Przejdź do serwisu tematycznego

Timer strzelecki Halinka Arms M1A2 Special Pie – czołg czy ciastko?

Każdy mający odrobinę ambicji strzelec, prędzej czy później sięgnie po timer strzelecki, aby w wymierny sposób szlifować swoje umiejętności. Niedawno pojawił się na rynku prosty, ergonomiczny i funkcjonalny timer Halinka Arms M1A2 Special Pie, współpracujący z aplikacją PractiScore i zewnętrznymi akcesoriami. Czy jest jadalny tak jak kusi napis na urządzeniu? Spróbujmy

Timer świeci i działa.

Plastik źle się wydłubuje spomiędzy zębów, a nawet może poranić. Jednak, gdy użyjemy dłoni zamiast szczęki, to robi się przyjemniej.

Wielkość, kształt większego stopera i niska waga – jest wygodnie – nawet trzymając sporymi dłońmi w rękawicach, czy mając tipsy.

Dobrze podświetlany ekran jest rzeczywiście duży i czytelny jak obiecuje Halinka. Wszystko widać i jest tam gdzie trzeba. Dwa górne podświetlane, sylikonowe przyciski są wygodne i duże, akurat pod kciuk i palec wskazujący. Nie da się ich pomylić czy przypadkiem wcisnąć. Wyraźnie też „klikają”, co słychać zarówno w pasywnych jak i aktywnych ochronnikach słuchu. Jednemu to przeszkadza w „konsumpcji”, drugi nie zwróci na to uwagi, gdy ważniejszy jest wyraźny „biiiip” (są ustawienia losowego opóźnienia i 3 stopnie głośności) a trzeci wie, że na pewno kliknął bez patrzenia w ekran.
Dodatkowe przyciski umieszczone na froncie pod wyświetlaczem, są trochę za małe, zwłaszcza do pracy w rękawicach. Nie używamy ich jednak zbyt często, więc nie drażnią.
Urządzenia nie da się zgubić w otchłani strzelnicy bo ciągle jeden z przycisków mocno świeci ale nie razi.
Sterowanie całością jest banalne na tyle, że dowolna osoba na strzelnicy łapie podstawową obsługę w minutę. Tak, nawet ja.


Przyciski aż się proszą o dotyk. Rękawice w popularnym rozmiarze „9” dla zobrazowania wielkości.

Ciasta jak Ogry, mają warstwy, czasem smaczne, a gdzieś tam się przypali.

Podstawowe funkcje, wymagane od timera, są, wszystko działa, nie zaskakuje ale i nie smuci.
Łapie strzały bezbłędnie, innych dźwięków nie chce, czyli jest bardzo dobrze.
No dobra, ale przecież „niedrogo” to nie może być za dobrze.
Tak, plastik nie zachwyca a klips wkręcony bezpośrednio w obudowę na dwóch mikro wkrętach (dodali dwa w zapasie), skłania do zastanowienia, czy wytrzyma dłużej, czy krócej. Przynajmniej jest poprawnie ukierunkowany, więc nie trzeba zdejmować spodni, żeby zajrzeć w ekran, a zapasowy wbudowany w obudowę „d-ring” posłuży do podpięcia np. do karabińczyka.


Czy grubszy pas klips wyłamie? Czas pokaże.

Całość rzekomo ma klasę wodoodporności IPV4 (ochrona przed kroplami padającymi pod dowolnym kątem) ale nie odważyłem się tego sprawdzić, wlewając deszcz przez widoczne otworki w obudowie.
Wbudowana bateria trzyma na tyle długo, że miesiące cotygodniowych, dwu-godzinnych treningów nie potrafiły jej rozładować. Wg producenta wytrzymuje 3 dni ciągłego użytkowania i jestem w stanie w to uwierzyć.
Po podłączeniu timera Halinka Arms M1A2 do ładowarki za pośrednictwem dołączonego kabelka usb, jedynym wskaźnikiem ładowania jest czerwona dioda widoczna w niewielkim otworze obok. Ekran niestety skąpi nam tej informacji a w pudełku, poza kabelkiem, brak ładowarki, co na szczęście nie jest problemem w obecnych czasach a pozwala nieznacznie zmniejszyć cenę urządzenia.
Połączenie z telefonem via Bluetooth to była godzinna, niezbyt przyjemna przejażdżka po internecie z przeglądaniem filmów instruktażowych z udziałem pani o pięknie pomalowanych paznokciach, operującej niezbyt płynnym angielskim, tłumaczącej jak sparować timer poprzez (akurat dobrą) aplikację PractiScore. Dać się dało, ale lekki niesmak był bo w instrukcji informacji brak. Na szczęście obyło się bez niestrawności.
Urządzenie można też łączyć z dodatkowym wyświetlaczem czy airsfoft-owym systemem do ćwiczeń ale nie sprawdzałem tych funkcji.
Jeżeli ktoś chce użyć podstawowej funkcji timera do treningu z replikami airsoftowymi, to niestety samych strzałów prawie nie wykrywa, niezależnie czy replika jest głośniejsza, zasilana gazem czy bateriami.

Podsumowanie

Na rynku w tym zakresie cenowym lub niedużo wyższym, jest kilka modeli do wyboru. Jednak, gdy weźmiemy różne modele, damy poszczególnym strzelcom do „zmacania”, to, często mogą wybrać Halinkowego timera, opisując go jako prosty i wygodny.
Lubię go używać. Jest „zielony”, jest „beep”, jest „czerwony”, strzelamy dalej, a i w ciemności się człowiek nie zgubi bo tak ładnie świeci.

 

Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji.

Współpraca reklamowa: Timer dostępny jest w sklepie Halinka Arms.

 

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

Vortex Optics- nowe lunety obserwacyjne Crossfire HD

Vortex Optics wprowadza do oferty rodzinę lunet obserwacyjnych Crossfire HD, w skład której wchodzi sześć modeli. Wszystkie wyposażone są w system optyczny HD, który na tle…

Nowa luneta Schmidt & Bender do zawodów F-Class

Schmidt & Bender wprowadza do oferty lunetę 10-60×56 CM II High Performance, zaprojektowaną do zawodów F-Class (podrodzaj zawodów NRA High Power Shooting).

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X