Inżynierowie postawili na poprawę ergonomii i redukcję masy, tworząc broń jeszcze bardziej mobilną, nie rezygnując przy tym ze sprawdzonej, legendarnej niezawodności.
Zdjęcia: Jakub Buczma, MILMAG
Jakie nowości czekają na strzelców? Przede wszystkim imponująca gama dostępnych kalibrów. Nowy Scout wchodzi na rynek od razu w wersjach: .308 Win, .350 Legend, 5.56 NATO oraz 7,62 mm x 39. Wszystkie warianty wyposażono w lufę o długości 16.1”. Stanowi to istotną zmianę strategii względem poprzednika. Pierwsza generacja debiutowała bowiem wyłącznie w kalibrze .308 Win (z lufą 16.5”), a wersje zasilane amunicją 5.56 NATO czy potężnym .450 Bushmaster dołączyły do oferty dopiero w późniejszych latach.
Każda lufa posiada gwint fabrycznie zwieńczony urządzeniem wylotowym typu A2 Birdcage. W standardzie otrzymujemy również w pełni regulowane mechaniczne przyrządy celownicze w stylu AR-15 oraz wydłużoną szynę Picatinny, zaprojektowaną tak, aby montaż optyki nie kolidował z obsługą dźwigni przeładowania. Dodatkowo mamy trójpozycyjny bezpiecznik oraz blokadę (rygiel) ze stali nierdzewnej oraz poprawioną względem pierwowzoru sztywniejszą osadę.
Broń zasilana jest z magazynków o pojemności 5 lub 10 sztuk. Ten pozorny minimalizm to w rzeczywistości przemyślany zabieg konstrukcyjny. Niewielki magazynek nie wystaje nadmiernie poza obrys broni, co pozwala w pełni docenić jej składność. Zastosowanie większych pojemności mogłoby negatywnie wpłynąć na wyważenie karabinka i utrudnić manewrowanie nim w trudnym terenie, a dokładnie takie jest przeznaczenie tej broni.
Ruger leży w rękach naprawdę zgrabnie i ma bardzo naturalny skład, jest poręczny i lżejszy niż mogłoby się wydawać. Spust również przyjemny, ładnie wyczuwalna ściana i wyraźne przełamanie na poziomie pomiędzy 1.5-2.5 kg – w pełni regulowane.
Karabin jest już dostępny w sklepach w Ameryce, u nas należy jeszcze chwilkę poczekać, dostawa musi jeszcze pokonać ocean. Cena w USA wynosi 929 USD.
Dystrybutorem Ruger w Polsce jest sklep RP ARMS
Współpraca reklamowa
