Przejdź do serwisu tematycznego

ANALIZA WOJNA NA UKRAINIE

ANALIZA: Wojna powietrzna nad Ukrainą

Trwające działania wojenne i związane z nią cenzura informacyjna oraz propaganda, niezmiernie utrudniają jakikolwiek rzetelny opis wydarzeń z ostatnich pięciu tygodni, a tym bardziej wyciąganie daleko idących wniosków. Siłą rzeczy podjęta tu próba nie może być i nie będzie wolna od błędów, uproszczeń i licznych luk wynikających z, wbrew pozorom bardzo skromnego, zasobu danych dotyczących działań w powietrzu.

Minęło pięć tygodni wojny rosyjsko-ukraińskiej. Nikt nie przewidywał, że w przypadku pełnoskalowej agresji Rosji będzie ona trwała tak długo. Zarówno politycy, jak i stojące za nimi służby wywiadowcze i analitycy zakładali, że przy miażdżącej przewadze Rosji w wielu kategoriach, zorganizowany opór Ukrainy potrwa tydzień, może dwa.

Zwracano uwagę zwłaszcza na przewagę Rosji w powietrzu, która do operacji na Ukrainie skierowała nie tylko siły stacjonujące na stałe w pobliżu granic obu państw, ale przerzuciła także siły z głębi kraju, w tym z Dalekiego Wschodu, wykorzystując do ich rozmieszczenia również lotniska sojuszniczej Białorusi ( Ocena przebiegu walk powietrznych nad Ukrainą ).

Propaganda i dezinformacja

Dysponujemy obecnie wyrywkowymi doniesieniami, a podawane oficjalnie zbiorcze liczby strat, ze względu na brak możliwości ich całościowej weryfikacji, muszą być traktowane z dużą rezerwą. Wynika to z jednej strony z przyczyn obiektywnych, czyli faktu, że nie każde, nawet w pełni uczciwe zgłoszenie zniszczenia celu powietrznego musi się ostatecznie potwierdzić. Z drugiej strony nieznana i trudna do oceny jest skala działań propagandowych nakierowanych na celowe zawyżanie własnych sukcesów i zaniżanie strat. Działania takie mają na celu zarówno wpływ na morale własnych wojsk, społeczeństwa, jak również nacisk psychologiczny na przeciwnika i wpływ na światową opinię publiczną.

Jeden z wielu utraconych śmigłowców szturmowych Ka-52, który przymusowo lądował w okolicach Kijowa najprawdopodobniej 1 marca. Część śmigłowców tego typu – tych operujących na froncie północnym – ma zamalowane oznaczenia: numery taktyczne, numery rejestracyjne, a nawet oznaczenia przynależności państwowej.

W tym świetle najwięcej wątpliwości budzą oficjalne doniesienia rosyjskie prezentowane przez gen. maj. Konaszenkowa. Szczególnie jest to jaskrawe w świetle wiedzy, jak dużą rolę przywiązuje Rosja do celowego stosowania działań dezinformacyjnych jako jednego z ważnych elementów prowadzenia wojny. Od samego początku Konaszenkow podwał jawnie nieprawdziwe informacji, jak choćby te o braku rosyjskich strat w ludziach, czy już późniejsze dowody na ukraińsko-amerykańskie prace nad bronią biologiczną. Co prawda, taka toporna propaganda, nakierowana głównie na masowego odbiorcę wewnętrznego, nie oznacza automatycznie, że podawane dane liczbowe dotyczące strat ukraińskich muszą być w 100% nieprawdziwe. Jednak możliwość ich weryfikacji jest w tym wypadku minimalna, a prawdopodobieństwo celowego wprowadzania w błąd wysokie.

Także informacji Sztabu Generalnego Ukrainy nie można traktować jako w pełni wiarygodnych. Raz ze względu na, wspomniane wcześniej, w wielu wypadkach ograniczone możliwości weryfikacji zgłoszeń własnych wojsk, dwa na fakt, że to Ukrainie szczególnie zależy na podtrzymaniu wysokiego morale własnego społeczeństwa w toczonych dramatycznych zmaganiach z rosyjską agresją, co może prowadzić do celowego naginania faktów na swoją korzyść.

Siły stron – Rosja

W czasie pokoju, w sąsiedztwie Ukrainy stacjonowały jednostki lotnicze dwóch armii lotniczych: podległej Południowemu Okręgowi Wojskowemu 4 Armii WWS i PWO z dowództwem w Rostowie nad Donem i podległej Zachodniemu Okręgowi Wojskowemu 6 Armii WWS i PWO z dowództwem w Sankt Petersburgu oraz stacjonujące na Krymie jednostki lotnicze Floty Czarnomorskiej. Łącznie w pobliżu granic z Ukrainą stacjonowały: trzy pułki lotnictwa myśliwskiego z samolotami Su-27SM i Su-30SM, dwa pułki lotnictwa bombowego z samolotami Su-34, dwa pułki lotnictwa szturmowego z samolotami Su-25SM, a także trzy mieszane pułki lotnicze z samolotami Su-24M, Su-24MR, Su-25, Su-27SM i Su-30M2 oraz pułk lotnictwa morskiego formalnie noszący miano szturmowego z samolotami Su-24M i Su-30SM.

Samoloty szturmowe Su-25 najprawdopodobniej ponoszą największe straty spośród wszystkich typów samolotów używanych przez Rosjan. Dzięki wytrzymałej konstrukcji część z nich nawet po trafieniu pociskami ppzr jest w stanie powrócić do bazy. / Zdjęcie: Ministerstwo Obrony Rosji

Także niedaleko Ukrainy znajduje się 4 Centrum Zastosowania Bojowego i Przeszkolenia Personelu Lotniczego w Lipiecku, które dysponuje samolotami bojowymi wszystkich typów używanych w lotnictwie taktycznym. Nie można więc wykluczyć zaangażowania do działań pilotów i sprzętu znajdującego się w jego składzie 968 Doświadczalno-Instruktorskiego Mieszanego Pułku Lotniczego.

Do działań na Ukrainie Rosja skierowała liczne siły śmigłowcowe. Sama 4 Armia WWS i PWO dysponowała trzema pułkami śmigłowców i brygadą lotnictwa armijnego uzbrojonych w śmigłowce bojowe Mi-35M, Mi-28N, Ka-52 oraz Mi-8MTW-5/Mi-8AMTSz. Do tego na Krymie stacjonuje mieszany pułk lotniczy Floty Czarnomorskiej skupiający morskie śmigłowce rodziny Ka-27/Ka-29 oraz Mi-8.

Zbliżonymi siłami śmigłowcowymi dysponowała również 6 Armia WWS i PWO, w której składzie znajdują się dwa pułki śmigłowców oraz brygada lotnictwa armijnego, choć w czasie pokoju stacjonowały one w sporym oddaleniu od Ukrainy.

Organizacyjnie większość rosyjskich pułków lotniczych (bombowych, szturmowych, myśliwskich i mieszanych) składa się z dwóch eskadr lotniczych liczących po 12 samolotów bojowych. Tylko nieliczne jednostki dysponują trzema eskadrami (ze znajdujących się w sąsiedztwie Ukrainy są to 559 Pułk Lotnictwa Bombowego i 11 Samodzielny Mieszany Pułk Lotniczy oraz 790 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego na lotnisku Chotiłowo).
Łącznie wokół granic Ukrainy na stałe stacjonowało (tylko jednostki bojowe, w nawiasach przybliżony etatowy stan samolotów bojowych):

4 Armia WWS i PWO w składzie:
1 Gwardyjska Mieszana Dywizja Lotnicza w Krymsku w składzie:
– 3 Mieszany Pułk Lotniczy na lotnisku w Krymsku – 2 eskadry Su-27SM (24) i Su-30M2 (8);
– 31 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego na lotnisku Millerowo – 2 eskadry Su-30SM (20);
– 559 Pułk Lotnictwa Bombowego na lotnisku Morozowsk – 3 eskadry Su-34 (36).

4 Mieszana Dywizja Lotnicza w Marinowce w składzie:
– 11 Samodzielny Mieszany Pułk Lotniczy na lotnisku Marinowka – 2 eskadry Su-24M (24) i 1 eskadra 12 Su-24MR (12);
– 368 Pułk Lotnictwa Szturmowego na lotnisku Budionnowsk – 2 eskadry Su-25SM (24);
– 960 Pułk Lotnictwa Szturmowego na lotnisku Primorsko-Achtarsk – 2 eskadry Su-25SM (24).

27 Mieszana Dywizja Lotnicza w Belbeku na Krymie w składzie:
– 37 Mieszany Pułk Lotniczy na lotnisku Gwardiejskoje pod Symferopolem – 1 eskadra na Su-24M (6) i Su-24 MR (6), 1 eskadra Su-25SM (12);
– 38 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego na lotnisku Belbek pod Sewastopolem – 1 eskadra Su-27SM, 1 eskadra Su-27SM i Su-30M2;
– 39 Pułk Śmigłowców na lotnisku w Dżankoj – 1 eskadra Ka-52 (16), 1 eskadra Mi-35M (12) i Mi-28N (4), 1 eskadra Mi-8AMTSz (16).

– 55 Samodzielny Pułk Śmigłowców na lotnisku pod Korienowskiem – 1 eskadra Mi-35M (10) i Ka-52 (4), 1 eskadra Mi-28N (12), 1 eskadra Mi-8AMTSz (16)
– 16 Brygada Lotnictwa Armijnego pod Ziernogradem – 2 eskadry Mi-28N (24), 1 eskadra Mi-8AMTsz (12)
– 487 Samodzielny Pułk Śmigłowców w Budionnowsku – 1 eskadra Mi-35M (16), 1 eskadra Mi- –28N (16), 1 eskadra Mi-8MTW-5/Mi-8AMTSz (16)

6 Armia WWS i PWO w składzie:
4 Samodzielna Eskadra Rozpoznawcza w Szatałowo – Su-24MR (12);
105 Gwardyjska Mieszana Dywizja Lotnicza w Woroneżu w składzie:
– 14 Gwardyjski Pułk Lotnictwa Myśliwskiego na lotnisku Chalino – 2 eskadry Su-30SM (24);
– 47 Pułk Lotnictwa Bombowego na lotnisku Buturlinowka – 2 eskadry Su-34 (24).
W 105 Dywizji znajdują się także 790 i 159 pułki lotnictwa myśliwskiego z samolotami MiG-31BM/BSM (2 eskadry w 790 PLM) oraz Su-30SM i Su-35S (3 eskadry – 2 w 159 i 1 w 790 PLM), brak jednak informacji czy zostały one zaangażowane do działań wojennych na Ukrainie.

Flota Czarnomorska
43 Morski Szturmowy Pułk Lotniczy w Saki – 1 eskadra Su-30SM (12), 1 eskadra z Su-24M (6) i Su-24MR (6)

Siły te zostały wzmocnione lotnictwem przerzuconym na Białoruś w trakcie ćwiczeń Sojuznaja Rieszymost’ 2022 (sojusznicza stanowczość). Jeszcze 9 lutego w oficjalnym komunikacie rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że na lotnisko 61 Bazy Myśliwskiej w Baranowiczach przebazowana została eskadra Su-35S (12 samolotów) ze składu 23 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego z Komsomolska nad Amurem.

Wcześniej na lotnisko zapasowe w Łunincu przybyły rosyjskie samoloty Su-25, które także przebazowano ze Wschodniego Okręgu Wojskowego. Prawdopodobnie po jednej eskadrze z 18 Gwardyjskiego Pułku Szturmowego z lotniska Czernigowka w Kraju Nadmorskim (samoloty zakończyły przebazowanie 5 lutego) oraz 266 Samodzielnego Pułku Szturmowego z lotniska Stiep przy granicy z Mongolią. Być może z któregoś z tych pułków przebazowano więcej niż po jednej eskadrze, gdyż liczba 32 Su-25 zaobserwowanych na zdjęciach satelitarnych z 11 lutego wskazuje, że wówczas na lotnisku znajdowały się trzy eskadry Su-25.
Wiadomo także, że na lotnisku pod Lidą pojawiły się samoloty bombowe Su-34, jednak brak jednoznacznej informacji czy także pochodzą one z Dalekiego Wschodu, tzn. czy była to eskadra 277 Pułku Lotnictwa Bombowego bazujące w Churbie niedaleko Komsomolska nad Amurem, czy też są to samoloty pochodzące z innej jednostki.

Na Białoruś przerzucono także dużą liczbę śmigłowców. Dokładnych informacji nt. miejsc, z których przybyły brak, możne jednak podejrzewać że przynajmniej częściowo są to maszyny z jednostek 6 Armii WWS i PWO: 15 Brygady Lotnictwa Armijnego spod Ostrowa, 332 Samodzielnego Pułku Śmigłowców z m. Puszkin pod Petersburgiem oraz 440 Samodzielnego Pułku Śmigłowców stacjonującego pod Wiaźmą. Potwierdzone uczestnictwo w działaniach wojennych także pilotów śmigłowcowych ze Wschodniego Okręgu Wojskowego (z 18 Brygady Lotnictwa Armijnego z Chabarowska) pozwala na wyciągnięcie wniosku, że także tamtejsze jednostki śmigłowcowe wysłały pododdziały do działań nad Ukrainą.

Oprócz lotnisk białoruskich do wzmocnienia swoich sił lotniczych przeznaczonych do ataku na Ukrainę Rosjanie wykorzystali również swoje bazy, wiadomo że na lotnisko w Sieszczy przebazowane zostały samoloty Su-34 z 2 Mieszanego Pułku Lotniczego z lotniska Szagoł pod Czelabińskiem. Jeśli rzeczywiście Su-34 na lotnisku w Lidzie pochodziłyby z Churby oznaczałoby, że Rosja do działań na Ukrainie zgromadziła samoloty ze wszystkich jednostek uderzeniowych (bombowych i szturmowych) lotnictwa taktycznego, którymi dysponują Siły Powietrzno-Kosmiczne.

Do tego wykazu należy również dodać samoloty Dowództwa Lotnictwa Dalekiego Zasięgu, które także biorą udział w działaniach przeciw Ukrainie. Wiadomo, że ataków rakietowych dokonywały samoloty Tu-22M3. Należały one najpewniej do stacjonującego w Szajkowce 52 Gwardyjskiego Ciężkiego Pułku Bombowego. Nie można jednak także wykluczyć, że w operacji zaangażowano samoloty innych jednostek, np. z 40 Mieszanego Pułku Lotniczego z Oleniogorska na Półwyspie Kolskim, czy 200 Gwardyjskiego Ciężkiego Pułku Bombowego z bazy Biełaja pod Irkuckiem.

Używane są również strategiczne samoloty bombowe Tu-160 i Tu-95MS, które wystrzeliwują rakiety manewrujące Ch-555 i Ch-101. Można założyć, ze zadania te wykonują głównie samoloty stacjonującego w mieście Engels 121 Gwardyjskiego Ciężkiego Pułku Bombowego dysponującego bombowcami Tu-160/Tu-160M oraz Tu-95MS. Również w tym wypadku nie można jednak wykluczyć zaangażowania Tu-95MS z lotniska Ukrainka na Dalekim Wschodzie, gdzie stacjonuje 182 Gwardyjski Ciężki Pułk Bombowy.

Podsumowując, można szacować, że siły lotnicze zgromadzone wokół Ukrainy przed atakiem 24 lutego obejmowały co najmniej ok. 380 samolotów lotnictwa taktycznego (ok. 415 jeśli doliczyć 159 i 790 plm), plus co najmniej kilkanaście Tu-22M3 i kilkanaście Tu-160/Tu-95MS ze składu Lotnictwa Dalekiego Zasięgu. Łącznie więc ogólną liczbę samolotów zgromadzonych do ataku na Ukrainę można szacować na ok. 440-450, co odpowiada podawanym przed wojną szacunkom, oceniającym siły rosyjskie w tej okolicy na 450 samolotów i 250 śmigłowców.

W podziale na typy samolotów orientacyjnie ze składu lotnictwa taktycznego mogło to być około: 92 Su-25/Su-25SM, 70/80 Su-34 (w zależności czy na Białoruś została przebazowana eskadra z 277 bap, czy nie), 48 Su-27SM, 56 Su-30SM, 14 Su-30M2 ,12/48 Su-35S (48 licząc z 159 i 790 plm), 36 Su-24M i 36 Su-24MR
Odrębną sprawą jest stopień sprawności tych samolotów. O ile samoloty przebazowane z innych rejonów kraju były bez wątpienia sprawne, o tyle te teoretyczne wartości nie oddają na pewno liczby samolotów zdatnych do użycia z lotnisk stałego bazowania. Najgorsza sytuacja jest zapewne w odniesieniu do samolotów Su-24MR i niezmodernizowanych Su-24M, wśród których należy spodziewać się niskiego stopnia sprawności – nawet poniżej 50%. Nieco lepiej jest być może w odniesieniu do zmodernizowanych Su-24M2.

Pewien obraz poziomu sprawności nowszych typów mogą dawać zeznania wziętego do niewoli zastępcy dowódcy 47 Pułku Lotnictwa Bombowego podpułkownika Maksima Krisztopa. Podał on, że na 24 Su-34 znajdujących się w pułku sprawnych było ok. 15. Później na konferencji prasowej podał poziom sprawności jako 60-70%. Podobny poziom ok. 70% sprawności podawał także mjr Aleksandr Krasnojarcew z 2 Mieszanego Pułku Lotniczego.

Zakładając, że jest to poziom miarodajny także dla innych jednostek wyposażonych w zmodernizowany i nowo wyprodukowany sprzęt można szacować, że do uderzenia na Ukrainę gotowych mogło być mniej więcej 235-290 samolotów lotnictwa taktycznego, w tym: ok. 70 Su-25, 50/56 Su-34, 30-34 Su-27SM, 34-40 Su-30SM, 8-10 Su-30M2, 12/34 Su-35S, 18-20 Su-24M oraz 15-18 Su-24MR

Siły stron – Ukraina

Lotnictwo ukraińskie w chwili wybuchu wojny dysponowało siedmioma brygadami lotnictwa taktycznego. Wśród nich były dwie brygady wyposażone w samoloty myśliwskie Su-27, trzy brygady z samolotami MiG-29, brygada z bombowcami frontowymi Su-24M i samolotami rozpoznawczymi Su-24MR oraz brygada z samolotami szturmowymi Su-25. Ukraińska brygada lotnictwa taktycznego pod względem liczby samolotów odpowiada rosyjskiemu pułkowi – w jej skład wchodzą dwie lub trzy eskadry po 12 samolotów bojowych.

Ukraiński Su-27 UB / Zdjęcie: Jakub Link-Lenczowski 

Ukraińskie siły powietrzne składają się z dwóch zasadniczych komponentów. Pierwszym z nich są jednostki bezpośrednio podporządkowane Dowództwu Sił Powietrznych Ukrainy, do których należą m.in. wszystkie jednostki transportowe, szkolne, a także lotnictwo bombowe i szturmowe. Drugi komponent to siły obrony powietrznej podporządkowane czterem dowództwom powietrznym: Zachód, Centrum, Południe i Wschód, które skupiają pod swoim dowództwem lotnictwo myśliwskie, wojska rakietowe oraz wojska radiotechniczne.

Lotnictwo uderzeniowe podległe bezpośrednio pod dowództwo Sił Powietrznych stanowiły dwie brygady:

– 7 Brygada Lotnictwa Taktycznego na lotnisku w Starokonstantynowie – 2 eskadry Su-24M i 1 eskadra na Su-24MR
– 299 Brygada Lotnictwa Taktycznego stacjonująca na lotnisku Kulbakine pod Mikołajowem – 3 eskadry Su-25.

Oprócz tego w Starokonstantynowie stacjonowała 34 Samodzielna Eskadra Lotniczych Kompleksów Bezpilotowych uzbrojona w samoloty bezzałogowe Bayraktar TB2, a w Chmielnickim 383 Samodzielny Pułk Zdalnie Pilotowanych Statków Powietrznych wyposażony w systemy bezzałogowe WR-2 Striż i WR-3 Riejs oraz samoloty bezzałogowe Bayraktar TB2.

Samolotami bezzałogowymi Bayraktar TB2 dysponowała także stacjonująca na lotnisku Kulbakine pod Mikołajowem 10 Morska Brygada Lotnicza (Brygada Lotnictwa Morskiego), która pierwszy zestaw uroczyście odebrała 15 lipca 2021 r.

Realny stan uzbrojenia brygad lotniczych jest trudny do precyzyjnego ustalenia. Na pewno był on daleki od etatowego, szczególnie w zakresie sprzętu sprawnego. Liczba pozostających w eksploatacji samolotów bombowych Su-24M wynosi ok. 16, w przypadku rozpoznawczych Su-24MR jest ich ok. 10.

Ze względu na wieloletnie niedofinansowanie liczba samolotów zdatnych do lotu była na niskim poziomie i w 2014 r. wynosiła mniej niż 10 Su-24M. Dopiero aneksja Krymu oraz początek wojny w Donbasie był punktem zwrotnym, który spowodował zwiększenie liczby remontowanego sprzętu wojskowego. Pomimo tego skala zamówień nie była wielka. W przypadku samolotów Su-24M średnio remontowany był jeden samolot rocznie (siódmy wyremontowany od 2014 r. egzemplarz został brygadzie przekazany 25 maja 2021 r.). Wiadomo również, że w tym samym okresie wyremontowano co najmniej trzy rozpoznawcze Su-24MR. Wydaje się więc, że spośród posiadanych ok. 16 Su-24 i 10 Su-24MR sprawnych mogło być orientacyjnie ok. 10-12 bombowców i 5-6 samolotów rozpoznawczych, czyli w najlepszym razie połowa stanu etatowego.

Zapewne nieco lepiej wygląda sytuacja w odniesieniu do prostszych i tańszych w eksploatacji samolotów szturmowych Su-25, choć tu także trudno o precyzyjne dane. Samoloty tego typu od 2010 r. w trakcie remontów były modernizowane do standardu Su-25M1 i Su-25UBM1. Do końca 2015 r. dostarczono 14 Su-25M1, 2 Su-25UBM1, jak również jeden egzemplarz kolejnej modyfikacji Su-25UBM1K wyposażonej w wyrzutnię celów pozornych Adros KUW 26-50-01 (analogiczna modernizacja samolotów jednomiejscowych otrzymała oznaczenie Su-25M1K). Samoloty Su-25 poniosły jednak straty (bojowe i niebojowe) w trakcie intensywnych działań w Donbasie, a łącznie w latach 2014-2016 stan posiadania 299 Brygada Lotnictwa Taktycznego zmniejszył się o siedem zniszczonych samolotów Su-25M1. Przed wojną z Rosją brygada nadal dysponowała jednak znaczącą liczbą samolotów. Było to do 29 bojowych Su-25/M1/M1K oraz do siedmiu Su-25UB/UBM1/UBM1K. Można szacować, że z tego sprawnych było 16-18 maszyn jednomiejscowych i ok. 3-4 dwumiejscowe.

Całokształt obrony powietrznej kraju spoczywała na czterech wspomnianych wyżej dowództwach powietrznych. Nie w każdym z nich znajdowały się jednak jednostki wszystkich wymienionych rodzajów wojsk. Nowo utworzone w 2016 r. w Dnieprze Dowództwo Powietrzne Wschód od samego początku nie posiadało własnego lotnictwa myśliwskiego, mając w podporządkowaniu jedynie 164 Brygadę Radiotechniczną oraz 138 Brygadę Rakiet Przeciwlotniczych (w tym czasie 301 i 302 pułki rakiet przeciwlotniczych były podporządkowane brygadzie jako 3010 i 3020 grupy dywizjonów).

Także Dowództwo Powietrzne Południe nie dysponuje lotnictwem myśliwskim od lata 2018 r., kiedy to 204 Brygada Lotnictwa Taktycznego została przeniesiona z Mikołajowa do Łucka. W ten sposób całe lotnictwo myśliwskie, czyli dwie brygady na Su-27 oraz trzy brygady uzbrojone w samoloty MiG-29 zostały skoncentrowane w podporządkowaniu dwóch dowództw: Zachód oraz Centrum.

Także w przypadku jednostek sił obrony powietrznej równie trudno ustalić rzeczywisty stan uzbrojenia. Teoretycznie każda brygada lotnicza miała w składzie po dwie eskadry liczące 12 samolotów bojowych każda. W praktyce liczby te były mniejsze, często znacznie. Przykładowo spośród samolotów rodziny Su-27 w eksploatacji znajdowało się nie więcej niż 39 egzemplarzy, przy stanie etatowym 48 maszyn. Z tego jedynie 32 były w wersji czysto bojowej (do 22 Su-27 i 10 Su-27P), a siedem dalszych to dwumiejscowe szkolno-bojowych Su-27UB/UP.

Oprócz tego na lotniskach znajdowało się kolejnych kilkanaście samolotów, które były składowane, w najlepszym razie oczekując na remont, a część zapewne faktycznie już spisana ze stanu.

Jeszcze trudniej ocenić stopień sprawności samolotów. Co prawda w ostatnich latach większość z nich przeszła remonty, a część nawet ograniczoną modernizację (poszczególnym wersjom modernizowanych Su-27 nadano oznaczenia Su-27S1M, Su-27P1M, Su-27UB1M i Su-27UP1M), jednak trudno się spodziewać aby w stanie zdatnym do lotu udało się utrzymywać więcej niż 50-60% maszyn. Orientacyjnie można założyć, że każda z brygad na Su-27 dysponowała mniej więcej eskadrą w pełni sprawnych samolotów.

Podobna sytuacja występowała zapewne w brygadach uzbrojonych w MiGi-29. Pomimo większych rezerw sprzętowych tych myśliwców oraz przeprowadzanych remontów także połączonych z modernizacją (zmodernizowane samoloty otrzymały oznaczenie MiG-29MU1), także tutaj nie należy się spodziewać, aby jednorazowo w brygadzie sprawnych było więcej niż 12-15 samolotów.

Należy więc założyć, że w chwili wybuchu wojny Ukraina mogła wystawić do walki nie więcej niż 60-70 samolotów myśliwskich. Zbliżone dane podają Amerykanie, którzy 11 marca przekazali mediom informację, że według ich danych Ukraina nadal dysponuje 56 samolotami odrzutowymi (dosł. fighter jet), czyli 80% stanu sprzed wybuchu wojny. To by oznaczało, że ich zdaniem 24 lutego ukraińskie lotnictwo miało ok. 70 sprawnych maszyn. Pozostaje jedynie wątpliwość, co należy rozumieć pod użytym w przekazie pojęciem fighter jet, które w znaczeniu potocznym odnoszone jest także do samolotów szturmowych Su-25, czy nawet bombowych Su-24, choć wydaje się że rzeczywiście w tym wypadku może dotyczyć ono samolotów stricte myśliwskich.

Prawdopodobnie nie inaczej wyglądała sytuacja ze stopniem sprawności sprzętu w innych rodzajach wojsk obrony powietrznej. Trzon wojsk rakietowych Sił Powietrznych przed wybuchem wojny stanowiło ok. 50-56 zestawów rakiet przeciwlotniczych S-300PT/PS i 9K37M1 Buk-M1. Podstawę stanowiły zestawy średniego zasięgu S-300PT/PS, które znajdowały się na uzbrojeniu ok. 23-29 dywizjonów rakietowych (13-14 dywizjonów S-300PT i 10-15 dywizjonów S-300PS, z tych ostatnich 10 rozwiniętych na pozycjach). Co prawda w tym wypadku Ukraina dysponowała jeszcze niedawno łącznie 35 zestawami S-300 w obu wersjach (spośród 43 odziedziczonych po ZSRR dywizjonów, pięć dywizjonów S-300PS utracono na Krymie, wycofano także najstarsze S-300PT), jednak część z nich nie znajdowała się w linii. Trudno szacować obecny stan sprawności tych zestawów wyprodukowanych w latach 1986-1991. Ukraina dysponowała zakładami remontowymi, które opanowały technologię ich remontów i stopniowo wszystkie z nich były doprowadzane do stanu sprawności. Oficjalne dane według stanu na początek 2017 r. mówiły, że remont średni przeszło 65% zestawów S-300PT/PS. W kolejnych latach sukcesywnie wykonywano prace na kolejnych kompletach: w 2018 r. na trzech S-300PT, w 2019 r. na jednym S-300PT i w 2020 r. dwóch S-300PT. Natomiast na 2021 r. zaplanowano remonty aż pięciu S-300PT i 3 S-300PS, ale ile z tych planów udało się zrealizować nie wiadomo.

Drugim podstawowym typem uzbrojenia wojsk rakietowych były mobilne zestawy przeciwlotnicze małego zasięgu 9K37M1 Buk-M1. Uzbrojone w nie były trzy pułki rakiet przeciwlotniczych łącznie dysponujące dziewięcioma samodzielnymi dywizjonami. Ze względu na swoje pochodzenie wywodzące się od brygad wojsk lądowych ich struktura różni się od struktury typowych dywizjonów obrony powietrznej, z których każdy dysponuje jednym zestawem przeciwlotniczym. Każdy z samodzielnych dywizjonów Buków to trzy baterie, każda uzbrojona w jeden zestaw. Łącznie więc wspomniane trzy pułki dysponują etatowo 27 zestawami, czyli liczbą porównywalną do liczby S-300PT/PS. Buki stanowiły jednak większy problem z tego względu, że na terenie Ukrainy nie było zakładów specjalizujących się w remoncie tego typu zestawów, ukraiński przemysł zbrojeniowy musiał więc samodzielnie opracować technologię ich remontu.

Pierwszy wyremontowany zestaw trafił do wojska dopiero 6 czerwca 2014 r., a do 2017 r. remontowi średniemu poddanych zostało zaledwie 20% zestawów. W 2018 r. wykonane prace na, jak to oficjalnie określono trzech elementach składowych do 9K37M1 (nie wiadomo czy oznacza to trzy baterie, czy trzy pojazdy). Na 2019 r. zaplanowano remont czterech zestawów, jednak tych zamierzeń nie zrealizowano i dopiero w 2020 r. pojawiła się informacja o zakończeniu prac przy kolejnych czterech elementach składowych 9K37M1, zapewne bateriach mających być gotowymi rok wcześniej. Na rok 2021 zaplanowano remont kolejnego zestawu, łącznie więc można szacować, że do rozpoczęcia wojny udało się przeprowadzić remonty średnie ok. 14 baterii Buków-M1, czyli tylko nieznacznie więcej niż połowie stanu etatowego.

Podjęte działania nie usunęły jednak zasadniczego problemu dotyczącego posiadanego uzbrojenia przeciwlotniczego, czyli przekroczenia pierwotnie planowanego okresu eksploatacji używanych w nich rakiet. Wszystkie rakiety 5W55K i 5W55R do zestawów S-300PT/PS wyprodukowane były w latach 1985-1991. Jeszcze starsze są rakiety Buków, gdyż najstarsze pociski 9M38 pochodzą z 1982 r., a najnowsze 9M38M1 z 1991 r. W przypadku 5W55 zakładano przeglądy rakiet i przedłużenie ich okresu eksploatacji do 30 lat, a w przypadku 9M38M1 (9M38) do 35 lat.

Po 2014 r. kiedy rozpoczął się proces ponownego wzmacniania armii, zdecydowano także o przywróceniu do służby wycofanych wcześniej typów uzbrojenia przeciwlotniczego, w tym zestawów S-125M, S-200W oraz S-300W1. O ile w przypadku zestawu dalekiego zasięgu S-200W ostatecznie odstąpiono od tego zamiaru, o tyle w dwóch pozostałych przypadkach przystąpiono do realizacji zamierzeń.

W przypadku S-300W1 chodziło o przywrócenie zmagazynowanych zestawów z rozformowanej zaledwie dwa lata wcześniej, w 2012 r., 137 Brygady Rakiet Przeciwlotniczych. Wedle dostępnych informacji sformowano jeden samodzielny dywizjon (brygada składała się z trzech samodzielnych dywizjonów), jednak na ile dysponował on sprawnym sprzętem tego nie wiadomo. W 2019 r. wyremontowano jeden zestaw, w 2020 r. jedną stację naprowadzania rakiet 9S32, zaś w latach 2021-2023 planowano dostarczać wojsku po jednym zestawie rocznie. Można z tego wnioskować, że docelowo planowano odtworzyć samodzielny dywizjon w oryginalnym składzie czterech baterii.

Także niewiele wiadomo o przywracanych do służby zestawach S-125M1 Newa-M1. Pierwszy wyremontowany element zestawu pojawił się w 2018 r. W 2019 r. do służby przywrócono dwa zestawy i kolejny w 2020 r. To tempo miało być utrzymywane w kolejnych latach. Na lata 2021-2023 planowano dostarczanie po jednym zestawie rocznie. Przywrócenie S-125M1 pomimo ich obecnie niewielkiej wartości bojowej było z pewnością uzasadnione dużą liczbą posiadanych rakiet 5W27 – w 2018 r. przedłużono resursy aż 1443 pociskom tego typu.

W 2015 r. pojawiła się także deklaracja ukraińskiego ministerstwa obrony narodowej, że jest ono zainteresowane daleko idącą modernizacją tych zestawów. Ukraińska firma Aerotechnika-MTŁ już wcześniej opracowała przeznaczony na eksport unowocześniony wariant Newy pod nazwą S-125-2D Pieczora-2D. W latach 2018-2019 na poligonie doświadczalnym Jagorłyk odbywały się strzelania ulepszonej wersji oznaczonej S-125-2D1 Pieczora-2D1, które w mediach wiązano z pracami na własne potrzeby (podawano nawet, że jest w nie wyposażony nowo sformowany w 2019 r. 7 Samodzielny Dywizjon Rakietowy). Jednak nie ma pewności czy testy te były przeprowadzone z myślą o własnym wojsku, czy też może na eksport, gdyż w 2020 r. Ukrspeceksport negocjował umowę na dostawę S-125-2D1 z Turcją (prawdopodobnie na potrzeby sojuszniczych wojsk w Libii).

Jak dotychczas jednym z nielicznych świadectw na przywrócenie do służby zestawów Newa-M1 w Siłach Powietrznych Ukrainy jest informacja Dowództwa Powietrznego Wschód z sierpnia 2020 r. o przeprowadzanych ćwiczeniach dywizjonu rakietowego w obwodzie charkowskim. Wiadomości tej towarzyszyły zdjęcia niezmodernizowanej wyrzutni 5P73 i rakiety 5W27 standardowego zestawu S-125M1.

Podsumowując siły obrony powietrzne ze składu Sił Powietrznych, to przed wybuchem wojny z Rosją poszczególnym dowództwom podporządkowane były następujące zasadnicze jednostki bojowe:

Dowództwo Powietrzne Zachód:

– 114 Brygada Lotnictwa Taktycznego, Iwano-Frankiwsk, MiG-29
– 204 Brygada Lotnictwa Taktycznego, Łuck, MiG-29
– 540 Pułk Rakiet Przeciwlotniczych Lwów – 2-3 dywizjony S-300PT
– 11 Pułk Rakiet Przeciwlotniczych Szepietówka – 3 samodzielne dywizjony 9K37M1 Buk-M1
– 223 Pułk Rakiet Przeciwlotniczych Stryj – 3 samodzielne dywizjony 9K37M1 Buk-M1
– 1 Brygada Radiotechniczna – 13 posterunków radiotechnicznych

Dowództwo Powietrzne Centrum:

– 39 Brygada Lotnictwa Taktycznego, Ozerne, Su-27;
– 40 Brygada Lotnictwa Taktycznego, Wasylków, MiG-29;
– 831 Brygada Lotnictwa Taktycznego, Mirhorod, Su-27;
– 96 Brygada Rakiet Przeciwlotniczych, Kijów – 3 dywizjony S-300PT, 2 dywizjony S-300PS;
– 156 Pułk Rakiet Przeciwlotniczych Złotonosza – 3 samodzielne dywizjony 9K37M1 Buk-M1;
– 138 Brygada Radiotechniczna – 16 posterunków radiotechnicznych.

Dowództwo Powietrzne Południe:

– 160 Brygada Rakiet Przeciwlotniczych, Odessa – 3 dywizjony S-300PS;
– 201 Brygada Rakiet Przeciwlotniczych, Pierwomajsk – do 6 dywizjonów S-300PS (1 rozwinięty na pozycji ogniowej), 1 samodzielny dywizjon S-300W1;
– 208 Brygada Rakiet Przeciwlotniczych, Mikołajów – 2 dywizjony S-300PT, 2 dywizjony S-300PS
– 14 Brygada Radiotechniczna – 13 posterunków radiotechnicznych;

Dowództwo Powietrzne Wschód:

– 138 Brygada Rakiet Przeciwlotniczych, Dniepr – 3 dywizjony S-300PT;
– 301 Pułk Rakiet Przeciwlotniczych, Nikopol – 2-3 dywizjony S-300PS;
– 302 Pułk Rakiet Przeciwlotniczych, Charków – 3 dywizjony S-300PT;
– 164 Brygada Radiotechniczna– 12 posterunków radiotechnicznych;

Podsumowując, w dniu wybuchu wojny Siły Powietrzne Ukrainy mogły prawdopodobnie przeciwstawić siłom Rosji do 60-70 samolotów myśliwskich MiG-29 i Su-27, ok. 30 samolotów uderzeniowych Su-24M i Su-25 i ok. sześć rozpoznawczych Su-24MR. Wojska rakietowe dysponowały zapewne ok. 20 sprawnymi zestawami S-300PT/PS oraz ok. 14 zestawami Buk-M1.

Przeciw sobie miały ugrupowanie liczące nie mniej niż 235-290 samolotów lotnictwa taktycznego i co najmniej 30 bombowców lotnictwa dalekiego zasięgu. Do tego dochodziła konieczność obrony przed licznymi pociskami balistycznymi i manewrującymi ziemia-ziemia wystrzeliwanych z zestawów Iskandier i Toczka-U, jak również pociskami manewrującymi systemu Kalibr wystrzeliwanymi przez okręty Floty Czarnomorskiej i pocisków Ch-555 oraz Ch-101 lotnictwa dalekiego zasięgu.

Początek działań

Rosyjska agresja rozpoczęła się rankiem 24 lutego ok. godz. 5:00 (choć pierwsze działania wojsk rosyjskich zarejestrowano już o 4:35 na przejściu granicznym Wełyka Pysarywka). Równolegle nastąpiło rozpoczęcie działań w powietrzu i na lądzie. Pierwsze ataki powietrzne spadły ok. 5:15 na lotnisko w Kramatorsku. Atak powietrzny (lotniczo-rakietowy), jaki był jednym z zasadniczych działań w pierwszych godzinach agresji Rosji, skierowany był głównie na system obrony powietrznej Ukrainy i jej infrastrukturę lotniskową. Zaatakowane zostały głównie lotniska wojskowe, niektóre lotniska wojskowo-cywilne i cywilne, stanowiska dowodzenia obrony powietrznej, pozycje dywizjonów rakiet przeciwlotniczych oraz niektórych z posterunków radiolokacyjnych. Doniesienie mówiły również o atakach na składy amunicji ukraińskiej armii oraz na bazy morskie (m.in. w Oczakowie). Uderzenia powietrzne były rozciągnięte na kilka godzin. Pierwsza fala ataków miała miejsce orientacyjnie pomiędzy 5:15, a 6:00. Około godz. 8:00 rozpoczęła się druga fala. (Bezzałogowce vs. obrona przeciwlotnicza. Wnioski z konfliktu w Górskim Karabachu.)

Pierwszego dnia wojny spadły także dwa samoloty transportowe An-26 – rosyjski i ukraiński (na zdjęciu). W katastrofie rosyjskiego samolotu zginęło 6 ludzi, w ukraińskm zginęło 5 z 14 osób znajdujących się na pokładzie.

Zaatakowane zostały wszystkie lotniska stanowiące miejsce stacjonowania lotnictwa bojowego:

  1. Lotnisko w Łucku stanowiące bazę 204 Brygady Lotnictwa Taktycznego uzbrojonej w samoloty MiG-29;
  2. Lotnisko w Wasylkowie stanowiące bazę 40 Brygady Lotnictwa Taktycznego uzbrojonej w samoloty MiG-29;
  3. Lotnisko w Ozernym stanowiące bazę 39 Brygady Lotnictwa Taktycznego uzbrojonej w samoloty Su-27;
  4. Lotnisko w Mirgorodzie stanowiące bazę 831 Brygady Lotnictwa Taktycznego uzbrojonej w samoloty Su-27;
  5. Lotnisko w Iano-Frankowsku stanowiące bazę 114 Brygady Lotnictwa Taktycznego uzbrojonej w samoloty MiG-29;
  6. Lotnisko w Starokonstantynowie stanowiące bazę 7 Brygady Lotnictwa Taktycznego uzbrojonej w samoloty Su-24 oraz 34 Eskadry Bezpilotowych Statków Powietrznych z maszynami Bayraktar TB2;
  7. Lotnisko Kulbakine pod Mikołajowem stanowiące bazę 299 Brygady Lotnictwa Taktycznego uzbrojonej w samoloty Su-25 oraz 10 Morskiej Brygady Lotniczej dysponującej m.in. bezzałogowcami Bayraktar TB2.

Zaatakowano także inne lotniska wojskowe i służb państwowych:

  1. Lotnisko Nowy Kalinów stanowiące bazę 12 Samodzielnej Brygady Lotnictwa Armijnego ze śmigłowcami Mi-8 i Mi-24;
  2. Lotnisko Czuhujew pod Charkowem stanowiące bazę 203 Brygady Lotnictwa Szkolnego;
  3. Lotnisko Borispol pod Kijowem stanowiące bazę 15 Brygady Lotnictwa Transportowego;
  4. Lotnisko w Melitopolu stanowiące bazę 25 Brygady Lotnictwa Transportowego;
  5. Lotnisko Kramatorsk;
  6. Lotnisko w Nieżynie stanowiące bazę lotnictwa Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych;
  7. Lotnisko Kornicz pod Kołomyją będące także wojskowym lotniskiem zapasowym;
  8. Lotnisko Czarnobajiwka pod Chersoniem.

Ataki na lotniska trudno nazwać zmasowanymi. Z upublicznionych informacji wynika, że zasadniczymi celami ataku były środki łączności, kierowania ruchem lotniczym, środki nawigacyjne oraz składy paliw. Najwyraźniej atak miał głównie za zadanie uniemożliwić funkcjonowanie lotniska, nie stawiając za cel zniszczenia znajdujących się na nim samolotów, czy też niszczenia pasów startowych. Zapewne wedle pierwotnych planów przeprowadzenia krótkiej, kilkudniowej kampanii militarnej uznano czasowy paraliż lotnisk za środek w pełni wystarczający do osiągnięcia celu operacji.

Straty lotnictwa ukraińskiego w trakcie tego uderzenia nie są znane. Upubliczniono tylko informację o utracie po jednym samolocie na lotniskach w Ozernym oraz w Melitopolu, jednak bez sprecyzowania typów. Dotychczasowe informacje wskazują, że znacząca większość sił skutecznie wyszła spod uderzenia, ponosząc jednak straty w walkach powietrznych z rosyjskimi samolotami, czy to stanowiącymi osłonę sił uderzeniowych, czy wydzielonych do blokowania lotnisk. Świadczą o tym przyznane przez prezydenta Zełenskiego 28 lutego tytuły Bohatera Ukrainy. Wśród odznaczonych pośmiertnie znaleźli się piloci myśliwscy, np. porucznik Wiaczesław Rodionow z 40 Brygady Lotnictwa Taktycznego z Wasylkowa, który zginął w walce z rosyjskim lotnictwem, umożliwiając start pozostałym samolotom brygady. W podobnych okolicznościach zginęli również ppłk. Eduard Wagorowskij i mjr Dmitro Kołomiec – pilot Su-27 z 39 Brygady Lotnictwa Taktycznego z lotniska Ozerne. Jeden z samolotów Su-27 z tej jednostki po utracie łączności ze stanowiskiem dowodzenia przeleciał do Rumunii gdzie został przez rumuńskie F-16 sprowadzony do lądowania na lotnisku Bacău.

Ze swojej strony Ukraińcy zgłosili zestrzelenie w porannych nalotach pięciu rosyjskich samolotów, z czego dwa przypisane ukraińskim Su-27 zidentyfikowano później jako Su-30SM.

Na ile można sądzić z dostępnych informacji w tej fazie walki, ataki w większości przypadków dokonane zostały za pomocą pocisków rakietowych. Zapewne głównie operacyjno-taktycznych rakiet balistycznych 9M723 i rakiet manewrujących 9M728 systemu Iskandier oraz rakiet manewrujących 3M14 systemu Kalibr. Lotnictwo z pewnością stosowało pociski przeciwradiolokacyjne Ch-31P do zwalczania radarów naprowadzania zestawów przeciwlotniczych i posterunków radiolokacyjnych, być może także rakiet manewrujących Ch-555 i Ch-101, co wynika z informacji ze źródeł amerykańskich, mówiących o użyciu w porannych atakach także średnich i ciężkich bombowców.

W niektórych przypadkach doniesienia mówiły o bezpośrednich atakach samolotów bombowych. Jeden z takich przypadków dotyczył 141 Samodzielnej Kompanii Radiolokacyjnej z miejscowości Podilsk, na którą nalotu miały dokonać dwa samoloty nadlatujące od strony Naddniestrza (pozycja kompanii znajduje się jedynie 30 km od granicy). Spowodowały one poważne straty w jednostce. Zniszczone zostały m.in. budynki, a oficjalne dane mówiły o 18 zabitych i 6 rannych.

Drugi posterunek radiolokacyjny, o którym wiem, że poważnie ucierpiał w trakcie ataków, to pozycja 2323 Batalionu Radiotechnicznego pod Mariupolem. Na zdjęciach wykonanych przez fotoreporterów można było zobaczyć zniszczony sprzęt radiolokacyjny: stację dalekiego zasięgu 44Ż6, radar P-37, radiowysokościomierz PRW-13, a także elementy systemu rozpoznania swój-obcy Parol (71Je6 oraz 1Ł22).

Ataki bombowe wykonane zostały także na ukraińskie wojska stacjonujące we wschodniej części kraju. W tych nalotach uczestniczyły m.in. samoloty Su-34. Także od samego początku nad polem walki operowały rosyjskie śmigłowce, z których dwa miały zostać zestrzelone jeszcze przed godziną 8:00.

Brak danych skutecznie uniemożliwia precyzyjną ocenę ataków na system obrony powietrznej z poranka pierwszego dnia wojny. Należy założyć, że największe straty dotyczyły obiektów stacjonarnych: środków łączności i systemów nawigacyjnych na lotniskach, lotniskowych składów paliw, a także stacjonarnych posterunków radiolokacyjnych. Wydaje się, że w tym ostatnim przypadku wykonywano ataki bombowe na posterunki rozmieszczone blisko granic, gdzie nie było środków aktywnej obrony przeciwlotniczej. Zapewne dyżurujące posterunki z włączonymi radarami atakowane były pociskami przeciwradioloacyjnymi Ch-31P, podobnie jak włączane radary kierowania ogniem zestawów przeciwlotniczych.

Największą zagadką jest stopień strat zadanych wojskom rakietowym. Z pewnością zaatakowane zostały pozycje dywizjonów S-300PT/PS, jednak wydaje się że zdecydowanie nie wszystkich. Zaledwie kilka ataków w rejonie Kijowa, Charkowa i Dniepru można bez większych wątpliwości zidentyfikować jako ataki na dywizjony jednostek rakietowych uzbrojonych w te zestawy. Oczywiście upublicznione dane były bez wątpienia niepełne, wydaje się jednak, że ataki skupiły się głównie na jednostkach znajdujących się w rejonach, gdzie rozpoczęło się natarcie wojsk rosyjskich i miało na celu umożliwienie w miarę bezpiecznego operowania własnych sił powietrznych wspierających wojska lądowe.

Wydaje się również, że w znacznej większości wypadków ukraińskim jednostkom wojsk rakietowych udało się uniknąć całkowitego zniszczenia, choć zapewne poniosły straty w sprzęcie. Bardzo skromne dane ikonograficzne dają bardzo ograniczone pojęcie o ewentualnych stratach. Jakiekolwiek zdjęcia pojawiły się jedynie w odniesieniu do zestawów S-300PS ze składu 208 Brygady Rakiet Przeciwlotniczych. Stąd wiadomo, że dywizjon stacjonujący w Nowej Kachowce najprawdopodobniej zachował zdolność bojową. Kamera pokazująca drogę prowadzącą do zapory zarejestrowała przejazd radaru naprowadzania 5N63S wraz z dwoma wyrzutniami 5P85S. Pojawiły się także zdjęcia zniszczonej (płonącej) wyrzutni 5P85S w położeniu marszowym. Nie jest jednak jasne, czy była to wyrzutnia z tego dywizjonu. Mogła ona także należeć do drugiego znajdującego się na lewym brzegu Dniepru dywizjonu tej brygady, stacjonującego w okolicach miejscowości Oleszki, gdzie zarejestrowana została inna uszkodzona wyrzutnia 5P85S także w położeniu marszowym. Wskazuje to, że atakowane one były już w trakcie opuszczania stałych pozycji, czyli w późniejszym czasie niż pierwszy atak rakietowy.

Także jednostki wyposażone w zestawy rakiet przeciwlotniczych Buk najprawdopodobniej z powodzeniem uniknęły większych strat. Między innymi za wyprowadzenie spod ataku przeciwnika pododdziału Buk-M1 oraz zestrzelenie dwóch śmigłowców i samolotu przeciwnika tytułem Bohatera Ukrainy odznaczony został ppłk Andrij Krugłow z 11 Pułku Rakiet Przeciwlotniczych z Szepietówki.

Po porannym uderzeniu mającym na celu obezwładnieniu obrony przeciwlotniczych Rosjanie przeprowadzili śmigłowcowe desanty taktyczne na szczególnie ważne cele. Najgłośniejszą operacją było zajęcie lotniska zakładów Antonowa w Hostomlu, której celem było najpewniej uchwycenie lotniska i wykorzystanie go do lądowania samolotów z dalszymi oddziałami powietrzno-desantowymi. Śmigłowce desantowe Mi-8AMTSz pod osłoną śmigłowców bojowych Ka-52 i Mi-24 przyleciały z terenu Białorusi najprawdopodobniej nad Zbiornikiem Kijowskim. Około południa znalazły się w rejonie tamy w Wyszogrodzie, skąd skierowały się na Hostomel.

W pierwszej kolejności ataku dokonało osiem śmigłowców Ka-52 i Mi-24, które miały za zadanie zlikwidowanie obrony przeciwlotniczej lotniska składającej się z ręcznych wyrzutni rakiet przeciwlotniczych oraz armat plot ZU-23. Skuteczne działanie śmigłowców szturmowych umożliwiło bezpieczne wysadzenie desantu (ocenianego przez stronę ukraińską na ok. 200 żołnierzy). W trakcie tych działań utracono przynajmniej 1 Ka-52, który w wyniku uszkodzeń musiał lądować przymusowo, a załogę ewakuował jeden z desantowych Mi-8. Broniące lotniska pododdziały 4 Brygady Operacyjnej Gwardii Narodowej Ukrainy po wyczerpaniu/utracie środków przeciwlotniczych wycofały się z lotniska. Zgodnie z ich informacjami w ataku brały udział łącznie 34 śmigłowce wspierane przez lotnictwo szturmowe i myśliwskie, z czego udało się zestrzelić od trzech do pięciu śmigłowców. Rzeczywiście późniejsze materiały zdjęciowe pokazywały dwa uszkodzone Ka-52, które lądowały przymusowo, opublikowany został także film, na którym widać zestrzelenie jednego śmigłowca (z informacją, że trafiono dwa) jeszcze nad Zbiornikiem Kijowskim.

Opanowanie terenu lotniska w Hostomlu nastąpiło ok. 12:30-13:00. Jednak znajdowało się ono cały czas w zasięgu ukraińskiej artylerii, która przed 15:00 prowadziła po nim ogień. W tym czasie z Kijowa rozpoczęto ściąganie sił lądowych do przeprowadzenia kontrataku. Kiedy po godzinie 18:00 pojawiła się informacja, że z Pskowa wystartowało 18 samolotów Ił-76 kierując się na południe, trwały walki o lotnisko. Zgodnie z informacjami przedstawionymi przez Ukraińców w atakach wykorzystali oni m.in. samoloty bombowe Su-24M, rozpoznawcze Su-24MR i szturmowe Su-25, artylerię oraz wieloprowadnicowe wyrzutnie rakiet Grad. Zasadnicze walki zakończyły się przed godziną 21:00, a starcia trwały jeszcze do ok. 21:30-22:00. Według niepotwierdzonych informacji ostatnim elementem ukraińskiego natarcia był desant śmigłowcowy. W efekcie tych działań Rosjanie utracili kontrolę nad lotniskiem, co uniemożliwiło ewentualne wykorzystanie go do przerzucenia większych sił bezpośrednio pod Kijów. Samoloty Ił-76, które wystartowały z Pskowa, ostatecznie wylądowały w Homlu na Białorusi.

Również ukraińskie Su-25 poniosły liczne straty bojowe. Na zdjęciu pozostałości jednego z nich, zestrzelonego 26 lutego w okolicach Chersonia.

W trakcie dnia pojawiły się również doniesienia o próbie rosyjskiego desantu na kijowską zaporę wodną w Wyszogrodzie, brak jednak bliższych danych dotyczących tych działań. Niewykluczone, że w chaosie pierwszych godzin wojny, przelot śmigłowców w kierunku Hostomela został błędnie zinterpretowany jako atak na zaporę.

Innym znaczącym desantem taktycznym jaki przeprowadzili tego dnia Rosjanie było uchwycenie mostu drogowego na Dnieprze w pobliżu Chersonia. Oddziały desantowo-szturmowe dostarczone na pokładzie śmigłowców Mi-8 lądowały na prawym brzegu rzeki w miejscowości Antoniwka, bez większego oporu opanowując podejście do mostu. W późniejszym czasie zostały one wyparte stamtąd przez kontratakujące siły ukraińskie, którym jednak nie udało się już trwale odzyskać kontroli nad przeprawą. Obecność rosyjskich oddziałów na lewym brzegu skutkowało także odcięciem części sił ukraińskich wycofujących się z obszarów położonych na lewym brzegu Dniepru.

Pierwszy dzień walk charakteryzował się dużą intensywnością zastosowania broni rakietowej. Oficjalnie strona ukraińska podała, że Rosjanie wykonali 33 uderzenia rakietowe, wykorzystując przy tym 75 rakiet manewrujących: 63 systemu Iskandier (wydaje się, że w tej liczbie uwzględniono także rakiety balistyczne 9M723) oraz 12 systemu Kalibr, nie wymieniając przy tym żadnych pocisków manewrujących wystrzeliwanych z samolotów. Należy jednak zwrócić uwagę, że dokładna identyfikacja nadlatujących celów była zapewne mocno przybliżona i zakwalifikowanie pocisku jako pochodzącego z zestawu Kalibr, czy Iskandier mogło być oparte głównie na kierunku, z którego dokonano ataku. Z kolei według danych przekazanych przez przedstawicieli Pentagonu przez cały dzień siły rosyjskie wystrzeliły na cele ukraińskie ok. 160 pocisków balistycznych (zapewne wszystkie to 9M723 systemu Iskandier, choć także w tym wypadku można założyć, że określenie było nieprecyzyjne i w tej liczbie mieszczą się wszystkie pociski rakietowe), a w atakach lotniczych miało być użytych ok. 75 samolotów, w tym średnie i ciężkie bombowce (czyli Tu-22M3 i Tu-95MS lub Tu-160) .

Ukraiński sztab generalny w oficjalnym komunikacie poinformował o zestrzelenie do północy siedmiu samolotów i sześciu śmigłowców lotnictwa Rosji.

Kluczowe dni oporu

Druga doba walk znowu rozpoczęła się od nocnych/porannych uderzeń rakietowych. Według danych USA w rejonie Kijowa po godz. 5:00 użyto kilkudziesięciu pocisków, z czego część została przechwycona przez ukraińską obronę przeciwlotniczą. Podali również, że łącznie od początku wojny zarejestrowano wykorzystanie ok. 200 rosyjskich pocisków rakietowych, co oznacza że drugiego dnia odpalono ich ok. 40. Ukraińcy z kolei zanotowali znacznie mniejszą intensywność użycia rakiet manewrujących. Według nich tego dnia wykonano jedynie dziewięć uderzeń przy wykorzystaniu 16 pocisków: siedmiu systemu Iskandier i dziewięciu Kalibr.

Jedynym jak do tej pory potwierdzonym zestrzeleniem przy użyciu polskiego pocisku przeciwlotniczego Piorun jest Su-34 z 47 Pułku Lotnictwa Bombowego utracony nad Charkowem wieczorem 6 marca. Sukces osiągnęło dwóch strzelców Gwardii Narodowej Ukrainy. Drugi z nich strzelał radziecką Igłą.

Ukraina próbowała również odpowiedzieć agresorowi dokonując w godzinach porannych ataku na lotnisko Millerowo, gdzie stacjonuje 31 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego. W wyniku uderzenia dokonanego prawdopodobnie za pomocą rakiety taktycznej Toczka-U (choć Rosjanie podawali również informację, że ataku dokonał samolot bezzałogowy, który miał zostać zestrzelony) zniszczono co najmniej jeden (być może dwa) Su-30SM.

Amerykanie poinformowali również o zaobserwowaniu na zdjęciach satelitarnych dużej koncentracji sił śmigłowcowych na Białorusi w pobliżu granicy z Ukrainą. Łącznie doliczono się tam 150 śmigłowców, z czego 90 w okolicach wsi Chojniki, znajdującej się jedynie 40 km od granicy i 140 km od Kijowa.

Znaczącą informacją ze strony Pentagonu był fakt, że wedle ich wiedzy system dowodzenia ukraińskich sił zbrojnych w wyniku rosyjskich ataków nie został naruszony. Może to świadczyć o tym, że skutecznie wdrożono pracę na zapasowych stanowiskach dowodzenia, zapewne usuwając również poczynione pierwszego dnia szkody wobec stanowisk zasadniczych.

Lotnictwo rosyjskie nie było tego dnia szczególnie aktywne, prawdopodobnie wykonując głównie zadania wsparcia własnych sił lądowych. Pod wieczór doszło do jedynej znanej większej operacji śmigłowcowej.

W Mikołajowie miała miejsce próba wysadzenia desantu przy użyciu co najmniej kilku śmigłowców Mi-8. Z doniesień mieszkańców wiadomo o co najmniej trzech śmigłowcach lądujących na terenie dawnej Stoczni Mikołajewskiej (Stocznia im 61 Kommunarow) oraz innych Mi-8 blisko centrum miasta na stadionie piłkarskim przy ulicy Sadowej. Nie do końca jasny był cel tej operacji. Co prawda w tym czasie wojska rosyjskie opanowały ostatecznie most na Dnieprze pod Chersoniem i obchodząc samo miasto ruszyły w kierunku Mikołajowa, jednak niewielkie siły zaangażowane do desantu raczej nie były w stanie samodzielnie uchwycić choćby tylko samych mostów i utrzymać się w mieście do czasu dojścia sił głównych. Być może nadal liczono na wywołanie paniki na tyłach i niewielki opór wojsk ukraińskich, a także na przychylność, lub przynajmniej neutralność ludności cywilnej, które to pozwoliłyby zająć kluczowe obiekty bez znacznego przeciwdziałania przeciwnika. Jakiekolwiek były założenia, to cel nie został osiągnięty, a obrońcy odparli rosyjski desant.

Informacje o użyciu rosyjskiego lotnictwa były tego dnia bardzo skromne. Mniejsza aktywność najwyraźniej była ciszą przed burzą. Około północy pojawiły się doniesienia o zestrzeleniu przez ukraińskiego Su-27 rosyjskiego Su-25 lecącego w kierunku Winnicy oraz o zestrzeleniu kolejnego Su-25 oraz śmigłowca przez obsługę S-300 w rejonie prowadzenia operacji Połączonych Sił, które to określenie dotyczy wojsk zgromadzonych w rejonie Donbasu.

Około północy miało miejsce jedno z najciekawszych, ale i nadal najbardziej tajemniczych wydarzeń tej wojny. Przed godziną 1:00 w nocy pojawiła się informacja ukraińskiego sztabu generalnego, że ok. 0:30 w okolicach Wasylkowa zestrzelony został rosyjski Ił-76 z desantem oraz o trwających próbach desantu i toczących się walkach o lotnisko. Zgodnie z informacjami mera Wasylkowa Natalii Bałasynowycz, całą noc trwały walki w okolicach lotniska, gdzie bronił się personel stacjonującej tam 40 Brygady Lotnictwa Taktycznego i dopiero przybycie z Kijowa odsieczy w postaci jednostek zmechanizowanych pomogło w odparciu ataków. Ponieważ teren walk znajduje się w oddaleniu od obiektów cywilnych, do tego było to w nocy, brak jest materiałów zdjęciowych czy filmowych z tych działań. Jedynym bardziej namacalnym śladem tych zmagań jest nadany 28 lutego tytuł Bohatera Ukrainy płk. Aleksandrowi Mostowemu, który otrzymał go za zniszczenie w rejonie Wasylkowa Iła-76 oraz dwóch śmigłowców Mi-24. Później po 3:00 pojawiło się doniesienie o kolejnym zestrzelonym samolocie Ił-76, tym razem w okolicach Białej Cerkwi. Informację przekazała Państwowa Służba Łączności Specjalnej i Ochrony Informacji Ukrainy. Nie wiadomo czy wiadomość o lokalizacji tego wydarzenia nie była pomyłką, gdyż w oficjalnym komunikacie o zestrzeleniu dwóch Ił-76 wzmianka o Białej Cerkwi już się nie pojawiła, zaś dwa dni później tytuł Bohatera Ukrainy otrzymał jeszcze jeden oficer – por. (starszyj lejtenant) Andrij Gerus, za zestrzelenie Iła-76 nad miastem Kropywnycki.

Z powodu braku innych danych, biorąc za dobrą monetę materiały strony ukraińskiej można przypuszczać, że Rosjanie postanowili powtórzyć próbę opanowania lotnisk wojskowych za pomocą desantu powietrznego i następnie przerzucić tam większe siły powietrzno-desantowe. Zajęcie Wasylkowa znacznie przybliżyłoby cel odcięcia stolicy od reszty kraju. W jego bezpośrednim sąsiedztwie przebiega główna linia kolejowa prowadząca na Ukrainę Zachodnią, będącą jednocześnie, po zablokowaniu przez wojska rosyjskie północnej linii prowadzącej przez Irpień i Buczę, jedynym połączeniem kolejowym ze stolicą. Do tego w Wasylkowie znajdują się kluczowe elementy obrony powietrznej Kijowa: Dowództwo Powietrzne Centrum, stanowisko dowodzenia Dowództwa Powietrznego Centrum, dowództwo 138 Brygady Radiotechnicznej, dowództwo 96 Brygady Rakiet Przeciwlotniczych, 40 Brygada Lotnictwa Taktycznego z samolotami MiG-29, 2204 Samodzielny Batalion Walki Radioelektronicznej i jednostki łączności i zabezpieczenia. Opanowanie tego rejonu bardzo osłabiłoby, o ile nie sparaliżowało obrony stolicy przed środkami napadu powietrznego.

Należy przypuszczać, że niepowodzenie dziennej operacji utrzymania w stanie zdatnym do przyjęcia dodatkowych sił, lotniska w Hostomlu skłonił dowództwo rosyjskie do podjęcia kolejnej próby, tym razem w nocy. Bez wątpienia operacja taka musiała zaangażować duże siły osłonowe, na co wskazywałoby zgłoszenie zniszczenia tam śmigłowców Mi-24. W tym kontekście nie dziwi nadanie tytułu Bohatera Ukrainy płk. Mostowemu, gdyż dotarcie w pobliże osłanianego samolotu transportowego i wykonanie ataku z pewnością nie było zadaniem prostym. Jak jednak wspomniano żadnych bliższych szczegółów tych nocnych wydarzeń o tej pory nie upubliczniono.

Dużą aktywność wykazywało także ukraińskie lotnictwo uderzeniowe. 26 lutego o godzinie 11:00 Sztab Generalny SZ Ukrainy podał, że w ciągu całej doby samoloty Su-24M i Su-25 wykonały łącznie 34 loty w celu atakowania zgrupowań wojsk rosyjskich w rejonie stacji kolejowej Horodnia (ponad 40 km na północny wschód od Czernihowa), a także mostu drogowego w Oleszkach-Antoniwce pod Chersoniem, nad którym to utracono ostatecznie kontrolę po południu 25 lutego.

 

Znaczący sukces odnotowało również lotnictwo bezzałogowe. Przy użyciu samolotów Bayraktar TB2 udało się dokonać ataku na kolejowe cysterny z paliwem niszcząc ich dużą liczbę: ok. 56-60 szt.

W ciągu dnia 26 lutego oficjalny ukraiński stan zniszczonych/uszkodzonych statków powietrznych Rosji wzrósł o dwa samoloty i 10 śmigłowców (odpowiednio do 16 i 18 sztuk), z czego w komunikatach sprecyzowano tylko jeden przypadek – Su-30SM nad Morzem Czarnym. Miał on zostać zestrzelony siłami wojsk rakietowych, czyli zapewne przez któryś z dywizjonów S-300PS ze składu 160 Brygady Rakiet Przeciwlotniczych lub S-300PT/PS z 208 Brygady Rakiet Przeciwlotniczych.

W tym miejscu należy zwrócić uwagę, że nie zawsze wzrost liczby strat rosyjskich w kolejnych komunikatach musi odzwierciedlać liczbę zgłoszeń z tego okresu. Dane publikowane przez Sztab Generalny Ukrainy to podsumowanie danych spływających z różnych formacji i rodzajów wojsk, stąd meldunki w poszczególnych przypadkach mogą być mocno opóźnione. Na początku działań wojennych oficjalnie podawano, że proces weryfikacji zgłoszeń zajmuje do dwóch do trzech dni, choć zapewne w dużej mierze ówczesne opóźnienia były spowodowane rosyjskimi atakami na system łączności i dowodzenia armii ukraińskiej i później po ustabilizowaniu sytuacji okres ten uległ skróceniu.

Sytuacja związana z opóźnieniem spływających danych wystąpiła z pewnością 27 lutego. W porannej informacji operacyjnej podawano jeszcze straty zadane Rosji w identycznej wysokości jak dzień wcześniej, czyli 16 samolotów i 18 śmigłowców, zaś w podsumowaniu opublikowanym cztery godziny później pojawiły się już inne liczby: 27 samolotów i 26 śmigłowców.

Począwszy od 26 lutego działania lotnictwa rosyjskiego stało się bardziej rutynowe i z dostępnych informacji można wnioskować, że w większości ograniczało się do ataków bombowych na cele znajdujące się na styku wojsk lub też na najbliższym zapleczu Ukraińców, lotów patrolowych mających na celu wykrywanie środków obrony przeciwlotniczej przeciwnika i ich zwalczanie oraz patroli myśliwskich mających przechwytywać samoloty ukraińskie.

Co interesujące okazał się, że w znacznej większości przypadków do ataków na cele naziemne używana jest wyłącznie uzbrojenie niekierowane. O ile nie dziwi to specjalnie w przypadku użycia samolotów szturmowych Su-25, o tyle znacznie większym zaskoczeniem było zastosowanie tego typu broni na najnowszych bombowcach taktycznych Su-34, czy też wielozadaniowych Su-30SM. Z zeznań wziętych do niewoli pilotów rosyjskich wiadomo, że od pierwszego dnia wojny przenosili oni praktycznie wyłącznie bomby odłamkowo-burzące OFAB-250-270, burzące FAB-500, czy zapalające ZAB-500. Uzbrojenie kierowane używane przez samoloty lotnictwa taktycznego ograniczało się właściwie wyłącznie do pocisków antyradiolokacyjnych Ch-31P.

Ukraińcy zarejestrowali także dalsze przebazowania rosyjskiego lotnictwa na Białoruś: 27 lutego na lotnisko w Baranowiczach miał przylecieć klucz czterech Su-34, a do bazy w Maczuliszczach 10 śmigłowców z 15 Brygady Lotnictwa Armijnego z Ostrowa oraz dwa samoloty transportowe An-124.

Cele w głębi obszaru kontrolowanego przez Ukrainę atakowane były praktycznie wyłącznie za pomocą broni rakietowej. Skala tych ataków utrzymywała się w kolejnych dniach na podobnym poziomie. Według danych USA do końca lutego, każdego dnia wystrzeliwano średnio ok. 60 pocisków (począwszy od 26 lutego odpowiednio 50, 70 i 60). Ukraińcy ze swojej strony zanotowali spadek liczby ataków przy użyciu rakiet manewrujących, informując 26 lutego o pięciu atakach z użyciem ośmiu rakiet (pięciu Iskandierów i trzech Kalibrów), 27 lutego o siedmiu atakach z użyciem 10 rakiet (jeden Iskandier, siedem Kalibrów i dwa powietrze-ziemia) i 28 lutego o jedynie dwóch atakach przy użyciu czterech pocisków Kalibr. Łącznie do 28 lutego do godziny 11:00 zarejestrowali oni blisko 180 odpaleń pocisków manewrujących oraz rakiet balistycznych, co jawnie kontrastuje z podawanymi przez USA danymi o zaobserwowaniu w zbliżonym czasie aż 380 pocisków rosyjskich. Co prawda nie wiadomo czy w obu przypadkach uwzględniano dokładnie te same kategorie rakiet. Nic na przykład nie wskazuje na to aby Ukraińcy liczyli np. pociski przeciwradiolokacyjne Ch-31P, ale także nie wiadomo czy w swoich rachubach tego typu rakiety uwzględniali Amerykanie. Można jednak założyć, że różnice w liczbie wykrytych celów wynikają w dużej mierze z tego, że ukraińska obrona powietrzna dysponuje jedynie naziemnymi posterunkami radiolokacyjnymi, do tego zmieniającymi swoje pozycje. Stąd też wojska radiotechniczne nie są w stanie stworzyć ciągłego pola radiolokacyjnego nad obszarem całego kraju, a już na pewno nie w odniesieniu do celów poruszających się na małych wysokościach.

Pomimo zdecydowanej przewagi w broni rakietowej oraz liczbie i jakości posiadanych samolotów, po pięciu dniach walk nie udało się Rosjanom osiągnąć panowania w powietrzu, można co najwyżej mówić o ich przewadze. Podstawową przyczyną takiego stanu było stałe zagrożenie ze strony ukraińskich wojsk rakietowych. Co prawda w obliczu rosyjskiej przewagi w powietrzu zestawy rakiet przeciwlotniczych nie mogły działać ze stałych pozycji ogniowych i były zmuszone do ciągłego manewru, aby uniknąć zniszczenia, to jednak działając z zasadzek powodowały stale duże ryzyko dla tych rosyjskich samolotów, które próbowałyby wtargnąć głębiej w broniony obszar.

Analogiczna sytuacja występowała w odniesieniu do lotnictwa ukraińskiego. Po podciągnięciu własnej obrony przeciwlotniczej, głównie zestawów rodziny Buk należących do armijnych brygad przeciwlotniczych Wojsk Lądowych oraz zestawów Tor szczebla dywizji/brygady, także działanie ukraińskich Su-24M i Su-25 stało się coraz bardziej ryzykowne. Wykonywały one w tym czasie zadania niewielkimi siłami w parach, ewentualnie kluczami, atakując czołowe oddziały nacierającego przeciwnika. W zakresie zwalczania rosyjskiej obrony przeciwlotniczej udało się odnieść niewielkie tylko sukcesy w postaci ataków na kilka wyrzutni zestawów rodziny Buk oraz wozów bojowych zestawów Tor, dokonanych za pomocą bezzałogowych samolotów Bayraktar TB2, a zagrożenie ze strony środków przeciwlotniczych w strefie walk sukcesywnie wzrastało.

Stabilizacja sytuacji

W pierwszej dekadzie marca sytuacja w powietrzu nie uległa większym mianom, należy jednak odnotować, że przez pierwsze cztery dni Amerykanie zanotowali spadek liczby codziennie wystrzeliwanych rakiet, która zmniejszyła się do średnio 30 sztuk, czyli blisko o połowę z poziomu 55 w lutym (nie wliczając pierwszego dnia wojny). Podali przy tym statystyki dotyczące miejsc, z których wystrzeliwane były rosyjskie pocisków. Wedle stanu na popołudnie 3 marca zanotowali łącznie 480 odpaleń, z czego 230 z obszarów na Ukrainie (dotyczyło to bez wątpienie rakiet operacyjno-taktycznych systemu Iskandier), 160 z terenu Rosji, 70 z Białorusi oraz jedynie 10 z Morza Czarnego, co znaczy że ich zdaniem zakres użycia rakiet 3M14 systemu Kalibr było w praktyce symboliczne.

Szczątki zestrzelonego w południe 5 marca nad Czernihowem Su-34 z 2 Mieszanego Pułku Lotniczego. Pilot tego samolotu mjr Krasnojarcew dostał się do niewoli, zaś nawigator mjr Kriwołapow zginął.

Tego samego dnia poinformowali również, że według ich ocen Ukraina nadal dysponuje większością ze swoich sił obrony powietrznej, w tym rakietowych zestawów przeciwlotniczych. W kolejnych dniach intensywność ataków rakietowych wzrosła do ok. 45 ataków dziennie. Lotnictwo rosyjskie wedle tych samych ocen miało wykonywać niezmiennie od początku wojny ok. 200 lotów dziennie, z czego nie wszystkie loty łączyły się z przekraczaniem granicy Ukrainy. Bardzo spadła za to aktywność lotnictwa ukraińskiego, które miało wykonywać w granicach 5-10 lotów dziennie.

Wydaje się, że w tym okresie zadania realizowane przez siły rosyjskie nie uległy znaczącym zmianom. Nadal zasadniczymi celami pozostawały lotniska wojskowe i cywilne, stanowiska dowodzenia, obiekty obrony powietrznej, a także pozycje obronne ukraińskich wojsk lądowych.

Wśród atakowanych w tym okresie lotnisk, 1 marca znalazło się ponownie lotnisko Czuhujew pod Charkowem oraz Kanatowo pod Kropywnickim (według danych rosyjskich użyto w nich zarówno rakiet wystrzeliwanych z okrętów, jak i samolotów bombowych), zaś 6 marca za pomocą rakiet manewrujących wystrzeliwanych przez bombowce zaatakowano lotniska w Starokonstantynowie oraz Hawryszówka pod Winnicą. W tym ostatnim ataku według danych ukraińskich wykorzystano osiem rakiet, co było znacznie większą liczbą niż używano wcześniej w pojedynczych atakach.

Cały czas aktywna była ukraińska obrona przeciwlotnicza, która w dniach 1-10 marca zgłosiła zestrzelenie 33 samolotów rosyjskich, z czego przeszło połowę (17) miały stanowić szturmowce Su-25, dziewięć zidentyfikowano jako Su-30 lub Su-35, a jeszcze trzy jako Su-34. Typ w przypadku czterech pozostałych maszyn nie został określony, choć należy pamiętać że określenie typu zestrzelonego samolotu jest w wielu przypadkach mocno przybliżona. Zdarzało się, że samolot określony w raporcie Su-25 po odnalezieniu wraku okazywał się bombowcem Su-34.

Część z tych zgłoszeń znalazła szybko swoje potwierdzenie w postaci zestrzelonych samolotów oraz wziętych do niewoli członków ich załóg. Upublicznione zostały zdjęcia szczątków czterech Su-25, trzech Su-34 oraz jednego Su-30SM. Kilka kolejnych potwierdzeń przyniosły późniejsze informacje o pochówkach rosyjskich pilotów, którzy zginęli w tych dniach nad Ukrainą.

Zestrzelony rosyjski Su-25. / Zdjęcia: Twitter via Ministerstwo Obrony Ukrainy

Jedną z przyczyn strat było operowanie przez dużą część rosyjskiego lotnictwa na małych wysokościach. Pozwalało to unikać stref rażenia zestawów średniego zasięgu S-300PT/PS, czy małego zasięgu Buk-M1, automatycznie jednak powodowało w zasięg rażenia przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych Igła, Stinger, czy Piorun. Właśnie w tych dniach pojawiła się pierwsza potwierdzona informacja o zniszczeniu rosyjskiego samolotu przy pomocy polskiego pocisku Piorun. Zestrzelony w Charkowie Su-34 należący do 47 Pułku Lotnictwa Bombowego został 6 marca ok. 18:15 ostrzelany przed dwóch strzelców ppzr, z czego jeden strzelał polskim Piorunem, a drugi radziecką Igłą. Oba pociski były skuteczne i trafiły w cel. Załoga katapultowała się, jednak przeżył tylko jeden z lotników – zastępca dowódcy pułku ppłk Maksim Krisztop, który został wzięty do niewoli.

Zmiana celów?

Od 11 marca zaobserwować można pewną zmianę w rosyjskiej strategii. Najpierw miał miejsce zmasowany atak na lotniska. Jednego dnia zaatakowano lotniska w Łucku, Iwano-Franowsku oraz Dnieprze. Lotnisko w Łucku trafiły trzy lub cztery pociski, w efekcie czego zginęły cztery osoby, a sześć kolejnych zostało rannych. Ataki przeprowadzono przy użyciu pocisków wystrzelonych z samolotów, według strony ukraińskiej przeprowadziło go nie mniej niż sześć bombowców Tu-95MS, które wystrzeliły co najmniej 10 rakiet.

Następnego dnia rakiety spadły na lotnisko w Wasylkowie, a 13 marca ponownie atakowane było lotnisko w Iwano-Frankowsku. Tego samego dnia miał też miejsce najgłośniejszy atak, kiedy to zniszczone zostały obiekty Międzynarodowego Centrum Operacji Pokojowych i Bezpieczeństwa mieszczącego się przy poligonie Jaworów. Ataku dokonano za pomocą ok. 30 rakiet wystrzelonych przez bombowce startujące z bazy Engels, z czego wg danych ukraińskich część została zniszczona przez obronę przeciwlotniczą, zaś osiem trafiło w Centrum. Spowodowały one duże straty materialne oraz, wg oficjalnych danych, śmierć 35 osób. Kolejne 134 osoby zostały ranne.

Jak dotąd uderzenie to, pod względem liczby wykorzystanych pocisków, było największym w całej wojnie na Ukrainie. Bez wątpienia jego skala miała stanowić demonstrację siły oraz wywrzeć duże wrażenie na międzynarodowej opinii publicznej, gdyż w obiektach Centrum mieli przechodzić szkolenie zagraniczni ochotnicy chętni do służby w Legionie Międzynarodowym Obrony Terytorialnej Ukrainy. Strona rosyjska z kolei poinformowała, że w ataku zginęło 180 zagranicznych najemników oraz zniszczono dużą ilość zagranicznego uzbrojenia.

Kolejnymi celami ataków rakietowych Rosjan stały się węzły łączności. Podali oni, że 14 i 16 marca zniszczyli co najmniej cztery takie obiekty w miejscowościach Fiedorowka, Winarowka, Antopol oraz w Winnicy.

Mniej więcej od tego momentu największy nacisk położono na atakowanie infrastruktury o charakterze strategicznym w postaci składów amunicji, baz paliw i smarów, w tym cywilnych, a także zakładów remontowych. Pomiędzy 16, a 30 marca Rosjanie poinformowali o 15 uderzeniach na składy amunicji i uzbrojenia oraz 11 na magazyny paliw i smarów. Zadeklarowali również, że większość tych ataków przeprowadzono za pomocą pocisków Kalibr oraz wystrzeliwanych z samolotów. Wyjątki od tej reguły były nieliczne. Pierwszy z nich to uderzenie 18 marca na skład amunicji znajdujący się na południe od Iwano-Frankowska koło miejscowości Delatyn. Po raz pierwszy wykorzystano w nim bojowo hipersoniczny pocisk Kinżał przenoszony przez samolot MiG-31K. Cel został trafiony, co potwierdziła rzecznik dowódcy Sił Powietrznych Ukrainy Jurij Ignat. Innym przypadkiem było ostrzelanie 29 marca magazynu uzbrojenia rakietowo-artyleryjskiego w Kamience w obwodzie donieckim, czego dokonano za pomocą pocisków 9M723 systemu Iskandier.

Także 18 marca, ok. 6:30 dokonano przy użyciu pocisków manewrujących systemu Kalibr ataku na Lwowski Państwowy Lotniczy Zakład Remontowy. Według danych ukraińskich wystrzelono sześć rakiet, z czego dwie zostały zestrzelone przez obronę przeciwlotniczą (zapewne S-300PT z 540 Pułku Rakiet Przeciwlotniczych). W efekcie zniszczona został główna hala przedsiębiorstwa, w którym miały znajdować się m.in. trzy remontowane we Lwowie MiGi-29 Azerbejdżańskich Sił Powietrznych. Oficjalnie podano jedynie, że strat w ludziach nie było poza jedną osobą ranną, gdyż w zakładzie już wcześniej wstrzymano pracę. Następnego dnia podobny atak wykonany został na Nieżyński Zakład Remontowy Uzbrojenia Inżynieryjnego, w którym wedle Rosjan prowadzono naprawy uszkodzonego sprzętu pancernego.

Poza pewną zmianą w zakresie doboru celów ataków rakietowych, przynajmniej częściowo zmieniła się również taktyka działania lotnictwa frontowego. Wraz z coraz większymi stratami ukraińskiej obrony przeciwlotniczej naturalnie zwiększa się swoboda działania lotnictwa uderzeniowego. Z dostępnych doniesień wynika, że coraz częściej samoloty bombowe i myśliwsko-bombowe działają na większych wysokościach, poza zasięgiem przenośnych przeciwlotniczych zestawów rakietowych. Zmniejsza to zapewne celność ataków lotniczych dokonywanych przy użyciu bomb niekierowanych, ale tym raczej nikt się zbytnio nie przejmuje, za to zmniejsza straty.

Okresowo zwiększała się również aktywność rosyjskiego lotnictwa. W ostatnim czasie dwukrotnie (21 i 30 marca) Amerykanie zarejestrowali liczbę lotów sięgającą 300 na dobę. Ze swojej strony Ukraińcy informowali, że 23 marca obserwowano 250 lotów samolotów przeciwnika. Wszystko to ma miejsce, pomimo ponoszonych przez Rosję strat, które z pewnością nie są małe. Oficjalnie Ukraińcy do dzisiaj zgłosili trafienie (zniszczenie i uszkodzenie) 135 samolotów oraz 131 śmigłowców.

Oczywiście niezmiernie rzadko zdarza się, aby liczba zgłoszeń odpowiadała rzeczywistym stratom. Wynika to w dużej mierze z przyczyn obiektywnych. W przypadku strzelań przeprowadzanych przez rakietowe zestawy przeciwlotnicze średniego, jak S-300PT/PS, czy małego zasięgu jak Buk-M1 często w ogóle nie jest możliwa wizualna obserwacja skutków ataku, gdyż porażenie celu następuje zbyt daleko, często cel znajduje się za chmurami. W tej sytuacji pozostaje obserwacja radiolokacyjnej charakterystyki celu. Jednak nawet typowe cechy skutecznego trafienia, jak zmniejszenie prędkości postępowej i gwałtowna utrata wysokości, wcale nie musi dawać gwarancji jego zniszczenia. Stąd też nawet przy 100% rzetelności i obiektywizmie (a o to też niełatwo w warunkach realnej walki) ocena efektów zazwyczaj będzie zawyżona.

Niestety w warunkach trwającej wojny nie mamy żadnej realnej możliwości weryfikacji podanych liczb. Sama liczba wraków czy wziętych do niewoli załóg daje z kolei wartości zaniżone, być może nawet znacznie. Pozostaje w tej sytuacji estymacja, w dużej mierze oparta na spekulacji. Dość bezpiecznie można założyć, że rzeczywiste straty wynoszą ok. 40-50% zgłoszonych. Dawałoby to ok. 54-68 wyeliminowanych z walki samolotów rosyjskich. Porównując to z szacunkową liczbą ok. 380-415 samolotów lotnictwa taktycznego zgromadzonych przez Rosję wokół Ukrainy w momencie rozpoczęcia wojny, widać że poniesione straty mogą wynosić ok. 13-18%. Nawet gdyby wszystkie zgłoszenia znalazły potwierdzenie, poziom strat w najgorszym razie sięgnąłby 36%. To wartość duża, jednak nadal pozostawia to w dyspozycji agresora 245-280 samolotów, nie licząc ewentualnych uzupełnień. Zresztą, jak widać, straty nie spowodowały do tej pory spadku aktywności rosyjskiego lotnictwa. Wedle danych ukraińskich do 19 marca wykonało ono 1403 ataki, czyli blisko 60 dziennie. Po miesiącu walk, 24 marca, statystyka ta wzrosła do 1804 ataków, czyli w dniach 20-24 marca ich liczba nawet wzrosła do 80 dziennie.

Przy tym potencjał ukraiński w zakresie lotnictwa i rakietowej broni przeciwlotniczej stale się zmniejsza (za wyjątkiem dostarczanych przez sojuszników ppzr) w wyniku ponoszonych strat bojowych, rozchodowania rakiet, a także eksploatacyjnego zużycia zestawów (to ostatnie może stanowić bardzo poważny czynnik, biorąc pod uwagę wiek sprzętu, intensywną bojową eksploatację i problemy z częściami zamiennymi). Jeszcze większy problem występuje w przypadku lotnictwa, gdzie do wyżej wymienionych czynników należy dodać także niszczenie przez Rosjan infrastruktury lotniskowej.

Co prawda w ciągu trwającej pięciu tygodni wojny Rosjanie wykorzystali już niebagatelną część swoich pocisków manewrujących i operacyjno-taktycznych rakiet balistycznych, jednak nadal posiadają znaczne ich zapasy. Wedle szacunków USA z 21 marca po wystrzeleniu ok. 1100 pocisków rakietowych wszystkich typów, Rosjanie nadal dysponowali ponad połową stanów, z którymi rozpoczęli wojnę. Ostatnie amerykańskie szacunki mówią o użyciu ponad 1400 pocisków rakietowych, co może oznaczać, że mniej więcej drugie tyle znajduje się nadal w dyspozycji.

Pewną wskazówką, że zużycie pocisków rakietowych jest większe niż zakładano, jest fakt iż 5 marca na Białorusi zaobserwowano obecność pojazdów zestawu 9K79-1 Toczka-U. Około 30 pojazdów bez oznaczeń wyjechało z lotniska w Maczuliszczach w kierunku granicy z Ukrainą. Nie wiadomo czy były to wyrzutnie białoruskie, czy może rosyjskie dostarczone z baz przechowywania sprzętu. Jakkolwiek by było, wg stanu na 11 marca Ukraina zarejestrowała 21 wystrzelonych w swoim kierunku rakiet 9M79, a 23 marca informowała o 23 rakietach tego typu, nie stanowiły więc one znaczącego procenta wszystkich użytych środków tego typu.

Zaobserwowane po 10 marca, znaczne większe niż do tej pory, skupienie się na uderzeniach skierowanych na obiekty o charakterze strategicznym sugeruje, że po dwóch tygodniach od rozpoczęcia wojny rosyjskie dowództwo zmieniło pierwotne założenia prowadzenia wojny. Najwyraźniej po zakończonym niepowodzeniem planie przeprowadzenia krótkiej, zwycięskiej operacji, postanowiło rozpocząć na szeroką skalę niszczenie ukraińskiego zaplecza, przygotowując się do wojny na wyniszczenie. W takim konflikcie zasadniczą rolę będzie stanowić poziom zasobów obu stron, a ten jest nieporównywalnie większy po stronie Rosji. I nie są w stanie diametralnie zmienić tego stanu nawet poważne straty jakie Rosja ponosi w trakcie tej wojny, ani sankcje gospodarcze. Ukraińskie straty z pewnością też są znaczące, do tego zniszczeniu ulegają nie tylko zasoby sił zbrojnych, ale także infrastruktura całego państwa. Wydaje się, że obecna pomoc sojuszników dla Ukrainy jest dalece niewystarczająca. W najlepszym razie pomoże ona powstrzymywać przeciwnika, jednak bez broni ciężkiej Ukraińskie Siły Zbrojnej nie będą miały wystarczających zdolności ofensywnych. Bez tego zaś trudno myśleć o wyparciu Rosjan z zajmowanych pozycji, szczególnie z tych położonych na wschodzie i południu kraju.

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X