Wczesnym rankiem łotewskie siły zbrojne ogłosiły pomarańczowy alert powietrzny w kilku wschodnich regionach kraju, w tym w Balvi, Rezekne, Aluksne i Preili. Mieszkańcy otrzymali komunikaty na telefony komórkowe z zaleceniem pozostania w domach i przygotowania się do ewentualnego schronienia. Alert trwał około godziny.

Zdjęcie poglądowe: NATO Air Command

BSP został ostatecznie zestrzelony nad Bērzgale, w rejonie Rzeżycy, przez samolot wysłany z bazy w Szawlach. Obecnie w powyższej bazie stacjonuje włoski kontyngent wyposażony w wielozadaniowe samolot bojowe Eurofighter, który pełni dyżur w ramach misji Baltic Air Policing. Zniszczenie obiektu nastąpiło nad niezamieszkanym terenem, bez szkód dla ludności i infrastruktury.

Łotwa, podobnie jak inne państwa bałtyckie, od miesięcy doświadcza incydentów związanych z dronami, które w wyniku zakłóceń elektronicznych przekraczają granice NATO. W maju doszło do podobnego zdarzenia, kiedy rosyjskie systemy walki radioelektronicznej miały zepchnąć ukraiński BSP w kierunku terytorium Sojuszu. Łotewski minister spraw zagranicznych podziękował sojusznikom za szybką reakcję, a premier Andris Kulbergs pochwalił „profesjonalne działanie i sprawne podejmowanie decyzji”.

Incydent z piątkowego poranka ponownie pokazuje, że wojna w Ukrainie generuje realne zagrożenia dla państw NATO, a działania rosyjskich systemów zakłócających mogą prowadzić do niekontrolowanych naruszeń przestrzeni powietrznej. Szybka reakcja samolotów bojowych Sojuszu potwierdza gotowość NATO do obrony swoich granic i utrzymania stabilności na wschodniej flance. Jak wskazuje statystyka, liczba alarmowych startów maszyn stacjonujących na wschodniej flance (m.in. w państwach bałtyckich) systematycznie rośnie – wśród powodów wymienia się zarówno rosnącą aktywność rosyjskiego lotnictwa, a także incydenty z naruszaniem przestrzeni powietrznej przez platformy bezzałogowe.