Firma Helikon-Tex, bo tak brzmi pełna nazwa, powstała w 1983 roku na Dolnym Śląsku. Początkowo firma handlowała sprzętem z demobilu wojskowego, ale z czasem przekształciła się w producenta własnego wyposażenia. W ich ofercie znajdziecie kurtki, spodnie taktyczne (tu moja ulubiona seria UTP – Urban Tactical Pants), plecaki, torby, oporządzenie medyczne oraz sprzęt do bushcraftu i survivalu. Mili państwo, jest w czym wybierać. No to wybrałem 🙂
Mój wybór padł na plecak Raider Backpack, nerki Bandicot oraz Possum. Natchnęło mnie jeszcze, żeby przekonać się, jak do tego oporządzenia sprawdzi się kabura Insert Inverted Pistol Holder. Wszystko w rozmiarze One Size i w kolorze Shadow Grey. No bo jak komandosić: po mieście, to tylko jako Grey Man…
Helikon Raider – plecak na miasto i rower
Raider Backpack wykonany jest z Cordury 500D. Dodano powłokę DWR, która z jednej strony daje dozę wodoodporności, a z drugiej ułatwia usuwanie zanieczyszczeń. Jakby ktoś nie wiedział czy zapomniał, co to jest Cordura, to internety spieszą z pomocą: jest to marka niezwykle wytrzymałych, syntetycznych tkanin, które słyną z maksymalnej odporności na przetarcia, rozdarcia oraz trudne warunki atmosferyczne. I dalej, drążąc temat, dowiesz się, jeden z drugim, że jest to specjalnie zmodyfikowany nylon (poliamid) o gęstym splocie, najczęściej pokryty powłoką poliuretanową (PU) oraz teflonem, co zapewnia mu właściwości hydrofobowe i wodoodporność. I nie, nie można na tym smażyć, bo ma teflon… Gramatura materiału (nylon) to 263 g/m².
Nie wiem, czy słusznie przyjąłem założenie, że Raider to jeździec na rowerze, bo przecież jeździć można też innymi rzeczami… Są motocykle, skutery czy inne konie. Dobra, tu w każdym razie będę analizować Raidera jako plecak na rower 😉
Jest nie za duży, pojemność to 22 l. Wymiary podane przez Helikon-Tex to: wysokość 47 cm, szerokość 32 cm, długość 20 cm.
Na czymkolwiek byście nie jeździli, polecam używać kasku. Jest to rzecz nieporęczna, jeśli nie znajduje się na głowie. Do kieszeni tego nie schowasz, chyba że masz Raidera od Helikona i masz na kask przewidzianą kieszeń…
Kieszeń jest zabezpieczona klapą, która jest częściowo elastyczna. To plus fakt, że jest zaopatrzona w dwa zatrzaski i regulowane paski, powoduje, że jak duży kask by nie był, to spokojnie wejdzie. W sumie sytuacja wygląda podobnie jak z kawą Tchibo Family… Można ją pić, nie mając rodziny, oni tego nie sprawdzają. Więc jeśli chcecie włożyć w tę kieszeń coś innego niż kask, to można 😉 Wewnątrz kieszeni, pionowo na środku, dodano taśmę, którą można użyć do ustabilizowania ładunku.
Patrząc na plecak od góry, widzimy uchwyt oraz nieduży zamek, oczywiście jedyny słuszny YKK. Uchwyt pozwala wygodnie przenosić plecak, bo uszyto go tak, aby nie wrzynał się w dłoń. Po otwarciu zamka uzyskujemy dostęp do kieszeni w formie organizera. Tu już pierwsze miejsce na gadżety, a jak 🙂 Na zdjęciu, obok latarki, widać niedużą klapkę zamkniętą rzepem. Po jej otwarciu można wyciągnąć element usztywniający plecak w postaci płaskownika ukształtowanego do krzywizn kręgosłupa. W tym miejscu można zaobserwować również szerokość i solidne mocowanie taśm pasów nośnych plecaka.
Przejdźmy zatem na tył plecaka. Pasy są szerokie i w specyficzny sposób ukształtowane. Od góry wyposażono je w gumowane paski oraz D-ringi pozwalające przytroczyć kolejne gadżety. Dostajemy również pas piersiowy. Oczywiście można regulować jego położenie w pionie oraz dopasować do obwodu klatki piersiowej. Dodatkowo wyregulowanie pasa biodrowego dopełnia całości i kiedy założycie plecak, to siedzi on na plecach naprawdę stabilnie. Powierzchnia styku z plecami jest wentylowana oraz nieco odsunięta od ciała noszącego. Daje to komfort podczas użytkowania, bo jednak podczas ruchu nieco się człowiek poci. Klamry są wykonane równie solidnie jak reszta plecaka, a jednocześnie ich zatrzaskiwanie i zwalnianie jest wyjątkowo łatwe i przyjemne.
U dołu plecaka, w jego podstawie, mamy kolejny nieduży zamek, w którym znajdziemy pokrowiec przeciwdeszczowy, dla pewności przymocowany paskiem. „Ilość” pokrowca i elastyczna guma, którą obszyto otwór, zapewniają bardzo dobre zabezpieczenie przed wodą atakującą z góry i boków, a pewnie i z dołu. Cieszy również fakt utrzymania kolorystyki całości. W sumie jedno, co bym dodał, i tu może sugestia do rozpatrzenia przez Producenta: logo Helikon, które jest na środku pokrowca, można by wykonać z czegoś odblaskowego. Wiadomo, że w deszczu widoczność często nie jest wybitna, więc taki element mógłby się przyczynić do jej poprawy i zwiększenia bezpieczeństwa osoby niosącej Helikon Raider.
Wracamy na przód plecaka od góry. Tu można zobaczyć, jak konkretnie został wszyty uchwyt plecaka, widać też zamki wraz ze sprytnie przemyślanym systemem uchwytów ułatwiającym manewrowanie nimi podczas zamykania i otwierania głównej kieszeni. Widzimy logo firmy Helikon na powierzchni, na którą można sobie też przyrzepić jakiegoś badge’a. Pod tą powierzchnią kieszeń, w której miejsce znalazł z moich codziennych gadżetów – okulary przeciwsłoneczne, z ochroną balistyczną, przypadkiem 😉 też od firmy Helikon.
Na dole, po obu stronach plecaka, mamy jeszcze dostępne dwie elastyczne kieszenie na butelki z wodą albo coś innego: patrz wyżej, na kawałek o kawie Tchibo Family. 😉 Znów przypadkiem posiadam dwie butelki firmy Helikon, półlitrową i litrową. Duża mieści się praktycznie w całości i siedzi tam pewnie. Mniejsza również, niespecjalnie wygląda mi, że miałaby wypaść, chociaż nie trząsłem plecakiem, stojąc na rękach.
No to jak już pooglądany z zewnątrz, to otwieramy, sprawdzić, co tam, Panie, w środku.
Co słychać w środku Helikon Raider?
Wspomniane wcześniej zamki YKK pracują płynnie i miło się nimi operuje. Główna kieszeń otwiera się do poziomu wspomnianych wcześniej kieszeni bocznych. Wystarcza to spokojnie, aby dostać się do wnętrza. A we wnętrzu, na otwartej klapie, widać sporo kieszeń wykonaną z siatki, zamykaną zamkiem. Lubię te kieszenie, bo dzięki ich transparentności zawartość można ocenić bez wysypywania jej na zewnątrz. Zamek umieszczony w górnej części kieszeni pozwala wygodnie z niej korzystać przy uchylonej głównej kieszeni.
Od góry widać mały pasek z klamrą, który może posłużyć na dopięcie doń kluczy, żeby nie szukać ich w czeluściach poniżej.
Kolejna kieszeń znajduje się na tylnym panelu, od połowy do dołu. Na zdjęciu możecie zobaczyć znajomy materiał i gumę. Tak, to ten sam, z którego wykonano ubranko na deszcz dla Helikon Raider. Tu wykorzystany, żeby wydzielić dużą kieszeń na resztę gadżetów 🙂
Górna powierzchnia tylnego panelu jest pokryta miękkim rzepem VIS. Stwarza to pewne możliwości montażu dla kolejnego bohatera tego tekstu, który to na jednej ze swoich powierzchni ma twardy rzep. A mowa tu o kaburze Helikon Insert Inverted Pistol Holder, którą również wykonano z Cordury.
Kabura Helikon Insert Inverted Pistol Holder
Konstrukcja kabury jest kompaktowa, jednak niech Was to nie zmyli. Producent donosi, że można w nią zmieścić pistolet full size. No dobra, to ładujemy Glocka 17 🙂 Sama kabura ma duże możliwości konfiguracji i dopasowania do posiadanej przez Was platformy strzeleckiej… To znaczy pistoletu. Do tego mamy gumę stabilizującą wsuniętą do kabury broń. Dla potrzeb recenzji i kontrastu na fotkach użyłem blue gun, który to, jak sama nazwa mówi, jest pomarańczowy… czego nie rozumiesz?
No to jak już się zmieścił do kabury, to teraz czas wykorzystać rzep w plecaku i skojarzyć go z rzepem kabury. Po skojarzeniu okazało się, że całkiem zmyślny to patent. Dobrze się przyczepiło i stabilnie siedzi. Umyśliłem sobie, że taki sposób montażu będzie dobry dla mnie jako osoby praworęcznej, w razie potrzeby dobycia po zdjęciu plecaka. Także macie kolejny sposób na przenoszenie broni. A nuż Was najdzie jechać na strzelnicę rowerem…
Nerki Helikon-Tex
Ale panel plecaka Helikon Raider to nie jedyne miejsce, gdzie można umieścić kaburę Insert Inverted Pistol Holder. Na początku tekstu pochwaliłem się swoim gadżeciarstwem. Jak komuś zdarzyło się czytać inne moje teksty na Milmag, to może skojarzyć, że zdarza mi się nosić nerkę. W przypadku zestawu na rower taka nerka to całkiem niezły dodatek, a do sprawdzenia mamy dwie.
Te modele to Helikon Possum i Bandicoot. Obie są podobnie pomyślane, Possum jest jednak bardziej kompaktowa, co w omawianej koncepcji ma swoje plusy, ale chodzi o to, żeby plusy nie przesłoniły minusów 🙂
Nie zgadniecie, z jakiego materiału wykonano obie nerki…
Dobra, nie trzymam Was w niepewności, to Cordura! Czyli znów mamy trwałość i odporność. Duży plus. W obu nerkach podobny system zamków omawiany wcześniej w plecaku. W obu nerkach kieszenie od frontu wraz z panelem pokrytym miękkim rzepem, wiadomo do czego. Kieszenie z zamkami są również z tyłu Helikon Possum i Bandicoot. I tu mamy pierwsze różnice, jeśli chodzi o praktyczne użycie.
Bandicoot jest wyraźnie większa i jej pojemność pozwala umieścić w przedniej kieszeni duży smartfon. Czy jest to dla niego najszczęśliwsze miejsce? W razie gleby na rowerze będzie pierwszą strefą zgniotu 😉 Natomiast tylna kieszeń Helikon Possum, więc też Bandicoot, jest tak pomyślana, że spokojnie mieści ten sam telefon.
Co jeszcze można zmieścić do tych nerek? Ano całkiem sporo, aczkolwiek ja nie pakuję nerki na maksa podczas jazdy na rowerze, bo mam plecak. Jednak coś tam pod ręką lubię mieć, więc wrzuciłem latarkę, którą widzieliście wcześniej w górnej kieszeni plecaka. Ma ona długość 13 cm, wszystko inne jest mniejsze, a wygląda to tak po wrzuceniu gadżetów:
Miałem nieco wątpliwości, czy latarka wejdzie do Possum i czy zamknę zamek, ale operacja się udała, pacjent żyje. Oczywiście możliwości organizerów obu nerek są podobne i dają dużo opcji. Każdy już sobie po swojemu poukłada. Zarówno Helikon Possum, jak i Bandicoot są dodatkowo wyposażone w siatkową kieszeń z zamkiem. Moim zdaniem to dobre miejsce na jakąś formę apteczki.
Tak naprawdę większość ludzi, którzy nie mają potrzeby targania ze sobą szpeju w takiej ilości jak ja, może się spokojnie zapakować do jednej z nerek i pójść z nią zdobywać świat…
Wprawne oko dostrzeże, że panel w Helikon Bandicoot ma dodatkową opcję: jest zamontowany na znanym nam już miękkim rzepie, czyli można go odczepić. A jak się odczepi, to można w to miejsce dać coś innego… Zgadnijcie, co z czym się tam mieści…
Dobre? Mnie się bardzo ta opcja spodobała. Tu właśnie jest przewaga Helikon Bandicoot nad Possum. Skojarzenie jej z kaburą daje Wam kolejną opcję przenoszenia broni. Jakby ktoś miał fantazję, to organizer z Bandicoot można dać do Helikon Raider. To daje możliwość gadżeciarzowi wetknięcia do plecaka więcej sprzętu i jego organizacji.
Obie nerki mają jeszcze jedną, fajną ukrytą niespodziankę. Jaką? Ano taką:
W obu można wypiąć pasy nośne, końcówki schować do przestrzeni – kieszeni na tylnej powierzchni nerek – i przewlec tam swój pas. Można też przewlec nerkę przez pas biodrowy plecaka, jeśli komuś taka opcja odpowiada.
Podsumowanie
Jak do tej pory sprzęt Helikon-Tex zaskakuje mnie pozytywnie. Docenić trzeba jakość wykonania, wygodę użytkowania na wysokim poziomie, a także przemyślane rozwiązania, możliwość połączenia produktów spod jednej marki oraz skonfigurowania pod swoje potrzeby. Kilka rzeczy naprawdę mnie w recenzowanym zestawie zaskoczyło na plus. Dodatkowo, co cieszy, środowisko strzeleckie się rozrasta, mam nadzieję, że za tym pójdzie wysoki poziom wyszkolenia i dbałość o BHP zachowania z bronią. Dla tych osób, w tym i dla mnie, kolejne możliwości przenoszenia broni ułatwiają życie. Zestaw, o którym mieliście możliwość poczytać, wymyśliłem na papierze, ale sprawdził się też w życiu codziennym.
Plecak Helikon Raider oraz jedna z nerek Helikon Possum lub Bandicoot to dobra opcja na miasto, ale też poza miasto. Jak ktoś będzie miał fantazję zabrać ze sobą pistolet, to dokładamy Helikon Insert Inverted Pistol Holder i możemy bezpiecznie go przenosić w takiej kaburze. Polecam!
Dziękujemy firmie Helikon-Tex za przekazanie plecaka Raider, kabury Insert Inverted Pistol Holder oraz nerek Possum i Bandicoot do testów.
Współpraca reklamowa. Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji









