Przejdź do serwisu tematycznego

Test: Noże na MOLLE

Mocowanie noża na oporządzeniu

System MOLLE/PALS ma za sobą nieco ponad 20 lat służby. W tym czasie pełnił nie jedno zadanie i służył w siłach zbrojnych państw całego świata. Mimo licznych sukcesów jest jednak w jego życiorysie jedna plama – noże. O ironio, nigdy się nie dogadał z żadnym ostrym narzędziem. Sprawdźmy czy w ostatnich latach udało się przełamać tą osobliwą niechęć.

MOLLE to skrót od Modular Lightweight Load-bearing Equipment. Termin można przełożyć na nadwiślański dialekt jako lekki modułowy system przenoszenia wyposażenia. PALS oznacza Pouch Attachment Ladder System, czyli drabinkowy system łączenia kieszeni. Prace nad MOLLE/PALS rozpoczęły się w 1996, wprowadzono je na niewielką skalę w rok później, ale szerzej przyjęto przez amerykańskie siły zbrojne w 2001. System zastąpił starsze rozwiązanie ALICE (All-Purpose Lightweight Individual Carrying Equipment, czyli lekki wielozadaniowy system przenoszenia wyposażenia indywidualnego), którego funkcjonowanie opierało się na stosowaniu metalowych klamer.

MOLLE/PALS

W systemie MOLLE/PALS kieszenie i ładownice łączą się z oporządzeniem dzięki wykorzystaniu przeplatanych na krzyż taśm nylonowych o szerokości 1 cala/25,4 mm. Na starym kontynencie pasy 25 mm okazały się w zupełności wystarczające, a brakujące 0,4 mm nie robiło większej różnicy. Pozwoliło to w znacznym stopniu zwiększyć dowolność mocowania modułów i ograniczyło zbędną masę. System MOLLE/PALS okazał się tak przydatny, że dziś wielu użytkowników wojskowych i cywilnych nie wyobraża sobie funkcjonowania bez niego.
Lata służby wojskowej i sukces komercyjny zaowocował olbrzymią gamą modułów i akcesoriów. W niezliczonej formie, kształcie i przeznaczeniu dostępne są kieszenie z nylonu. Uzupełniają je sztywne, polimerowe pokrowce, kabury, adaptery, klamry i uchwyty. Wszystko to tworzy naprawdę ogromną galaktykę dodatków. Mimo to, nóż z głownią stałą, będący narzędziem codziennego użytku większości mundurowych jakoś do ładu z MOLLE/PALS dojść nie może.


Pełny zestaw noża-bagnetu Fabryki Broni. Od lewej: rama mocująca systemu MOLLE, pasek zabezpieczający, pochewka właściwa i adapter do pasa

Nóż w nylonie

Jeszcze za czasów systemu ALICE w znakomitej większości noże przenoszono na pasie w skórzanych pochewkach. Wraz z MOLLE/PALS nadeszła zmiana. Skórę zastąpiono nylonem, a pętlę do pasa systemem taśm mocujących. Miękkie pochewki ze sztucznej tkaniny sprawdzały się względnie dobrze. Odpowiednie wykonanie pozwalało mocować nóż bezpośrednio do kamizelki lub oporządzenia. Często wzbogacano projekt o dodatkową pętlę z myślą o tych, którzy wolą troczyć kozik do pasa. W sumie, rozwiązanie miało się całkiem nieźle. Wydawałoby się, że Można odtrąbić sukces, a temat zamknąć.
Kłopot w tym, że gdyby tak postępować w każdym przypadku, wciąż nosilibyśmy pistolety w miękkich kaburach. Jak wiadomo wyparły je termoplastyczne tworzywa, gdy tylko nadarzyła się okazja. W przypadku broni rozwiązanie sprawdziło się bez większych problemów. Plastikowa ewolucja szybko dosięgła też noży, co pozwoliło zlikwidować uciążliwe paski zabezpieczające rękojeść. Od tego momentu ostrze wewnątrz utrzymywała głównie sprężystość materiału i konstrukcji pochewki. Koniec z odpinaniem i nieuchronnymi uszkodzeniami taśmy. Wystarczy szarpnąć mocniej i nóż już jest gotów do pracy. Szybciej, łatwiej i lepiej.


Komplet Gerber Strongarm. Od lewej: pochewka, taśma zabezpieczająca, polimerowa listwa mocująca do MOLLE i adapter na pas

Polimerowy kłopot

Wszystko to wydaje się ładne i pięknie, ale wkrótce zauważono związane z tym problemy. Nylonowe pochewki były stabilne i dawały się łatwo przenosić między platformami, a ich polimerowe, sztywne następczynie powinny być nawet lepsze. Wszak w broni rozwiązanie działa bez zarzutu! W praktyce okazało się jednak, że trudno znaleźć dobry nóż w polimerowej pochewce.
Owszem, na rynku dostępnych jest wiele noży – i to świetnych! Nie tutaj tkwi kłopot. To kabury są fatalne. Pozornie wystarczy przytroczyć je linką lub dokupić odpowiedni adapter. Tyle, że to nie rozwiązuje problemu. Otóż trocząc w łeb bierze modułowe rozwiązanie. Nóż co prawda siedzi stabilnie jak przyklejony, ale przeniesienie go inny panel jest czasochłonne i wymaga wprawy. Za każdym razem trzeba pamiętać przez którą komórkę przepleść linkę i w jakiej kolejności. Trudno to nazwać przyjaznym rozwiązaniem.
Dodatkowym minusem jest częściowa utrata otworów mocujących. Innymi słowy, trocząc spód pochewki do kamizelki ograniczamy, a czasem wręcz tracimy, możliwość przypięcia czegoś po zewnętrznej stronie.
Lepszym rozwiązaniem jest zakup adaptera. Ma pewne plusy: nóż względnie łatwo jest przyczepić, odpiąć i przenieść. Tle tylko, że narzędzie bardzo często odstaje od panelu do którego go zamocowano. Ważne jest również rozmieszczenie otworów w pochewce. Wystarczy drobne niedopatrzenie i adaptery nie trafią w komórki MOLLE. Dodatkowo, podobnie jak ma to miejsce przy troczeniu, często traci się możliwość mocowania czegoś na powierzchni pochewki.


Cold Steel Peace Maker 2 wypada blado. Do zdjęcia zdemontowano klips pochewki (da się to zrobić wyłącznie z użyciem narzędzi), co pozwala na odwrotny montaż klamry otwartym końcem ku górze. Może to być przydatne przy odwrotnym mocowaniu noża rękojeścią w dół

Trzy noże

Najlepszym rozwiązaniem problemu byłoby zlecenie producentowi wykonanie właściwego rozwiązania od początku do końca. Zmyślni projektanci dopasują nóż do MOLLE tak, aby zachować pełnię funkcjonalności. Dorobią mocowanie na pas i sukces murowany. Szkoda tylko, że jakoś im się nie spieszy. Na rynku coś pusto, wieje, nic się nie dzieje. Tylko nieliczni zauważyli problem, przemyśleli go i znaleźli rozwiązanie.
Co ciekawe, prekursorami byli Polacy. W 2013 światło dzienne ujrzały pierwsze wzory koncepcyjne noża-bagnetu do karabinka podstawowego Modułowego Systemu Broni Strzeleckiej kalibru 5,56 mm (MSBS-5,56) rozwijanego przez Wojskową Akademię Techniczną i Fabrykę Broni. Narzędzie wyglądało ciekawie i nowocześnie, ale za to dwuczęściowa pochewka była naprawdę rewolucyjna i wzbudziła ogromne zainteresowanie po tej i po tamtej stronie Atlantyku! Zewnętrzną cześć miała być mocowana do MOLLE z możliwością przypięcia na pas. Wewnętrzną cześć, czyli pochewkę właściwą można było wyjąc i złożyć z nożem tworząc nożyce do drutu. Fantazja! Niestety na realizację trzeba było poczekać.
Kolejny był Strongarm amerykańskiego przedsiębiorstwa Gerber. Gdy pokazano go pierwszy raz na SHOT Show w 2015 użytkownicy taśm przeplatanych rozpłynęli się z radości. Proste, funkcjonalne i odporne narzędzie Amerykanie zamknęli w polimerowej pochewce, jakiej nie oferował nikt do tej pory. Wyposażono ją w szybkozłączkę do systemu taśm przeplatanych. Co więcej, dało się ją mocować poziomo i pionowo na pasie. Jakby tego było mało dodano zabezpieczającą taśmę z napem i otwory w polimerze do troczenia akcesoriów na powierzchni pochewki. Czy mogło być lepiej?
Obie konstrukcje były niesłychanie skomplikowane. Pytanie, czy to konieczne do współpracy z MOLLE nie dawało spokoju. Dlatego też, gdy już oba noże trafiły w nasze ręce wypadało je zestawić z czymś skrajnie podstawowym. Wybór padł na nieco zapomniany, stworzony w 2013, ale wciąż dostępny model Cold Steel Peace Maker 2. Cienką i szeroką klingę otulono wtryskowo gumopodobną materią. Komplet uzupełniała pochewka z polimeru SecureEx wyposażona w prostą metalową klamrę zaciskową.




Zbliżenie na systemy mocujące Fabryki Broni, Gerber i Cold Steel. Polacy postawili na sztywno zszytą taśmę nylonową, Gerber ma prostą lecz funkcjonalną listwę polimerową, a Cold Steel pochewkę z metalowym klipsem sprężynującym. Linkę trzeba dodać we własnym zakresie

Nożowa olimpiada

Czas przejść do testów, tylko jak sprawę ugryźć? Najważniejsze to dobrze rozważyć klasyfikację. Kluczową sprawą jest stabilne połączenie z panelem nośnym. To czy wytrzymamy z nożem na dłuższą metę w znacznym stopniu zależy właśnie od tego. Jeśli będzie chwiał się i tłukł o ładownice, użytkownika w końcu krew zaleje. Niedowiarki niech spróbują pójść na wyprawę z plecakiem, którego klamry skrzypią przy każdym ruchu. Ustalmy dwie kategorie: pion i poziom. W obu pierwsze miejsce to równowartość 9 punków, drugie 6, a trzecie 3.
Niebagatelna jest też zdolność do szybkiego odpięcia i przeniesienia na inną platformę. Mundurowym może się to nie przyda, ale doceni to użytkownik cywilny. Szczególnie, gdy ma do dyspozycji dwie torby i cztery plecaki. Liczy się zarówno zakładanie i zdejmowanie. To nam daje dwie konkurencje, każda odpowiednio 6, 4 i 2 punkty.
Do tego współczynnik drażliwości, czyli ocena jak denerwujący potrafi być system. Trudno to jednoznacznie zdefiniować, ale to rzecz odczuwalna najbardziej, gdy coś idzie nie tak. Na rozwiązanie takiej sytuacji potrzeba najwięcej czasu, dlatego zdamy się na odchyłkę maksymalną. Liczyć ją będziemy na zakładaniu i zdejmowaniu. Otrzymujemy dwie konkurencje, ale ponieważ nie jest to współczynnik specjalnie istotny, wycenimy każdą w przedziale od 3 do 1.
Kolejną cechą jest zajmowana liczba komórek MOLLE. Wydaje się to bez znaczenia, ale gdy ich braknie, robi się to diabelnie istotne. Jedna konkurencja, a skala to od 3 do 1 punktów.
Do tego na koniec dodamy cechy specjalne każdej konstrukcji. Wyliczymy tylko te, które warto wspomnieć i nie są wspólne dla wszystkich pretendentów. To tylko dodatek, dlatego każda cecha została wyceniona na plus lub minus 0,5 punktów.
Pozostaje jeszcze kwestia masy, grubości, szerokości i innych. Dlaczego nie mają one znaczenia? Po pierwsze, mocowanie noży do MOLLE jakoś nie doczekała się wielu opracowań. Na takowe zasługuje, bo inaczej o wydajności połączenia dowiemy się dopiero po zakupie. Jeśli będzie niewystarczające, narzędzie zostanie w domu. W takim przypadku staje się nieprzydatne, żeby nie powiedzieć bezużyteczne.
Ten materiał nie ma być hurraoptymistycznym opisem, tylko rzetelnym naświetleniem problemu i związanych z nim zagadnień. Parametry poznamy przy pobieżnym przeczytaniu ulotki czy katalogu producenta, co w ograniczonym stopniu pozwala ocenić możliwości narzędzia. A czego dowiemy się o pochewce? Jest i działa, a o jej jakości świadczy liczba dodatków, które przewidział producent. Zadajmy sobie jednak pytanie: który nóż to lepsze narzędzie? Przeciętny u pasa czy wspaniały w szufladzie?



Zwykła pętla z elastycznej linki dodana do Cold Steel Peace Maker 2. Mała rzecz robi wielką różnicę. Zamieniła tani nóż w niezwykle przyjazne, wygodne i mobilne narzędzie

Rywalizacja

Do rozpoczęcia prób potrzebny jest odpowiednio duży panel. Jak na rozkaz z szafy wyskakuje Wisport Zipper Fox 25. Pięć rzędów taśm to trochę mało, ale kamizelki taktyczne nie mają ich wiele więcej. Przykładamy noże na oko i wygląda na to, że wystarczy. Pochewki zostały przytroczone zamiennie na tym samej kolumnie MOLLE. Podczas testu nie użyto dodatkowych narzędzi, bo tylko w przypadku konstrukcji Fabryki Broni znalazłyby zastosowanie.
Wszystkie konstrukcje wyposażono w dodatkowe elementy stabilizujące. W przypadku noża-bagnetu produkcji Łucznika i Gerber Strongarm są to taśmy zabezpieczające nóż przed wypadnięciem. W Cold Steel Peace Maker 2 nic takiego nie znajdziemy, ale zmyślny właściciel przy pierwszej okazji dodał pętlę z elastycznej linki. Tworzy ona dodatkowy punkt mocujący poniżej klipsa i jest niemal nieodzowna.
Dlatego też zostały wykonane dwa przebiegi. Pierwszy przewidywał minimum czynności i elementów do zamocowania. Drugi opcję o największej możliwej stabilności z użyciem wszystkich potrzebnych elementów. Procesy mocowania rozpoczęto z nożem poza pochewką. Demontaż odwrotnie – z ostrzem w środku. Stan początkowy to nóż leżący na stole. Dlaczego to takie ważne? W modelu Peace Maker 2 można wszystkie czynności wykonać z klingą w pochwie, ale skrócenie czasu zaburzałoby ocenę systemu mocowania. A to na jego dotyczy test.


Nieortodoksyjna metoda mocowania Gerbera opiera się o umieszczenie króćca u wylotu pochewki pod jedną w komórek MOLLE. To czy będzie to możliwe zależy głównie od precyzji z jaką wykonano szwy


Gdyby zaplanowano alternatywną metodę mocowania Gerbera, inaczej rozmieszczone byłyby odległości między punktami podparcia. Wciąż jest to jedno z najstabilniejszych rozwiązań

Sprint

Start. W pierwszym przebiegu zwyciężył Gerber Strongarm z 29,5 punktami. O jego przewadze zaważyła najwyższa stabilność w poziomie. Oznacza to najmniejszą tendencję do przemieszczania na boki. Nie bez znaczenia okazał się brak poważniejszych wad, dzięki czemu Gerber trzymał się środka stawki. Zwyciężył w tylko jednej, ale za to wysoko punktowanej konkurencji. Mocowanie Strongarma za każdym razem przebiega sprawnie, mimo że jest wolniejsze niż w Cold Steelu. Polimerowa listwa mocująca pracuje bez zarzutu, gdy już zrozumie się jak ją wygodnie obsłużyć: pchać jednocześnie ściskając. Przy wypinaniu niemal sama przeskakuje kolejne komórki. Gerber otrzymał 0,5 pkt za otwory na pochewce umożliwiające troczenie.
Drugie miejsce i 25 punktów przypadły Cold Steel Peace Maker 2. Bez dodatkowej stabilizacji wypadł najgorzej zarówno w stabilności poziomej jak i pionowej. Straty udało się odrobić szybkim zapięciem i małą liczbą wymaganych komórek MOLLE. Odpinając potrzeba sporo siły, bo klips nie chce oddać taśmy bez walki. Stąd najgorsza ocena w drażliwości przy demontażu.




Pierwszy etap wyścigu i porównanie wahliwości poziomej. O ile FB i Gerber wypadają podobnie, Cold Steel zostaje daleko w tyle.

Trzecie miejsce z 24,5 punktów zajmuje nóż-bagnet produkowany przez Fabrykę Broni. Jego silne strony to niewielka wahliwość w pionie, czyli niska tendencja do odstawania od ciała. O trzecim miejscu zadecydował czas montażu i demontażu. Pasek mocujący jest krótki, jakby nałożono embargo na import nylonu. Gdyby luźny kawałek za napem był dłuższy, ułatwiłoby to obsługę. Ciasne przejścia i sztywna taśma utrudniają przeplatanie, ale pozwalają stworzyć stabilne połączenie. Przy zapinaniu zdarzają się denerwujące wpadki. Nap potrafi zaczepić się o otwory w pochewce lub taśmę pod nią. Nóż z Radomia otrzymał 0,5 punktów za funkcję cięcia drutu.
Przewaga Gerbera byłaby nawet większa, gdyby zastosować nieortodoksyjną metodę mocowania. Króciec u wylotu pochewki należy wepchnąć pod komórkę MOLLE. W takim przypadku listwa zapina się tylko na pierwszej taśmie, ale finalnie stabilność połączenia ulega znacznej poprawie. Niestety, nie każdy producent szyje równie szeroko i króciec nie zawsze się mieści. Co więcej, wkładanie i wyjmowanie Strongarm będzie owocowało wycieraniem taśmy. Zwiększa to również zapotrzebowanie na komórki systemu z dwóch do trzech i wpłynęło na decyzję o przyznaniu 2 punktów w tej konkurencji. Nie doszło jednak do zmian na podium: Gerber 32,5 punktów, Cold Steel 25, a Fabryka Broni 21,5 punktów.




Sprintu ciąg dalszy. Porównanie odchylenia pionowego znów stawia Cold Steel daleko za konkurentami

Maraton

Czas na drugi przebieg. Zdawać by się mogło, że ważniejszy, bo z pełnią mocy. Co ważniejsze, wyniki okazały się zaskakujące.




Czas na maraton, czyli zmagania konkurentów przy pełnym wyposażeniu. Wyniki wahań poziomych FB i Gerbera uległy nieznacznej poprawie. Dodatkowy pasek pozwolił Cold Steed niemal dogonić czołówkę

Pierwsze miejsce i 28,5 punktów zdobył nóż-bagnet z Fabryki Broni. Przeplecenie dodatkowego paska zabezpieczającego przez wyższe komórki MOLLE niemal wyeliminowało wszelkie wahania. Obsługa rzepa wymaga odrobiny sprytu, ale w gruncie rzeczy jest prosta. Zarówno poziome jak i pionowe odchylenia zredukowano do zaledwie 2 mm! Oznacza to że nóż-bagnet kładzie się na panelu nośnym jak przyklejony. Co więcej, wymaga tylko dwóch komórek więcej, a zdejmowanie całości jest mniej uciążliwe niż u konkurentów. Wciąż montaż i demontaż zajmuje najwięcej czasu.



Nóż Strongarm można zamocować w alternatywny sposób, którego konstruktorzy nie przewidzieli. Stabilność połączenia w obu płaszczyznach uległa znacznemu poprawieniu

Drugie miejsce objął Cold Steel Peace Maker 2. Uzyskał 28 punktów, zaledwie 0,5 mniej niż FB. Jak widać nawet drobna różnica ma znaczenie. Funkcja cięcia drutu przesądziła o wygranej polskiego produktu. Amerykański model nadal króluje w szybkości montażu i demontażu. Dodanie pętli z elastycznej linki zrównała wahliwość do poziomu Gerbera. Przy tak prostej konstrukcji to nie lada wyczyn, wszak porównujemy kawałek sznurka do wyrafinowanego systemu. Cold Steel wciąż zajmuje najmniej komórek.
Brązowy medal otrzymał Gerber. Wynik 22,5 punktów plasuje go daleko za konkurencją. Dopinany pasek zabezpieczający niewiele zmienił i Strongarm nie dogonił konkurencji. W pozostałych kwestiach pozostał równie średni. Jakby tego było mało, do pełnego zamocowania wymaga aż 5 komórek.



Wahliwość w pionie przy maksymalnej osiągalnej stabilności. Noże niemal przestały się przemieszczać. Na zdjęciu Gerbera udało się uchwycić jedynie wychylenie na zewnątrz, w praktyce porusza się też w drugą stronę. Oznacza to, że realne odchylenie jest blisko dwukrotnie większe

Meta

Ocena zależy od przyjętych założeń: nie można przyjmować wyższości drugiego biegu, gdyż polimerowa kabura powinna zapewniać wystarczającą retencję. Zamiana miejsc na podium między Gerberem a Fabryką Broni może być wynikiem nieco innego podejścia do problemu i różnych priorytetów. Nie ulega wątpliwości, że w Strongarm jest miejsce na poprawę. Projektanci wypełnili zadanie i nic ponadto. W przypadku polskiego produktu nie bardzo jest co ulepszać. Jeśli dysponujemy czasem, nóż-bagnet bezsprzecznie wychodzi na prowadzenie.
Co najciekawsze, całkowicie nieprzystosowany do zadania Cold Steel Peace Maker 2 zdobył srebro w obu biegach. Wprawdzie o włos, ale jednak. Jak widać, tworzenie wyspecjalizowanego rozwiązania nie gwarantuje sukcesu. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, że tworzono go z myślą o noszeniu w bucie. Do MOLLE producent nawet nie próbował podchodzić. Peace Maker 2 szczególnie docenią ci, którzy często przenoszą nóż między platformami. Nawet z dodatkową linką niemal zawsze jest szybszy od konkurentów.

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X