W poniedziałek, 28 września 2026, wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk poinformował w mediach społecznościowych, że Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DO RSZ) zmienia procedury użycia uzbrojenia dla lotnictwa w przypadku zwalczania obcych statków powietrznych.
Zdjęcie: Michał Adamowski, MILMAG
Polska zmienia procedury użycia uzbrojenia dla lotnictwa w przypadku zwalczania obcych statków powietrznych. To wnioski Dowódcy Operacyjnego generała Ireneusza Nowaka z ostatnich tygodni.
To także odpowiedź na rosnące zagrożenie ze strony Rosji, doświadczenia wojny w Ukrainie oraz pojawienie się nowych środków napadu powietrznego – przede wszystkim szybkich dronów odrzutowych i pocisków manewrujących. W ich przypadku czas na reakcję jest bardzo krótki.
Istota zmiany jest prosta: odchodzimy od sytuacji, w której warunkiem otwarcia ognia musi być identyfikacja wzrokowa – VID. Chcemy, żeby wystarczająca była tzw. identyfikacja pozytywna – PID.
To bardzo ważne rozróżnienie.
„Identyfikacja pozytywna” musi wynikać z kilku informacji, które razem pozwalają z odpowiednio wysoką pewnością określić, z czym mamy do czynienia.
Może to być kierunek, z którego obiekt naruszył granicę, brak prawidłowej odpowiedzi IFF, korelacja tego samego celu przez różne radary, jego prędkość, wysokość, trajektoria czy parametry lotu charakterystyczne dla pocisku manewrującego albo drona.
Dlaczego to jest tak skomplikowane
Bo jesteśmy w czasie pokoju.
W warunkach wojennych sytuacja wygląda inaczej. Obiekt zakwalifikowany jako wrogi może być zwalczany z wielu kilometrów, bez konieczności bezpośredniego potwierdzenia wzrokowego z pokładu samolotu. Po to istnieją nowoczesne radary, systemy dowodzenia i uzbrojenie działające poza zasięgiem wzroku.
Ale również podczas wojny nie obowiązuje zasada „wszystko, co nie jest nasze, można zestrzelić”. Identyfikacja celu pozostaje kluczowa.
W czasie pokoju jej znaczenie jest znacznie większe.
W polskiej przestrzeni powietrznej są samoloty pasażerskie, awionetki, śmigłowce, nasze samoloty wojskowe i maszyny państw sojuszniczych. Może dojść do awarii transpondera, utraty łączności, zakłóceń systemów nawigacji satelitarnej czy innych sytuacji awaryjnych.
Takie zasady muszą chronić również naszych pilotów.
Polski albo sojuszniczy statek powietrzny może z powodu awarii, zakłóceń łączności lub nawigacji znaleźć się w nietypowym miejscu, także w pobliżu granicy. Brak odpowiedzi IFF czy sama nietypowa trajektoria nie mogą więc automatycznie oznaczać uznania obiektu za wrogi.
Suma tych danych to właśnie identyfikacja pozytywna. Drugim elementem jest odpowiednie zarządzanie przestrzenią powietrzną. Jeżeli chcemy zrezygnować z obowiązkowej identyfikacji wzrokowej, trzeba maksymalnie ograniczyć ryzyko pomyłki. Służy temu możliwość wydzielenia strefy zakazanej dla lotnictwa i uporządkowania ruchu własnych oraz cywilnych statków powietrznych.
Samo znalezienie się obiektu w takiej strefie nie oznacza jeszcze automatycznie decyzji o otwarciu ognia. Jest jednym z elementów całego obrazu sytuacji.
To właśnie jest sens tej zmiany: nie mniej identyfikacji, tylko inny sposób jej przeprowadzenia.
Szybszy i oparty na danych pochodzących z wielu źródeł.
Ma to znaczenie także dlatego, że system obrony powietrznej to nie tylko myśliwce. Cel jest wykrywany przez sensory, dane są porównywane, następuje identyfikacja, a następnie wybierany jest środek, który może go skutecznie zwalczyć. W odpowiednio przygotowanej strefie mogą to być naziemne zestawy obrony powietrznej – Patriot, Poprad czy Osa. Jeżeli cel przejdzie przez tę warstwę, pozostaje lotnictwo.
Mamy widzieć wcześniej, wiedzieć więcej i szybciej podejmować decyzje. Ale używać uzbrojenia wtedy, kiedy identyfikacja celu daje do tego podstawę.
Nowe wyzwania wymagają zmian. Tak jak mówiłem. Wojsko Polskie trzyma rękę na pulsie i na spuście.
Cezary Tomczyk
Polska zmienia procedury użycia uzbrojenia dla lotnictwa w przypadku zwalczania obcych statków powietrznych. To wnioski Dowódcy Operacyjnego generała Ireneusza Nowaka z ostatnich tygodni.
To także odpowiedź na rosnące zagrożenie ze strony Rosji, doświadczenia wojny w Ukrainie…
— Cezary Tomczyk (@CTomczyk) September 28, 2026
Czytaj także:
- Rosyjski Mi-8 wtargnął w polską przestrzeń powietrzną
- Jedenaste w tym roku przechwycenie zwiadowczego Ił-20M
- NATO zestrzeliło nad Litwą drona z Białorusi
- Rosyjski dron wojskowy wyłowiony z Bałtyku przez Wojsko Polskie
- Podejrzenie naruszenia przestrzeni powietrznej Polski od strony Białorusi
- PAŻP wprowadza strefę EP R134 na wschodzie Polski
- Szef MON w Sejmie RP o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej
- Rosyjski pocisk manewrujący rozbił się na Lubelszczyźnie
