Przejdź do serwisu tematycznego

Beretta M9A4 – do boju! (ale też do sportowego użycia)

Dziś na tapecie Beretta. Tym razem kolejna odsłona M9 – pistoletu, który kilkakrotnie zdeklasował rywali wygrywając przetargi na oficjalną broń armii amerykańskiej. W US Army rządził nieprzerwanie od lat 1980. prawie do teraz. To całkiem dobra reklama, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że to najpotężniejsza armia świata. Przed wami bojowa Beretta M9A4.

Skrzynka, w której sprzedawana jest broń to bardzo praktyczny dodatek. Jest szczelna, można w niej przechowywać amunicję, znajdzie swoje miejsce również w warsztacie

Nie oceniaj książki po okładce! Takie wartości wyniosłam z domu. I choć je szanuję, to w tym momencie mam ochotę całkowicie im się przeciwstawić i donośnym głosem powiedzieć. – Nieważne, co jest w środku. Jest super. Biorę.

W przypadku tej wojskowej wersji pistoletu (podobnie było już przy modelu M9A3) producent uwolnił nas od nieciekawych walizeczek znanych np. z cywilnej 92. Walizy na polu boju – rzecz jasna – w ogóle się nie sprawdzą, na sportowej strzelnicy również średnio. Właściwie w ogóle nie mają żadnej innej funkcji niż przechowywanie broni na półce w szafie.

Pistolet wraz z akcesoriami i dodatkami zapakowano w bardzo praktyczną skrzynkę. Beretta podjęła współpracę z firmą Flambeau znaną m.in. z produkcji kontenerków wykorzystywanych w łowiectwie, wędkarstwie czy przy innych aktywnościach outdoorowych. Po wypatroszeniu z gąbek podtrzymujących broń, dostarczony nam pojemnik może z powodzeniem posłużyć jako przechowalnik amunicji, bowiem wyposażono go w uszczelkę. Przyda się z pewnością także w warsztacie. A sama broń najlepiej niech trafi do kabury za pasem.

Co nowego na zewnątrz? Czyli M9A4 vs. M9A3 i trochę vs. 92X Performance

Kolor tylko subtelnie ewoluował, A4 podobnie jak A3 wciąż krąży wokół pustynno-kojotowej tonacji

Poprawiono ergonomię chwytu i zamka

Pistolet w wersji M9A4 zyskał nową funkcję – optics ready

Lufę zakończono gwintem pozwalającym na montaż urządzenia wylotowego

Kolor, chyba ze względu na teoretycznie taktyczno-militarny charakter pistoletu, tak jak w poprzedniej odsłonie utrzymano w podobnie pustynno-kojotowych klimatach. Cała broń – od szkieletu poprzez lufę, aż po zamek – pokryta jest wytrzymałą powłoką Cerakote. Zachowano smukły i prosty chwyt znany z wersji Vertec, ale w porównaniu do M9A3 oraz 92X zyskał on na drapieżności. Poprawiono teksturowanie z przodu i z tyłu. Okładziny (dwie wersje do wyboru) praktycznie na całej powierzchni upstrokacono gęstym, ostrym moletowaniem. Być może sugerując się pozytywnymi opiniami dotyczącymi nowych, sportowych wersji, ergonomia zamka również została ulepszona. Dodano nacięcia u wylotu lufy. Pistolet wyposażono też w bardzo ważną funkcjonalność, którą już wcześniej uzyskała Beretta w cywilnej odmianie 92X Performance Defensive, a mianowicie optics ready – możliwość przymocowania kolimatora przy użyciu właściwych płytek montażowych. Skrzydełko zwalniacza kurka zostało lekko uwypuklone, co ułatwia korzystanie z niego. Pojemność magazynków cudownie urosła z 15 do 18 sztuk amunicji, a oprócz tego pokryto je powłoką, która podobno jeszcze lepiej radzi sobie w mało sterylnym środowisku.

Reszta mniej więcej po staremu. Podobnie jak w pistolecie M9A3 lufa jest zakończona gwintem, który pozwala na zamontowanie urządzenia wylotowego. Na części szkieletu znajdującej się przed kabłąkiem do dyspozycji mamy trzyslotową szynę Picatinny nadającą się do ulokowania na niej latarki albo celownika. Zrzut magazynka przyjemnie powiększony, a wlot gniazda podcięty, lejkowaty.

A w środku?

Beretta M9A4 to pistolet z kurkiem zewnętrznym wyposażony w mechanizm typu SA/DA

Działa na zasadzie krótkiego odrzutu lufy, a ryglowanie odbywa się z wykorzystaniem rygla wahliwego

W stosunku do poprzedniej wersji reset spustu został skrócony

Właściwie wszystko po staremu. Beretta M9A4 to pistolet w kalibrze 9 mm z kurkiem zewnętrznym wyposażony w mechanizm podwójnego działania. Więc albo przed strzałem napinamy mechanizm uderzeniowy ręcznie, albo robimy to poprzez samonapinanie – ściągamy spust pokonując całą jego drogę.

Działanie automatyki Beretty opiera się na zasadzie krótkiego odrzutu lufy, wykorzystując rygiel wahliwy. Nic innowacyjnego, podobna metoda była już użyta w pamiętającym Cesarstwo Niemieckie Mauserze C96, sporo późniejszym Waltherze P1 czy luksusowym pistolecie Korth. System ze względu na swoją prostotę i małe rozmiary nadaje się do pistoletów idealnie. Nie powoduje zmiany osi lufy i zamka, więc na dłoń działają mniejsze siły niż w przypadku ryglowania przez przekoszenie. Niestety takie rozwiązanie pociąga za sobą nieznaczne podniesienie lufy, co nie jest pożądanym zjawiskiem. Całościowo jednak, wszystko spisuje się świetnie, bo nie najmniejsza masa broni pochłania odrzut i jego konsekwencję, czyli podrzut.

W kwestii spustu mamy tutaj do czynienia z mechanizmem o nazwie Extreme. Różni się od mechanizmu, którego nazwa nie różni się prawie wcale, a mianowicie od Extreme-S. Z Extreme-S miałam przyjemność zapoznać się przy okazji testów sportowej Beretty 92X Performance – krótki ruch jałowy, niewielki opór, krótki reset. W przypadku M9A4 wygląda to trochę inaczej, już nie tak miękko. I bardzo dobrze, bo to broń do innych celów stworzona.

Z ergonomicznych pobudek, skrzydełku zlokalizowanemu na tyle zamka odjęto funkcję bezpiecznika. Teraz działa ono tylko w trybie deckockera (zwalniacza kurka). Pozwala na bezpieczne spuszczenie napiętego kurka, także z nabojem wprowadzonym do komory. Automatyczna blokada iglicy nie pozwala na jej ruch nawet w przypadku uderzenia o twarde podłoże.

 

W akcji

Zabawę (albo pracę) z Berettą M9A4 zaczynamy od doboru okładzin. Możemy wybrać spośród wąskich lub powiększających – okalających chwyt również z tylnej strony

Duży, wypukły i ryflowany zrzut magazynka bardzo usprawnia jego wymianę. Nie bez znaczenia jest też kształt wlotu gniazda

Mechaniczne przyrządy celownicze w systemie trzech kropek wyposażono w trytowe kapsułki. Na szczerbinie dodano antyrefleksyjne bruzdy / Zdjęcia: Anna Mielczarek, Bartosz Szymonik

Najpierw dobór okładzin. Możemy skorzystać z tych płaskich, ulokowanych tylko po bokach chwytu lub powiększonych, okalających chwyt także z tyłu. Ja mam dylemat. Bardzo podoba mi się fakt, że przy rękojeści ubranej w podstawowe nakładki, moje palce swobodnie dosięgają manipulatorów, natomiast nakładka powiększona jeszcze bardziej poprawia przyczepność do dłoni. No nie dogodzisz kobiecie.

Wymianę magazynka można przeprowadzić z zamkniętymi oczami. Po pierwsze sprzyja temu duży przycisk jego zrzutu, który ulokowany jest dokładnie tam, gdzie powinien (zaraz za kabłąkiem) oraz wlot gniazda magazynka ukształtowany w lejek. Przycisk można zamieniać stronami. Całkowicie oburęcznym manipulatorem jest deckocker. Skrzydełko dostępne jest zawsze z prawej i lewej strony. Niestety zatrzasku zamka nie da się przełożyć, dźwignia docelowo ulokowana jest na lewicy. Na samym zamku pojawiły się dodatkowe nacięcia z przodu, co ułatwia jego przeładowanie bez względu na metodę. W przypadku wersji 92X Performance bruzdy wydawały mi się nawet trochę za ostre. Tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń. Nie wiem czy to kwestia tego, że przybrały trochę inny kształt, są ułożone ukośnie, czy to po prostu ja nabyłam trochę więcej skóry. Kształt zamka typowy dla większości Berett, tj. z dużym wycięciem. Albo się to lubi, albo nie. Ma to swoje plusy, dzięki temu okno wyrzutowe robi się tak duże, że nie ma mowy o klinowaniu się łusek.

M9A4 wyposażono w metalowe, wymienialne, widoczne również w nocy (bo z trytem), antyodblaskowe mechaniczne przyrządy celownicze. Dużo? Dużo. Oprócz tego wszystkiego po prostu są przyzwoite. Jeśli jednak do kogoś nie przemawiają, to zawsze może założyć kolimator lub wymienić je na inne.

Spust bardzo adekwatny do charakteru broni. Nie jest to pistolet tarczowy, to raczej broń taktyczna, broń do obrony własnej, broń nadająca się na zawody typu IDPA, czyli broń którą bez strachu będziemy nosić w kaburze przy ciele. W trybie DA występuje dość długi ruch jałowy spustu i da się wyczuć jego ciężar. Jest dość twardy, ale powtarzalny. W trybie SA poprawiono reset w stosunku do poprzedniej wersji broni – jest dużo krótszy, można szybciej oddać kolejny strzał.

Podsumowanie

Beretta co jakiś czas odświeża swoją ofertę wydając na świat kolejne modele broni. Często, oprócz nowych pomysłów zawierają one zapożyczenia z serii, które zyskały popularność i cieszą się pozytywnym odzewem / Zdjęcie: źródło własne + częściowo beretta.com

Co zrobić, żeby nie wypaść z danej branży? Z pewnością trzeba utrzymywać względnie dobrą jakość swoich usług czy produktów. Ale to niestety w dzisiejszej dobie nie wystarczy. Przede wszystkim nie można dać o sobie zapomnieć. Firmy mają tego świadomość i co jakiś czas odświeżają swoją ofertę. Tak działa oczywiście również Beretta. W 2015 roku premierę miała kolejna, zmodernizowana wersja M9 w postaci modelu M9A3. Chwilę później, gdzieś po drodze dopieszczono również strzelców sportowych, wypuszczając linię 92X Performance, po to, żeby znowu w 2021 roku rzucić coś nowego – M9A4, tym bardziej zorientowanym na taktykę. I tak w kółko.

Odmiana A4 to w sumie taka hybryda między poprzednim M9, a modelami bardziej sportowymi. Delikatnie zmieniono wygląd, trochę poprawiono ergonomię zamka i chwytu, subtelnie ucywilizowano spust, zrezygnowano z funkcji bezpiecznika, który można było omyłkowo uruchomić. No i co najważniejsze, i modne, i przede wszystkim potrzebne – dodano możliwość montażu kolimatora.

Ile te wszystkie zalety kosztują? Niemało niestety. Za taką Berettkę trzeba dać ponad 6,5 tys. PLN. Na pocieszenie jednak w zamian otrzymujemy niezawodność, wysoka kulturę pracy, aż trzy 18 nabojowe magazynki, no i rewelacyjne pudełko!

 

Dziękujemy sklepowi Kaliber, dystrybutorowi Fabbrica d’Armi Pietro Beretta w Polsce, za udostępnienie pistoletu Beretta M9A4 na potrzeby recenzji.

Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji.

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

POF Tombstone dostępny w Milicon

Sklep Milicon wprowadza do oferty karabinek dźwigniowy Patriot Ordnance Factory (POF-USA) Tombstone zasilany amunicją 9 mm x 19 Parabellum z 20 nabojowych magazynków…

CZ 457 Range – nowy członek rodziny

Do linii karabinów powtarzalnych CZ 457 dołącza model Range, cechujący się grubościenną lufą i osadą wykonaną z laminatu.

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X