Założenie jakie przyświecało twórcom nowego rozwiązania było takie, żeby żołnierz nie musiał nosić dodatkowej sztuki broni w postaci strzelby do zwalczania dronów. Rozwiązaniem jest amunicja fragmentująca, którą można wykorzystać w typowej broni osobistej żołnierza. W takim rozwiązaniu wystarczy żołnierza wyposażyć w dodatkowe magazynki z amunicją przeciwdronową zamiast strzelby i dodatkowej amunicji do niej. Chodzi także o to, aby na większych dystansach amunicja nie stanowiła zagrożenia dla ludzi i obiektów na ziemi.

Nabój kal. 5,56 x 45 NATO z pociskiem fragmentującym. Z lewej widoczny pocisk po częściowym rozdzieleniu
Dwa rozwiązania
Jak poinformował Bartosz Kuźnicki, obecnie przebadano dwa rozwiązania konstrukcyjne amunicji fragmentującej. Dla kalibru 5,56 mm x 45 NATO opracowano pocisk wykorzystujący elementy spiekane. Składa się on z pięciu elementów, które są ze sobą zespolone w taki sposób, aby po wystrzeleniu doszło do zerwania połączeń i pocisk dzieli się na pięć elementów, które razem mają zwiększać prawdopodobieństwo trafienia w drona. Co ważne energia elementów pocisku po fragmentacji wystarczy do rażenia drona na dystansie od 50 do 100 m, ale po przebyciu 150 m energia wszystkich elementów jest już na tyle mała, że nie stanowią one zagrożenia.
Druga konstrukcja została opracowana dla pocisków o kalibrze 12,7 x 99 mm NATO. W tym wypadku pocisk składa się z dwóch elementów z tworzywa sztucznego tworzących rodzaj obudowy lub, jak określa to prezes Bartosz Kuźnicki sabotu. Ich kształt zewnętrzny nie różni się od zwykłego pełnopłaszczowego pocisku z otworem w przedniej części (hollow point). Wewnątrz obudowy, czy też sabota, kryje się pięć kulek wykonanych z twardego metalu. Po wystrzeleniu obie płowy sabota odpadają, a kulki lecą dalej w stronę celu. Zasięg skutecznego rażenia tego typu pocisków wynosi do 200 m. Przy dystansie 250 m kulki maja na tyle małą energię, że nie stanowią już zagrożenia dla nikogo na ziemi.
Uniwersalne konstrukcje
Jak podkreśla prezes Bartosz Kuźnicki, próby tych dwóch rodzajów amunicji w wymienionych powyżej kalibrach, prowadzone we współpracy z WITU, dobiegły końca kilka dni przed rozpoczęciem wystawy Granice 2026.

Nabój kal. 12,7 x 99 NATO z pociskiem fragmentującym z sabotem. Po lewej widoczne rozłożone połówki sabota z kulkami do rażenia celu / Zdjęcia: Grzegorz Sobczak, MILMAG
– Rozwiązania są na tyle uniwersalne, że możemy dostosować je do najpopularniejszych kalibrów stosowanych w wojsku. Wersję z sabotem można stosować z powodzeniem w kalibrach 7,62 lub .308 Winchester i większych. Dla mniejszych kalibrów bardziej sprawdza się rozwiązanie z fragmentującym pociskiem – mówi w rozmowie z MILMAG-iem Bartosz Kuźnicki.
Prezes BC Arms ujawnił również, że przeciwdronowa amunicja 5,56 x 45 NATO jest optymalizowana do użycia z karabinkiem MSBS Grot.
Amunicja nierykoszetująca
Niejako przy okazji prób z różnymi materiałami wykorzystywanymi w amunicji fragmentującej opracowano pociski nierykoszetujące. Jak zaznacza Bartosz Kuźnicki, o opracowanie takiej amunicji postulowali policjanci. W dość często występujących przypadkach, gdy funkcjonariusz Policji jest atakowany przez agresywnego psa, użycie zwykłej amunicji powoduje zagrożenie wystąpienia rykoszetu. W takiej sytuacji podczas strzału broń skierowana jest pod kątem w dół, więc zwykły pocisk po przejściu przez ciało zwierzęcia może rykoszetować od twardego podłoża. Nowy rodzaj pocisków ma tę własność, że cele miękkie penetruje tak jak zwykła amunicja, natomiast przy uderzeniu w twardą powierzchnię rozsypuje się w proszek, więc wystąpienie rykoszetu jest po prostu niemożliwe.
To dopiero początek drogi z rozwojem nowej amunicji, ale oba rozwiązania zapowiadają się bardzo obiecująco.
