Ci, którzy w wojsku byli dobrze pamiętają ten ład i skład w kosmetyczce, bez którego mogli by się obejść. Ci, którzy zaczynają swoją przygodę z wojskiem, robiąc tak zwaną szesnastkę w WOT, czy idąc do dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej dowiedzą się czym jest wupetka.
Oczywiście wybór należy do was. Wziąć to co ojczyzna dała, czy wydać swoje własne ciężko zarobione pieniądze i rozpoczynać dzień bez zbędnego marudzenia? Kiedyś takich możliwości nie było. Po pierwsze kosmetyczki zwykle były damskie, a po drugie w wojsku panowała stara zasada w wojsku jest ch…o, ale jednakowo.
Szczerze mówiąc, w wupetce nie było się do czego przyczepić. Ani do źle ulokowanych kieszonek, ani do zbyt małego haczyka do powieszenia kosmetyczki czy do dodatkowej przegródki na maszynkę do golenia. Na prawdę nie było się czego czepić – bo niczego w niej nie było!!!
Wupetka to taki większy starodawny piórnik z podgumowanej ceraty. Nie ma w niej nic oprócz wolnej, nie za dużej przestrzeni.
Dlatego też, po dłuższym użytkowaniu kosmetyczki z Helikona, postanowiłem Wam ją pokazać oraz zasugerować to co powinno się w niej znaleźć, zwłaszcza jeśli mówimy o początkach służby wojskowej.
Gdy otworzyłem paczkę i obejrzałem nadesłaną kosmetyczkę to miałem głównie negatywne myśli: że za mała, że haczyk jest z plastiku, że te kieszonki po bokach są do niczego, że lustereczko miniaturowe itd…
Z biegiem czasu i intensywnego użytkowania okazało się inaczej. Plastikowy haczyk jest wytrzymały a za razem elastyczny co pozwala nam powiesić kosmetyczkę nie tylko na gwoździu ale także na rurce o większej średnicy. Boczne kieszonki pomimo tego, że są małe to jednak są i mieszczą pół opakowania patyczków higienicznych czy też mały krem do twarzy. Lusterko jest małych rozmiarów ale w pełni wystarczające aby się ogolić w lesie przy butelce wody. Co więcej lusterko nie jest wszyte na stałe a mocowane na rzep, przez co możemy je sobie wyjąć i używać nie tylko na wiszącej kosmetyczce.
Sama kosmetyczka jest bardzo pojemna, albo powinienem powiedzieć wystarczająco pojemna. Mieści się w niej duża (na prawdę duża) butelka żelu pod prysznic, szampon, szczoteczka do zębów wraz z tubką pasty i dezodorant, a w dwóch siateczkowych kieszonkach średniej wielkości perfumy i krem po goleniu.
Ponad to w połowie długości znajduje się zapinana na zamek błyskawiczny kieszonka na grzebyk albo maszynkę do golenia, a w górnej części klapy pojemna kieszeń na drobne przybory higieniczne takie jak nożyczki, pęseta, obcinacz do paznokci itp.
Kosmetyczka wykonana jest z lekkiego nylonowego materiału typu Ripstop i wyposażona w porządny dwukierunkowy suwak YKK. Na wierzchu znajduje się rzep na jakąś naszywkę identyfikacyjną oraz dodatkowa kieszeń na płaskie przedmioty, jak na przykład w przypadku kobiet wkładki higieniczne.
Sposób otwierania jest wygodny i daje pełny dostęp do zawartości kosmetyczki. Dodatkowo, na wierzchu znajduje się rączka transportowa, na którą nie zwraca się uwagi, do póki nie przyjdzie nam używać innej kosmetyczki, w której takiej rączki nie ma. Zdecydowanie pomaga ona w przenoszeniu kosmetyczki gdy mamy zajęte ręce ręcznikiem i czystymi ubraniami.
Całość zapakowana po brzegi jest średnich, bardzo przyzwoitych rozmiarów, co również ma znaczenie jeśli chodzi o przestrzeń bagażową w torbie czy zasobniku.
Bardzo wygodna w użyciu, prosta konstrukcja wykonana z lekkiego materiału. Siateczkowe kieszenie nie zaciągają się, a suwaki działają bez zarzutów. Na rynku na pewno można znaleźć lepsze tudzież lepiej przemyślane kosmetyczki, w to nie wątpię. Jeśli jednak chodzi o stosunek jakość/cena/użyteczność uważam, że to całkiem dobry produkt.
Tym, którzy pierwszy raz będą jechać na jakiś poligon sugeruję jednak zaopatrzyć się w jakąś kosmetyczkę. Nie mówię, że musi to być ta konkretna, ale radziłbym zakup dobrze przemyśleć.
Musicie mieć na uwadze, że nie na każdym poligonie znajdują się kontenery sanitarne, nie zawsze stoją one pod nosem. Niejednokrotnie będziecie musieli drałować w klapkach przez pół obozowiska, czy też (w zależności od rodzaju szkolenia) korzystać z toalety w warunkach typowo polowych. Dlatego też warto wiedzieć co do kosmetyczki spakować. Żel pod prysznic to podstawa. Po pierwsze zwykle jest to żel dwa w jednym, czyli odpada nam pakowanie szamponu. Po drugie raczej nie upadnie nam w piach i nie oblepi się jak mydło. Szczoteczka do zębów i pasta – wiadomo, co kto lubi. Maszynka do golenia, najlepiej wielokrotnego użytku oraz jakiś żel do golenia. Piszę o żelu bo jest znacznie wydajniejszy niż pianka i w razie potrzeby, można go wykorzystać do zmycia farb maskujących z twarzy. Jakieś obcinaczki do paznokci, choć ja sam preferuję nożyczki, bo mają więcej zastosowań nić same obcinaczki. Czy lato czy zima krem do twarzy, bo zarówno mróz jak palące słońce wysusza skórę, a to w połączeniu z goleniem nie idzie w parze. Patyczki do uszu, które w razie potrzeby możemy wykorzystać do czyszczenia trudno dostępnych części broni. Zasypkę do stóp. Antyperspirant, żeby koledzy nas nie omijali szerokim krokiem oraz nawilżane chusteczki higieniczne – te mają zastosowanie nie tylko zaraz po dwójce, ale w razie braku dostępu do wody można ich bez problemu używać do tzw. cygańskiego prysznica czy też odświeżenia spoconych stóp.
Dodatkowo, warto zaopatrzyć się w jakąś małą tubkę tribiotyku, który ma szeroki wachlarz zastosowań oraz kilka plastrów ochronnych na drobne skaleczenia. Sugeruję również nosić w kosmetyczce nici dentystyczne oraz ze dwie igły. Te zazwyczaj są mocne, nylonowe i oprócz higieny jamy ustnej możemy nimi naprawić uszkodzony sprzęt, czy też wykorzystać jako cienką linkę o szerokim spektrum zastosowań.
To wszystko powinno wam w pełni wystarczyć na dłuższe wyjazdy w nie do końca określonych warunkach bytowych.
Dziękujemy Helikon-Tex za udostępnienie kosmetyczki do recenzji.
Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji.