Przejdź do serwisu tematycznego

TEST: Burris Four Xe 3-12×56

Luneta ze zmiennym powiększeniem 3-12 to złoty środek dla kogoś, kto chce zacząć przygodę ze strzelectwem dalekodystansowym… i dla myśliwego.
Zobaczmy, co w tej kwestii ma do powiedzenia nowe szkiełko od Burrisa.

Krótko i na temat

Tutaj nie ma żadnych filozofii i udziwnień (przeciwnie niż w przypadku poprzednio opisywanego przeze mnie produktu Burrisa) (TEST: Burris RT-6 Tactical Kit). Tutaj jest wprost: bezproblemowy, niewymagający specjalnej nauki krzyż celowniczy, proste informacje na wieżach. A przy tym sporo światła i jasne szkło.

O jasności optyki decyduje szkło z nowymi soczewkami HiLume oraz 30mm tubus i duży 56mm obiektyw. Całość oczywiście wypełniona jest azotem, co ułatwia pracę w niekorzystnych warunkach pogodowych.

Odległość okularu od oka producent określa nie przedziałem, ale jedną konkretną wartością – w tym wypadku 110 mm. Sam okular wyposażono w pokrętło korygujące wadę wzroku strzelca. Bez większego problemu można wyostrzyć krzyż celowniczy. Ten znajduje się na drugim planie, nie zmienia więc rozmiaru wraz ze zmianami nastaw powiększenia.

Sam krzyż jest wyjątkowo prosty – siatka 3P#4 składa się z czterech cienkich belek rozłożonych co 90 stopni, centralnego podświetlanego punktu oraz trzech grubszych belek (na godzinie 3., 6. i9.). Podświetlenie jest regulowane w 11 stopniach, zasilane z guzikowej baterii CR 2032, która znajduje się w wieży po lewej stronie tubusa – będącej zresztą, jak przyjęto, również pokrętłem regulacyjnym podświetlenia. Pomiędzy kolejnymi nastawami znajdują się połówki wyłączające podświetlenie. Łatwo więc wrócić do ostatnio używanego poziomu podświetlenia czerwonego centralnego punktu siatki. Najwyższych nastaw podświetlenia zdecydowanie należy używać wyłącznie przy bardzo słonecznej pogodzie.

Zakres regulacji położenia krzyża celowniczego to 60MOA w każdej osi, a pojedynczy klik na wieży przesuwa punkt celowania o 1 cm na odległości 100 m.

Takie też oznaczenia znajdują się na wieżach. Proste i intuicyjne. Co ważne, po przystrzelaniu broni łatwo wyzerować pokrętła.


Wieżyczki regulacyjne lunety – proste w obsłudze i z możliwością łatwego wyzerowania

Wieże regulacyjne w Four Xe są niskoprofilowe, chowane pod zakręcanymi pokrywkami. Wyraźnie różnią się od modnych taktycznych rozwiązań, ale – zwłaszcza dla myśliwych – to wygodniejsze rozwiązanie. Im mniejszy profil broni (a więc i optyki) i im mniej wystających elementów, tym trudniej zaplątać się w krzaki czy inną roślinność.

Pokrętło nastawy powiększenia jest, podobnie jak wieże, raczej niskoprofilowe. Niewielki uchwyt dość trudno złapać, a mechanizm obraca się dość ciężko. Nie ma więc mowy o szybkiej zmianie powiększenia.


Bardzo minimalistyczny uchwyt pokrętła zamiany powiększenia. Moim zdaniem nieco zbyt mały

Zarówno okular, jak i obiektyw wyposażono standardowo w pokrywy chroniące przed zabrudzeniem. Brak jednak w zestawie choćby podstawowych pierścieni montażowych.


Standardowe gumowo-plastikowe osłony chronią zarówno obiektyw, jak i okular

Dla kogo takie szkło?

Przede wszystkim dla początkującego długodystansowca. Dlaczego? Bo światło dobre, obraz wyraźny a sama luneta prosta w obsłudze – bez udziwnień na siatce czy skomplikowanego krzyża. Strzelec przystrzeliwuje broń na 100, 200, 300 m, uczy się balistyki swojego naboju, a później strzela, korzystając z tej wiedzy.


Burris FourXe sprawdzi się świetnie w rękach myśliwego i początkującego strzelca dalekodystansowego. Tutaj zamontowana na niewielkim karabinku w kalibrze 223Rem

I dla myśliwego, bo jest niezbyt ciężka oraz ma rozsądny zakres powiększeń. Jedynie kompromis pomiędzy rozmiarem pokrętła regulacji powiększenia i odchudzeniem sylwetki poszedł nieco zbyt daleko. Wygodniej byłoby mieć większą swobodę w maksymalizowaniu powiększenia dla łatwiejszej identyfikacji celu.

 

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X