Fenix GL23R na papierze, czyli specyfikacja
Fenix GL23R to niskoprofilowa latarka na broń krótką, wyposażona dodatkowo w zielony laserowy wskaźnik celu z regulacją. Przeznaczona jest głównie do pistoletów pełnowymiarowych z szynami w standardzie Picatinny i Glock. Korpus wykonano z duraluminium A6061-T6 i pokrytą twardą anodą typu III. Do obsługi służy obustronny włącznik, działający w trybie stałym lub chwilowym. Do dyspozycji mamy 3 tryby świecenia – samo światło, sam laser i światło z laserem – oraz pozycję wyłączoną.
Dane techniczne
| Moc światła | 1200 lm |
| Światłość | 14400 cd |
| Zasięg | 240 m |
| Dioda | Luminus SFT40 |
| Temperatura barwowa | 6500 K |
| Soczewka | szklana |
| Żywotność | 50 000 h |
| Czas świecenia | 1 h (latarka)/13 h (laser) |
| Moc lasera | < 5 mW (długość fali 520 nm) |
| Zasilanie | wymienny akumulator 18350 (Fenix ARB-L18-1100 w zestawie), ładowanie przez port USB-C |
| Klasa szczelności | IP66 |
| Wymiary (DxWxSz) | 87x43x28 mm |
| Masa | 120 g |
Odpudełkowanie i pierwsze wrażenie
Latarka na broń Fenix GL23R spodobała mi się jeszcze zanim wylądowała na moim pistolecie (Arex Delta X Tactical). Stylistycznie pasowała mi do jego kanciastej bryły, a przy tym ma niemalże identyczną grubość co zamek. Ponadto stosunek ceny do parametrów prezentował się niezwykle korzystnie. No i laser! Zawsze chciałem mieć pistolet z celownikiem laserowym, najlepiej zielonym. Gdy zatem omawiany Fenix objawił się w redakcji jako obiekt testowy, zgłosiłem się czym prędzej na ochotnika.
Kartonie otwórz się!
Marka Fenix przyzwyczaiła mnie już do ładnej oprawy swoich produktów. Tutaj również nie było zaskoczenia. W opakowaniu plastikowe wytłoczko-pudełko, a w nim latarka z baterią. Do tego kilka bibelotów: kabel USB-C, płytka z ząbkiem do montażu na szynie Picatinny (standardowo zamontowany jest ząbek glockowy), zapasowy o-ring i zaślepka portu ładowania, cztery zapasowe dźwignie włącznika (trochę nie wiem po co, ale ok), klucz do regulacji lasera i wymiany dźwigni, instrukcja oraz karta gwarancyjna.
Montaż latarki Fenix GL23R
Najpierw odkręciłem moduł świecący, wyjąłem przerywacz baterii, skręciłem ponownie (sprężyny baterii są bardzo sztywne), ustawiłem tryb latarki i tradycyjnie przywaliłem sobie lumenami w oczy – nawet bez stroboskopu tym światłem można skołować. Sprawdziłem też laser – koty oszalały, test zdany. Kolejnym krokiem była wymiana ząbka z glockowskiego na prawilny pikatynowy. Wystarczy przekręcić, wyjąć, przymierzyć do szyny, włożyć w odpowiedniej pozycji i znów przekręcić. Wymagało to nieco wsparcia w postaci kombinerek, bo płytki siedzą dość ciasno, ale bez dramatu. Potem już z górki – śrubokręt płaski (niby nacięcie jest pod krzyżak, ale dość płytkie, więc płaski lepiej się sprawdza), poluzowanie szczęk, umoszczenie latarki na szynie pistoletu, dokręcenie szczęk, gotowe.
Patrz i podziwiaj
Latarka na broń krótką GL23R jest zwyczajnie ładna. Fenix zasadniczo ma dobrych stylistów, więc jeśli ktoś zwraca mocno uwagę na ten aspekt swojego sprzętu, to ten adres warto sobie zapisać. Miotacz fotonów elegancko wpasował się w bryłę Arexa, szczególnie na szerokość, co bardzo mnie ucieszyło. Odległość od kabłąka niewielka, dostęp do przycisków bezproblemowy. Z jednej strony szkoda, że nie ma szybkiego montażu, ale dźwignia takowego już by znacząco odstawała. Ustawiłem dołączonym w zestawie kluczem jako-tako laser na ok. 7 metrów i mogłem ruszać na strzelnicę.
Latarka Fenix GL23R w praktyce
Testowanie latarki na broni jest o tyle kłopotliwe, że trzeba mieć opcję strzelania po ciemku. Na szczęście Marcin ze Strzelnicy Hajduki w Chorzowie to umożliwił – oby jego imię było chwalone po wieki. Wcześniej jednak pistolet zaliczył ze mną kilka strzelań dziennych, wypluwając jakieś 400 szt. pocisków, mniej lub bardziej dynamicznie. Ciężar latarki, mimo że niewielki, nieco poprawił prowadzenie pistoletu. Arex Delta jest bardzo lekki, przez co dość mocno wierzga, będąc tym samym nieco brutalną platformą testową. Mimo to Fenix nadal działał.
Ciemność widzę
Strzelanie w warunkach słabego oświetlenia pozwala ocenić kilka kluczowych kwestii. Po pierwsze: w jakim stopniu obsługa latarki jest intuicyjna. Po drugie: czy elektronika nie przerywa podczas strzałów. Po trzecie: jaka jest charakterystyka świecenia w kontekście oświetlania celu i samego siebie. Po czwarte: czy laser nadaje się do celowania. Zrobiliśmy sobie z kolegą Ptakiem trening po ciemku, żeby poznać odpowiedzi na te kwestie. Poszło przy tym około 150 sztuk amunicji po mojej stronie.
Obsługa
Zatem po kolei. Obsługa latarki Fenix GL23R jest jednocześnie intuicyjna, jak i nie jest. Już tłumaczę. Ogólnie jest to proste – palec ląduje na włączniku i pstryk. W górę chwilówka, w dół na stałe. Nawet jakoś strasznie nie rozwala chwytu. Fajnie, że siłę należy przyłożyć z wektorem równoległym do osi lufy, więc wpływ na celowanie jest znacząco zredukowany. Problem pojawia się, gdy chcesz użyć konkretnego sposobu pracy – stałego lub tymczasowego. W ferworze „walki” niedokładne przyłożenie palca do przełącznika często kończyło się włączeniem światła na stałe zamiast na chwilę i vice versa.
W efekcie co chwilę oświetlałem zasłony, a tym samym siebie, co przy mocy 1200 lumenów powodowało powidoki. Jest to oczywiście do wyćwiczenia, ale warto mieć świadomość, że obsługę latarki również należy sobie wypracować w toku treningu. Nawet na sucho. Zauważyłem jedną ciekawostkę: można z trybu stałego przejść bezpośrednio w tryb tymczasowy – a nuż się to komuś przyda.
Wstrząsoodporność
Tutaj bardzo krótko. Fenix GL23R świecił bez zarzutu. Zarówno w trybie chwilowym, jak i stałym nie zauważyłem najmniejszego mrugnięcia światła podczas oddawania strzału (nie licząc zsunięcia się palca z przycisku).
Charakterystyka świecenia
Snop światła rzucany przez GL23R ma wyraźny środek i delikatne doświetlenie boków. Jest to poprawna charakterystyka, ponieważ to, co najważniejsze – czyli cel – jest zawsze wyraźnie widoczne, nawet jeśli częściowo oświetlimy np. futrynę. Dość powiedzieć, że strzelanie przez nine-hole nie powodowało oślepienia. No, chyba że się pogubiłem na przełączniku i środek wiązki przywalił w dechy, ale to już błąd strzelca, nie sprzętu. Światło ma białą barwę, na szczęście bez niebieskawej lub zielonej tinty na obrzeżach, co czasem się zdarza latarkom z diodą SFT40. Oświetlone obiekty są widoczne wyraźnie na dystansie, na którym zwykle ma sens użycie pistoletu (ale te deklarowane 240 metrów to raczej między bajki) – czego chcieć więcej?
Laser
Może ktoś zapytać po kiego mi ten laser… Bo chcę! Skoro można mieć, to czemu nie mieć? To argument, który można przypisać bardzo wielu zakupom, które czynią strzelcy i uprawiacze innych hobby. Nie zapraszam do dyskusji. Jak jednak ów laser się sprawuje w latarce Fenix GL23R? Ano dobrze. Trzyma „zero”, nie gaśnie, widać go wyraźnie także przy włączonym białym świetle, a nawet nie znika całkowicie na otwartej strzelnicy w słoneczny dzień.
Poczyniłem też obserwację, która dodatkowo argumentuje wybór latarek z laserem: widać jak bardzo schodzimy z celu przy strzale. Byłem przekonany, że wywijam bronią ósemki hen daleko wokół tarcz, a okazało się, że trzymam się całkiem nieźle w pionie i to z grubsza w alfie. Serce rośnie.
PS: kolimator też mam z zieloną kropką o podobnym rozmiarze jak ta z latarki. Konsternacja kolegi, który wyłączył laser, a nadal widział kropkę – bezcenna.
Podsumowanie
Pora zebrać to wszystko do kupy. Fenix GL23R po wystrzeleniu blisko 600 strzałów świeci nadal. Nieco się okopcił, bo wystaje minimalnie przed lufę, ale powłoka trzyma dzielnie i bez problemu daje się wyczyścić. Latarka spełnia swoje zadanie – jest prosta i względnie intuicyjna w obsłudze, świeci wydajnie, jasno i tam, gdzie trzeba; laser działa, jak należy; można ładować po kablu lub wymienić ogniwo. Całość jest kompaktowa i lekka.
Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to krótkiego czasu pracy na baterii, choć przy tych parametrach diody i rozmiarze ogniwa to w sumie normalny wynik. I jeszcze jeden drobiazg mnie irytuje: zaślepka portu ładowania mogłaby być bardziej „zanurzona” w korpusie latarki. Przy wkładaniu do kabury potrafi się zahaczyć i nieco utrudniać chowanie. Jak widać to drobiazgi. Biorąc wszystko, co wymienione powyżej pod uwagę, dorzucając do wiaderka cenę (w momencie publikacji 559 zł) i dożywotnią gwarancję… To zacna lampka jest i tyle.
Dziękujemy sklepowi Kolba za przekazanie latarki Fenix GL23R na potrzeby recenzji i strzelnicy Hajduki za udostępnienie obiektu do przeprowadzenia testów.
Współpraca reklamowa. Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji.
