W niedzielę, 7 czerwca 2026, głównodowodzący litewskich sił zbrojnych gen. Raimundas Vaikšnoras zaprezentował w mediach społecznościowych najnowszy nabytek: jeden z morskich dronów nawodnych, które weszły do służby w ramach nowej jednostki systemów bezzałogowych ANBO (Autonominių Nuotolinių Bepiločių Operacijų junginys).
Wideo: Raimundas Vaikšnoras via Facebook
Dłuższe macki w Morzu Bałtyckim. ANBO staje się coraz silniejsze. Jeśli zobaczycie te maleństwa, nie martwcie się, to nasze – głosi krótki opis do wideo przedstawiającego nieznanego typu bezzałogowy pojazd nawodny klasy USV (Unmanned Surface Vehicle) szybko poruszający się po wodzie.
To co można zauważyć to zestaw czujników i systemów nawigacyjnych, co sugeruje jego rolę rozpoznawczą, zwiadowczą, przekaźnikową albo uderzeniową jako dron kamikaze.
Niedawno, bo 27 maja br. w wywiadzie dla litewskiego publicznego nadawcy radiowo-telewizyjnego LRT (Lietuvos nacionalinis radijas ir televizija) gen. Raimundas Vaikšnoras ogłosił sformowanie jednostki systemów bezzałogowych ANBO, której akronim oznacza dosłownie Autonomiczne zdalne operacje dronowe.
Ma obejmować nie tylko bezzałogowe statki powietrzne, ale także lądowe i morskie. W zakresie tych pierwszych, litewskie dowództwo interesuje możliwość atakowania celów na dystansach 100-200 km, aby przenosić ciężar walki na terytorium przeciwnika. Litewska armia miała już wyszkolić ok. tysiąca operatorów systemów bezpilotowych, ale szczegóły pozostają niejawne.
Podobnie jak nazwa i dokładne przeznaczenie zaprezentowanego bezzałogowego pojazdu nawodnego.
ANBO będzie również odpowiadać za testowanie różnych systemów bezzałogowych i udzielanie informacji zwrotnych przemysłowi obronnemu. W Ministerstwie Obrony Litwy tworzony jest także nowy departament, który będzie pośredniczył i pomagał w zdobywaniu wiedzy cywilnej i eksperckiej.
Nie będziecie zbyt często widywać ANBO publicznie, ponieważ wiedząc z lekcji w Ukrainie, tacy specjaliści mają dużą wartość dla wroga. Dlatego ci, których dzisiaj widzieliście nie bez powodu mieli zakryte twarze [podczas pierwszego publicznego pokazu dla mediów – przyp. red.]. Ci ludzie będą nadal wykonywać swoją pracę i prawdopodobnie usłyszycie o efektach publicznie, ale nie o tym, kto to zrobił – wyjaśnił gen. Raimundas Vaikšnoras.
