Przejdź do serwisu tematycznego

Próba ogniowa – Eksperymenty z udziałem taktycznych rękawic od 5.11

Przypadło nam w udziale przetestowanie rękawiczek amerykańskiej marki 5.11, zajmującej się produkcją taktycznej odzieży, obuwia i akcesoriów. A JAKO ŻE przy aktywnym trybie życia Codzienne noszenie rękawiczek staje się koniecznością, chętnie podjęliśmy się tego zadania

Do przeegzaminowania dostaliśmy cztery modele: HARDTIME oraz TAC NFO2 z serii Expert, TAC K9 z serii Professional i Taclite 2 z serii Everyday. Przez kilka miesięcy poddawaliśmy je próbom pracy, czasem nawet bardzo ciężkim. dowiecie się, jak temu podołały i czy słusznie chwalone są przez NTOA (National Tactical Officers Association)

Informacje ogólne

Rękawiczki produkowane są w rozmiarach od S do 2XL i szczęśliwie ten najmniejszy okazał się odpowiedni dla moich raczej niewielkich dłoni (rękawiczki, które nie są dedykowane wyłącznie kobietom, nawet w najmniejszym rozmiarze w większości okazują się na mnie za duże), dlatego uważam, że można je skategoryzować jako unisex. Wytwarzane są w ielu wariantach dostosowanych do różnych potrzeb, od grubszych – o wysokim stopniu asekuracji – po cieńsze, przeznaczone do bardziej finezyjnych zadań. W zależności od modelu występują w kolorze czarnym, odcieniach szarości oraz beżu. Charakterystyczną cechą prawie wszystkich wyrobów tej firmy służących ochronie dłoni jest zastosowanie tzw. tactical touch. Jest to specjalny rodzaj przeszycia części palcowej, który ma sprzyjać precyzji pracy i wygodzie noszenia. Niektóre wzory uzbrojono w przewodzące obszycia, dzięki którym można bez konieczności zdejmowania rękawic obsługiwać ekrany dotykowe, ale te rękawiczki, które dostaliśmy do testów, niestety tej funkcji nie miały.

HARDTIME – EXPERT SERIES

Producent podał kilka danych technicznych, a oprócz tego podkreślił tylko, że są to mocne rękawice zapewniające niezawodną ochronę w wymagających warunkach otoczenia. No cóż, po tej lakonicznej deskrypcji można spodziewać się zarówno wszystkiego, jak i zupełnie niczego.

Pierwsze wrażenie było pozytywne, napotkaliśmy starannie wykonane, równo i precyzyjnie poprowadzone szwy. Wewnętrzna część dłoni wykonana jest z jednego płatu elastycznej i iękkiej koźlęcej skóry. Kawałki tej samej skórki naszyto też miejscowo jako ochronę zgiętych palców. Kości śródręcza osłania termoplastyczne wzmocnienie, które wydaje się dość giętkie, by nie utrudniać ruchów. Dodatkowym oparciem dla użytkownika są wstawki z polimeru Kevlar. Wydłużona część nadgarstkowa z rzepem w razie potrzeby może stać się tarczą dla ścięgien nadgarstka i nerwu pośrodkowego, a poza tym pozwala mieć nadzieję, że drobne śmieci z zewnątrz będą miały utrudniony dostęp do środka rękawiczek.

W praktyce ochrona rąk, pomimo wersji „hard”, okazała się dość elastyczna i wygodna. Rękawice były przez nas testowane podczas wykonywania czynności precyzyjnych oraz tych mniej subtelnych. Sprawdziły się na strzelnicy podczas łechtania delikatnego języka spustowego karabinka Ruger w kalibrze 22LR, wymiana magazynka w Glocku przebiegła w przyjemnej atmosferze i bez przeszkód (choć przy jego ładowaniu kilka niecenzuralnych słów się wymknęło), bez zdejmowania rękawic udało się wydobyć chusteczkę higieniczną z opakowania oraz latarkę z kieszeni spodni. Co zaskakuje, nawet podczas „testu monety” rękawice dały radę.

A co z czynnościami bardziej „hard”, do których, jak się zdaje, rękawice miały być przeznaczone? Na plus zaliczamy fakt, że Hard Gloves doskonale sprawdziły się przy rżnięciu drewna – zagwarantowały pewny chwyt, ustrzegły przed odciskami, wykorzystane w tej wersji materiały uchroniły tkanki miękkie przed drzazgami, a energiczne wrzucenie do pieca uprzednio przygotowanego drewna nie poskutkowało ich spaleniem. Sprawdziły się też podczas penetracji pustostanów. Oprócz zapewnienia spokoju psychicznego w tych totalnie niespełniających żadnych norm higienicznych miejscach zabezpieczyły ręce podczas wdrapywania się po różnych konstrukcjach z betonu i pozwoliły na bezproblemowy kontakt z napotkanymi tam przedmiotami.

Po stronie minusów zapisujemy to, że po kilku miesiącach użytkowania w jednej z par na kciuku widnieje dziura, a na skórzanej części palcowej w drugiej rysują się przetarcia. Niestety we wszystkich testowanych egzemplarzach część tekstylna uległa zmechaceniu, a pojedyncze włókna tkaniny najzwyczajniej się powyciągały. Co więcej, rzepy rękawic podczas noszenia w plecaku lub w kieszeni mają tendencję do przywierania do części dzianej, co z pewnością skraca jej żywotność. HARDTIME GLOVES nie są więc jednak aż takie „hard”.

HARDTIME GLOVES nadają się do prowadzenia pojazdów. Odpowiednio wyprofilowany przedni panel ochronny dopasowuje się do kształtu dłoni

W rękawicach HARDTIME można sobie nieźle radzić nawet z delikatnym językiem spustowym

HARDTIME GLOVES utrzymują drewniane wióry i drzazgi z dala od tkanek miękkich

HARDTIME celująco zaliczyły test monety

TAC NFO2 – EXPERT SERIES

Według wytwórcy te rękawiczki to model zapewniający dłoniom wygodę i precyzję dotyku, wykonany z ognioodpornej tkaniny NOMEX. Tak jak w przypadku HARDTIME fragment okrywający wnętrze dłoni wykonano z jednego kawałka miękkiej skóry koźlęcej. Ochronę zewnętrznej części dłoni stanowi podszyty pianką giętki, skórzany element. W celu lepszego dopasowania do ręki w rzegubie wszyto gumę, a odcinek powyżej zabezpieczony jest kolejnym fragmentem skórki. Szybko okazało się, że zastosowanie gumy daje efekt wręcz przeciwny do zamierzonego: górna część rękawic nieznośnie odstaje od mojego kobiecego przedramienia. I nie jest to tylko wynik zbyt rzadkiego obcowania ze sztangą – ten męski, zdecydowanie bardziej muskularny wykonawca testów ma podobne odczucia. Opisana wada przeradza się w zaletę jedynie wtedy, gdy natychmiast trzeba pozbyć się rękawic, ponieważ są one ekspresowo ściągalne na przykład za pomocą zębów (oczywiście, to ułatwienie sprawdzi się tylko w przypadku, kiedy uważamy, gdzie pchamy ręce, albo gdy niestraszne nam infekcje okolic ust). Dość krótki mankiet samym sobą nie chroni dostatecznie przedramienia, jest też zbyt skąpy, żeby dobrze otulić ściągacz bluzy. otulić ściągacz bluzy.

Obietnica producenta dotycząca ognioodporności skusiła nas do poddania rękawic również takiej próbie. Nie udało się do tego zaangażować żadnego z nielubianych znajomych ani nawet nikogo z tych lubianych, zostaliśmy więc zmuszeni do dokonania jej na własnej skórze. Na szczęście TAC NFO2 faktycznie zapewniają ochronę przed żywym ogniem. Płonąca, uprzednio polana alkoholem rękawica nie wyrządziła żadnej krzywdy. Jedynym przykrym skutkiem tego wydarzenia okazała się czarna, trudna do umycia plama na rękach, która nie była oczywiście efektem nadpalenia skóry, a tylko skutkiem działania farby puszczonej przez rękawiczki. Przypalana rękawica tylko trochę zmieniła kolor, poza tym nic jej nie dolega, nadaje się nadal do noszenia.

Podsumowując: przy okazji wspólnego biwakowania przy ognisku, pieczone ziemniaczki z pewnością nie będą miały posmaku plastiku, w momencie odpalania drugiej połówce papierosa nie narazimy się na żarty z powodu roztopionych rękawiczek czy przypalonych palców. Ze względu na luźny krój są odpowiednie na letnie miesiące, bo pot na pewno znajdzie sobie ujście. Żal jednak, że nie można polecić ich do prac w ogrodzie, ponieważ ziemia i drobne śmieci dostają się do nich z łatwością.

TAC NFO2 naprawdę są odporne na ogień

Widoczne przebarwienia na TAC NFO2 po przeprowadzonej próbie ogniowej. Jednak rękawice nadal nadają się do użytku

Dobrze widoczna zbyt krótka i odstająca część nadgarstkowa TAC NFO2

TAC K9 – PROFESSIONAL SERIES

W przypadku tych rękawic od razu zwracają uwagę gumowe, toporne panele przytwierdzone do powierzchni grzbietowej. Spód dłoni został obszyty płatami cienkiej gumy, ten sam materiał zastosowano też na paliczkach dalszych. Kciuk i paliczek środkowy palca wskazującego zabezpieczono dodatkowym wzmocnieniem. Stabilizację nadgarstka zapewnia gruba guma łączona rzepem. Resztę rękawic wykonano z gęsto tkanego materiału, a kilka najważniejszych miejsc dodatkowo dozbrojono Kevlarem.

Wzór opracowano z myślą o funkcjonariuszach pełniących służbę z psami. Nie jestem ani taką funkcjonariuszką, ani nawet żadnego psa opiekunką, dlatego trudno mi przetestować, czy sprawdzają się przy takich zadaniach.

No cóż, trzeba było zainscenizować podobne warunki. Postanowiłam, że taką atrapą pracy z psem będzie dla mnie ścianka wspinaczkowa. W końcu lina trochę przypomina smycz czy łańcuch, a ścianka jest szorstka jak sierść krótkowłosego owczarka niemieckiego. TAC K9 pomimo swej pancernej konstrukcji sprawdzają się nawet podczas używania rewolweru.

Podczas wizyty w parku linowym okazało się, że te niby toporne zewnętrzne panele w rzeczywistości w ogóle nie krępują ruchów i w żaden sposób nie zmniejszają wygody noszenia, a za to stanowią dobrą ochronę w kontakcie z chropowatymi powierzchniami. Gumowe podszycie dłoni poprawia przyczepność, zdecydowanie upewnia chwyt, dzięki czemu sznurek tyrolki nie wyślizgiwał z rąk. Dodatkowe wzmocnienia na kciuku i palcu wskazującym (w newralgicznych, jak się okazało, miejscach) dobrze niwelują negatywne skutki siły tarcia podczas zjazdu ze szczytu ścianki. Miałam niestety niewielkie problemy z obsługą karabinków oraz wiązaniem lin – palcom w rękawicach jednak brakuje precyzji.

TAC K9 okazały się również niezłą ochroną przed niesprzyjającymi warunkami otoczenia. Wizytę w parku zaliczyłam jesienią, kiedy temperatura otoczenia przed południem z pewnością zjechała poniżej 10 stopni, przez chwilę nawet coś siąpiło z nieba. Przez cały ten czas odczuwałam komfort termiczny, a wilgoć utrzymywała się na zewnątrz.

Dorzucę jeszcze (chociaż to obserwacja dokonana w innych okolicznościach), że dzięki gumowemu obszyciu paliczków rękawice pewnie spoczywają na spuście broni. Jednak ze względu na swą grubość nadają się raczej do tych mniej precyzyjnych strzelań. Dodatkowe czynności związane z obsługą broni są utrudnione lub w ogóle niemożliwe. Finezja nie jest mocną stroną TAC K9.

TAC K9 pomimo swej pancernej konstrukcji sprawdzają się nawet podczas używania rewolweru

Cztery łapy, sierść, ostre kły – prawie jak pies. TAC K9, opracowane z myślą o funkcjonariuszach pełniących służbę z psami, nie poddały się zębom bestii

TACLITE 2 – EVERYDAY SERIES

Konstrukcja tych rękawic jest banalna. Ale jakie one mięciutkie! Wierzch wykonano w całości z nylonu z dużą domieszką spandeksu, na wewnętrznej części dłoni z kolei znajduje się bardzo delikatna owcza skórka. Część chroniąca paliczki dalsze (wyposażona w szew tactical touch) zrobiona jest z tej samej aksamitnej dermy. Nadgarstek zabezpieczono neoprenem ściąganym rzepem.

Delikatne, mięciutkie, elastyczne… Gdzie tego używać? Na myśl przychodzi, że wszędzie, chociaż bez przesady – do toalety ich przecież nie zabiorę (chyba że publicznej), pod prysznic też nie. Przydały mi się za to do ochrony przed brudem przy korzystaniu z komunikacji zbiorowej. Przyznam, że kiedy podczas urlopu poruszałam się koleją, dzięki asekuracji w postaci TACLITE2 czułam się pewnie i bezpiecznie. Bez obaw przemierzałam długie dystanse, przytrzymując się niezbyt higienicznej wagonowej stali a bilet na życzenie pana kontrolera wyciągałam z torebki sprawnie.

Na drugim testerze TACLITE 2 nie zrobiły aż takiego wrażenia. Zaczęło się to jednak zmieniać, kiedy zupełnie przypadkowo (podobno tylko te rękawiczki znalazły się pod ręką) okazało się, że można ich użyć do pracy przy cięciu metalu. Kłujące opiłki nie dały rady przejść przez gęsto tkaną warstwę wierzchnią, a i skórzana powłoka okazała się dostateczną barierą. W zimnej piwnicy TACLITE 2 też się przydały: pozwoliły na montaż gniazdek elektrycznych (chyba wszyscy kojarzą te niemal mikroskopijne śrubki) przy zachowaniu komfortu cieplnego. Chronią również przed agresywnością niektórych magazynków, dając przy tym możliwość bezproblemowego ich ładowania. Pozwalają na operowanie kluczem do regulacji muszki AK 47. Zdecydowanie nadają się do czynności wymagających precyzji.

Poległy za to na innym zadaniu: na zewnętrznej siłowni w czasie wywijania fikołków najzwyczajniej się rozerwały.

TACLITE 2 szczególnie nadają się do czynności wymagających precyzji

WRAŻENIA PO TESTACH

Rękawice w pełnej krasie po kilku miesiącach użytkowania – widać spore uszkodzenia

 

Wszystkie testowane rękawiczki z pewnością można nazwać bardzo dopracowanymi. Elementy, z których je uszyto, ściśle do siebie przylegają, nie ma mowy o uwierającym nadmiarze materiału. Płasko poprowadzone, wykonane miękką nicią szwy sprzyjają komfortowi użytkowania. W sprawdzanych przez nas modelach użyto sprężystych, dobrze wyprawionych skór, które nie tracą elastyczności po kontakcie z wodą, co często zdarza się w tego typu wyrobach. Zresztą wszystkie testowane rękawice dobrze odprowadzają wodę na zewnątrz. Nie chronią wprawdzie przed mrozami, jednak dobrze sprawdzą się podczas cieplejszych dni. Warto też podkreślić, że reklamowany tactical touch to nie tylko chwyt marketingowy – ten pomysł rzeczywiście działa.

Z trwałością jest trochę gorzej. Na stronie internetowej jednego z polskich dystrybutorów rzuciła mi się w oczy informacja o 2-letniej gwarancji producenta. No cóż, jeśli faktycznie takową daje, to aspiruje chyba do bycia instytucją charytatywną. Po kilku miesiącach testów rękawice wyglądają naprawdę źle i nadają się do reklamacji. Może to być jednak wynik tych wszystkich jednak niecodziennych i bestialskich praktyk, którym były poddawane podczas testów. Pewnie przy rutynowych działaniach mają szansę wytrwać bez groźnych urazów dużo dłużej.

Rękawiczki od 5.11 przydadzą się więc w wielu różnych sytuacjach, chociaż mają też swoje wady – przede wszystkim nie największą trwałość i drobne uchybienia konstrukcyjne. Czy słusznie produkty te rekomendują szkoleniowcy NTOA? Cóż, mniej aktywnym funkcjonariuszom, tym już w stanie spoczynku, na pewno produkty od 5.11 posłużą przez długie lata. Są to bowiem rękawiczki dobre, chociaż nie idealne – ale może idealnych jeszcze nie wyprodukowano?

 

 

Artykuł pierwotnie opublikowany w MILMAG nr 02/2018

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

Test: Husar Cubby Admin Pouch Plus

Nerki, fannypacki, kołczany prawilności, saszetki biodrowe to konstrukcje stare jak  świat. Każdy z nas lub naszych rodziców albo dziadków taką miał, a przynajmniej kiedyś…

Test: Wisport ZipperFox 25

Oferta Wisportu, polskiego producenta plecaków z siedzibą we Wrocławiu, jest dość nietypowa. Z jednej strony przedsiębiorstwo wytwarza standardowe modele, będące niemal archetypicznymi wzorami,…

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X