Przejdź do serwisu tematycznego

TEST: Burris RT-5 Prism Sight

Umiejętność strzelania z mechanicznych przyrządów celowniczych typu muszka-szczerbinka jest podstawą wyszkolenia strzeleckiego. Jednak w dzisiejszych czasach ciężko już sobie wyobrazić jakąkolwiek platformę strzelecką bez celownika optoelektronicznego. Jednym z rozwiązań dostępnych na rynku są celowniki pryzmatyczne, a wśród nich model Burris RT-5 Prism Sight. Niniejszym zapraszam do zapoznania się z wynikami moich testów.

Pierwsza wysokiej jakości lornetka pryzmatyczna została sprzedana w 1894 roku, natomiast pierwsze celowniki pryzmatyczne były montowane na karabinach snajperskich i maszynowych już podczas I wojny światowej. Rozwój technologii spowodował znaczący postęp w dziedzinie urządzeń celowniczych, a mnogość obecnie dostępnych rozwiązań technicznych potrafi przyprawić początkujących strzelców o zawrót głowy. Dodatkowo cena (np. celowników holograficznych) sprawia, że nie każdy ma możliwość sprawdzić, jakie rozwiązanie jest dla niego najlepsze – choć to temat na naprawdę długą pogadankę.

Zdjęcia: Michał Gaweł, MILMAG

Co to właściwie jest celownik pryzmatyczny?

Wróćmy jednak do meritum. Mówiąc bardzo ogólnikowo, celownik pryzmatyczny to uproszczona luneta o stałym, niewielkim powiększeniu. Światło wpadające przez obiektyw jest kierowane na pryzmat lub układ pryzmatów, gdzie wiązka jest załamywana i kierowana do okularu, po czym dociera do oka.

Wizualnie pryzmatyki przypominają przerośnięte zamknięte kolimatory, różnią się jednak od nich zasadą działania. Zamiast znaku celowniczego w postaci wyświetlanej na szkle kropki (lub innego kształtu), tutaj mamy klasycznie naniesiony nadruk, który może być podświetlony. Ponadto przez kolimator można patrzeć z dowolnej odległości, a celownik pryzmatyczny, jak każdy przyrząd optyczny, ma tzw. eye relief, czyli optymalną odległość oka od okularu.

Brzmi to archaicznie i niektórych może zastanawiać, po co w ogóle zawracamy sobie głowę takim wynalazkiem, ale pryzmat ma jedną zasadniczą przewagę nad kolimatorem – jest przyjazny astygmatykom. W przypadku osób dotkniętych tą przypadłością kropka z kolimatora przyjmuje kształt np. gwiazdki lub kreski, co znacznie utrudnia celowanie, szczególnie na większym dystansie. W pryzmacie znak jest widziany prawidłowo. Z kolei mniejsze od lunet (nawet biegowych) gabaryty i masa uzasadniają obecność celowników pryzmatycznych na rynku.

Specyfikacja celownika Burris RT 5

Przejdźmy zatem do omawiania bohatera tego artykułu. Oto specyfikacja celownika pryzmatycznego Burris RT-5:

  • Powiększenie: 5x
  • Średnica obiektywu: 25 mm
  • Masa: 269 g
  • Długość: 108 mm
  • Siatka celownicza: Ballistic AR 5X
  • Odległość oka od okularu: 66 mm
  • Regulacja punktu celowania (pion, poziom): 70 MOA, 1 klik – 1 MOA
  • Duże pole widzenia (niestety nie podano konkretnej wartości)
  • Podświetlenie znaku celowniczego: 7-stopniowe (4 dzienne, 3 noktowizyjne)
  • Automatyczne wyłączanie podświetlenia (oszczędzanie baterii)
  • Montaż na szynę Picatinny
  • Zasilanie: bateria CR2032
  • Korpus z aluminium, wypełniony azotem

Sam celownik ma długość nieco ponad 10 cm i sprawia wrażenie bardzo solidnego kawałka aluminium. Ma zintegrowane mocowanie na szynę Picatinny, gniazdo na baterię, pokrętła służące do nastawy krzyża, przyciski sterujące podświetleniem oraz nastawę korekty wady wzroku. Jak na celownik pryzmatyczny jest naprawdę mały i lekki (w stosunku do modelu AR-536 jest o połowę lżejszy i o prawie 3 cm krótszy).

Manipulatory celownika

Pierwsze strzelanie

Pierwsze zamontowanie celownika na broń i… wciąż za daleko. Ostatecznie okular został ustawiony na wysokości dźwigni przeładowania i dalej nie wszystko było ok. Przy sportowej sylwetce strzeleckiej i cofniętym barku nie ma problemu. Jeśli jednak mówimy o sylwetce do strzelania bojowego – trzeba naprawdę mocno położyć głowę na kolbie, żeby przybliżyć oko do celownika. Musiałem prawie całkiem złożyć kolbę, aby nie pochylać się nienaturalnie do przodu, lecz wtedy ręka była zbyt wygięta w nadgarstku na chwycie pistoletowym – tak źle i tak niedobrze.

Z kolei przy zmianie postawy (klęcząca i leżąca) oko znajdowało się zdecydowanie za blisko i wtedy wypadało rozłożyć kolbę. Na początku mocno mnie to frustrowało, bo znów poczułem się jak nowicjusz ze swoim pierwszym AR-em i nie mogłem znaleźć złotego środka. Dopiero przy spokojnym strzelaniu zacząłem doceniać możliwości Burrisa RT-5. Powiększenie x5 na 100 metrach… bajka!

Mocno nienaturalna pozycja przy odpowiedniej długości kolby

Maksymalnie skrócona kolba pozwala na wygodniejsze ułożenie głowy lecz samo trzymanie broni nie jest komfortowe

Ustawianie celownika

Teoretycznie powiększenie x5 w celowniku Burris RT-5 daje strzelcowi naprawdę spore możliwości precyzyjnego trafiania w cel przy strzelaniu na średnim dystansie. Niestety przestawienie punktu trafienia o 1 MOA to zdecydowanie za dużo. Celownik daje szansę wypatrzenia celu dzięki dużemu powiększeniu i mimo wszystko kiepską precyzję przy regulacji, gdzie każdy klik przesunie punkt trafienia o prawie 3 cm na 100 m.

Burris RT-5 – zalety i wady

Jedną z największych zalet optyki tego typu są mniejsze gabaryty i masa w stosunku do konstrukcji opartej na układzie soczewek. Ma to największe znaczenie w zastosowaniach militarnych, gdzie wypatrzenie i identyfikacja celu w zróżnicowanym terenie na bardzo dużym dystansie jest kluczowe.

Z jednej strony mamy zalety lunety, ponieważ przy bardzo kompaktowym rozmiarze dostajemy powiększenie 5x. W końcu przez lata w armii amerykańskiej z powodzeniem wykorzystywano celownik pryzmatyczny ACOG 3,5X35. Z drugiej strony celownik o kompaktowym rozmiarze nie zwiększa mocno masy broni, co w przypadku wielogodzinnych patroli ma kolosalne znaczenie, gdy trzeba utrzymać celność i skupienie podczas kontaktu bojowego.

Lekkość karabinka robi wrażenie

Oczywiście nie miałem możliwości przechodzić z bronią kilka dni pod rząd po 8-10 godzin dziennie, ale noszenie AR 15 z Burrisem RT-5 po cztery godziny w kamizelce na osi po prostu nie męczy. Cała platforma jest lekka i aż cieszy kolejne złożenie do strzału bez spompowanych mięśni. Naprawdę cieszy świadomość, jakie możliwości ma tak lekka i kompaktowa broń w rękach.

Kolejną zaletą jest znak celowniczy. Zazwyczaj w pryzmatach mamy zastosowaną siatkę pozwalającą na dokładne celowanie z przewyższeniem na dalekim dystansie. Tak jest też w tym przypadku – krzyż Ballistic 5X zupełnie nie przeszkadza na krótszym dystansie, a znacznie pomaga na dalszym. Znak jest naniesiony na pryzmat, dzięki czemu nawet niewielka ilość światła docierająca do środka potrafi go podświetlić na tyle, że przy słabej iluminacji dalej da się korzystać z krzyża. Celownik Burris RT-5 wyposażono w regulację okularu, co docenią osoby z wadą wzroku. Z kolei dla osób mających astygmatyzm, które zawsze będą widziały mniej lub bardziej rozmazana kropkę w kolimatorach, w pryzmacie znak celowniczy będą widziały zawsze ostry.

Do minusów, w moim odczuciu, należy zaliczyć stosunkowo wąski i długi tubus (25×100 mm) co przy powiększeniu x5 wymusza przyjęcie niemal idealnej pozycji, by widzieć jasny krzyż. Z jednej strony jest to odległość oka od okularu (ok. 6,5 cm – tolerancja przybliżenia i oddalenia głowy jest naprawdę niewielka), a z drugiej tzw. eye box, czyli idealne ustawienie oka w osi celownika – minimalne zejście z osi celowania zaciemnia cały celownik. Osoby z wypracowaną sylwetką strzelecką nie będą tak strasznie marudzić, lecz początkujący strzelcy prawdopodobnie stracą wiele nerwów, zanim złapią powtarzalność w ułożeniu głowy przy kolbie.

Można uznać, że przy pięciokrotnym powiększeniu nikt nie będzie strzelał dynamicznie na bliskim dystansie i faktycznie – do takiego działania przydałby się mały celownik offsetowy (czyli ustawiony z boku pod kątem 45°). Wciąż pozostaje problem ilości światła wpadającego przez obiektyw. Co prawda obraz jest klarowny i czysty, lecz Burris najwyraźniej wolał odchudzić swój celownik kosztem średnicy szkieł, co ma wpływ na jasność obrazu.

Celownik jest ustawiony praktycznie na wysokości dźwigni przeładowania i dalej jest za daleko od oka

 

Podsumowując

Pancerny, lekki i mały celownik, dający wszystkie zalety lunety strzeleckiej o stałym, niewielkim powiększeniu, przyjazny astygmatykom – niepodważalne zalety. Jednak, jak dla mnie, używanie takiego urządzenia sprawdzi się tylko w zestawie z celownikiem offsetowym, pozwalającym na szybkie łapanie celu na bliskim dystansie. I taki pakiet w wersji lightweight brałbym w ciemno.

 

Dziękujemy sklepowi Kaliber, dystrybutorowi Burris w Polsce, za udostępnienie celownika na potrzeby recenzji.

Dziękujemy Małopolskiemu Centrum Strzelectwa za udostępnienie strzelnicy.

Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji.

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

Black Weekend w sklepie Kolba

Promocja Black Weekend w sklepie Kolba – rabaty na sprzęt outdoorowy, akcesoria strzeleckie i wiele innych zarówno w sklepie stacjonarnym jak i internetowym. Dla czytelników…

Mantis BlackbeardX do SIG MCX

Mantis wprowadza do oferty odmianę systemu do treningu bezstrzałowego BlackbeardX przeznaczoną do karabinka SIG MCX. System samodzielnie napina mechanizm spustowy po każdym strzale i współpracuje…

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X