Przejdź do serwisu tematycznego

Bilans dwóch dekad misji PKW Afganistan cz. 2

30 czerwca 2020, na lotniku we Wrocławiu wylądował samolot z polskimi żołnierzami powracającymi z Afganistanu. Tym samym zakończyła się misja Polskiego Kontyngentu Wojskowego, która trwała dwadzieścia lat.

W tracie dwudziestu lat można osiągnąć wiele sukcesów i równie wiele klęsk. Bilans Wojska Polskiego w przypadku działań w Afganistanie można oceniać pozytywnie. Osiągnęliśmy więcej korzyści niż ponieśliśmy porażek, w szerokim rozumieniu tego słowa. Ponieważ tych drugich jest mniej, zaczniemy od nich. Wyszczególniłem trzy główne, które chciałbym pokrótce omówić: brak osiągnięcia zakładanego celu politycznego, straty w ludziach, incydent w Nargan Khel.

Dzięki udziałowi w działaniach w Afganistanie Wojsko Polskie miało możliwość zdobycia nowych doświadczeń w realnych działaniach bojowych

Brak osiągnięcia celów politycznych

W tym przypadku nie można mówić bezpośrednio o porażce Polski, ponieważ ta jako państwo brała udział w międzynarodowej koalicji i sama z siebie nie była w stanie wziąć odpowiedzialności za Afganistan. Jeżeli już chcemy wskazać winnego to należy patrzeć w stronę Stanów Zjednoczonych, jako spiritus movens interwencji. Niemniej jednak, jako aktywny uczestnik operacji od jej początku, cześć odpowiedzialności przypada również na Polskę. Głównym założeniem misji było ukaranie winnych zamachów z 11 września 2001, wyparcie talibów z Afganistanu, odbudowa struktur państwowych oraz zapewnienie stabilizacji w regionie, który coraz częściej uchodzi za jeden z punktów zapalnych na mapie świata. Z pierwszego założenia Stany Zjednoczony wywiązały się 2 maja 2011. Odział Navy Seals w operacji o kryptonimie Neptun Spear zlikwidował Osamę bin Ladena na terenie jego rezydencji w Abbottabadzie w Pakistanie.

Walka z talibami również przynosiła sukcesy, z uwagi na przewagę technologiczną wojsk sprzymierzonych. Nigdy jednak nie udało się talibów wyprzeć całkowicie lub do takiego stopnia, aby lokalne władze centralne mogły w pełni suwerennie zarządzać państwem. Wynika to z problemu jakim jest połowiczne zrozumienie specyfiki państwa jakim jest Afganistan przez szeroko rozumiany Zachód. Afganistan jest państwem plemiennym, gdzie związki, hierarchia społeczna i lojalność jest definiowana według poszczególnych kręgów: rodzina, klan, plemię. Afgańczycy nie czują jedności z rządem centralnym. Wynika to z ich kultury i historii. Z uwagi na częste zmiany władzy jakie miały miejsce w ciągu kilku wieków, kiedy miejsce jednych przywódców zajmowali inni, za którymi stali Brytyjczycy lub Sowieci.

Historycznie sam Afganistan często znajdował się pod obcym panowaniem: Arabów, Persów, Mogołów, Turków czy też toczyły się o niego walki między XIX wiecznymi imperiami – Wielką Brytania i Cesarstwem Rosyjskim. Większość z Afgańczyków utożsamia swe interesy raczej z interesami grup niż narodu i państwa. Kochają swobodę, są dumni, hardzi i zapalczywi. Te elementy afgańskiego krajobrazu społecznopolitycznego wyróżniają Afgańczyków pośród państw Azji (1).

Afgańska kultura została ukształtowana przez islam, który nie rozdziela władzy na świecka i duchową, traktując ją jako całość objawioną w Koranie, który zawiera wszelkie instrukcje dotyczące życia i postępowania tak jednostki jak i społeczeństwa. Co jest warte odnotowania to fakt, że mimo obecności, radykalnych w swojej interpretacji islamu, talibów oraz gwałtownie wzrastającego w ostatnim ćwierćwieczu tzw. wojującego islamu, wzywającego do dżihadu, Afganistan pozostaje w tej kwestii umiarkowany. Określony jako Islamska Republika jest otwarty na pokojową koegzystencję i współpracę z Zachodem i państwami sąsiednimi. W kontekście aktualnej sytuacji na świecie jest to kwestia najwyższej wagi. Zagrożenie ze strony wojującego islamu, od którego zaczęła się wojna USA i sojuszników z terroryzmem, pozostaje w Afganistanie bardzo duże. Dlatego właśnie jest niezwykle ważne rozwijanie współpracy i przekazywanie dalszego wsparcia dla państw muzułmańskich, takich jak Afganistan, który ze wszystkimi swoimi defektami pozostaje muzułmańską formą demokracji, otwartą na świat zewnętrzny i zwalczającą fundamentalizm. Istnieje tu krucha równowaga, którą łatwo zaburzyć.

Przy jednoczesnej walce z zagrożeniem terrorystycznym, zwłaszcza przy użyciu bezzałogowych środków latających (BSL – UAV – ang.), bardzo łatwo zradykalizować umiarkowaną ludność. Ofiary w ludności cywilnej prawie zawsze kończą się skierowaniem złości poszkodowanych, lub członków ich społeczności, przeciwko najeźdźcy z Zachodu, współczesnych Krzyżowców. Na ludzi chcących pomścić swoją krzywdę zwykle czekają tzw. kaznodzieje nienawiści, którzy poprzez radykalizację doprowadzają do stworzenia fanatyka. Swoisty paradoks polega na tym, ze walcząc z terrorystami można się nieświadomie przyczynić do ich powstania. Dlatego działania zbrojne w tym obszarze muszą podlegać ścisłemu planowaniu i kontroli. Dlatego tak istotna była deklaracja George W. Busha jr. wygłoszona w 2001, określająca interwencję w Iraku i Afganistanie jako wojnę z terroryzmem, a nie z islamem.

Z powyższych założeń wynikały działania NATO. Dlatego tak kluczowym elementem każdej z operacji było stworzenie, odtworzenie a następnie wsparcie i szkolenie miejscowych Sił Bezpieczeństwa. Dziania legalnych sił zbrojnych Afganistanu przeciwko radykalnym bojówkom, przy wsparciu sił międzynarodowych, były bardziej pozytywnie odbierane przez Afgańczyków. Również z punktu widzenia kulturowego działania wojsk afgańskich były nie do przecenienia.

W przypadku PKW ISAF, podczas gdy polscy żołnierze zamykali kordon wokół wioski, to właśnie towarzyszący im Afgańczycy dokonywali przeszukiwania domów przy zachowaniu zasad i norm kulturowych, obcych Polakom. Restauracja sił bezpieczeństwa miała również na celu stworzenie stabilnego rdzenie wokół którego władze centralne miły zbudować swoje zaplecze administracyjne po opuszczeniu tych terenów przez wojska międzynarodowe.

Nie wszystko jednak się udało. Jak zauważył Artur Gruszczak: NATO wpadło w strategiczną pułapkę wynikającą z braku realnego planu stabilizacji sytuacji społeczno-politycznej w Afganistanie. Odwołując się do demokratycznych procedur wyborczych, liczono na przyjęcie zasad liberalnej demokracji realizującej idee społeczeństwa obywatelskiego. W kontekście wieloetnicznego, muzułmańskiego, zacofanego i przesiąkniętego polityczną kulturą przemocy społeczeństwa Afganistanu instytucje demokratycznej partycypacji oraz reprezentacji politycznej petryfikują tradycyjne podziały społeczno-religijno- regionalne i umacniają konfliktogenną naturę plemienno-klanowych struktur politycznych tego kraju (2).

Problematyczny był także charakter operacji przeprowadzanych przez NATO. Operacja ISAF nie była operacją o charakterze stabilizacyjnym, gdyż jest to termin z doktryny USA zakładający cały zbiór wszelkiego rodzaju działań Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych wspierających dyplomację amerykańską. Nie była również operacją pokojową (z uwagi na działania komponentów wojskowych dowodzonych bezpośrednio przez struktury ONZ), nie była też wojną (NATO nie zerwało z nikim stosunków pokojowych i nie było w konflikcie). Natomiast na podstawie porozumienia zawartego w grudniu 2001 w Bonn pomiędzy rządem Afganistanu (reprezentowanym przez większość przedstawicieli ugrupowań działających w Afganistanie) i NATO oraz na podstawie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ 1386, powołującej operacje pokojowe, oraz na podstawie rozdziału VI Karty Narodów Zjednoczonych była jedną z klasycznych misja Resolute Support w Afganistanie, operacji reagowania kryzysowego, konkretnie operacją wspierania pokoju a dokładnie ze względu na cele i podstawy prawne – operacją wymuszenia pokoju (ang. Peace Enforcement Operation (3).

Kolejnym problemem z Stanów Zjednoczonych, więc i NATO, było jednoczesne zaangażowanie w działania w Iraku. Konieczność podzielenia kontyngentów, logistyki sprzętu i amunicji, przy jednoczesnym słabnącym poparciu interwencji (4), zmusiła Stany Zjednoczone do scedowania części odpowiedzialności na sojusznicze kontyngenty, które brały odpowiedzialność za poszczególne tereny Afganistanu, z różnym skutkiem (5).

Ostatecznie po podjęciu decyzji o wycofaniu się wojsk amerykańskich i sprzymierzonych, w maju 2021 w Kongresie sekretarz obrony Lloyd Austin oraz przewodniczący Kolegium Szefów Połączonych Sztabów gen. Mark Milley przewidywali, że ryzyko upadku władz w Kabulu jest umiarkowane.

W trakcie przygotowywania do opuszczenia Afganistanu przez NATO, dochodziło do rozmów między talibami a rządem w Kabulu. Oficjalna strona rządowa oskarżała talibów o przedłużanie rozmów w oczekiwaniu na wycofanie się wojsk sprzymierzonych. Zarzuty okazały się prawdziwe. Talibowie przeszli do szybkiej ofensywy zajmując kolejne tereny, w tym miasto Mazar-i-Szarif, najważniejszy ośrodek na północy Afganistanu. Mimo posiadania wyszkolonej i uzbrojonej przez siły międzynarodowe armii szacowanej na 300 000 żołnierzy, sytuacja dla rządu w Kabulu nie wygląda optymistycznie. Dowódcy są oskarżani o przywłaszczanie środków finansowych przeznaczonych na żołd dla podwładnych, co z kolei przyczynia się do obniżenia morale sił zbrojnych.

W ostatnich dniach Internet obiegło nagranie, na którym widać talibów z amerykańskimi karabinami i pojazdami Humvee. Mieli je otrzymać od poddających się im żołnierzy armii rządowej. Według informacji przekazywanych przez siły rebeliantów, kontrolują oni już ok. 90% terytorium kraju.

Doniesieniom tym zaprzeczają władze rządowe. Twierdzą, że gdyby sytuacja tak wyglądała to przywódcy talibów znajdowaliby się w Afganistanie zamiast ukrywać się w Pakistanie. W połowie lipca br. talibowie zaproponowali stronie rządowej trzymiesięczny rozejm w zamian za uwolnienie 70 000 bojowników. Eksperci szacują, że jeśli talibowie odzyskaliby władzę w Afganistanie, to islamistyczne organizacje terrorystyczne potrzebowałyby mniej niż dwóch lat, aby odbudować swoje wpływy i zdolności do uderzania w różnych miejscach świata. Obecnie analitycy przewidują przetrwanie rządu w Kabulu do końca 2021.

Działania w Afganistan wymusiły opracowanie dodatkowego wyposażenia zwiększającego ochronę załóg i żołnierzy desantu polskich Rosomaków takich jak lekki system osłon widoczny na zdjęciu

Nangar Khel

16 sierpnia 2007 podczas I zmiany PKW działającego w ramach misji ISAF doszło do zdarzenia, które na najbliższe lata rzuciło się cieniem na wojsko polskie. O godzinie 8:15 w pobliżu wioski, na minę pułapkę najechały dwa pojazdy w skutek czego zostały uszkodzone. Kilka godzin później na miejsce, z bazy Wazi Khwa został wysłany, patrol z 18. Batalionu Powietrznodesantowego z Bielska Białej. Po dotarciu na miejsce żołnierze oddali strzały w kierunku wzgórz, gdzie ukrywać się mieli rebelianci. Ostrzał został przeprowadzony przy użyciu wielkokalibrowego karabinu maszynowego i 60-mm granatnika moździerzowego. W wyniku działań polskich żołnierzy śmierć poniosło sześć osób, w tym kobiety i dzieci, a trzy kolejne zostały ciężko ranne.

Żołnierze zostali przesłuchani przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, następnie po powrocie do Ojczyzny zostali aresztowani i postawieni przed sądem. Sześciu oskarżonych tłumaczyło, że ich działania były odpowiedzią na ostrzał przeprowadzony w ich kierunku z pobliskich wzgórz. Ówczesny szef Wydziału II Oddziału do Przestępczości Zorganizowanej Naczelnej Prokuratury Wojskowej stwierdził po przybyciu na miejsce, że oskarżonym nie zagrażało niebezpieczeństwo ani ze strony talibów ani cywilów. Postawiono im zarzuty naruszenia Konwencji Genewskich z 1949 i Konwencji Haskich z 1907, czyli zbrodni wojennej. Sprawę próbowano tłumaczyć zemstą Polaków za uszkodzenie pojazdów, a akcja miała być demonstracją siły. W 2011 Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił wszystkich siedmiu oskarżonych. W 2021, na wniosek prokuratora, Izba Wojskowa Sądu Najwyższego uniewinniła dowódcę i dwóch szeregowych, sprawa pozostałej czwórki wróciła do rozpatrzenia. Ostatecznie sąd, mimo dążeń oskarżyciela, nie uznał działania żołnierzy za zbrodnię wojenną jedynie za nieprawidłowe wykonanie rozkazu. Kary zostały orzeczone w zawieszeniu.

Pomijając tragedię, która spotkała Afgańczyków ostrzelanych przez PKW, sprawa miała o wiele większe konsekwencję. Przez długi czas żołnierze uczestniczący w misji obawiali się oddawać ogień z uwagi na domniemane konsekwencje. Inni przekazywali ponury żart, jakoby misja ISAF trwała 18 miesięcy – sześć zajmowało szkolenie, sześć pobyt w Afganistanie a ostatnich sześć areszt. W 2010 serwis WikiLeaks ujawnił amerykańskie dokumenty, w których znalazł się opis zaistniałego incydentu: Było wiele sygnałów z SIGINT (wywiad elektroniczny – red.) o obecności wroga w okolicy – czytamy w notatce. Najważniejsze jest jednak co innego. Oni (Polacy) wystrzelili moździerz 12,7 mm w kierunku zabudowań, ale broń zacięła się. Wtedy ACM (anti-coalition militia, ang. rebelianci) odpowiedzieli ogniem (…). Jak tylko PGB (Polish Battle Group – polska grupa bojowa) zobaczyła skutki ostrzału, natychmiast udała się do wioski, by udzielić pomocy. ACM uciekli (6).

Najodważniejszą tezę postawili dziennikarze śledczy badający sprawę Nangar Khel. Stwierdzili bezpośrednio, że żołnierze padli ofiarą polityków. W owym czasie scena polityczna w Polsce była wzburzona, doszło do wydarzeń, które doprowadziły do powstania rządu mniejszościowego. Edyta Żemła, autorka książki Zdradzeni, opisując śledztwo, które prowadziła stwierdziła, że kluczowy dla sprawy był dzień 20 sierpnia 2007, kiedy Antoni Macierewicz przesłał raport z Afganistanu do ministra obrony Aleksandra Szczygły. Pismo szefa kontrwywiadu datowane jest na 20 sierpnia i oznaczone numerem SKW/Pf 4350/07. Opatrzono je klauzulą tajności. To był ten moment, kiedy sprawa ostrzału wioski pod Nangar Khel stała się aferą, a polscy żołnierze w oficjalnych dokumentach zostali nazwani mordercami. Stało się tak, mimo że jeszcze żadna wojskowa komisja nie zbadała przyczyn ostrzału, a prokurator w Afganistanie nawet nie zdążył dotrzeć na miejsce zdarzenia (7). Doszedł do tego konflikt między dowódcami wojskowymi a Służbą Kontrwywiadu Wojskowego, która powstała w miejsce rozwiązanych Wojskowych Służb Informacyjnych. Oskarżeni byli przesłuchiwani przez niedoświadczonych oficerów SKW, która jako nowy twór musiała zapewnić sobie sukces, a takim wydawało się poświęcenie własnych żołnierzy w imię politycznych interesów. Przesłuchania odbywały się nocą, były wybiórcze, a wnioski wyciągane na ich podstawie różniły się od informacji uzyskiwanych od oskarżonych i świadków. W Polsce odbyła się debata podważająca zasadność polskiej obecności w Afganistanie.

Ostatecznie wszystko skończyło się dobrze, ale dla żołnierzy nieszczęśliwie. Wszyscy poza jednym odeszli z wojska. Nie rozumieli czemu ich kraj zwrócił się przeciw nim. Są wdzięczni dowódcom i generałowi Waldemarowi Skrzypczakowi, którzy do końca walczyli o ich uniewinnienie. Sami mieszkańcy Nangar Khel, również wybaczyli Polakom, podobnie jak ówczesny prezydent Hamid Karzaj. Już ten fakt pozwala sądzić, że żołnierze stali się pionkami w grze o zbicie politycznego kapitału. Prawo wojenne pozwala sądzić żołnierzy, którzy popełnili przestępstwo na misji na wniosek kraju, w którym doszło do zdarzenia, tam również odbywa się proces. W przypadku siódemki z Nangar Khel strona afgańska nie wniosła oskarżenia. Rodzinom ofiar ostrzału zostały wypłacone rekompensaty, a ranni zostali przeniesieni do Polski na leczenie. Pomimo uniknięcia najcięższego oskarżenia, żołnierze nie otrzymali od Prezydenta, Zwierzchnika Sił Zbrojnych, prawa łaski.

Polegli

Każde działania bojowe niosą ze sobą ryzyko zranienia, uszczerbku na zdrowiu lub śmierci. Również żołnierze biorący udział w misji w Afganistanie liczyli się z ryzykiem poniesienia największej ofiary. Dwie dekady pobytu w Afganistanie spowodowały, według danych podanych przez Ministerstwo Obrony Narodowej, przedstawiają się następująco: poszkodowanych zostało 869 żołnierzy i pracowników wojska, z czego rannych było 361.

Działania w warunkach realnego zagrożenia spowodowały straty wśród żołnierzy polskiego kontyngentu. Łącznie w ciągu 20 lat zginęło ich 44, w dużej części wskutek eksplozji improwizowanych ładunków wybuchowych

Największą stratą, jaką odnieśliśmy jako Polska, była śmierć żołnierzy, którzy oddali swoje życie w służbie Ojczyzny. Do kraju nie wróciło 44 wojskowych. Wszyscy polegli byli uczestnikami ISAF, czyli misji o największym stopniu zagrożenia związanego z bezpośrednim udziałem w walkach z talibami. Największe żniwo zebrały improwizowane ładunki wybuchowe, czyli stosunkowo proste w budowie miny-pułapki podrzucane na drogi. Ogólne straty sił polskich nie odbiegały od strat poniesionych przez inne kontyngenty. Wskaźnik śmiertelności wynosił 0,16% podczas gdy wskaźnik rannych 5.2%.

Najtragiczniejszy dzień polskiej misji nastąpił 21 grudnia 2011, w prowincji Ghazni. W wyniku wybuchu IED śmierć poniosło pięciu żołnierzy 20. Bartoszyckiej Brygady Zmechanizowanej im. Hetmana Polnego Litewskiego Wincentego Gosiewskiego. Mina eksplodowała pod pojazdem typu MRAP. Pomimo relatywnie niskich strat w stosunku do zaangażowanych sił, każda śmierć polskiego żołnierza jest tragedia dla rodzin, kolegów z jednostki i każdej osoby noszącej mundur wojska polskiego.

 

Lista poległych na służbie w ramach PKW ISAF (8):

1. sierż. Marcin Pastusiak, zm. 22 stycznia 2011;
2. ratownik medyczny Marcin Knap, zm. 22 stycznia 2011;
3. mjr Krzysztof Woźniak, zm. 23 stycznia 2013;
4. st. chor. szt. Andrzej Rozmiarek, zm. 10 lutego 2009;
5. st. kpr. Szymon Słowik, zm. 26 lutego 2008;
6. kpr. Hubert Kowalewski, zm. 26 lutego 2008;
7. sierż. Paweł Ordyński, zm. 20 marca 2013;
8. mł. chor. Bartosz Spychała, zm. 3 kwietnia 2011;
9. kpr. Grzegorz Politowski, zm. 8 kwietnia 2008;
10. kpr. Paweł Staniaszek, zm. 20.IV.2011;
11. mł. chor. Jarosław Maćkowiak, zm. 2 czerwca 2011;
12. st. chor. Jan Kiepura, zm. 10 czerwca 2013;
13. plut. Miłosz Górka, zm. 12 czerwca 2010;
14. kpr. Grzegorz Bukowski, zm. 15 czerwca 2010;
15. por. Robert Marczewski, zm. 21 czerwca 2008;
16. plut. Paweł Stypuła, zm. 26 czerwca 010;
17. sierż. Paweł Poświat, zm. 28 lipca 2011;
18. st. chor. Łukasz Sroczyński, zm. 3 sierpnia 2013;
19. st. kpr. Dariusz Tylenda, zm. 6 sierpnia 2010;
20. kpt. Daniel Ambroziński, zm. 10 sierpnia 2009;
21. por. Łukasz Kurowski, zm. 14 sierpnia 2007;
22. sierż. Szymon Sitarczuk, zm. 18 sierpnia 2011;
23. plut. Waldemar Sujdak, zm. 20 sierpnia 2008;
24. kpr. Paweł Szwed, zm. 20 sierpnia 2008;
25. kpr. Paweł Brodzikowski, zm. 20 sierpnia 2008;
26. st. chor. szt. Mirosław Łucki, zm. 24 sierpnia 2013;
27. st. chor. Sylwester Janik, zm. 2 września 2013;
28. sierż. Marcin Poręba, zm. 4 września 2009;
29. kpr. Artur Pyc, zm. 8 września 2009;
30. kpr. Piotr Marciniak, zm. 10 września 2009;
31. st. chor. Rafał Celebudzki, zm. 16 września 2014;
32. chor. Kazimierz Kasprzak, zm. 27 września 2010;
33. sierż. Rafał Nowakowski, zm. 4 października 2011;
34. kpr. Radosław Szyszkiewicz, zm. 9 października 2009;
35. kpr. Szymon Graczyk, zm. 9 października 2009;
36. sierż. Adam Szada Borzyszkowski, zm. 14 października 2010;
37. sierż. Mariusz Deptuła, zm. 23 października 2011;
38. kpr. Michał Kołek, zm. 19 grudnia 2009;
39. mł. chor. Piotr Ciesielski, zm. 21 grudnia 2011;
40. sierż. Łukasz Krawiec, zm. 21 grudnia 2011;
41. sierż. Marcin Szczurowski, zm. 21 grudnia 2011;
42. sierż. Marek Tomala, zm. 21 grudnia 2011;
43. sierż. Krystian Banach, zm. 21 grudnia 2011;
44. sierż. Zbigniew Biskup, zm. 22 grudnia 2011.

 

Co zyskaliśmy?

Biorąc pod uwagę korzyści jakie wynieśliśmy z udziału w operacji w Afganistanie można stwierdzić, że bilans jest dodatni. Korzyści było więcej niż strat, o których już wspominałem. Do najważniejszych należy zaliczyć rolę Polski jako członka Sojuszu Północnoatlantyckiego, i sojusznika na którego można liczyć.

Wielokrotnie padały pytania o sens i zasadność wysyłania polskich żołnierzy na zagraniczne misje do Iraku i Afganistanu. Podkreślano brak gotowości wojska, problemy logistyczne, kwestionowano sens zaangażowania w nie naszą wojnę, zaznaczano olbrzymie koszty finansowe, które Polska będzie musiała ponieść. Pomimo tych oczywisty i słusznych pytań, Rzeczpospolita musiała wziąć udział w interwencjach na Bliskim Wschodzie. Po rozpadzie Układu Warszawskiego bezdyskusyjnym faktem było, że naturalnym kierunkiem, w którym będziemy zmierzać jest szeroko rozumiany Zachód, z uwagi na przynależność kulturową i zdecydowaną niechęć do dalszych sojuszy z Rosją, dziedziczką Związku Sowieckiego.

Jedyną organizacją, która mogła zagwarantować bezpieczeństwo Polski było NATO, do którego dążyliśmy od początku lat 1990. Gdy zostaliśmy włączeni w jego struktury jako pełnoprawny członek, w zamian za gwarancje bezpieczeństwa zobowiązaliśmy się udzielać sojuszniczej pomocy w przypadku ataku na któregokolwiek z jej członków. Zasada ta wynikała z samych traktatów, a konkretnie z Artykułu 5, o którym wspomniano wcześniej.

Od zakończenia zimnej wojny sojusz przechodził kilka faz, począwszy od głosów, że powinien się sam rozwiązać – bo powód istnienia NATO wraz z rozpadem Związku Sowieckiego zniknął. W okresie dominującej międzynarodowej pozycji USA sojusz się rozszerzał, poszukiwał nowej misji, sposobu, nie tylko jak zwiększać zdolność od obrony własnego terytorium, ale i wzmacniać szersze bezpieczeństwo. Po zamachach 11 września priorytetem stało się wspieranie walki z terroryzmem i na nią przekierowano większość zasobów, kosztem wiarygodności zdolności do kolektywnej obrony.

Śmigłowiec Mi-17 wykorzystywany przez polski kontyngent wojskowy w Afganistanie

Jednak sytuacja w przypadku misji ISAF nie była klarowna. De facto nic nie obligowało Polski do udziału w działaniach wojsk amerykańskich, ponieważ była to misja wojenna prowadzona według niewojennych procedur. Na istotę tego faktu zwrócił uwagę gen. Stanisław Koziej, głównie w kontekście przyszłego bezpieczeństwa Polski: W wymiarze wojskowym, z punktu widzenia zasad sztuki wojennej ma to znaczenie ogromne. Jeśli NATO w ten właśnie sposób, to znaczy między innymi na zasadzie dobrowolności udziału, z różnymi ograniczeniami nakładanymi na użycie wojsk, miałoby prowadzić wojny także w innych przypadkach, np. w obronie Polski, to chyba nie byłaby to najlepsza rekomendacja dla wiarygodności obronnej Sojuszu (…). W taki sposób, przy stosowaniu takich procedur jak w Afganistanie, NATO nie mogłoby zapewnić skutecznej obrony terytorium państwa członkowskiego przed bezpośrednią agresją. Lepiej nie utrzymywać fikcji formalnej, udając, że jako Sojusz nie prowadzimy wojny w Afganistanie (9).

Generał Koziej zaproponował, aby misja ISAF odwołała się do decyzji NATO z 12 września 2001, wykorzystującej Artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego, co oznaczałoby wprowadzenie obowiązkowego udziału w operacji afgańskiej. Podobnego zdania był Roman Kuźniar, doradca prezydenta RP ds. międzynarodowych: W przypadku misji w Afganistanie nie mamy żadnych zobowiązań sojuszniczych. To jest misja NATO, ale z mandatu Rady Bezpieczeństwa ONZ, którą Pakt wykonuje jako organizacja bezpieczeństwa, ale nie jako Sojusz. Nie wynika ona z Artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego. Nikt tu nikogo nie napadł. Pojawiliśmy się dlatego, że Amerykanie nie byli w stanie sobie poradzić (10).

Pomimo takich stwierdzeń dużą częścią obowiązków wojska podczas misji były właśnie zadania bojowe, od rozminowywania terenu, przez zabezpieczanie ludzi i konwojów aż do likwidacji arsenałów z bronią i samych talibów. Z tych zadań Polacy wywiązali się doskonale często zbierając pochwały od przedstawicieli wojsk sojuszniczych. Udział w operacji od samego jej początku aż do końca świadczył o Polsce jako ważnym członku NATO, takim na którego można liczyć w sytuacjach kryzysowych, które będą wymagać sojuszniczej solidarności. Jest to element tym istotniejszy i warty podkreślenia im bardziej agresywną politykę zaczyna prowadzić Rosja wobec byłych republik ZSRS. Agresywne działania Moskwy wobec Gruzji, Ukrainy czy operacje niemilitarne zmierzające do destabilizacji na Białorusi i Litwie, mogą w dłuższej perspektywie doprowadzić do chęci włączenia w obszar swoich wpływów Polski. O ile w naszym przypadku agresja militarna jest fikcją literacką to już próby destabilizacji politycznej, społecznej, ataki zmierzające do osłabienia cyberbezpieczeństwa są zagrożeniem realnym i faktycznym. W przypadku zaostrzania się sytuacji politycznej, dla Polski, podstawą na której opiera swoje bezpieczeństwo jest Sojusz Północnoatlantycki. Inną kwestią jest pytanie czy w przypadku konfliktu sojusznicy wywiążą się ze swoich zobowiązań czy wybiorą, ze względu na partykularne interesy, niekonfliktowanie się z Rosją czy umieranie za Polskę. Mając nadzieję, że nigdy do takiej sytuacji nie dojdzie, warto przygotowywać się na najgorsze.

Zmiana władzy w Stanach Zjednoczonych, pozwala zadawać pytania o gwarancje ze strony najsilniejszego państwa NATO. My, Polacy, dotychczas mamy negatywne doświadczenia w związku z sojuszami międzynarodowymi. Czy mówimy o Francji w przypadku wojny 1920, o Wielkiej Brytanii w 1939, czy o przypadku Ukrainy, która zrzekła się arsenału nuklearnego w zamian za gwarancje integralności terytorialnej potwierdzonej w memorandum budapesztańskim. Gdyby doszło do konieczności powołania się na Artykuł 5, warto dysponować argumentem o wywiązywaniu się ze zobowiązań sojuszniczych przez stronę polską w 1999 i 2001. Tym samym nasze żądania będą opierać się na faktach podbudowanych moralną presją wynikającą z faktu wywiązywania się przez Polskę ze zobowiązań względem sojuszników.

Polskie Rosomaki i pojazdy MRAP w Afganistanie podczas patrolu

Zmiany w mentalności i szkoleniu

Zasadniczą korzyścią jaką uzyskało wojsko podczas misji zagranicznych jest proces modernizacji struktur i sprzętu, który nie byłby możliwy do uzyskania w kraju. Doświadczenie zebrane w Afganistanie okazało się bezcenne. Możliwość współpracy z siłami sojuszniczymi, zwłaszcza z armią amerykańską, operowanie w warunkach obcych środowiskowo i kulturowo, unaoczniło braki istniejące w polskim wojsku, zarówno w kwestii wyposażenia jak i szkolenia.

W 2014 generał Janusz Adamczak stwierdził: W ciągu tych dziesięciu lat nastąpił postęp, którego byśmy bez Iraku i Afganistanu nie mieli przez 30 lat. Nie widzielibyśmy potrzeb, dziur, braków w zdolnościach, nie byłoby motywacji (11).

Polskie Siły Zbrojne po Układzie Warszawskim dysponowały niezmienianą przez lata doktryną zakładającą nadmierne znaczenie sił pancernych. Wojsko do czasu misji w Iraku i Afganistanu było typowo poligonowe, nie przystosowane do działania w kooperacji zagranicznej. Przystąpienie do NATO wymusiło adaptację wyposażenia do standardów zachodnich czego przykładem może być pojawienie się amunicji 5,56 mm czy szyna mocująca Picatinny w miejsce szyny bocznej. Wciąż jednak obowiązywała stara doktryna zakładająca działanie opierające się na dużych związkach taktycznych, takich jak dywizje czy brygady.

Udział w misjach zagranicznych wymusił konieczność przystosowania się do realiów w jakich wojsko polskie dotychczas nie funkcjonowało. Efektem decyzji jakie zapadły dzięki doświadczeniom zebranym w ostatnich dekadach zaowocowało dostosowaniem się do współczesnych warunków pola walki, dalece różnych od poligonów. Górzyste tereny Afganistanu czy wcześniej pustynia Iraku uświadomiły dowództwu archaiczność obecnego w armii systemu oraz unaoczniło braki w szkoleniu oraz wyposażeniu. Decyzje, które modernizowały armię zostały w dużej mierze oparte na doświadczeniach płynących z misji zagranicznych. Również udział w konflikcie zbrojnym, w którym jedna strona dysponuje znaczną przewagą w sprzęcie i ludziach w stosunku do przeciwnika pozwoliła uczestniczyć w nowym typie działań jakim był konflikt asymetryczny. Dywizje i brygady zostały poddane zmianom strukturalnym w celu zwiększenia ich skuteczności, mobilności i skróceniu łańcucha dowodzenia. Podstawową jednostką składową stał się batalion, który uzyskał samodzielność na polach logistyki, rozpoznania, walki radioelektronicznej oraz obrony przeciwlotniczej.

W celu optymalnego przygotowania żołnierzy do prowadzenia działań wojennych w WP rozpoczęto szereg programów, które miały umożliwić nabycie umiejętności przydatnych w trakcie pełnienia służby na obszarach prowadzonych działań. Obecnie przed misjami żołnierze doskonalą umiejętności językowe oraz zdobywają wiedzę na temat kraju, w którym przyjdzie im pełnić służbę. Na wzór amerykański stworzono szkoły strzelców wyborowych oraz ośrodki przygotowania żołnierzy w danych specjalizacjach. Do podstawowych kursów wdrażanych przez WP należy C-IED (Counter Improvised Explosive Devive), czyli nauka techniki przeciwdziałania użyciu improwizowanych ładunków wybuchowych. Lekcja odrobiona ofiarami misji ISAF, podczas której improwizowane ładunki stały się przyczyną największej liczby poległych Polaków. Wprowadzono szkolenie w zakresie procedur SERE (z ang. Survival, Evasion, Resistance and Escape) oraz organizacja kursu taktycznego PATROL (12), wzorowany na amerykańskim programie RANGER. Szkolenie SERE ma wyposażyć żołnierzy w wiedzę niezbędną do przetrwania w wypadku dostania się do niewoli czy oddalenia od oddziału. Kształtuje umiejętność przetrwania w trudnych warunkach, unikania zagrożenia czy ucieczki w przypadku schwytania.

Specyfika działań w Iraku i Afganistanie wymogła również nowe podejście do definiowania zadań sił specjalnych i ich organizacji. Stworzenie samodzielnych pododdziałów, które mogą realizować zadania typu znaleźć i zniszczyć (ang. serach and destroy) stało się koniecznością powodowaną przez charakter konfliktów asymetrycznych.

Jak zauważono, dowódcy zmiany biorący udział w misji więcej niż jedną turę, mają po powrocie trudności z powtórnym przystosowaniem się do działań klasycznych. Polskie Siły Specjalne, tzn. jednostki specjalne GROM, FORMOZA czy 1. Pułk Specjalny z Lublińca, biorące udział w działaniach wojennych, podporządkowane były dowództwu Sił Specjalnych USA, dlatego w przeciwieństwie do regularnego wojska stacjonującego najpierw w Bagram, zostali rozlokowani w Kandaharze. Brak niezależnej struktury dowodzącej siłami specjalnymi wymuszał na Polakach stworzenie Dowództwa Wojsk Specjalnych. Nowej strukturze, powstałej 1 stycznia 2007, podporządkowane zostały istniejące jednostki specjalne, a także nowo utworzona jednostka AGAT, mająca zabezpieczać działania pozostałych. AGAT został stworzony na bazie Oddziału Specjalnego Żandarmerii Wojskowej w Gliwicach. Dodatkowo powołano Dowództwo Operacyjne Sił Zbrojnych, które przejęło dowodzenie operacjami. Następnie stworzono Centrum Doktryn i Szkolenia, którego zadaniem jest zbieranie wszelkich doświadczeń, obrabianie ich i przekuwanie w nowe zdolności szkoleniowe oraz bojowe.

Każdy system zależy oczywiście od tego, jacy ludzie nim kierują. Można z całą pewnością stwierdzić, że największym beneficjentem zmian jakie zaszły w wojsku były siły lądowe. Lotnictwo, chociaż dysponowało samolotami F-16, ich logistyka i związane z tym koszty przekraczały możliwe do osiągnięcia zyski. Tym bardziej, że rozpoznaniem zajęli się Amerykanie za pomocą bezzałogowców, co również uświadomiło ich znaczenie na współczesnym polu walki.

W przypadku Marynarki Wojennej podczas pierwszej zmiany brał udział okręt ORP Xawery Czarniecki, jednak generalne zapóźnienie polskiej marynarki wymusiło podjęcie decyzji o jednorazowym udziale okrętu.

Brak wykorzystania całego dostępnego uzbrojenia był spowodowany dwoma czynnikami. Pierwszy to brak zasadności – przestarzały T-72 w górzystym terenie byłby kłopotem a nie zaletą. Drugim była logistyka. W tej sprawie w dużym stopniu byliśmy uzależnieni od sojuszników. Taki stan rzeczy wynika z faktu, że polskie siły zbrojne nie mają charakteru ekspedycyjnego w związku z tym nie istniała wcześniej potrzeba szerokiego zabezpieczenia łańcuchów logistycznych.

Po pierwszych doświadczeniach związanych z koniecznością zaopatrzenia wojska podjęto decyzję, na wzór amerykański, o wykorzystaniu dostawców cywilnych. Według szacunków ta decyzja pozwoliła oszczędzić rocznie kwotę 250 mln PLN. Obecnie zmiany te poszły dalej. W 2021 trudno spotkać na warcie żołnierza, obowiązki te są powierzane cywilnym firmom zajmującym się ochroną obiektów. Taki stan rzeczy pozwala oszczędzić fundusze oraz paradoksalnie ma korzystny wpływ na wojsko. W rozmowie z żołnierzem uzyskałem informację, że rozwiązanie spotkało się z zadowoleniem, ponieważ żołnierz ma walczyć do czego jest szkolony, a nie pilnować bramy.

Równie ważnym elementem zmian w Wojsku Polskim było wprowadzenie w życie 29 września 2011 ustawy o weteranach (13). Było to efekt ofiar poniesionych podczas pierwszych zmian ISAF oraz żołnierzy powracających do kraju, którzy na skutek ran nie moli wrócić do uprzednio pełnionych funkcji. Ustawa zakładała, że uczestnicy, podzieleni na dwie grupy: weteranów oraz weteranów poszkodowanych, będą mogli liczyć na świadczenia o charakterze materialnym, socjalnym oraz leczniczo – opiekuńczym. Dokument obejmuje dziewięć obszarów, określa status weterana, kwestie uhonorowania środowisk weteranów, uprawnienia wynikające z konieczności zapewnienia opieki zdrowotnej, prawo do uzyskania pomocy finansowej na edukację, sprawy dodatków oraz pierwszeństwo w zatrudnieniu.

Wprowadzono również nową kategorię zdrowia dla żołnierzy zawodowych: zdolny z ograniczeniami, umożliwiającą powrót do służby. Decyzja o uchwaleniu ustawy była kluczowa z punktu widzenia żołnierzy uczestniczących w misjach oraz dla znaczenia ich poświęcania. Obchodzony corocznie 12 maja Dzień Weterana Działań poza Granicami Państwa staje się okazją do oddania szacunku ludziom ryzykującym swoje życie w służbie Ojczyzny.

Inną korzyścią odniesioną podczas udziału w operacji afgańskiej jest dynamiczny rozwój ratownictwa medycznego. Konieczność operowania pod ostrzałem, ewakuacji rannych czy działania w bezpośredniej strefie zagrożenia przełożyły się na dynamiczne zwiększenie kompetencji medyków i sanitariuszy wojskowych. Doświadczenia zebrane w akcji przez jednostki medyczne przyczyniły się do wprowadzenia w cykl szkoleń przygotowujących do misji szkolenia z udzielania pierwszej pomocy. Ratownictwo medyczne czy sanitariusze pola walki osiągnęli poziom niemożliwy do uzyskania w warunkach krajowych.

Zmiany w uzbrojeniu

Od października 2009 decyzją Sejmu Minister Obrony Narodowej został uprawniony do kupowania w trybie przyspieszonym, z pominięciem ustawy offsetowej, niezbędnego sprzętu i uzbrojenia, części zamiennych oraz materiałów eksploatacyjnych dla żołnierzy na misjach. Szefa resortu jednocześnie zobowiązano do informowania parlamentu i rządu o zawartych transakcjach. Za decyzją stały przykre doświadczenia związane z wyposażeniem wojska na pierwszych zmianach. Konieczne stało się szybkie dostarczenie nowoczesnego sprzętu z pominięciem skomplikowanej i przedłużającej realizację zamówienia procedury.

Wyposażenie I zmiany PKW w porównaniu do kolejnych było archaiczne. Żołnierzy wyposażono w samochody ciężarowe Star i Jelcz. Żadne z nich nie dysponowały opancerzeniem kabin, w związku z czym nie mogły opuszczać bazy z uwagi na podkładane na drogach ładunki wybuchowe. Pierwsze opancerzone pojazdy otrzymaliśmy od wojsk amerykańskich. Były to HUMVEE, które mimo słabszego opancerzenia od wersji amerykańskiej zapewniały o wiele lepszą ochronę od tych znajdujących się na wyposażeniu PKW. Wkrótce zostały przetransportowane Kołowe Transportery Opancerzone Rosomak, których liczba podczas VIII zmiany wzrosła do 115 sztuk. Po wcześniejszym opancerzeniu (montowano dodatkowy pancerz i siatki boczne chroniące przed granatnikami) pojazdy te doskonale sprawdzały się w warunkach górskich. Stały się znakiem rozpoznawczym polskiego kontyngentu i chlubą naszej armii.

Żołnierze PKW Afganistan podczas patrolu wspierani przez KTO Rosomak

Zrealizowane też zostały wielkie inwestycje w wyposażenie ratowników medycznych na polu walki. Kluczową sprawą w działaniach w Afganistanie była mobilność, a ze względu na góry i słabo rozwiniętą sieć drogową najlepiej zapewniały ją śmigłowce. Początkowo PKW był pod tym względem całkowicie uzależniony od pomocy Amerykanów. Podczas III zmiany wysłano desantowo-szturmowe Mi-24 i transportowe Mi-17. Ich liczba z czasem zwiększyła się tak, że grupa lotnicza na VIII zmianie miała 11 śmigłowców. W związku z wyjątkowo trudnymi warunkami pracy i intensywną eksploatacją zdecydowano się za zakup dodatkowych maszyn – Mi-17 – 12 sztuk w ciągu pięciu lat. Były to nieużywane dotąd śmigłowce w nowej wersji, przystosowanej do lotów w warunkach wysokogórskich. Podobnie jak Rosomaki, śmigłowce były doposażane w pancerz oraz zwiększano siłę ognia (domontowano WKM M134G 7,62 mm).

Znaczenie bezzałogowych statków powietrznych podczas konfliktu asymetrycznego okazało się bezcenne. Maszyny nie tylko wskazywały cele, umożliwiały bezpieczny zwiad ale były w stanie dokonywać ataków. Możliwość współpracy z bsl-ami PKW miał już podczas I zmiany dzięki Amerykanom. Obecnie o znaczeniu tego typu statków może świadczyć strategia Azerbejdżanu w Karabachu w 2020. W 2007 w Wojsku Polskim nie było ani jednego bezzałogowego statku powietrznego. Pomimo nieudanej próby zakupu systemu od izraelskiej firmy (izraelski IAI dostarczył tylko jedną sztukę, która nie spełniła oczekiwań wojska), udało się wyposażyć kontyngent afgański w kilka takich zestawów. Kolejną nowością, która weszła na wyposażenie wojska był tzw. jammer, montowane na pojeździe, urządzenie zakłócające fale radiowe uniemożliwiało odpalenie improwizowanych ładunków wybuchowych (IED).

Dla polskiego rynku zbrojeniowego misje na Bliskim Wschodzie były etapem dynamicznego rozwoju. Potrzeby wojska wymusiły na firmach konieczność opracowania nowych rozwiązań w bardzo krótkim czasie. Dużą rolę odegrał gen. Waldemar Skrzypczak, który bezpośrednio zaangażował się w rozmowy z producentami sprzętu, jasno określając wymogi i oczekiwania żołnierzy na misji.

Warto wspomnieć o firmach, które w wyjątkowo skuteczny sposób sprostały oczekiwaniom Wojska Polskiego. Fabryka Broni Łucznik w Radomiu przygotowała modernizację karabinka Beryl, którego pierwsza wersja nie wytrzymywała trudnych warunków środowiskowych. Bardzo duże znaczenie miało zaangażowanie Rosomak S.A. z Siemianowic Śląskich, fabryki zajmującej się produkcją wspomnianych KTO. Kolejną firmą jest warszawska PCO S.A., firma zajmująca się opracowywanie i wytwarzaniem urządzeń optoelektronicznych. Z warszawskiej fabryki do Afganistanu wysłano setki urządzeń noktowizyjnych takich jak monokulary, gogle, celowniki oraz pierwsze urządzenia termowizyjne. Jedne i drugie przyczyniły się do osiągnięcia znaczącej przewagi żołnierzy nad przeciwnikiem.

Działania w Afganistanie pozwoliły polskim żołnierzom zebrać unikalne doświadczenia z wykorzystania bezzałogowych statków powietrznych

O szansie rozwojowej dla polskiego przemysłu, jaką był udział w operacjach w Iraku i Afganistanie można przeczytać w prasie: można jednak stwierdzić, że PCO S.A, zaledwie w ciągu dwóch dekad przebyło drogę od firmy goniącej światowe trendy w dziedzinie noktowizji do lidera rozwiązań stosowanych w branży, nie tylko bez trudu mogącego konkurować z dotychczasowymi liderami, ale nadającego tempo wyścigu. Rozwiązania technologiczne opracowywane w warszawskiej spółce nie są kopią rozwiązań zachodnich lecz innowacyjnym pomysłem wychodzącym naprzeciw oczekiwaniom klienta i branży (14).

Również dowódcy pierwszych zmian wyrażali się w superlatywach na temat polskiego wojska i wykorzystanej szansy jaką była decyzja o interwencji w Afganistanie: gen. Wojciechowski: W Afganistanie praktykowaliśmy sieciocentryczne pole walki, mieliśmy dostęp do najnowszej technologii, dowodziliśmy w czasie rzeczywistym, w układzie koalicyjnym. W praktyce każdego dnia byliśmy częścią systemu, który na rodzimym podwórku dopiero raczkuje. Tam zawsze i wszędzie obowiązywały procedury NATO, a skala wymiany informacji była na poziomie nieporównywalnym z tym, co możemy zobaczyć w kraju, nawet na najbardziej nagłaśnianych medialnie ćwiczeniach. Tam każdego dnia przekonywaliśmy się o znaczeniu stałego rozpoznania opartego na bsp lub broni precyzyjnej. Podobne zdanie ma gen. Rajmund Andrzejczak, obecnie Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego: W operacji afgańskiej nie mieliśmy się czego wstydzić. Nasze Rosomaki czy wyposażenie indywidualne nie odbiegały od nowoczesnych standardów. Dziś użycie w codziennym szkoleniu w kraju lotnictwa CAS [Close Air Suport], śmigłowców CCA [Close Combat Attack], bezzałogowców, zgrupowań taktycznych, nowe architektury stanowisk dowodzenia i wprowadzanie elementów walki w sieci nie byłyby możliwe bez wcześniejszych doświadczeń spod Hindukuszu (15).

Polski KTO Rosomak stanowisko dowodzenia, wyposażony w lekkie systemy osłon zwiększające odporność na pociski granatników przeciwpancernych

Ostatnim istotnym argumentem przemawiającym za naszą obecnością na Bliskim Wschodzie jest możliwość szachowania Federacji Rosyjskiej. Od byłego operatora JW GROM, uczestnika misji PKW, udało mi się dowiedzieć, że obecność wojsk NATO, w tym Polaków, budowanie dobrych relacji z miejscową ludnością, z lokalnymi przywódcami jest elementem walki o serca i dusze. Ukazanie ludzkiej twarzy obcych wojsk, w perspektywie czasu, przekłada się na pozytywny obraz całej operacji, w tym wypadku beneficjentem tych odczuć jest NATO. W wypadku, kiedy Sojusz Północnoatlantycki spełnia swoją role, wywiązując się ze zobowiązań, współpracując z władzą centralną, nie zostaje już przestrzeń polityczna na działania Rosji. Ta nie jest w stanie podbić Europy, jednak zdając sobie sprawę z własnych bogactw i znaczenia politycznego, próbuje rozwijać swoją sieć zależności, gdzie tylko może. Obecnie jest to Bliski Wschód. Zaangażowanie w Libii, Syrii, na Kaukazie jasno pokazuje, że tam gdzie następuje absencja NATO pojawia się Rosja. Dobrym przykładem takiego stanu rzeczy jest Irak, gdzie po wycofaniu się wojsk amerykańskich doszło do wojny z Państwem Islamskim. W efekcie czego znaczna cześć pancernego wyposażenia sił irackich uległą zniszczeniu. Władze w Bagdadzie szybko doszły to porozumienia z Moskwą, na mocy którego zniszczone amerykańskie Abramsy zostały zastąpione przez rosyjskie T-90. Właśnie takie sytuacje przemawiają na korzyść interwencji Sojuszu Północnoatlantyckiego i Polski jako pełnowartościowego członka.

Mając na uwadze wszystkie powyższe argumenty należy stwierdzić, że polska misja wojskowa w Afganistanie była nie tylko konieczna, ale i pożyteczna z punktu widzenia zebranego doświadczenia. Dzięki niemu stałym elementem szkolenia wojska stały się doświadczenia zebrane podczas dwóch dekad misji.

Kolejni decydenci są moralnie odpowiedzialni za niemarnowanie wypracowanego potencjału i pozycji, którą zdobyliśmy między innymi dzięki żołnierzom, którzy przelali swoją krew w służbie Ojczyzny a sami do niej nie wrócili. Kwestia wymaga dodatkowego podkreślenia jej znaczenia z uwagi na panujące w naszym kraju zwyczaje polityczne, polegające na wymianie kadry dowódczej według partyjnego klucza i koncepcji politycznych. Wojsko jest gwarantem bezpieczeństwa Rzeczypospolitej i jako takie musi zachować ciągłość. Musi być to temat ponadpartyjny, niezależny od zmian na scenie politycznej czy politycznych sojuszy.

Przypisy

  1. Piekarowicz R., Cień Amanuallaha, Warszawa 1984, ss. 10-11.
  2. Gruszczak A., Czy NATO jest jeszcze potrzebne? Nieortodoksyjne spojrzenie na strategię Sojuszu Północnoatlantyckiego na przykładzie konfliktu afgańskiego, Rocznik Bezpieczeństwa Międzynarodowego, Wrocław 2010, vol. 4; Czy NATO jest jeszcze potrzebne? Nieortodoksyjne spojrzenie na strategię Sojuszu Północnoatlantyckiego na przykładzie konfliktu afgańskiego – Rocznik Bezpieczeństwa Międzynarodowego – Volume 4 (2010) – CEJSH – Yadda (icm. edu.pl).
  3. Trembecki J., Sztuka operacyjna a strategia w Afganistanie, Bellona, nr 1, Warszawa 2010, nr 1, s. 67.
  4. Przyczyn takiego stanu rzeczy należy szukać w rosnących kosztach operacji, które skutecznie drenowały budżet federalny, w połączeniu z kryzysem finansowym 2008. Koszt aprowizacji, zakwaterowania, dostawy sprzętu i jego serwisu były ogromne w stosunku do iluzorycznych sukcesów politycznych. W 2003 Kongres USA zatwierdził sumę 87,5 mld USD na odbudowę Iraku i Afganistanu. Kwota może wydawać się ogromna, jednak jest to tylko małą część poniesionych przez Waszyngton wydatków. W 2011 okazało się, że US Army każdego roku przeznaczają 20,2 mld USD na klimatyzację dla stacjonujących na Bliskim wschodzie żołnierzy. Klimatyzacja dla żołnierzy w Iraku i Afganistanie kosztuje 20,2 mld USD rocznie | PL.AskMeProject.
  5. Przykład niemieckiego kontyngentu, który z uwagi na ograniczenia konstytucyjne nie mógł pełnić służby w drużynach mieszanych narodowo. Niemiecka armia okazała się też nieprzygotowana do pełnienia zagranicznej służby. Zob. więcej: Bundeswehra – problemy i wyzwania.
  6. Tajny raport: Polacy słusznie strzelali w Nangar Khel.
  7. Zbrodnia wojenna w Nangar Khel? Polscy żołnierze poświęceni w imię polityki. Publicystka oskarża Macierewicza..
  8. Wojsko Polskie. ISAF Afganistan.
  9. Sytuacja w Afganistanie — gen. Koziej straszy, czy ostrzega?. MojeOpinie.pl, 30.06.2010 [http://www.mojeopinie.pl/ sytuacja_w_afganistanie_gen_koziej_straszy_ czy_ ostrzega,3,1277905438.
  10. Nie mamy zobowiązań w Afganistanie. SE.pl, 23.06.2010 [http://www. se.pl/ wydarzenia/opinie/nie mamy tam zobowiazan_ 143560.html.
  11. Polska Zbrojna, numer 12, grudzień 2014, s. 21.
  12. Główną ideą szkolenia jest przygotowanie dowódców pododdziałów rozpoznawczych do dowodzenia w sytuacjach stresowych, w trudnych warunkach terenowych, pogodowych oraz w stanie wyczerpania psychicznego i fizycznego. Jest to szkolenie, które od uczestników wymaga wyjątkowych predyspozycji dowódczych, oraz szeroko pojętej umiejętności pracy w grupie. Pierwszy „Patrol” został zorganizowany w 2007 roku. Skierowany był do podporuczników trafiających do jednostek na stanowiska dowódców plutonów. Potem w kursie zaczęli brać udział także podoficerowie, dowódcy drużyn. Z czasem szkolenie zyskało prestiż wśród żołnierzy. Kurs jest uznawany za jeden z najbardziej wymagających w Wojsku Polskim. Udało się go ukończyć zaledwie kilkudziesięciu żołnierzom. O jego trudności i poziomie świadczą dane: certyfikat ukończenia otrzymuje zazwyczaj nie więcej niż 25% kursantów rozpoczynających szkolenie i tylko 60% tych, którzy dotrwali do ostatniego dnia kursu.
  13. Ustawa o weteranach działań poza granicami państwa, Dz. U. z 2011, Nr 205, poz. 1203, 29 czerwca 2011.
  14. Andrzej Dominik, Rozwój nahełmowych systemów noktowizyjnych dla żołnierza, Raport-wto, nr 4, 2021, s. 27.
  15. Polska Zbrojna, numer 12, grudzień 2014, s. 27.

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

Pokazy siły na Pacyfiku

Cztery okręty lotnicze z USA, Wielkiej Brytanii i Japonii stanęły na czele trzynastu innych okrętów nawodnych z sześciu marynarek wojennych podczas ćwiczeń rozgrywanych na Oceanie…

Kryzys migracyjny – nowy czynnik białoruskiej polityki

Kryzys na polsko-białoruskiej granicy związany z migrantami pragnącymi się dostać na terytorium Unii Europejskiej jest odbierany jako kolejna fala ruchów rozpoczętych w 2015. Tym…

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X