Projekt okrętu zakłada, że jego wyporność będzie przekraczać 6000 ton, a kadłub będzie mieć maksymalnie 140 metrów długości. Jednostki powyższego typu mają dysponować możliwością zwalczania celów powietrznych, podwodnych, nawodnych oraz powierzchniowych. Jak wskazuje Rheinmetall, wśród potencjalnych kierunków eksportowych wymienia się obszar Ameryki Północnej.

Wizja fregaty GMF 140. Zdjęcie: Rheinmetall

Tego typu deklaracja nie jest przypadkowa, jeśli weźmie się pod uwagę proponowane uzbrojenie oraz wyposażenie. Rheinmetall wskazuje, że fregaty mają być wyposażone w pionowe wyrzutnie rakietowe (64 stanowiska startowe), a także radary i system kierowania walką AEGIS zintegrowany z Lockheed Martin CMS330. Uzbrojenie artyleryjskie ma obejmować automatyczną armatę kalibru 127 mm. Projektanci wskazują, że opcjonalnie możliwe będzie zamontowanie systemów laserowych, różnych typów pocisków przeciwokrętoych, wyrzutni torped, a także innych (niezbędnych) elementów wyposażenia i uzbrojenia zgodnego ze standardami NATO.

Ukierunkowanie uwag na Ameryce Północnej może mieć związek z obecną dyskusją, która toczy się w Waszyngtonie, a która dotyczy przyspieszenia procesu rozbudowy US Navy. W tym celu administracja prezydenta Donalda Trumpa lobbuje za otwarciem możliwości zamawiania okrętów bojowych w stoczniach państw sojuszniczych. Wśród głównych partnerów wymienia się Republikę Korei oraz Japonię, jednak nie jest wykluczone, że Niemcy chcą także przejąć część (spodziewanego) „tortu).