Przejdź do serwisu tematycznego

Kermit: Zapraszamy na The Savage (Mk II, BVXP-SR, .22lr) Show!

Wybór karabinków powtarzalnych w kalibrze .22lr jest naprawdę spory – takich w dobrej jakości również. Przy tak szerokim wyborze łatwo dojść do momentu, kiedy jedynym kryterium wyboru są wrażenia estetyczne. Wrzucamy więc na tapetę karabinek zielony jak poczciwy Kermit z Muppetów.

Broń w kalibrze .22lr, a w szczególności karabinki (z naciskiem na powtarzalne) nie są w cywilizowanych krajach traktowane jako śmiercionośna szczególnie niebezpieczna broń, ale jako zabawki-pogromcy puszek po piwie, a w najgorszym razie jako farmerskie narzędzie do kontrolowania populacji drobnych szkodników. Z tego też powodu dostępne są często na półkach sklepów samoobsługowych i nikogo nie dziwi fakt, że kupowane są na przykład w charakterze świątecznego, czy urodzinowego prezentu dla ledwie co przekraczającego metr wzrostu, szczerbatego kaszojada. Karabinek dla każdego, do powszechnego posiadania i użytkowania, u nas jest mylnie nazywany przez działaczy PZSS – mających swoje korzenie w Czasach Słusznie Minionych – bronią palną sportową służącą do uprawiania kwalifikowanego sportu strzeleckiego. Więc…

It’s time to get things started, On the most sensational, Inspirational, Celebrational, Muppetational, This is what we call the Savage Show!

Zdjęcia: Anna Mielczarek, Bartosz Szymonik

Wersja marketowa

Jako produkt masowy, dostępny dla każdego bez specjalnych ceregieli, karabinki w kalibrze .22lr często są produktem kompletnym, nie wymagającym od nabywcy żadnej wiedzy technicznej, w przeciwieństwie do na przykład precyzyjnego karabinu do strzelań dalekodystansowych. W tym drugim przypadku niemal nigdy nie mamy do czynienia z kompletem prosto z półki, gotowym do użycia. Przyszły użytkownik musi dobrać i dopasować do swoich potrzeb wiele elementów samej broni – od szyny montażowej i optyki począwszy a na osadzie skończywszy. Dobór amunicji do strzelania precyzyjnego to zaś temat na zupełnie osobną opowieść.

Marketowa wersja Savage Mk II to zestaw kompletny – karabinek wraz z podstawową (acz w pełni użytkową) lunetą celowniczą

Tu – w przypadku Kermita – takich decyzji podejmować nie trzeba. W opakowaniu jest wszystko czego trzeba 8-, 10- czy 12-latkowi do rozpoczęcia wojny z puszkami na zaimprowizowanej za stodołą strzelnicy lub masowej eksterminacji gryzoni, czy innych szkodników w polu.

Savage wyposaża swój marketowy karabinek całościowo: w laminowaną kolbę z regulowaną baką i stopką, 21-calową lufę z zabezpieczonym nakrętką ochronną gwintem do montażu tłumika, precyzyjny regulowany spust, pięcio nabojowy magazynek (szkoda, że taki mały i tylko jeden) i podstawową lunetę celowniczą Weavera zamontowaną i wstępnie przystrzelaną (bore sighting).

O zawartości pudełka szczegółowo poniżej.

Zestaw kompletny

opowiastki będzie jednak Kermitem) – to powtarzalny karabinek z zamkiem ślizgowo-obrotowym zasilany z zewnętrznego, odłączanego magazynka o pojemności pięciu nabojów, amunicją bocznego zapłonu w kalibrze .22lr (.22 long rifle). Lufa Kermita ma 21 cali (533 mm) i dość poważny jak na .22lr przekrój lufy oscylujący powyżej 20 mm. Lufa zakończona jest gwintem zewnętrznym pozwalającym na montaż tłumika płomienia, kompensatora odrzutu lub (najchętniej z racji zakładanego zastosowania) tłumika dźwięku.

Lufa karabinka zakończona gwintem umożliwia montaż wybranego rodzaju urządzenia wylotowego, w tym wielu tłumików. Przy wyborze tłumika nachodzącego na lufę należy zwrócić uwagę czy będzie on pasował do lufy naszej broni

Osadę karabinka wykonano z naprzemiennie szaro-zielonego laminatu. Moim zdaniem to połączenie kolorystyczne jest bardzo estetyczne i perfekcyjnie oddaje powagę broni. Osada jest symetryczna, pozwala więc na wygodną obsługę wszystkim. Nie tylko ukaranym przez Bogów i ewolucję praworęcznością…

Osada, z którą sprzedawany jest karabinek w przedniej części jest dość płaska, co ułatwia strzelanie z podpórki. Warto zauważyć też jak duża jest rączka zamka. Łatwo nią operować również w rękawicach

W przedniej części, pod lufą, osada jest płaska – co znakomicie ułatwi strzelanie z zaimprowizowanych podpór. Kolba natomiast wyposażona jest w wygodnie regulowaną kilkustopniową bakę oraz regulację długości. Obie regulacje dostępne są za pomocą dużych przycisków z tworzywa – najwygodniej jak tylko można. Dzięki temu nie potrzeba żadnych narzędzi, a doregulowanie baki i długości kolby możliwe jest bez zmiany pozycji strzeleckiej, jeśli zajdzie taka potrzeba. Moim skromnym zdaniem kolba ma idealną długość po całkowitym demontażu stopki (wciskamy przycisk służący do regulacji i wyrywamy stopkę). Tu trzeba jednak pamiętać, że mam 174 cm wzrostu.

Regulacja długości kolby i wysokości baki odbywa się w prosty sposób. Nie jest co prawda płynna, ale inkrementacja zarówno w przypadku długości jak i wysokości baki nie pozostawia pola na zastrzeżenia

Jeśli zajdzie potrzeba noszenia Kermita na ramieniu, jego osadę wyposażono zarówno w tradycyjne jak i montowane w szybkozłącznym gnieździe bączki. Na przednim bączku można oczywiście zamontować dwójnóg, jeśli właściciel zechce. Jako, że osada jest w swojej przedniej części mocno rozrośnięta, można również przykręcić tam szynę montażową i używać innego niż montowany na bączku dwójnogu.

Osada ma jeszcze jedną cechę – plastikową zaślepkę w dolnej części kolby. Zaślepkę przykręcono na dwie śruby osadzone w stalowych wkręconych w laminat tulejach. Zdecydowanie więc ma być ona demontowalna i miejsce po niej ma stanowić podstawę do akcesorium – prawdopodobnie monopodu, jeśli właściciel faktycznie zamierza używać Kermita do strzelania precyzyjnego.

Zaślepka w dolnej części kolby co prawda nie kryje niczego ciekawego, ale aż prosi się o zastąpienie jej podstawą monopodu

Najciekawszą częścią Kermita jest spust. Karabinek jest z założenia budżetowy, przeznaczony do sprzedaży w sieci marketów nie słynących ani z jakości produktów, ani z wysublimowania klienteli, a mimo tego Savage uznał za stosowne wyposażyć tę wersję swojego Mark II w świetny, regulowany spust AccuTrigger. Spust ma dość spory zakres regulacji oporu i wyposażono go w tzw. ostrze (blade), które samo w sobie stanowi dodatkowe zabezpieczenie broni – oddanie strzału może nastąpić jedynie w sytuacji, kiedy prawidłowo pociągnie się za język spustowy: najpierw odblokowując mechanizm naciskając palcem wskazującym na ostrze bezpiecznika.

Spust marketowego Savage wcale nie jest taki marketowy: to Accutriger pomagający w precyzyjnym strzelaniu

Sama idea stosowania bezpiecznika w czterotaktowej 22-ce wywołuje uśmieszek politowania – podobnie jak w rewolwerach, czy karabinach dźwigniowych bezpiecznikiem jest możliwość zrzucenia kurka i gigantyczny wtedy opór spustu, tak w czterotakcie broń zabezpiecza się przez odryglowanie zamka lub przeciwnie: nie odryglowanie go po oddaniu strzału. No ale, jeśli ceną za świetny spust ma być niepotrzebny bezpiecznik, to ja ten krzyż wezmę na swoje wątłe barki.

Świetnie działający spust to jedno. A pozostałe mechanizmy? Zamek chodzi bardzo płynnie, odryglowuje się całkowicie dość wysoko – jego ruch obrotowy to około 90 stopni. Producent ani importer nie podają takich danych, oceniam więc najpopularniejszą inżynierską metodą pi razy oko. W każdym razie nie przeszkadza to w oddawaniu szybko następujących po sobie strzałów. Zwłaszcza, że uchwyt dźwigni zamka jest wyjątkowo duży i dobrze leży w dłoni.

Karabinek rozłożony częściowo (tak wiem, wypadałoby jeszcze wyjąć zamek – czyni się to wciskając spust po otwarciu i wysunięciu samego zamka do tyłu)

Nastawny bezpieczni znajdujący się za dźwignią zamka również nie sprawia problemów. Działa w sposób logiczny – przesunięty do przodu odbezpiecza, a w tylnej pozycji zabezpiecza broń.

Zamek da się oczywiście zamknąć na wciśniętym spuście, co pozwala na bezpieczne poruszanie się z bronią z nabojem w komorze bez konieczności korzystania z bezpiecznika.

Wyjątkowo kiepski jest natomiast magazynek. I to pod każdym względem. Po pierwsze mieści tylko pięć sztuk amunicji. A to w pykaczu mającym służyć do zabawy albo eliminacji szkodników jest zdecydowanie za mało. Savage produkuje też nieco większe – 10-nabojowe magazynki. Ale to wciąż daleko w tyle za na przykład Rugerem, który do swojego 10/22 czy American Rimfire oferuje magazynki 25-nabojowe, a producenci akcesoriów również takie o większej jeszcze pojemności.

Pięta achillesowa Savage: magazynek. Blaszka służąca za zwalniacz nie powala na kolana, a ostre krawędzie blaszanego pudełka nie świadczą najlepiej o producencie

Zatrzask magazynka to również nie jest najszczęśliwszy pomysł. Malutka, położona za magazynkiem blaszka, z którą trzeba się mocować kciukiem, żeby zmienić magazynek irytuje. Zwłaszcza, że całokształt Kermita bardzo cieszy.

Samo wykonanie magazynka również odbiega od standardów reszty broni: blaszane pudełko z ostrymi, jakby nie do końca obrobionymi krawędziami pozwala sądzić, że Savage zleca wyrób tego elementu zewnętrznej firmie, która niekoniecznie znajduje się w centrum industrialnie rozwiniętego świata.

Wracając do pozytywów. Na grzbiecie komory zamkowej zamontowano szynę RIS – dziwnie wysoką, ale nie jest to w żaden sposób bolesne. A na niej – w ramach zestawu – prościutką lunetę Weavera z najbardziej podstawowym krzyżem jaki tylko możemy sobie wyobrazić. Zakres powiększeń tego celownika to 3x do 9x a średnica tubusa 25mm.

Optyka Weavera zamontowana na standardowej szynie RIS. Niezła, ale jeśli przestanie wystarczać, dzięki standardowemu montażowi łatwo wymienić ją na lepszą

Pierścienie montażowe, które trzymają optykę na broni również są proste, ale całość zdecydowanie działa. Producent dostarcza zestaw wstępnie przystrzelany (za pomocą laserowego wskaźnika wkładanego do lufy) więc po zakupie trzeba tylko odrobinę pokręcić bębnami.

Wreszcie strzelanie

Jako, że karabinek jest w założeniu marketowy to i marketową do niego ładowałem amunicję – Belotka Club i zwykły niebieski Magtech. Jedna i druga świetnie zgrywa się z 21-calową lufą. Nie ma najmniejszego problemu żeby Kermitem z odległości 25-30 metrów wywracać łuski po 12-ce albo też w miarę regularnie przestrzeliwać tych łusek denka. Podstawowy Weaver pomaga przy strzelaniu – jest jasny, mimo jedno-calowego tubusa, krzyż jest wyraźny, a jego nitki są dość wąskie.

Nawet wprowadzając do strzelania odrobinę (tak potrzebnej w dzisiejszych dziwacznych czasach) rywalizacji. Presja czasu w postaci timera nieco zmniejsza precyzję strzelania, ale za to bardzo zwiększa radochę z zabawy. Co więcej – używając zwykłej (to jest nie najmocniejszej) amunicji można bez strachu o uszkodzenie uszu odłożyć w kąt słuchy. To ostatnie oczywiście nie dotyczy sytuacji, kiedy strzelają dzieciaki – im lepiej słuch mimo wszystko chronić.

Podsumowując, Kermit od Savage’a to świetna zabawka. Chętnie przytuliłbym jeden egzemplarz, choć bardziej przemawiają do mnie wersje z krótszą – 12- czy 16-calową lufą. Gdybyście jednak postanowili obdarować mnie świątecznie długim Kermitem, to nie będę strzelał focha. Przyjmę. Okażę nawet – po swojemu – zadowolenie i odrobinę wdzięczności.

 

Dziękujemy sklepowi Hubertus Pro Hunting za udostępnienie karabinka Savage Mark II do recenzji.

Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji.

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

POF Tombstone dostępny w Milicon

Sklep Milicon wprowadza do oferty karabinek dźwigniowy Patriot Ordnance Factory (POF-USA) Tombstone zasilany amunicją 9 mm x 19 Parabellum z 20 nabojowych magazynków…

CZ 457 Range – nowy członek rodziny

Do linii karabinów powtarzalnych CZ 457 dołącza model Range, cechujący się grubościenną lufą i osadą wykonaną z laminatu.

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X