. Drugą widoczną różnicą jest kształt chwytu pistoletowego. W odróżnieniu od dwóch pozostałych wersji, które mają chwyt ustawiony pod kątem takim jaki występuje w AR15 (tu występuje unifikacja z platformą AR15), chwyt w najkrótszym Stingerze jest umieszczony prawie prostopadle. Takie ustawienie pozwala na lepsze ułożenie dłoni na chwycie w tak zwartej konfiguracji. Jeśli ktoś bardzo chce, może zastąpić ten chwyt chwytem aerowym, ale nie poprawi to ergonomii broni.
Konstruktor postawił na modułowość konstrukcji. Użytkownik może w prosty sposób wymienić łoże, lufę, mechanizm spustowy, kolbę lub chwyt pistoletowy. Mechanizm spustowy we wszystkich wersjach jest podobny do tego występującego w AR15. Przedstawiciele Hubertusa Pro bardzo jednak podkreślają, że nie da się w prosty sposób wymienić spustu na taki z AR15. Można to zrobić jedynie wprowadzając kilka zmian poprzez zeszlifowanie niektórych elementów tak, aby prawidłowo współdziałały zresztą konstrukcji.

Najdłuższa wersja Stingera 9 z lufą długości 16 cali. Broń leży na skrzynce, w której sprzedawane są krótsze wersje
Stingery 9 są zasilane z magazynka w standardzie Scorpiona. Daje to strzelcom łatwy dostęp do tanich, niezawodnych i popularnych magazynków. Co ważne, broń sprzedawana jest bez magazynków, co podyktowane jest potrzebą dostosowania do panujących przepisów. Z ich nabyciem nie powinno być jednak żadnych problemów.
Lucansky Firearms udostępnił wymiary niektórych części i akcesoriów. Dzięki temu należy spodziewać się pojawienia oferty innych producentów, a użytkownicy drukarek 3D mogą się pokusić o wykonanie takich elementów samemu. Wśród części o opublikowanych wymiarach znajduje się np. lejek gniazda magazynka.
Urządzenie wylotowe zamontowane fabrycznie na Stingere 9 ma system montażu 3LUG pozwalający na zamocowanie moderatora dźwięku. Dotyczy to wersji z lufą o długości 8 i 12 cali. Wersja czterocalowa ma urządzenie wylotowe bez systemu montażowego. Stingery 9 dobrze współpracują z moderatorami. Ich stosowanie nie powoduje nadmiernego powrotu gazów podczas strzelania, o czym mogliśmy się przekonać podczas demonstracji na strzelnicy.
Warto także zauważyć, że wersje cztero- i dwunastocalowa występują tylko jako semi-auto, wersja ośmiocalowa jest też dostępna w wersji full-auto. Jest to więc również oferta dla służb. Jak mówią przedstawiciele Hubertusa Pro, podczas rozmów z producentem Stingerów otrzymali informację, że jeśli będzie zainteresowanie ze strony uprawnionych klientów wersją full-auto z inną długością lufy, nie ma problemu aby dostosować ją do tego. To najlepszy dowód na to jak przydatna jest modułowość tej broni.
Stinger 9 jest dostępny w Polsce po bardzo przystępnej cenie. Było to możliwe dzięki umieszczeniu produkcji w zakładach w Turcji. Jeśli chodzi o jakość produkcji, to przedstawiciele Hubertusa Pro zapewniają, że mieli okazję wizytować te zakłady i potwierdzają oni, że jakość oraz precyzja produkcji jest zapewniona na bardzo wysokim poziomie. Dość stwierdzić, że na tych samych liniach produkcyjnych Turcy produkują części dla austriackiego Steyra.

Dwa spośród kilku egzemplarzy udostępnionych do testów. Oba egzemplarze z lufa osiem cali z założonymi moderatorami dźwięku / Zdjęcia: Grzegorz Sobczak
Na koniec warto zauważyć, że wersja z lufą cztero- i ośmiocalową jest sprzedawana w solidnej skrzyneczce wykonanej z tworzywa sztucznego. Może ona służyć nie tylko do przechowywania broni. Niestety, wersja z lufą dwunastocalową ma zbyt dużą długość i się w takiej skrzyneczce nie mieści. Jest pakowana po prostu w karton.
Wrażenia ze strzelania są rzeczywiście interesujące. Zamek DMT spełnia swoje zadanie. Broń, jak wspomniano wcześniej dobrze współpracuje z moderatorami dźwięku. Jeśli ktoś chciałby spróbować, czy Stinger 9 spełnia jego oczekiwania, Hubertus Pro organizuje serię dni otwartych dla strzelców na zaprzyjaźnionych strzelnicach. Do testów służą pierwsze egzemplarze, jakie trafiły do Polski. Testy w różnych częściach Polski mają przy okazji jeszcze jeden cel poza tradycyjną promocją broni. Pozwalają na sprawdzenie żywotności konstrukcji Stingera 9. Czy potwierdzi swoją jakość – zobaczymy. Do tej pory nie zauważono żadnych niepokojących oznak mimo że demonstracyjne stingery łatwego życia nie mają.



