Przejdź do serwisu tematycznego

Walther PDP – niemiecka jakość

To, co od razu rzuciło mi się w oczy po otrzymaniu do testów długo wyczekiwanej nowości 2021 roku (dziś już sprzed kilku miesięcy) – Walthera PDP – to wyryty na szkielecie wcale niemały napis Made in Germany. Jakoś nie kojarzę, żeby konstrukcje pochodzące z fabryk Glocka, Rugera czy Beretty chwaliły się swoim pochodzeniem przy pomocy aż tak dużej czcionki. Przypadek? A może chęć zwrócenia uwagi i zarazem zwabienia klienta na chyba wciąż chwytliwe hasło? Czy pistolet dorównuje oczekiwaniom, jakie niesie ze sobą miano „niemieckiej jakości”?

Nie oceniaj książki po okładce! A może jednak?

PDP to skrót od Performance Duty Pistol. Przede mną leżą właśnie takie dwa pistolety do zadań specjalnych – najmniejszy z rodziny, czyli Compact z lufą 4”, oraz największy model – Full Size z lufą 5”. Takich użyczono mi w celu zapoznania się z tematem. Ewentualny nabywca ma jeszcze do wyboru opcje pośrednie, tj. Compact z lufą 5”, a także dwa Full Size 4” i 4,5”. Wszystkie warianty są kompatybilne ze sobą. Szkielety z zamkami można dowolnie łączyć, co akurat nie zawsze jest zgodne z logiką. Sens w tym można odnaleźć głównie wtedy, kiedy podpinamy do krótszego szkieletu dłuższą lufę (Polska premiera Walthera PDP).
Choć to bezkurkowce ze średniej półki, oparte na zwykłej polimerowej podstawie, to jednak spojrzenie na nie naprawdę cieszy oko. Części z materiałów syntetycznych wytłoczone są z dbałością o szczegóły, a nakładki chwytu są świetnie spasowane. Sam chwyt cechuje się oryginalną fakturą inspirowaną – nie ma co ukrywać – prawdopodobnie gadzimi łuskami. Intryguje, a zarazem zaspokaja potrzeby: nie tylko te estetyczne, ale także te związane z doświadczaniem natury. Zamek jest nie tylko kawałkiem metalu kryjącym w sobie oczywiste funkcje, ale też odzwierciedleniem głębszego pomysłu i udanego designu. Dość już o pierwszym, dobrym wrażeniu! Przecież nie o to chodzi, bo tak na serio liczy się wnętrze. Walther PDP zdecydowanie powierzchownością nie odstrasza, a jednocześnie zachęca do poznania jego charakteru.


Walther PDP to pistolet wykonany z najwyższą starannością


Do wyboru są szkielety kompaktowe i pełnowymiarowe oraz kilka zamków mieszczących w sobie lufy o różnej długości

Waga broni

Walther PDP, czy to w wersji Compact, czy Full Size, po pierwszym uchwyceniu w dłonie wydaje się być najlżejszym pistoletem w danej klasie gabarytowej, z jakim przyszło mi obcować. Na strzelnicy okazało się, że podobne wrażenie podzielają też inni. Pierwsza myśl: super! Ręce nie będą się telepać z nadmiaru masy. Nie będzie obciążał kabury u boku. Ale po chwili przychodzi refleksja i druga myśl: będzie nieźle kopać. Sprawdziłam na stronie producenta wagę pistoletów. I tu spotkała mnie niespodzianka. Otóż 4-calowy Compact jest nawet kilka gramów cięższy od porównywalnego Glocka 19, z którym często mam do czynienia. Podobnie jest w przypadku 4,5-calowego Full Size – masą nie odbiega od Glocka 17, z którym można go zestawić, a z którym też się dobrze znam. Nie mam pojęcia, co jest przyczyną tego złudnego wrażenia.

Chwyt

Jak się na szczęście okazało, zaspokajanie potrzeb estetycznych nie jest jedyną rolą chwytu. Zwierzęca tekstura znajdująca się na bokach i tylnych nakładkach gwarantuje pewne trzymanie pistoletu nawet bez rękawic. Wzór jest na tyle agresywny, że dostatecznie zapobiega ślizganiu się broni, a jednocześnie na tyle łagodny, że nie kaleczy rąk. Przednia część chwytu została wyposażona w wypustki – również w celu zwiększenia tarcia i pewności trzymania. Delikatne krzywizny chwytu dobrze współgrają z anatomią dłoni. Dodatkowo do każdego modelu Walther dorzuca dodatkowe nakładki, abyśmy mogli jak najlepiej dopasować go do swoich potrzeb.


Performance Duty Texture – nowa struktura chwytu. Zagłębienia współgrają z anatomią dłoni

Manipulatory

I na tym polu PDP spisuje się całkiem dobrze. Wyposażono go w wygodny, duży, miękko pracujący przycisk zrzutu magazynka. Guzik można zamontować po dowolnej stronie szkieletu. Dla mnie to rozsądne i wystarczające rozwiązanie, bo ludzie są albo tylko lewo-, albo praworęczni. Ostatecznie w przypadku nagłej kontuzji ręki dominującej możemy przecież posiłkować się palcem wskazującym tej drugiej.
Dźwignia zatrzasku zamka dla odmiany jest obustronna. W takiej wersji funkcjonowała już u poprzednika, tj. w modelu PPQ i wariacjach na jego temat. Nie ma sensu zmieniać tego, co dobre i się sprawdziło. Już w wersji fabrycznej osiągnęła wydłużony kształt i dość duży rozmiar, dzięki czemu osoby takie jak ja, o małych dłoniach, mogą z niej bezproblemowo i komfortowo korzystać. Nie wymaga użycia dużej siły. Wciąż jest jednak na tyle płaska, że nie poszerza znacząco broni.


Przycisk zrzutu magazynka jest dobrze wyczuwalny. Może być montowany po prawej lub lewej stronie


Dźwignia zatrzasku zamka jest długa i łatwo osiągalną nawet dla palców małych dłoni

System spustu

Mechanizm spustowy – Performance Duty Trigger – jest całkowitą nowością, którą Walther bardzo się chwali. I słusznie, bo oddanie każdego strzału to przyjemność. Producent podaje, że opór spustu wynosi około 2,5 kg, jednak ja mam wrażenie, że jest dużo lżejszy. Bez względu na rzeczywiste wartości, spust chodzi bardzo płynnie. Sprzyja to celności i zapobiega zerwaniu strzału. Powtarzany do niedawna pogląd o tym, iż ciężki spust jest dla służb, a lekki do sportu, całe szczęście odszedł już do lamusa. Dziś spusty dzielimy na dobre i złe. Ten zdecydowanie zalicza się do tych pierwszych. Charakteryzuje się rozsądną długością ruchu języka (7 mm) oraz krótkim resetem, który daje możliwość szybszego oddawania strzałów i utrzymania przyrządów w celu.


Walther PDP cechuje się nowym systemem spustu o skróconej długości skoku i delikatnym progu przełamania

Zamek

Zamek posiada nacięcia na prawie całej jego długości (pominięto jedynie okolice okna wyrzutowego). Wycięcia nazwano Super Terrain. Czy są super? Na pewno spełniają swoją funkcję. Techniki przeładowania broni są różne. Jednym wygodniej chwycić i odciągnąć zamek gdzieś w okolicach muszki, innym w okolicach szczerbinki. Każdy ma możliwość zrobienia tego po swojemu. Wyżłobienia są dość głębokie, a znajdujące się między nimi grzbieciki na tyle szerokie, że jest za co złapać. Palce nie ześlizgują się przy pociąganiu za te osobliwe formy.
Zamek w miejscu wylotu lufy jest nieco wyszczuplony, co ułatwia aplikowanie pistoletu do kabury. Wszystkie Walthery PDP pozwalają fabrycznie na montaż kolimatora. Płytki pod konkretne modele podobno można zamówić za darmo u producenta (niestety nie przetestowałam tej opcji). Przyrządy celownicze są kompatybilne z systemem Glock. W wersji stockowej są zaledwie poprawne – plastikowe, otwartego typu, z układem trzech punktów.


Głębokie wyżłobienia w zamku ułatwiają przeładowanie broni


Fabrycznie montowane przyrządy celownicze nie należą do wybitnych

Budowa / działanie – tutaj wszystko po staremu

W kwestii budowy Walther nie zaproponował niczego nowego. To typowy bezkurkowiec działający na zasadzie krótkiego odrzutu lufy. Ryglowanie zamka następuje poprzez przekoszenie lufy w płaszczyźnie pionowej. Zgrubienie komory nabojowej pełni funkcję opory ryglowej, a rolę rygla bierze na siebie przednia krawędź okna wyrzutowego łusek. Broń wyposażono w lufę poligonalną, o której mówi się, że wykazuje podwyższoną trwałość w stosunku do tych bruzdowanych. Być może. Jednak na pewno czyszczenie takiej lufy przebiega sprawniej. To rozwiązanie stosuje np. Glock, włoski Tanfoglio, pojawia się także w niektórych CZ-tkach.
W PDP mamy do czynienia z iglicznym mechanizmem uderzeniowym (iglica wprawiana w ruch bezpośrednio przez sprężynę) oraz półsamoczynnym mechanizmem spustowym (semi-DAO).
Pistolet przed strzałem przypadkowym zabezpieczony jest na kilka sposobów. Po pierwsze zewnętrznym bezpiecznikiem spustowym, który zapobiega samoczynnemu ruchowi języka przy upadku broni. Po drugie blokadą iglicy – tamuje jej kanał i uniemożliwia ruch ku przodowi. Po trzecie bezwładnościowym bezpiecznikiem iglicy – tzw. disconnector safety. Dodatkowo pazur wyciągu jest także znacznikiem obecności naboju w komorze.




PDP budową podobny jest do wielu znanych bezkurkowców. Nie wnosi nic nowego, no może poza sprężyną szyny spustowej w kolorze miedzi, bo taką widzę po raz pierwszy 😉

Dzień na strzelnicy

Często mówi się o tzw. docieraniu broni. Dopiero po paru setkach oddanych strzałów mechanizm ma zacząć działać płynnie i bez zacięć. W przypadku Walthera PDP od samego początku wszystko było w jak najlepszym porządku. Broń nie ma problemów z żadną amunicją. Łyka zarówno tę o większej masie pocisku, jak i tę lżejszą; tak samo elaborowaną, co i fabryczną. Moje wstępne obawy co do „mocnego kopa” okazały się zupełnie nieuzasadnione. Po pierwsze: PDP nie jest taki „piórkowy”, jak się z początku wydawało. Po drugie: to pistolet dobrze zaprojektowany. Jest doskonale wyważony, przez co zjawiska odrzutu i podrzutu nie dokuczają nawet w wersji Compact z najkrótszą lufą. Myślę, że dużą rolę odgrywają tu również opisywana już tekstura i kształtu chwytu, które sprawiają, że dłonie jakby wtapiają się w broń i ani drgną nawet po strzale. Spust jest bardzo miękki, a fakt, że obdarzono go krótkim resetem sprawi, że PDP może zwrócić uwagę także strzelców dynamicznych. Dość obszerny kabłąk pozwala na strzelanie w rękawicach, ale te będą potrzebne jedynie w chłodniejsze dni.
Rozkładanie do podstawowego czyszczenia jest banalnie proste. Na dostęp do wnętrza pozwoli nam minimalne przesunięcie zamka do tyłu i pociągnięcie ku dołowi obejmy, która znajduje się na szkielecie mniej więcej w połowie długości kabłąka. Ten pistolet nie męczy, ale cieszy.


Rękawice tylko na chłodniejsze dni. Faktura i kształt chwytu w ogóle ich nie wymagają

To jak w końcu jest z tą jakością?

Metkę Made in Germany wprowadzono w Wielkiej Brytanii w 1887 roku ustawą Merchandise Marks Act. Nakazano jej używania importerom niemieckich produktów, gdyż nierzadko zagraniczni producenci fałszywie oznaczali swoje nie najlepszej jakości wyroby właśnie brytyjskimi znakami towarowymi. Rząd królestwa chciał uchronić swoich konsumentów przed zakupem słabych artykułów pochodzących z protekcjonistycznych gospodarek. Odległe to czasy. Dobre imię etykiecie przywrócili dopiero Konrad Adenauer i Ludwig Erhard – twórcy niemieckiego cudu gospodarczego. Po okresie intensywnego rozwoju gospodarczego po II wojnie światowej zmobilizowali przedsiębiorców do dbałości o jakość, bo tylko w ten sposób można było obronić się przed zalewem konkurencyjnych produktów. Od tamtej pory Made in Germany to synonim wysokiego standardu, precyzji i niezawodności. Nowy Walther PDP wydaje się wpisywać w tę tradycję. Zdecydowanie zasługuje na określenie go zaszczytnym tytułem „niemieckiej jakości”. „Niemieckiej jakości” zapoczątkowanej w II połowie XX w., nie tej z końca XIX – tak dla ścisłości.

 

Dziękujemy sklepowi Kaliber.pl za użyczenie broni do testów.

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

TEST: Bergara BMR w .22 LR

Bergara Micro Rimfire to najnowszy model ze stajni hiszpańskiego producenta. Zaprezentowany w maju 2021, dostępny na rynku od października, dotarł do Polski w pierwszych dniach grudnia. Jak…

TEST: IWI MASADA. Izraelski bezkurkowiec

Wybraźcie sobie, jakie podniecenie nas ogarnęło, gdy dostaliśmy informację o bezkurkowym pistolecie z polimerowym szkieletem wyposażonym w magazynek na 17 naboi, który ma do nas trafić na testy.…

Przeczytaj sugerowany następny artykuł

Broń Shooting

Polska premiera Walthera PDP

przejdź do artykułu

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

Powiązane wiadomości

X