Jednak, gdy za takimi słowami stoi oficjalny komunikat państwowy, jak w przypadku artykułu serwisu polskieradio24.pl dotyczącego alertów dla kolejnych regionów Polski, sprawa nabiera wymiaru strategicznego. Z punktu widzenia ochrony ludności, kluczowe jest nie tylko to, co się mówi, ale również jakimi słowami, jakim kanałem informacja dociera do obywatela a przede wszystkim jak bardzo informacja jest zniekształcona w stosunku do pierwotnego przekazu.
„Złej jakości” a „toksyczne” - mechanizm strachu a skuteczność ostrzeżeń

Grafiki: Rządowe Centrum Bezpieczeństwa
Użycie przymiotnika „toksyczne” w odniesieniu do powietrza może budzić skojarzenia z katastrofą chemiczną. Z perspektywy ochrony ludności i obrony cywilnej, taki język ma za zadanie przebić się przez szum informacyjny. Jeśli komunikat będzie zbyt łagodny, obywatele zignorują zagrożenie. Jeśli jednak systemy powiadamiania, a za nimi media głównego nurtu będą nadużywać silnych sformułowań w sprawach mniejszej wagi, dojdzie do niebezpiecznego zjawiska zobojętnienia. Dlatego talk ważnym jest, aby w przekazie medialnym, którego źródłem jest alert RCB lub inny oficjalny komunikat rządowy dotyczący niebezpieczeństw lub zagrożeń przekazywać informację bez zniekształceń. W przypadku tekstu opublikowanego w polskieradio24.pl doszło do zmiany tytułu komunikatu na taki, który jak mniemam miał dotrzeć do większego grona osób mogących znaleźć się w obszarze zagrożonym. Oryginalny tytuł „prognozowana zła jakość powietrza” który realnie opisywał stan zagrożenia na pewnym obszarze kraju został zastąpiony tytułem artykułu „toksyczne powietrze nad Polską. Alert RCB dla kolejnych regionów” i tak w kolejnej linijce tekstu czytamy o złej jakości powierza, ale należało by sobie zadać pytanie, ile osób (czytających tytuł a nie znających treści alertu RCB) w pierwszej chwili pomyślało o dużej awarii, wielkim pożarze czy nawet ataku terrorystycznym.
Z drugiej strony należało by spojrzeć na możliwe odczucia i reakcje osób czytających tytuł a nie będących w docelowej strefie nadawania alertu RCB (przypomnijmy, że komunikat RCB automatycznie trafia na wszystkie telefony znajdujące się w zasięgu systemów nadawczych na zagrożonym obszarze). Czytelnik, który nie otrzymał wcześniej smsa z alertem a przeczytał tytuł bez dalszej lektury mógł zrobić dwie rzeczy: przewinąć informację nie zwracając na nią uwagi – bo nie dostał wcześniej alertu i założył, że temat nie dotyczy bezpośrednio jego, lub mógł poczuć się zaniepokojony sytuacją, przeczytać artykuł i po lekturze stwierdzić, że tytuł jest nieadekwatny i nic aż tak wielkiego się nie stało. Efektem drugiego działania w perspektywie czasu może być zobojętnienie na przekaz medialny a w konsekwencji osłabienie reakcji społecznej na informacje podawane przez media w sytuacji realnego zagrożenia.
Wykorzystując temat związany z alertem RCB warto wspomnieć również o lokalnym systemie powiadamiania SMS którym dysponują władze samorządowe, a który to system z punktu widzenia ochrony ludności i zarządzania kryzysowego na poziomie lokalnym jest niezwykle istotny.
Lokalny SMS: Ratunek czy biuletyn kulturalny?
W kontekście ochrony ludności pojawia się istotny problem dotyczący lokalnych systemów SMS. Z założenia miały one służyć precyzyjnemu informowaniu o awariach (np. przerwa w dostawie wody lub planowanych włączeniach prądu) lub lokalnych zagrożeniach (np. podtopienie konkretnej ulicy lub osuwisko na drodze i odcięcie dojazdu do sołectwa). Z czasem zaczęły być wykorzystywane jako źródło przekazu informacji istotnych z punku widzenia lokalnej społeczności np. jako przypomnienie o głosowaniu nad budżetem obywatelskim, czy przypomnienie o konieczności zaopatrzenia się w odpowiednie zaświadczenie w przypadku głosowania poza miejscem zamieszkania. Niestety, praktyka pokazuje, że dysponenci tych systemów – włodarze gmin – często wykorzystują je jako narzędzie PR-owe, a mieszkańcy otrzymują zaproszenia na dożynki, festyny, uroczystości patriotyczne czy wydarzenia kulturalne i sportowe. Można pokusić się o stwierdzenie, że nie po to ten system został stworzony a dodatkowo z punktu widzenia obrony cywilnej jest to działanie ryzykowne. Przeładowanie kanału ratunkowego treściami o charakterze rozrywkowym sprawia, że w momencie realnego zagrożenia (np. skażenia ujęcia wody), mieszkaniec może zignorować powiadomienie, biorąc je za kolejną informację o „wieczorze z poezją”.
Tabela: Opracowanie własne
Podsumowanie
Patrząc na informacje bazujące na alertach RCB, należy jasno powiedzieć, że każda potwierdzona informacja o zagrożeniu to nie clickbait, lecz sygnał ostrzegawczy. Jednak, aby systemy ochrony ludności były skuteczne, musimy (autorzy, dziennikarze jak również osoby postronne przekazujące te informacje dalej za pośrednictwem mediów społecznościowych) dbać o higienę komunikatów. Obrona cywilna wymaga i opiera się na zaufaniu. Alert RCB powinien pozostać rzadkim, ale krytycznym sygnałem alarmowym, a materiały i informacje tworzone na jego podstawie powinny być jak najbardziej zbliżone do oryginału, bez nacechowania emocjonalnego czy oceny autora. Tylko wtedy autorzy komunikatów będą pewni, że przekaz skutecznie dotrze do mieszkańców, a mieszkańcy patrząc na wyświetlacz i widząc komunikat ALERT RCB lub czytając tytuł ALERT RCB OSTRZEGA będą wiedzieć, że ta informacja jest ważna, sprawdzona i należy ją potraktować poważnie.
Dobre rady dla Samorządu
Postaw na jasny podział komunikatów. Nie ograniczaj się tylko do samego tekstu komunikatu i nie zaczynaj go od Wójt … informuje o … . Dobrym rozwiązaniem jest przygotowywanie informacji w taki sposób, aby pierwsze dwie linijki wyświetlane w telefonie jako podgląd określały zawartość całej wiadomości. Podziel tematykę na awarie, informacje kulturalne, zaproszenia na spotkania. Wtedy odbiorca od razu będzie wiedział, czy musi już otworzyć wiadomość, czy może to zrobić później. Jeżeli miasto dysponuje swoją aplikacją mobilną, warto informacje o kulturze czy sporcie przesyłać jako powiadomienia „push” w aplikacji, a system SMS zostawić na informacje naprawdę istotne i sytuacje krytyczne.
Zadbaj o prosty proces zapisu. Im trudniej się zapisać, tym mniej osób skorzysta z systemu. Mieszkańcy, zwłaszcza starsi, nie zawsze będą chcieli wypełniać skomplikowane formularze online. Uruchomienie szybkiej rejestracji poprzez wysłanie SMS-a o określonej treści (np. „START”) na dany numer to najprostsza metoda, która nie wymaga dostępu do komputera. Pamiętaj też o fizycznych punktach zapisu w urzędzie czy bibliotece, gdzie urzędnik pomoże przejść przez proces osobom mniej biegłym technologicznie. Pamiętaj również o nowych mieszkańcach i turystach. Informacja o możliwości zapisania się do systemu powiadamiania powinna być widoczna. Dla osób starszych warto przewidzieć możliwość zapisu w Urzędzie (np. podczas dokonywania opłat) aby ograniczyć możliwość oszustwa przy rejestracji SMS.
Nie myl informowania z promocją: Największym błędem i zagrożeniem dla wiarygodności, a co za tym idzie sprawnego funkcjonowania lokalnego systemu powiadamiania SMS jest wykorzystywanie go do celów autopromocji władz lub prowadzenia kampanii wyborczej. Jeśli mieszkańcy zaczną otrzymywać wiadomości o treści: „Burmistrz uroczyście przeciął wstęgę” lub „Sukces radnych koalicji X”, bardzo szybko wypiszą się z bazy. Co gorsza, w sytuacji realnego zagrożenia (np. nadchodzącej wichury), Twoje ważne ostrzeżenie zginie w gąszczu komunikatów PR-owych lub zostanie zignorowane. Dodatkowo nadużywanie bazy numerów do celów innych niż informacyjne/bezpieczeństwa może naruszać przepisy RODO oraz wytyczne dotyczące wykorzystywania zasobów publicznych do celów politycznych, mówią o tym następujące przepisy i wyroki:
- RODO (Art. 5 ust. 1 lit. b): zbierane w konkretnych, wyraźnych i prawnie uzasadnionych celach (w tym przypadku bezpieczeństwo mieszkańców) i nieprzetwarzane dalej w sposób niezgodny z tymi celami; dalsze przetwarzanie do celów archiwalnych w interesie publicznym, do celów badań naukowych lub historycznych lub do celów statystycznych nie jest uznawane w myśl art. 89 ust. 1 za niezgodne z pierwotnymi celami („ograniczenie celu”);
- RODO (Art. 6 ust. 1 lit. a): osoba, której dane dotyczą wyraziła zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych w jednym lub większej liczbie określonych celów. (w zgodzie na wysyłanie smsów z powiadomieniami powinny być wymienione wszystkie kategorie nadsyłanych wiadomości);
- Kodeks Wyborczy (Art. 126): Wydatki ponoszone przez komitety wyborcze w związku z zarządzonymi wyborami są pokrywane z ich źródeł własnych Wykorzystanie publicznej infrastruktury (płatnego systemu SMS urzędu) do celów politycznych może zostać uznane za nielegalne finansowanie kampanii lub przyjęcie korzyści majątkowej o charakterze niepieniężnym przez komitet;
- Ustawa o finansach publicznych (Art. 44): Wykorzystywanie zasobów publicznych (opłaconych przez podatników SMS-ów) do celów prywatnych lub partyjnych narusza zasady celowości i oszczędności wydatkowania środków publicznych;
- Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (oraz później NSA w wyroku z 14 stycznia 2025 r., sygn. III OSK 6041/21) potwierdził, że numer telefonu jest daną osobową i jego wykorzystanie do marketingu (w tym politycznego) bez wyraźnej zgody jest bezprawne;
- Wyjaśnienia UODO dot. kampanii wyborczej (poradnik): Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wydał oficjalne ostrzeżenie i wytyczne, w których wprost wskazał, że wykorzystywanie numerów telefonów zebranych przez urzędy (np. w celach administracyjnych czy alarmowych) do agitacji wyborczej jest naruszeniem RODO. UODO podkreśla, że „niechciana agitacja” z wykorzystaniem zasobów publicznych łamie zasadę ograniczenia celu (art. 5 ust. 1 lit. b RODO).
