Pierwszą z kluczowych elementów dyskusji jest wypowiedź generała dywizji Ireneusza Nowaka, który wskazuje, że posiadane przez Polskę samoloty FA-50GF Fighting Falcon (dwanaście sztuk stacjonujące w 23. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim) nie przejdą modernizacji i przebudowy do docelowego wariantu FA-50PL. Jak zostało to podkreślone, tego typu zabieg jest „niecelowy”. Wśród argumentów, które stoją za taką analizą jest fakt, że mowa o młodych samolotach (zostały dostarczone w 2023 roku), które dysponują nowoczesnym zestawem wyposażenia pokładowego (m.in. stacja radiolokacyjna EL/M-2032 dysponuje parametrami zbliżonymi do AN/APG-68(v)9). Obecnie oczekuje się wprowadzenia ich w dyżury bojowe, co jest możliwe dzięki zamówieniu amunicji 20 mm do zabudowanych działek lotniczych, a także dostawom kierowanych pocisków AIM-9L/M Sidewinder.

Grudniowe informacje wskazują, że dwanaście FA-50GF Fighting Eagle nie przejdzie modernizacji do standardu FA-50PL. Zdjęcie: Agencja Uzbrojenia
Zgodnie z pierwotnymi planami, po 2025 roku, samoloty miały przejść proces dostosowania do jednolitego standardu wyposażenia, które zamówiono dla 36 FA-50PL Fighting Eagle. Ma on obejmować m.in. montaż stacji radiolokacyjnej RTX PhantomStrike czy integrację z pociskami AIM-9X Sidewinder oraz AIM-120C AMRAAM. Jednocześnie koszty takiego przedsięwzięcia nie powinny być astronomiczne o czym świadczy przykład Filipin, które 26 grudnia podpisały umowę z KAI w sprawie modernizacji i ujednolicenia wyposażenia swoich jedenastu FA-50PH Fighting Eagle Block 10. Ten kontrakt ma wartość około 64 mln dolarów. Oczywiście trudno porównywać konfiguracje obu użytkowników, natomiast umowa pokazuje o jakiej skali funduszy mówimy – w tym przypadku warto zwrócić uwagę, że różnice w wyposażeniu pokładowych poszczególnych partii produkcyjnych statków powietrznych mogą mieć długofalowy wpływ na szkolenie czy logistykę.

W przeciwieństwie do Polski Filipiny podpisały umowę na modernizację jedenastu FA-50PH Fighting Eagle. Będzie ona kosztowała około 64 mln dolarów. Zdjęcie: USAF
Według nowej, polskiej, koncepcji, pojedyncza (niepełna) eskadra FA-50GF Fighting Eagle ma stać się jednostką przeszkolenia operacyjnego i pozwolić na zwiększenie przepustowości szkolenia lotniczego. Może to zaskakiwać, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że 4. Skrzydło Lotnictwa Szkolnego dysponuje piętnastoma nowoczesnymi samolotami Leonardo M-346 Bielik, a w przestrzeni publicznej (cały czas) pojawiają się nieoficjalne informacje wskazujące, że prowadzona jest dyskusja odnośnie zwiększenia floty do 24 egzemplarzy.
W każdym bądź razie FA-50GF mają stać się samolotem „przejściowym” dla przyszłych pilotów F-16V Jastrząb oraz F-35A Husarz. Szczególnie w przypadku Jastrzębi ma to umożliwić odciążenie szkolenia zaawansowanego, gdyż konwersja z FA-50 na F-16 wymaga jedynie kilkunastu godzin w locie w maszynie wielozadaniowej. Oczywiście otwartym pozostaje pytanie, czy taki wskaźnik będzie obowiązywać nadal po modernizacji do standardu F-16V.

Siły Powietrzne dysponują obecnie dwunastoma FA-50GF Fighitng Eagle, które w tym roku mają być wpięte w system dyżurów. Zdjęcie: Agencja Uzbrojenia
Jednocześnie porzucenie pomysłu modernizacji FA-50GF w najbliższych latach może być złym sygnałem dla przemysłu. Warto pamiętać, że miejscem (potencjalnych) prac miały być Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 2 S.A. w Bydgoszczy, dla których umowa mogła być swoistym treningiem personelu przed zaplanowaną od 2028 roku modernizacją F-16C/D Jastrząb. W momencie spodziewanego zakończenia obsług samolotów MiG-29, a także braku zleceń na przeglądy strukturalne PDM C-130H Hercules, wydaje się, że taka umowa umożliwiłaby zagospodarowanie personelu w najbliższych latach.
