Ma ona w swoich założeniach promowanie stabilności, przywracanie legalnych rządów i zapewnianie trwałego pokoju w regionach dotkniętych konfliktami. Pomysł ten szybko stał się symbolem imperialnej strategii USA, opartej na twardej dominacji politycznej, ekonomicznej i militarnej. Jej powstanie budzi kontrowersje, a powiązania z bieżącymi kryzysami – od Grenlandii po Syrię – podkreślają szerszy kontekst globalnych ambicji Waszyngtonu.
Uroczystość podpisania karty Rady Pokoju przez Donalda Trumpa i przywódców pozostałych 19 państw podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos 22 stycznia 2026 / Zdjęcie: Administracja Prezydenta Republiki Azerbejdżanu (president.az)
Początki Rady Pokoju sięgają końca 2025 roku, gdy Trump, po powrocie do Białego Domu, zaczął forsować wizję alternatywy dla multilateralizmu, uznawanego za przestarzały i nieefektywny. Głównym celem jest rozwiązywanie globalnych konfliktów w sposób odważny i skuteczny, z dala od biurokratycznych ograniczeń ONZ. Struktura ta ma nadzorować strefy demilitaryzowane, takie jak Gaza, określana w dokumentach jako strefa buforowa. Członkostwo wymaga dobrowolnych wpłat – sugerowana kwota to miliard dolarów za stałe miejsce, co podkreśla elitarną naturę rady i nacisk na zaangażowanie w pokój, bezpieczeństwo i dobrobyt. Inicjatywa ta wpisuje się w szerszą politykę Trumpa, gdzie hegemonia USA osiągana jest poprzez presję ekonomiczną (np. cła na Europę) i militarną (groźby interwencji na Grenlandii czy Iranie), wymuszając posłuszeństwo sojuszników i rywali. Rada ma służyć konsolidacji pokoju na Bliskim Wschodzie, ale jej zakres może się rozszerzyć na inne konflikty, takie jak syryjski czy ukraiński, z Trumpem jako dożywotnim przewodniczącym, co z kolei budzi obawy o kolonialny charakter struktury, który dodatkowo ma wskazać swojego następcę.
Struktura Rady Pokoju jest hierarchiczna i skoncentrowana na kluczowych sojusznikach Donalda Trumpa. Zaproszenia wysłano do liderów z Francji (Emmanuela Macrona), Niemiec (Friedricha Merza), Argentyny (Javiera Milei), Paragwaju (Santiago Peñi), Turcji (Recepa Tayyipa Erdoğana), Egiptu (Abd al-Fattaha as-Sisiego), Unii Europejskiej (Ursuli von der Leyen), Jordanii (król Abdullah II) Australii, Kanady, a także Uzbekistanu, Maroka, Wietnamu, Tajlandii i innych. Kilka krajów, w tym Argentyna, Egipt, Turcja, Uzbekistan i Maroko, potwierdziło akceptację, a Kanada planuje dołączyć. Na czele Rady ma stać 11-osobowy Komitet Wykonawczy, odpowiedzialny za nadzór nad strefami zawieszenia broni, w skład którego wchodzą prominentne figury: Tony Blair (były premier Wielkiej Brytanii), Jared Kushner (zięć Trumpa), Marco Rubio (sekretarz stanu USA), Steve Witkoff (doradca Trumpa), Mark Rowan (CEO Apollo Global Management), Ajay Banga (prezes Banku Światowego), Robert Gabriel (zastępca doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego USA), Hakan Fidan (minister spraw zagranicznych Turcji), Ali Al-Thani (dyplomata katarski), Sigrid Kaag (minister Zjednoczonych Emiratów Arabskich), Reem Al-Hashimy (minister ZEA), Nickolay Mladenov (były wysłannik ONZ), Yakir Gabaj (miliarder rumuńsko-cypryjski) oraz inni, tacy jak Hassan Rashad (szef wywiadu egipskiego). Komitet technokratyczny, liczący 15 członków i przewodniczący przez Alego Shada, ma zarządzać codziennymi operacjami. Brak reprezentacji kluczowych stron, takich jak Izrael czy Palestyńczycy, podkreśla asymetryczny charakter rady, co prowadzi do oskarżeń o stronniczość. Tajemnica wokół pełnego składu Rady (Trump początkowo nie podał wszystkich nazwisk) jedynie wzmacnia oskarżenia, że Rada ma być narzędziem do realizacji osobistych ambicji prezydenta.
Logo Rady Pokoju / Grafika: Board Of Peace via X
Zaproszenie do Rady Pokoju otrzymał również Prezydent Rzeczypospolitej Karol Nawrocki, którego kontakty z amerykańskim odpowiednikiem są znane i uważane za serdeczne. Informacja została potwierdzona przez szefa prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcina Przydacza. Na konferencji prasowej przekazał, że jego biuro skierowało odpowiednie pismo do Ministerstwa Spraw Zagranicznych z prośbą o opinię ekspertów ws. zaproszenia prezydenta do rady przez Trumpa. Jednocześnie Prezes Rady Ministrów poinformował, że zgodnie z art. 89 Konstytucji Rzeczypospolitej, Przystąpienie Polski do organizacji międzynarodowej wymaga zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm RP.
Przystąpienie Polski do organizacji międzynarodowej wymaga zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm. Rząd kierować się będzie wyłącznie interesem i bezpieczeństwem państwa polskiego. I nikomu nie damy się rozegrać.
— Donald Tusk (@donaldtusk) January 19, 2026
W związku z Syrią pomysł powstania Rady jest łączony z eskalacją konfliktu. Ofensywa Syryjskiej Armii Arabskiej (dawniej grupy dżihadystyczne) na Rakkę wypycha Kurdów na wschód od Eufratu, łamiąc zawieszenie broni. Brak wsparcia USA dla Kurdów jest potwierdzeniem, że Rada ma się skupiać się na amerykańskim sposobie zarządzania strefami, ignorując lokalne interesy. Prezydent Trump rozważa interwencję w regionie, ale priorytetem pozostaje Bliski Wschód. To tam działania Rady mają się koncentrować na nadzorze nad demilitaryzacją Hamasu oraz wdrażania 20-punktowego planu pokojowego dla Gazy, wspartego rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ 2803 z listopada 2025 roku.
Chiny, krytykując pomysł powołania Rady Pokoju jako narzędzia amerykańskiej dominacji, doradzają Unii Europejskiej unikanie konfrontacji handlowej z USA. Pekin jednocześnie w nowej organizacji widzi szansę na osłabienie Sojuszu Północnoatlantyckiego, sugerując Europie niezależność od Stanów Zjednoczonych. Według analityków, za przewodni cel polityczny względem Europy Pekin obrał neutralizację jej roli w narastającej rywalizacji USA–Chiny. W jego perspektywie szczególnie istotne jest niedopuszczenie do konsolidacji NATO oraz prowadzenia spójnej polityki technologicznej na obszarze transatlantyckim. Krótkofalowo chce on zapobiec utworzeniu przez Trumpa kordonu sanitarnego wobec Chin, czemu ma służyć wpisywanie w bilateralne i multilateralne umowy Waszyngtonu z partnerami, w tym UE, założeń polityki godzącej w interesy Pekinu. Do głównych celów gospodarczych ChRL względem Europy należy zaś utrzymanie szerokiego dostępu do jej rynku, który jest ważny dla absorpcji chińskiej nadprodukcji przemysłowej. Stąd kwestią symbolicznie ważną dla Pekinu w relacjach z UE pozostaje zniesienie ceł na samochody elektryczne produkowane w Chinach.
Reakcje międzynarodowe na pomysł powołania Rady Pokoju są w dużym stopniu podzielone i odzwierciedlają polaryzację globalnego porządku. Na Bliskim Wschodzie pomysł Donalda Trumpa budzi oburzenie przez brak reprezentacji Palestyńczyków. To z kolei prowadzi do protestów i oskarżeń o dyplomatyczną porażkę. Biuro premiera Izraela Benjamina Netanjahu sprzeciwia się udziałowi Turcji i Kataru, nazywając Radę sprzeczną z ich polityką. Europejscy liderzy tacy jak Emmanuel Macron i Keir Starmer potępiają cła i groźby. Unia Europejska rozważa handlową bazookę – cła o wartości 93 miliardów euro lub ograniczenia dla amerykańskich firm. – oraz zawieszenie umowy handlowej z USA, korzystając z Instrumentu Przeciwdziałania Przymusowi (ACI). Instrument ten ma na celu ochronę państw UE przed naciskami gospodarczymi. Zaprojektowano go jako narzędzie odstraszania i reakcji na celowe działania państw trzecich, stosujących środki handlowe do wpływania na wybory polityczne UE lub jej członków. Środki mogłyby obejmować cła, nowe podatki dla firm technologicznych, ograniczenie dostępu do części rynku UE lub utrudnienie USA dostępu do zamówień publicznych. Niemiecka prasa określa działania amerykańskie jako wojnę celną, domagając się zdecydowanej odpowiedzi, a Dania zadeklarowała nieuleganie szantażowi. Iran, pod wodzą Alego Chameneiego, oskarżył Donalda Trumpa o imperializm. Zaproszenia do rady dla kontrowersyjnych postaci jak Viktor Orban, Aleksander Łukaszenka czy Władimir Putin, wzbudzają dodatkowe oburzenie. Sama Rosja traci wpływy w Syrii i Armenii, co osłabia jej pozycję międzynarodową, tym samym zmusza Kreml do orientacji na Chiny. Ewentualne przystąpienie Rosji do Rady może być motywowane chęcią częściowego uniezależnienia się od głównego odbiorcy rosyjskich surowców jakim jest Pekin (Federacja Rosyjska została zmuszona do podpisania umowy na niekorzystnych warunkach). Palestyńczycy biją na alarm obawiając się, że powstanie Rady pokoju bez ich przedstawicieli grozi nowym mandatem kolonialnym.
W szerszym ujęciu, Rada Pokoju reprezentuje próbę stworzenia nowej architektury bezpieczeństwa, gdzie Stany Zjednoczone dominują poprzez twardą siłę, ignorując multilateralizm. Powiązana z osobistymi ambicjami Donalda Trumpa – w tym zemstą za brak Nobla – sygnalizuje Moskwie i Pekinowi skuteczność amerykańskiej strategii. W styczniu 2026 roku Rada pozostaje w fazie formowania, z nieujawnionymi jeszcze pełnymi szczegółami, ale jej wpływ na globalny porządek jest już odczuwalny: osłabienie NATO poprzez konflikt o Grenlandię, izolacja Rosji i konfrontacja z Chinami w handlu. Czy to początek ery unilateralizmu USA, czy dyplomatyczna porażka? Czas pokaże, ale w obliczu eskalujących napięć, Rada może stać się katalizatorem dalszych konfliktów, zamiast narzędziem pokoju.
Czytaj także:
