Dlaczego Chińczyk wciąż jest tani i coraz... lepszy?
Z pewną dozą nieufności przyjąłem do testów lunetę z DiscoveryOpt. Biegówka z zakresem powiększeń od 1 do 8x, z krzyżem na pierwszym „planie” w cenie kolacji dla dwojga w dobrej restauracji, to trochę podejrzanie dobra oferta. Taka, od której nieco czuć cięciem kosztów.
Z drugiej zaś strony Chiny zaczynają coraz lepiej rozumieć, jak powinno się handlować. Że wysoki jednostkowy zysk to nie zawsze najlepszy sposób na zarabianie. Lepiej małą łyżeczką jeść, ale długo… Lepiej się człowiek naje, niż zachłanny pożerający zupę chochlą aż do zadławienia. Zrozumieli też już jakiś czas temu, rządzącą produkcją sprzętów wszelakich zasadę 80/20. Tak, tę, która w największym skrócie mówi, że 80% jakości można uzyskać inwestując 20% kosztów. Uzyskanie produktu o jakości idealnej, bądź bliskiej ideałowi pochłania tyle zasobów, że cena staje się absurdalnie wysoka. Nakładanie do tego na Kupującego jeszcze dodatkowej kary w postaci opłaty za markę i za logo również nie ułatwia prowadzenia biznesu.
Nasza chińska optyka w pigułce: 290mm długości, 697g masy. Tubus o średnicy 34mm, średnica obiektywu 24 mm. Bębny skalowane w radianach, 0,1 mrad na kliknięcie. Zakres powiększeń od 1 do 8x. Typowa „taktyczna” biegówka. / Zdjęcia: Bartosz Szymonik, Anna Mielczarek; MILMAG
Jeśli dodatkowo to dążenie do perfekcji, chęć jak najwyższego zysku i przekonanie o wyższości własnej marki zsumujemy z absurdalnie wywindowanymi na Starym Kontynencie kosztami prowadzenia firmy, kończymy z drakońską ceną produktu. Ceną, na którą niewielu może sobie pozwolić.
Może więc, tania chińska optyka będzie służyła przeciętnemu użytkownikowi karabinka/karabinu z równym powodzeniem, co drogi europejski sprzęt? Może te 80% jakości wystarczy, żeby dobrze się bawić?
DiscoveryOpt ED-AR 1-8x24SFIR – wystarczy do sportu, czy nie?
Na to pytanie udzielę Wam mojej ulubionej odpowiedzi: tak, ale to zależy. Swojego Discovery używam na CZ 600 w wersji 7,62 mm x 39 i to jest bardzo ważna podpowiedź. Z CZeśki w tym kalibrze nie strzelam na dystanse większe niż 200 m. Nie próbuję uprawiać z niej również benchrestu.
Szybkie praktyczne strzelania do celów sylwetkowych, bądź w najgorszym razie do blaszek symulujących wielkością średnią dynię, to największe wyzwania, jakie sobie z tym sprzętem stawiam.
Przy takich strzelaniach ta tania luneta sprawdza się dobrze. Nie świetnie, ale dobrze. Transmisja światła przez szkło i jakość obrazu są lepsze niż stan mojego narządu wzroku – nie narzekam więc. Zero utrzymuje się poprawnie bez względu na ilość przepuszczonej przez karabin amunicji. Po przeklikaniu lunety – też nie ma problemu z powrotem do zadanego przy przystrzeliwaniu punktu.
Zapewne – ale to tylko moje domysły – kiedy spróbujecie używać tego sprzętu na większe odległości, albo do bardzo precyzyjnego strzelania, pojawią się jakieś mniejsze lub większe zagwozdki. Posłużmy się analogią: Fiat Panda 4×4 to dobre, budżetowe rozwiązanie na dojazd błotnistą drogą do domku w górach, ale Camel Trophy to się tym raczej nie uda wygrać. Podobnie jest z Discovery Opt.
Duże, wygodne wieże z wyraźnymi oznaczeniami i równie wyraźnym kliknięciem.
Dla myśliwego – też.
Tak, zdecydowanie – ta niewielka biegówka Discovery Opt z krzyżem w pierwszej płaszczyźnie optycznej będzie się nadawała do polowania w naszych warunkach prawno-terenowych. Nigdy nie zdarzyło mi się strzelać na odległości większe niż kilkadziesiąt metrów. Złośliwi powiedzą, że tu wystarczą mechaniczne przyrządy. Odpowiem tylko tyle: uważam, że rozpoznanie celu jest ważne, a skorzystanie z lornetki nie zawsze jest wygodne.
Polowe warunki nie robią wrażenia na małym Discovery Opt. Woda i niska temperatura nie wpływają na działanie sprzętu.
2-4x krotne powiększenie zapewniające wygodny i pewny strzał, to jest to, czego oczekuję od optyki w lesie.
Trzeba też brać pod uwagę grubość portfela. Jeśli rozwalisz budżetowy sprzęt przedzierając się przez krzaki albo schodząc z ambony, to bez żalu kupisz nowy. Jeśli to samo wydarzy się z optyką za kilkanaście tysięcy, to żal będzie większy, a powrót do czynnego uprawiania łowiectwa – trudny.
No i jak się używa lunety Discovery Opt?
Szkło nie jest ideale, osoby z lepszym wzrokiem pewnie dostrzegą drobne nieścisłości i przekłamania w odbiorze kolorów widzianych przez lunety Discovery Opt. Nie jest to jednak coś, co może przeszkadzać przy strzelaniu, rozpoznaniu celu czy obserwacji przestrzelin na tarczy. Ot drobne przekłamania. Przy amatorskich i zabawowych zastosowaniach nie widzę, wręcz dosłownie, problemu.
Wieże lunety z możliwością blokady uniemożliwiającej przypadkową utratę zera.
Celownik ma więcej praktycznych zalet niż wad. Duże, wygodne wieże z możliwością blokady – dopiero odciągnięcie ich od tubusu daje możliwość przesuwania siatki celowniczej. Umożliwiają na pracę zarówno gołą ręką jak i opancerzoną w ciężką zimową rękawicę. Jest również możliwość zluzowania samego pokrętła i po przystrzelaniu broni wyzerowania skali na wieżach. To zaś ułatwia pracę, jeśli strzelec planuje przesuwać krzyż w zależności od odległości do celu bądź warunków pogodowych. Powrót do ustawień wyjściowych nie wymaga w takim wypadku liczenia czy pamiętania nastaw, co zmniejsza prawdopodobieństwo błędu.
Ogromne pokrętło korekty paralaksy znajdujące się po lewej stronie tubusu również traktować należy na plus. Jednak wyskalowanie go do 500 m jest moim zdaniem przesadą. Nie podejrzewam, żeby ktoś decydował się na używanie tej lunety na podobne odległości. Podobnie sprawa ma się z siatką celowniczą – czytelna i ostra, ale niepotrzebnie skomplikowana dla zakresu powiększeń sięgającego tylko 8x.
Wieża korekty błędu paralaksy wyskalowana do 500m pełniąca jednocześnie funkcję włącznika i regulatora podświetlenia optyki. Różnica w średnicach obu pokręteł jest tak duża, że wyklucza pomyłkę przy pracy na nich odrywania wzroku od celu.
Umieszczenie znaku celowniczego na pierwszym planie powoduje oczywiście jego rozrost wraz ze zwiększeniem powiększenia, jednak nie przeszkadza to nawet przy największych powiększeniach – linie siatki nie zasłaniają celu.
Nie lubię korzystać z podświetlenia lunet poza sytuacjami, kiedy jest to absolutnie niezbędne oraz kiedy próbuję strzelać z wykorzystaniem lunety ustawionej na najmniejsze możliwe powiększenie jako pseudo kolimator. W ten sposób właśnie używałem mojego Discovery Opt. W jesienno zimowych warunkach podświetlenie jest adekwatne do potrzeb. O jego mocy w ostrym lipcowym słońcu niestety niewiele mogę powiedzieć.
Ważne, że dzwonienie blachami na odległościach od 50 do 150 metrów daje się wykonać efektywniej z podświetleniem niż bez.
Podsumowując
W przypadku Discovery Opt finansowy próg wejścia jest zachęcająco niski. Zwłaszcza w odniesieniu do tego, co dostajemy. Może nie jest to optyka na całe życie, może nie pozwoli zostać nam królem na kilometr. Ale pozwoli strzelać celnie i cieszyć się tym strzelaniem.
Bez względu na to, czy bawimy się „boczniakiem”, idziemy do lasu zapolować – tu jednak trzeba przemyśleć kaliber, bo na najmocniejsze „luśnie” nie zakładałbym tej optyki…
A jeśli bakcyl strzelania długodystansowego zacznie Cię zżerać, to prędzej czy później i tak wydasz na optykę równowartość dobrego auta. Co oznacza, że tysiak poświęcony na pierwszą lunetę nie będzie miał najmniejszego znaczenia w całościowym budżecie.
Dziękujemy sklepowi sklepowi StrzelSe za udostępnienie lunety Discovery Optics ED-AR 1-8X24SFIR FFP-MRAD do testów.
Artykuł zawiera lokowanie produktu – karabinka powtarzalnego CZ 600+ Trail w wersji 7,62 mm x 39. Dystrybutorem CZ w Polsce jest Hubertus Chodzież.
Współpraca reklamowa. Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji
