Przejdź do serwisu tematycznego

Ultratech – sprężynowy król

Kto z czytelników nie marzył kiedykolwiek o nożu sprężynowym? Podejrzewam, że nie znajdziemy tu wielu takich. Niemniej jednak, niewielu taki nóż posiada.

Kto z czytelników nie marzył kiedykolwiek o nożu sprężynowym? Podejrzewam, że nie znajdziemy tu wielu takich. Niemniej jednak, niewielu taki nóż posiada. Jest to efekt kilku czynników. Wokół noży sprężynowych narosło wiele mitów, jednak o nich szerzej napiszę w innym artykule. Niektórzy powątpiewają w ich legalność w Polsce. Tu uspokajam: są całkowicie legalne, niezależnie od ich wielkości. Inną kwestią jest niska jakość noży sprężynowych wschodniej produkcji. Nic dziwnego, nikt nie chce by nóż przypadkowo otworzył się w kieszeni. Byłoby to co najmniej bolesne. Kolejna kwestia, to wysoka cena. Faktycznie, jest ona wysoka, ale postaram się wytłumaczyć tego przyczynę.
Tak czy inaczej, jakiego sprężynowca nie chcielibyście kupić, to król jest tylko jeden – Microtech – i to on będzie głównym bohaterem tego artykułu.

Mglista przeszłość

Historia Microtech nie jest zbyt dobrze opisana, nawet na stronie firmowej. Ogranicza się tylko do kilku suchych faktów. Szczegółów trzeba szukać na forach internetowych, a te informacje często zawierają tylko ułamek prawdy i nie zawsze możliwe jest ich zweryfikowanie. Historia Microtech nie jest szczególnie długa, ponadto ma ona nie tylko blaski, ale też i cienie, które wciąż pozostają niejednoznaczne. Anthony Marfione wraz z małżonką Susan stworzyli pierwsze prototypy noży na początku lat 1990. Powstanie firmy datuje się na 20 kwietnia 1994, kiedy to pod marką Microtech w zakładzie w Vero Beach na Florydzie ruszyła pierwsza niskoseryjna produkcja. Idea firmy była bardzo prosta i jednocześnie bardzo trudna: stworzyć noże o jakości wcześniej nieznanej na rynku, wykorzystując najnowsze aktualnie dostępne technologie i materiały najwyższej jakości. Marfione początkowo zajmował się rusznikarstwem, między innymi w Knights Armaments, stąd miał dobrą orientację w rynku materiałów i technologii. Nie bez powodu na pudełkach noży poza logo był napis „Advanced Knife Technology”, a dziś na stronie internetowej widnieje hasło „Never compromise”. Obecnie na pudełkach jest napis „Welcome to the family”, który jest zapowiedzą dołączenia do rodziny „mikroholików” (ang. Microholics).
Pierwszym seryjnie produkowanym modelem był U.D.T. nawiązujący do jednostki specjalnej amerykańskiej marynarki z okresu II wojny światowej – Underwater Demolition Teams, protoplasty US Navy Seal. Występował on w trzech wersjach – małej, średniej i dużej. W aluminiowych okładzinach osadzono wstawki z kratonu dla poprawy chwytu w wilgotnych warunkach. Z biegiem czasu model ten zaczął być produkowany tylko w wersji dużej jako L.U.D.T (Large-Underwater Demolition Team) i w takowej jest wytwarzany po dzień dzisiejszy. U.D.T. to konstrukcja otwierana w bok, podobnie jak Stilleto. Pierwszym nożem otwieranym przez szczelinę w górnej części rękojeści jest produkowany od 1995 model H.A.L.O. i to właśnie on rozpoczyna erę noży OTF (Out The Front), otwieranych podobnie jak Flieger-Kappmesser.

Jak działa OTF?

Konstrukcja OTF jest względnie prosta i po jej poznaniu często pada pytanie „dlaczego tyle to kosztuje?”.
Ostrze w okładzinach jest blokowane tylko w dwóch skrajnych pozycjach specjalnymi zapadkami. Równolegle do ostrza, wewnątrz okładzin jest sprężyna, zahaczona o suwak. W stanie spoczynku sprężyna jest tylko umiarkowanie napięta. Przesuwając suwak do przodu napinamy ją mocniej, a gdy listwa osiągnie skrajne położenie odblokowuje tylną zapadkę. Ostrze wylatuje do przodu pod wpływem kurczącej się sprężyny i jest blokowane przez drugą zapadkę. Chowanie ostrza odbywa się analogicznie w przeciwnym kierunku. Przesuwamy suwak do tyłu, sprężyna znowu jest rozciągana a druga zapadka zostaje zwolniona i ostrze chowa się w okładzinach. Proces działania tego mechanizmu, tzw. Double-Action (DA) OTF warto zobaczyć na filmie. System ten nazywany jest Double Action – podwójnego działania, ponieważ suwakiem otwieramy i chowamy klingę. Są też noże Single Action (SA). W ich przypadku suwak lub przycisk tylko otwierają nóż. Do chowania klingi służy osobny mechanizm, zazwyczaj wymagający użycia obu dłoni.


To nie jest Microtech!! Dzięki uprzejmości Sharpeners.eu mogliśmy zajrzeć do wnętrza noża o podobnej budowie i zasadzie działania. Na zdjęciu to co widać po usunięciu jednej z okładzin


Wszystkie elementy noża wraz z sprężynowym układem otwierania. Konstrukcja noży OTF jest względnie skomplikowana

Cechą charakterystyczną noży OTF, wynikającą z ich konstrukcji, jest tzw. blade play, czyli luz ostrza, gdy znajduje się w pozycji otwartej. W przypadku noży Microtech jest on minimalny.
Dla wyjątkowo ciekawskich użytkowników, dostępna jest wersja Ultratech z przeźroczystą jedną okładziną, gdzie można obserwować działanie mechanizmu na żywo. Jak widać na zdjęciu i filmie, jego sercem Ultratecha jest jedna, stosunkowo niewielka sprężyna. Do otwarcia lub zamknięcia noża potrzeba nieco siły, a podczas jego obsługi czuć wyraźne „kopnięcie”. Mimo to energia otwarcia nie jest zbyt duża. Owszem, klinga przebije on kartkę, ale najczęściej nóż nie otworzy się całkowicie. W końcu to nóż EDC, a nie mityczny nóż balistyczny Specnazu.
Odpowiadając na pytanie dlaczego tak drogo: aby nóż był niezawodny i nie odpalił się samoczynnie w kieszeni. Potrzeba do tego wysokiej jakości materiałów, idealnego wykończenia i spasowania części. Jedno i drugie po prostu kosztuje.


Niekompletny mechanizm tuż przed zablokowaniem noża w pozycji złożonej. Czerwoną linią zaznaczono obrys głowni ukryty w prowadnicy


Zbliżenie na listwę sterującą. W tej pozycji nóż jest złożony


By nóż się otworzył przemieszczamy listwę sterującą w przód do momentu gdy specjalny profil odsunie zapadkę. Resztę pracy wykona sprężyna (brak na zdjęciu)

Ultratech

Ultratech jest prawdopodobnie najbardziej popularnym modelem Microtech. Przede wszystkim ze względu na rozmiar. Długość klingi wynosi 86 mm, rękojeści 120 mm, a całkowita 205 mm. Grubość klingi to 3,23 mm a masa całości 99 g. Wymiary podaję bez hartowanego zbijaka do szyb, potocznie zwanego skull crusher,którego długość to 8 mm. Jest to więc rozmiar, który idealnie nadaje się na nóż EDC i zmieści się w każdej kieszeni. Na marginesie dodam, że są to wymiary orientacyjne i może się zdarzyć 1 mm różnicy na jakimś wymiarze, ale problem z tym mają jedynie fanatycy z suwmiarką. Dla zwykłego użytkownika nie ma to absolutnie żadnego znaczenia.

Jeśli jednak Ultratech to wciąż zbyt dużo, Microtech ma w ofercie jego dwóch mniejszych braci: UTX 85 i UTX 70. Ich wymiary wynoszą odpowiednio 85% i 70% Ultratecha. Jest też wersja UTX 70 CA z klingą o długości 1,9 cala. W standardowym modelu wynosi ona 2,42 cala a odmiana skrócona powstała by spełnić restrykcyjne przepisy stanu Kalifornia.

Klingi noży występują w kilku standardowych kształtach: bowie, interceptor, hellhound, tanto, bayonet, spartan, double-edge i single edge. Dostępne są również w wersji ząbkowanej (serrated) częściowo lub całkowicie. Dodatkowo, powierzchnia ostrza może być wykończona na kilka sposobów: satin, beadblast, stonewash, apocalyptic, bronze, D.L.C. lub malowane. Śruby, przycisk, klips i skull crusher występują w trzech podstawowych kolorach: bronze, black i beadblast. Korpus noża jest dostępny w podstawowych kolorach: black, desert tan oraz OD Green, natomiast wersje signature i specjalne występują w wielu różnych kolorach. Korpus noża jest skręcony specjalnymi śrubami, które są patentem Microtech i nie pasują do nich standardowe końcówki typu torx lub philips. Oczywiście, śrubokręty pasujące do Microtech mają swoja cenę.

Ultratech 123-12

Posiadany przeze mnie model Ultratech to 123-12 Tanto Edge Stonewash Full Serrated, działający oczywiście w systemie DA. Na końcu noża jest skull-crusher z otworem na linkę. Pod nim zainstalowano odwracalny klips służący do przenoszenia noża w kieszeni. Na klipsie naniesiono logo, datę produkcji i numer seryjny noża. Rękojeść wykonano ze stopu aluminium 6061-T4, które jest stosowane również do produkcji rowerów, części samolotów, lokomotyw czy karabinów AR 15. Cechuje się on dobrą wytrzymałością, łatwą obrabialnością i wysoką odpornością na korozję.

W mojej wersji klinga wykonana jest ze stali M 390 Microclean. Jest to stal proszkowa 3 generacji produkowana przez austriacką hutę Böhler. To nierdzewna stal wysokostopowa o rewelacyjnym trzymaniu ostrości. Charakteryzuje się ekstremalnie wysoką odpornością na ścieranie, co ma znaczenie ze względu na przemieszczanie się głowni w mechanizmie DA. Jednocześnie, przy twardości 62 HRC, udało się zachować udarność na bardzo dobrym poziomie. Obecnie jest to jedna z najlepszych stali dostępnych na rynku. Niestety, wysokie parametry uzyskano niemałym kosztem. M390 jest trudna w obróbce i wymaga dość skomplikowanego procesu ulepszania cieplnego: hartuje się ją w temperaturze 1180º Celsjusza, po czym jest poddawana wymrażaniu i odpuszczaniu w wysokich temperaturach. Całość procesu odbywa się w atmosferze ochronnej bez dostępu tlenu.

Skład stopu aluminium 6061-T4 kształtuje się następująco:
• 0,80 – 1,20% magnezu,
• 0,40 – 0,80% krzemu,
• 0,15 – 0,40% miedzi,
• 0,04 – 0,35% chromu,
• ≤0,70% żelaza,
• ≤0,25% cynku,
• ≤0,15% manganu i tytanu.

Skład stali M390:
• 1.90% węgla,
• 0.70% krzemu,
• 0.30% manganu,
• 20.00% chromu,
• 1.00% molibdenu,
• 4.00% wanadu,
• 0.60% wolframu.

Zębate Tanto

Ktoś, kto mnie zna i wie, jakie noże preferuję, może być zdziwiony wyborem takiego profilu klingi. Był to jednak wybór świadomy i uzasadniony. Z jednej strony chciałem mieć nietypowy wzór z dużym cool factor. Z drugiej, ostrze tanto ma bardziej odporny na urazy czubek, niż klasyczne ostrza np. typu drop-point. Ostrze typu full serrated trzyma ostrość znacznie dłużej niż gładka krawędź, a zastosowanie stali M390 dodatkowo spotęgowało ten efekt. Ponadto, głownie tego typu są znacznie agresywniejsze i lepiej tną włukniste materiały, jak ubrania, liny etc. Ostrze tanto można też bezpieczniej, niż klasyczne ostrza, wprowadzić pod ubranie poszkodowanego, w sytuacji udzielania pierwszej pomocy. Nie było to może kluczowym czynnikiem, ale dokonując wyboru modelu kierowałem się kompromisem pomiędzy nożem EDC, a nożem ratowniczym.

Na co dzień

Czy nóż sprężynowy nadaje się na EDC? To pytanie zadaje wielu sceptyków, wysuwając takie argumenty jak przypadkowe otwieranie się noża, zacinanie się mechanizmu, problemy z konserwacją etc. Odpowiedź jest prosta: nadaje się jak każdy inny nóż, choć wymaga nieco więcej uwagi i troski. Mój egzemplarz Ultratech użytkuję od około 4 miesięcy. Nie jest to może dużo i choć okres testowania pokrył się z okresem kwarantany z powodu Covid-19, to był to wystarczający okres by wysnuć pierwsze wnioski.

Nóż użytkowałem jak każdy inny, który posiadam. Trafił więc do kuchni na front przygotowywania kanapek, otworzył sporą ilość paczek, opakowań i kartonów, skroił różne kiełbasy, steki i pizzę. Otworzył nawet kilka konserw, choć w dobie puszek z zawleczką znaleźć taką bez niej jest to nie lada wyczyn. Jedynym daniem, z którym nóż sobie średnio poradził była lekko przypieczona pizza. Natomiast jest istnym pogromcą pomidorów, kiełbasek i kartonów, a dzięki ząbkowaniu i zastosowanej stali noża nie ostrzyłem od momentu jego otrzymania. Da się wyczuć nieco spadek agresywności cięcia, ale obstawiam, że laik tego nie zauważy. Kilkukrotnie zostawiłem nóż brudny po przygotowaniu posiłku i nie pojawiły się na nim żadne ślady rdzy. Nawet powierzchniowej, która jest łatwa do zmycia mleczkiem do czyszczenia.

Jedynym moim zaskoczeniem był fakt, że po około tygodniu nóż zaczął się zacinać. Początkowo byłem tym bardzo zaskoczony i obawiałem się, że otrzymałem egzemplarz z felerną sprężyną. Z braku odpowiednich śrubokrętów nie miałem jak go otworzyć i zacząłem szukać informacji czym to może być spowodowane. Okazało się, że jest to objaw słabego nasmarowania noża. Po „zalaniu” olejem i usunięciu jego nadmiaru nóż odzyskał sprawność. Aktualnie staram się go regularnie oliwić, gdy wyczuję moment, w którym mechanizm zaczyna pracować z oporem. Dość łatwo to wyczuć, ponieważ system DA zachęca do zabawy. Chcąc nie chcąc, szybko wyczujemy nawet tak drobne zmiany. Sprawdza się tu ta sama zasada, co przy dbaniu o broń albo rower. Nieoliwiona i nieczyszczona broń będzie zwyczajnie niesprawna i jej użytkowanie może być niebezpieczne dla użytkownika. Nóż sprężynowy należy więc traktować z jednakową troską, jak każde inne urządzenie mechaniczne. Jeśli chodzi o olej do konserwacji to nie polecam stosowania popularnego WD 40 z uwagi na fakt jego szybkiego „wycierania się”. Najlepiej sprawdzą się do tego celu oleje do konserwacji broni, maszyn do szycia i podobne. Jednak po ich użyciu należy dokładnie wyczyścić klingę, ponieważ w większości nie są one przeznaczone do kontaktu z żywnością.

Przyznam się też do popełnienia czynu zakazanego, czyli rzucania nożem do celu, jakim była drewniana belka. Naprężenia, które występują podczas rzutów, są dość duże i mogą uszkodzić mechanizm. Ultratech wyszedł jednak z tej próby bez szwanku. Po około 20 rzutach nie zauważyłem żadnej zmiany w pracy mechanizmu DA, nawet pomimo kilku nietrafionych rzutów i upadku noża na glebę. Zdarzyło się też kilka drobnych prac w drewnie – przygotowywanie rozpałki na ognisko i struganie, choć nóż z pełnym ząbkowaniem nie należy do najlepszych narzędzi do tego celu. Chodziło jednak przede wszystkim o sprawdzenie mechanizmu noża i jego wytrzymałości. Jak wspomniałem wcześniej, każdy OTF charakteryzuje się pewnym luzem między głownią a rękojeścią. W przypadku noży Microtech nie jest on duży i nie powoduje jakiejkolwiek niewygody. Jest oczywiście wyczuwalny, ale w trakcie użytkowania to nie przeszkadza. Poza tym, podczas gdy przy innego typu blokadach noży trzeba uważać, by nóż nie złożył się na palce, tak w przypadku noża sprężynowego nie ma tej obawy. Klinga albo po prostu wypadnie, lub schowa się częściowo. Nie ma ryzyka kontaktu ostrza z dłonią.

Do kieszeni

Pozostaje kwestia przypadkowego otwarcia noża w kieszeni? Jak wspomniałem wcześniej, nawet jeśli tak się stanie, to siła nie jest dość duża by klinga przebiła nam tętnicę udową. Najwyżej się lekko skaleczymy. Mechanizm jest jednak dość niezawodny, bo siła konieczna by przesunąć suwak jest na tyle spora, że samoczynnie w kieszeni się to raczej nie zdarzy. Z powodu pandemii poruszam się głównie na szosowym rowerze, a nie należę do tych co jeżdżą powoli, i nie zdarzyło mi się, by nóż wypadł czy nawet przesunął się tak, by mógł się sam otworzyć.
Klips trzyma nóż głęboko w kieszeni a nad krawędź wystaje tylko skull crusher. Ci, którym zależy na dyskrecji, mogą próbować zastąpić zbijak śrubą o płaskiej główce. Jest ona konieczna, ponieważ stanowi element mocujący klipsa.

Grzbiet klingi jest wyprofilowano celem zwiększenia przebijalności i zmniejszenia masy. Taki kształt sprawia, że otwarcie kapslowanej butelki jest nieco utrudnione. Wciąż da się to zrobić sprawnie po pewnym treniengu. Kiepsko się też krzesze iskry z krzesiwa, ale należę do tych „nie-ortodoksów”, którzy nie mają problemu, by użyć krawędzi tnącej do tego celu. Kto krzesał iskry ten wie, że ząbkowanie jest akurat zaletą, choć trzeba uważać, by nie zestrugać krzesiwa. Gdy tylko obostrzenia w związku z zagrożeniem wirusowym zostały zmniejszone i można było się poruszać, to niemal w każdy weekend nadrabiałem outdoorowe zaległości. Do inicjacji ognia kuchenki gazowej używam właśnie krzesiwa, więć miałem okazję powtórzyć tę czynność wielokrotnie. To także nie wpłynęło szczególnie na utratę ostrości.

Nie wykonywałem testów na poznanie granic wytrzymałości blokady. Nie „batonowałem” nożem, nie wbijałem go młotkiem w belki etc. Na Youtube filmów z takich testów jest wiele i są do znalezienia bez trudu. Zależało mi na tym, by sprawdzić czy faktycznie nóż sprężynowy nadaje się na EDC. Teraz śmiało mogę stwierdzić, że jest to dobry wybór. Gorzej – wygonił on z mojej kieszeni ulubione Spyderco Slysz Bowie i Spyderco Spydiechef.

Styl życia

Noże Microtech dla wielu nabywców są przede wszystkim przedmiotem kolekcjonerskim. Składa się na to kilka powodów. Przede wszystkim, z powodu restrykcji posiadania i przenoszenia w wielu krajach, są albo trudno dostępne, albo wręcz niedostępne. W tej sytuacji wielu użytkowników posiada noże Microtech, ale cieszy nimi oko tylko w zaciszu domowym, nieszczególnie chwaląc się nimi publicznie. Druga kwestia to cena, która jest relatywnie dość wysoka i to nie tylko dla Polaków. Podstawowe modele seryjne kosztują około 1300 PLN, a egzemplarze z edycji signature series mogą osiągnąć wartość blisko 4000 PLN. Modele custom czy z edycji limitowanych kosztują od 7000 PLN, a górnej granicy nie ma. Przykładowo: pochodzący z filmu John Wick zestaw Continental Set to już wydatek rzędu 15000 PLN. Co ciekawe, występuje on też w kilku wariacjach, a chcąc mieć wszystkie łatwo policzyć ile będzie warta kolekcja.

Noże Microtech, trochę na bazie sentymentu do noży sprężynowych szybko trafiły do popkultury. Firma powstała w 1994 roku, a już w 1996 r. model H.A.L.O.® pojawił się w filmie Eraser z Arnoldem Schwarzeneggerem (w polskiej dystrybucji zatytułowany Egzekutor). Lista filmów, w których pojawiają się noże Microtech jest dostępna na stronie producenta.

Lista filmów z nożami Microtech

Microtech wypuszcza często krótkie serie noży w specjalnych wariantach kolorystycznych, z różnymi ostrzami, z różnych materiałów i wykończeniu. Nawet flagowe modele produkcyjne na przestrzeni lat ulegają drobnym zmianom. To wpływa na ograniczoną liczbę egzemplarzy, które z czasem stają się rarytasami. Tak nakręca się spirala kolekcjonowania - nieustające poszukiwanie modelu z rocznika X, następnie z rocznika Y i tak dalej… Dodajmy do tego krótkie serie tematyczne, jak na przykład Star-Wars albo Zombie Apocalypse i różne edycje specjalne. To wszystko trzeba jeszcze przemnożyć przez liczbę kolorów okładzin, kształtów ostrzy i ich wykończeń. Według nieoficjalnych i niezweryfikowanych szacunków lista teoretycznie dostępnych modeli obejmuje około pięć tysięcy siedemset pięćdziesiąt pozycji. Szansa, że spotka się dwóch właścicieli noża Microtech z identycznym co do milimetra modelem w ręku jest niewielka, nawet jeżeli kupili je w tym samym roku, a znam takich co chodzą z suwmiarką i sprawdzają każdą sztukę.

Forum internetowe miłośników Microtech

Niektórzy mogą odczuć niedosyt, ponieważ nie opisuję pozostałych noży w ofercie Microtech, jak L.U.D.T., H.A.L.O., Troodon, Socom, Dirac, Exocet, Hawk, Socom Alpha, Jagdkommando, Currahee etc. Oferta jest po prostu tak duża, że nie sposób zmieścić wszystko w jednym artykule.
Jedno jest pewne, kto raz kupi nóż Microtech, szybko wsiąknie w ten styl. Osoby uzależnione od noży Microtech same siebie nazywają „Microholics” i spotykają się na forum, które pomimo popularności serwisów społecznościowych wciąż funkcjonuje.

Galeria

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

Kuchenka gazowa w zimie

Biwakowanie zimą to w Polsce wyjątkowo mała nisza, a według moich obserwacji wewnątrz niej większość gotuje na ognisku. Nie ma w tym nic złego, po prostu nie jestem fanem

„Kostka”, czyli archetyp małego plecaka

„Kostka”. Plecak-legenda. Dlaczego uzyskał taki status? Jak odnajduje się w czasach współczesnych?

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X