Stan na 16 stycznia 2026 roku wskazuje na kontynuację masowych protestów antyrządowych w Iranie, które miały swój początek w Teheranie 28 grudnia 2025 roku. Rozpoczęły się jako strajk kupców na Wielkim Bazarze przeciwko wzrostowi cen i dewaluacji riala, szybko jednak rozprzestrzenił się na inne miasta, osiągając szczyt aktywności w pierwszym tygodniu stycznia 2026 roku. Objął on wszystkie 31 prowincji kraju z kluczowymi ośrodkami w Isfahanie, Meszhedzie, Tabrizie, Szirazie, Kermanszahu i prowincjach zamieszkałych przez mniejszości etniczne jak Kurdystan i Beludżystan. Demonstracje, początkowo motywowane czynnikami ekonomicznymi, gwałtownie ewoluowały w szerszy ruch kwestionujący legitymację władz Islamskiej Republiki Iranu. Według organizacji monitorujących prawa człowieka, takich jak Amnesty International, Human Rights Activists News Agency (HRANA) i Iran Human Rights, liczba ofiar śmiertelnych waha się od 12 000 do nawet 20 000 osób. Liczby te dotyczą zarówno demonstrantów, jak i członków sił bezpieczeństwa, przy ponad 18 000 aresztowanych. Dane te nie są jednak w pełni wiarygodne z uwagi na fakt ukrywania części ofiar przez irańskie władze, które wprowadziły całkowity blackout komunikacyjny, w tym ograniczenia dostępu do Internetu i telefonii z dniem 8 stycznia 2026. Wydatnie przyczyniło się to trudności związanych z weryfikacją informacji i raportowaniu wydarzeń (Zamieszki w Iranie. Początek końca ajatollaha Alego Chameneiego?).
Same protesty mają złożone podłoże. Łączą czynniki ekonomiczne, społeczne i polityczne, z głównym katalizatorem w postaci kryzysu gospodarczego pogłębionego przez długoterminowe sankcje międzynarodowe oraz wewnętrzne decyzje polityczne, które kumulowały się przez lata, prowadząc do narastającego niezadowolenia, co w konsekwencji doprowadziło do wydarzeń z 28 grudnia. Na początku 2025 roku irańska waluta, rial, straciła ponad połowę wartości w stosunku do dolara amerykańskiego, osiągając kurs około 1,4–1,5 miliona riali za dolara na czarnym rynku. Inflacja natomiast osiągnęła poziomy 40–70% w zależności od kategorii towarów, z największym wzrostem cen żywności do 72% w porównaniu z rokiem poprzednim, skutkiem czego już sama kwestia jedzenia stała się kluczowym problemem dla milionów Irańczyków. Irańska waluta straciła około 20 000% swojej wartości od rewolucji w 1979 roku. Dodatkowo sankcje ONZ i USA, nałożone po wygaśnięciu porozumienia nuklearnego JCPOA w październiku 2025, ograniczyły eksport ropy naftowej poniżej 500 tysięcy baryłek dziennie, stanowiąc zaledwie ułamek wcześniejszych poziomów. Również irańska flota licząca 560 statków przeznaczonych do przewozu ropy traci swoją skuteczność.
Rząd prezydenta Masuda Pezeszkiana wprowadził reformy, takie jak likwidacja preferencyjnego kursu walutowego i tymczasowe subsydia socjalne, w tym miesięczne dopłaty do żywności w wysokości 7 dolarów, jednak te kroki doprowadziły do dalszego wzrostu cen i wyczerpania zasobów budżetowych, a bezrobocie, szczególnie wśród młodych ludzi stanowiących większość populacji poniżej 30 lat, przekroczyło 30%, pogłębiając frustrację społeczną. Irański budżet jest również obciążony kosztami utrzymywania organizacji militarnych, takich jak Hezbollah, Hamas czy Islamski Dżihad, szacowanymi na setki milionów dolarów rocznie, podczas gdy kraj zmaga się z niedoborami wody, energii i podstawowych towarów. Kryzys ekonomiczny został wzmocniony przez skutki Wojny Dwunastodniowej przeciwko Izraelowi w czerwcu 2025. Skutkowała znacznymi zniszczeniami infrastruktury, osłabieniem sojuszników proxy i dalszą izolacją gospodarczą. Zapoczątkowana izraelskimi atakami prewencyjnymi na instalacje nuklearne i bazy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, kończąc się znacznymi stratami po stronie irańskiej, w tym utratą zdolności do wzbogacania uranu na poziomie bliskim progu broni jądrowej. Sankcje ONZ z września 2025 dodatkowo ograniczyły handel, prowadząc do spadku inwestycji zagranicznych i wzrostu korupcji w sektorze publicznym.
śmierci Mahsy Amini, związane z egzekwowaniem zasad noszenia hidżabu, nie doprowadziły do istotnych reform mimo obietnic złagodzenia polityki wewnętrznej. Również represje wobec kobiet, mniejszości etnicznych jak Kurdów i Beludżów oraz dysydentów politycznych pozostały na wysokim poziomie, z rosnącą liczbą egzekucji przekraczającą liczbę 800 w 2025 roku. Ponadto Iran zmagał się z klęskami żywiołowymi takimi jak: susze i niedobory wody dotykające prowincje rolnicze, które miały przełożenie na wzrost niezadowolenia społecznego. Jednocześnie spadająca frekwencja wyborcza (poniżej 40% w wyborach 2024), wskazuje na słabość legitymacji systemu do tego stopnia, że irańskie ulice mówią o końcu rządów ajatollahów. Wojna z Izraelem osłabiła pozycję reżimu na arenie międzynarodowej, skutkiem czego był spadek i tak niewielkiego zaufania do władz, a analitycy wskazują, że kumulacja tych problemów – izolacja międzynarodowa, korupcja elity i brak reform – stworzyła idealną sytuację prowadzącą do wybuchu niezadowolenia, gdzie hasła protestujących ewoluowały od żądań ekonomicznych do antyreżimowych, w tym wezwań do obalenia Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego i powrotu do świeckiego państwa sprzed rewolucji 1979 roku. Obecne wydarzenia nawiązują do poprzednich fal protestów, takich jak te z 2019 roku przeciwko podwyżkom cen paliw z 1500 zabitymi i 2022 roku po śmierci Amini z ponad 500 ofiarami, jednak skala obecnych demonstracji, obejmująca klasy średnie, robotników, studentów i mniejszości etniczne, sugeruje głębszy kryzys legitymacji władzy, w porównaniu do wcześniejszych ruchów. Obecne protesty są bardziej powszechne geograficznie z 512 lokalizacjami w 180 miastach. Ważną rolę w obecnych wydarzeniach ogrywają kobiety, które publicznie zdejmują hidżaby jako symbol oporu wobec represji społecznych. Dalszy rozwój wydarzeń przybrał na sile w pierwszym tygodniu stycznia kiedy na ulicach pojawiły się hasła polityczne jak „śmierć dyktatorowi”, „precz z Chamenei”. Nasiliły się również starcia z siłami bezpieczeństwa, włącznie z użyciem gazu łzawiącego i ostrej amunicji. W dniach między 4-7 stycznia protesty osiągnęły szczyt. Demonstrowano w ponad 180 miastach i wszystkich prowincjach, w Teheranie i prowincjach etnicznych doszło do ataków na posterunki policji i budynki rządowe, a liczba ofiar wzrosła dramatycznie. Do 7 stycznia zginęło ponad 1500 osób w tym 147 członków sił bezpieczeństwa. W szczycie aktywności od 8 do 10 stycznia 2026 po całkowitym blackoucie internetowym raporty wskazują na nasilenie represji z użyciem amunicji maszynowej i zagranicznych najemników. Rząd w Teheranie zorganizował 12 stycznia kontrmanifestacje prorządowe oskarżając demonstrantów o współpracę z zagranicznymi wrogami, a Chamenei w przemówieniu określił protesty jako spisek zewnętrzny i wezwał do ich stłumienia, Stan na 16 stycznia 2026 roku wskazuje na niższą aktywność protestów na skutek represji i blackoutów, ale sporadyczne demonstracje wciąż trwają.
W nocy czasu polskiego z 14 na 15 stycznia pojawiły się sygnały o deeskalacji. Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że zabijanie zatrzymało się po zapewnieniach Iranu a przestrzeń powietrzna została ponownie otwarta. Teheran zaprzecza planom egzekucji choć opozycja identyfikuje kolejne ofiary. Rada Bezpieczeństwa ONZ, na wniosek Stanów Zjednoczonych, omówiła sytuację, a liczba protestów spadła do 7-6 prowincji. Nie można jednak wykluczyć, że ich skala jest większa jednak na skutek blokady informacyjnej, za którą są ukrywane prawdziwe informacje. W większych miastach skala organizacji jest większa i dochodzi w nich np.: do niszczenia pomników Sulejmaniego. Wielkość manifestacji w miastach mniejszych nie jest znana z powodu braku dostępu do mediów.
Prezydent Pezeszkian wyraził zrozumienie dla problemów ekonomicznych ale poparł represje oskarżając USA i Izrael o podsycanie zamieszek, Chamenei nazwał protesty spiskiem wrogów i wezwał do zdecydowanej odpowiedzi, IRGC (Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej) i Basidż (Związek Mobilizacji Uciemiężonych) przetransportowano do miast, w których przy pomocy broni miały zaprowadzić porządek. Informacje wskazują również na wsparcie ze strony Rosji w postaci dostaw pojazdów i śmigłowców. Sądownictwo irańskie zapowiedziało szybkie procesy i egzekucje buntowników. Społeczność międzynarodowa monitoruje sytuację wyrażając zaniepokojenie w związku ze skalą represji, wzywając jednocześnie do powściągliwości. Same reakcje różnią się w zależności od interesów geopolitycznych, Stany Zjednoczone pod przewodnictwem prezydenta Donalda Trumpa publicznie wsparły protestujących oświadczając 2 stycznia deklarując gotowość do pomocy grożąc jednocześnie interwencją wojskową w przypadku masowych egzekucji. Na chwilę obecną rząd irański wstrzymał się od wykonywania wyroków śmierci, o czym poinformowała rzecznik Białego Domu Karoline Leavitt: To, co mogę powiedzieć, jeśli chodzi o Iran, to to, że prezydent i jego zespół zakomunikowali irańskiemu reżimowi, że jeśli zabijanie będzie trwało dalej, będą wielkie konsekwencje. I że prezydent otrzymał wiadomość, (…) że zabijanie i egzekucje się skończą. Prezydent rozumie, że 800 egzekucji, które planowano wczoraj, zostało wczoraj wstrzymanych. Najnowszą informacją z 16 stycznia jest decyzja Donalda Trumpa o wysłaniu lotniskowca wraz z grupą uderzeniową w region Bliskiego Wschodu, co ma zwiększyć możliwości ewentualnego ataku na Iran, nie jest jednak jasne czy jest to stacjonujący obecnie na Morzu Południowochińskim USS Abraham Lincoln, czy dwa inne lotniskowce, które wypłynęły w ostatnich dniach z baz w Norfolk na wschodnim wybrzeżu USA i San Diego — na zachodnim.
12 stycznia USA nałożyły nowe sankcje i rozważają taryfy celne na kraje handlujące z Iranem. Amerykański prezydent spotkał się również z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu omawiając możliwe do zastosowania opcje wobec irańskiego programu nuklearnego. Rząd izraelski wyraził solidarność z demonstrantami oskarżając reżim o represje. Ambasador przy ONZ Danny Danon nazwał oświadczenia irańskiego ambasadora łzami krokodyla morderczego reżimu.
Izrael pozostaje w stanie gotowości obawiając się destabilizacji po ewentualnym upadku reżimu, nie angażując się jednocześnie militarnie. Grupa G7 potępiła wysoki poziom ofiar i zagroziła dalszymi sankcjami, sekretarz generalny ONZ wyraził szok z powodu użycia siły i wezwał do dialogu, Amnesty International udokumentowała masowe bezprawne zabójstwa i wezwała do specjalnej sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ, Unia Europejska i kraje arabskie w tym Arabia Saudyjska zachowują dystans obawiając się chaosu po zmianie reżimu. Rosja i Chiny dystansują się od Teheranu priorytetowo traktując własne interesy choć Rosja dostarcza sprzęt do tłumienia protestów. Opozycja irańska na wygnaniu w tym książę Reza Pahlavi wzywa do kontynuowania protestów, protesty solidarnościowe odbyły się również w Londynie Paryżu i Stambule.
Analitycy mają różne opinie dotyczące przyszłości rządu irańskiego. Jedni widzą początek nowej rewolucji inni natomiast porównują obecną sytuację do reżimów w Iraku czy Syrii, gdzie brutalność pozwoliła na przetrwanie. Sytuacja pozostaje dynamiczna z potencjalnym ryzykiem eskalacji międzynarodowej. Głębokie problemy strukturalne, słabnąca gospodarka, represje wobec protestujących i izolacja międzynarodowa sugerują, że bez reform reżim może zmierzyć się z dalszą destabilizacją. Obecne wydarzenia stanowią wyzwania dla stabilności regionu Bliskiego Wschodu z ryzykiem wpływu na ceny energii i migracje.



