Przejdź do serwisu tematycznego

Odwieczny problem rozwiązany? Nie. Rozwieszony. Recenzja Nite Ize GearLine i Gear Tie

Jak często zastanawialiście się, gdzie odłożyć użyte w obozie narzędzie? Jak często szukaliście po całym obozie siekierki? Ile razy menażka znikała w tajemniczych okolicznościach? Dziś opisuję skuteczne rozwiązanie tych problemów.

Tytułem wstępu

Z góry przepraszam, jeżeli Czytelnikowi lub Czytelniczce wyda się, że czyta pean pochwalny. Piszę ten tekst na świeżo po używaniu „szpeju” i muszę przyznać, że wciąż pozostaję pod wpływem pozytywnych wrażeń, które we mnie wzbudził to proste, nieprzekombinowane rozwiązanie bez zbędnych wodotrysków. Bo czymś takim jest GearLine i Gear Tie od Nite Ize. Nieskomplikowanym, skutecznym rozwiązaniem.


GearLine od Nite Ize łatwo mieści się nawet w niewielkim plecaku

Ki czort?

Zapytacie: co to w ogóle jest? Już odpowiadam. GearLine (z angielskiego ‘lina do sprzętu’, w swobodnym tłumaczeniu „szpejolinka”) to nic innego jak podwójna taśma z tworzywa wodoodpornego z komórkami, w których zawiesza się klamry. Oryginalnie są to S-Binery, ale można dowiesić coś innego. Cała taśma ma 122 cm (cztery stopy) długości i z obu stron jest zakończona pętlą. W owej pętli dołożono małego Gear Tie’a, żeby ułatwić mocowanie. Zastanawiacie się, co to jest Gear Tie (‘coś do wiązania sprzętu’, kryptonim „szpejowiąz”)? Jest to po prostu plastyczny drut powleczony sprężystą, gumową izolacją. Drut daje się formować w niemal dowolne krzywe i łamane linie, owijać i zawijać na różnych rzeczach. Izolacja chroni to, co związujemy, przed uszkodzeniami powierzchni. Taki uniwersalny trok do wszystkiego.


„Szpejolinka” po wydobyciu z opakowania. W przeciwieństwie do improwizacji ze sznurka, nie plącze się jak szalona


Gear Tie od Nite Ize. Kawał drutu w izolacji. Prostota i skuteczność

Zastrzeżenie:
Tłumaczeń nazw GearLine i Gear Tie jako odpowiednio „szpejolinka” oraz „szpejowiąz” nie należy traktować jako poważnych, profesjonalnych, obowiązujących. To tylko swobodna, humorystyczna improwizacja autora tego tekstu, który bardzo nie lubi często powtarzać w jednym akapicie tych samych wyrazów.


Mocowanie „szpejolinki” na lince hamaka za pomocą małego „szpejowiązu”, czyli wiązanie GearLine’a do whoopie sling dzięki końcówce z Gear Tie’em


Pusta „szpejolinka”, czekająca na użycie. Może nie wygląda imponująco, ale łatwo dostrzec tkwiący w niej ogromny potencjał

Na co takie wynalazki?

Producent (firma Nite Ize Inc. z USA) określił GearLine przede wszystkim jako system organizacji. Nie podano czego, ale tu odpowiedź jest prosta: wszystkiego, co można zawiesić i nie jest zbyt ciężkie dla S-Binerów lub dla Gear Tie’ów. Moim zdaniem „szpejolina” służy przede wszystkim do organizowania obozu, ale z pewnością może znaleźć zastosowanie np. w domowym warsztaciku czy przedpokoju. Jest wiele miejsc, w których chcemy zostawić jakieś graty tak, żeby się nie walały i żeby się nimi nie przejmować. Podczas biwaku GearLine posłużył mi przede wszystkim do zawieszenia narzędzi. Natomiast jeśli chodzi o zastosowanie „szpejowiązów”, stanowią one alternatywę lub uzupełnienie „liny”. Alternatywę, ponieważ można ich używać pojedynczo. Uzupełnienie, bo można je dowiązać do komórek „liny”.


Opisane tu produkty Nite Ize są – oczywiście – kompatybilne ze sobą. Można je łączyć i uzupełniać w różnych konfiguracjach

Jak tego używać?

Sposób użycia „szpejolinki” jest dosyć oczywisty. Zawieszamy ją gdzieś w pionie lub w poziomie (jak kto woli) i wykorzystujemy klamry, aby przypiąć narzędzia, ciuchy, różne przedmioty. Oczywiście pierwsze co przychodzi do głowy, to wykorzystanie dwóch drzew, ale tu ujawnia się drobny mankament tego sprzętu: linka jest relatywnie krótka. Niełatwo w terenie znaleźć odpowiednio blisko siebie stojące drzewa. W dodatku „szpejowiązy”, które ją kończą, też są krótkie (około 30 centymetrów), więc mogą objąć tylko młode drzewka. Ale przecież można wykorzystać jakąkolwiek inny punkt zaczepu, prawda? Ostatecznie – jeśli komuś się będzie bardzo chciało – można nawet wbić w ziemię odpowiednie paliki, choć to już by była sztuka dla sztuki. Ale z drugiej strony, jeśli chcesz, baw się dobrze.
„Szpejowiązy” dają dość szerokie pole do popisu dla wyobraźni. Oprócz organizowania obozu, przydają się też przy pakowaniu. Wielokrotnie chcemy coś związać i przypiąć do plecaka. Gear Tie bardzo to ułatwia i nie sprawia problemów przy rozwiązywaniu. Nie będę w tekście opisywał wszystkich zastosowań, jakie znaleźliśmy podczas naszych biwaków. Jestem zresztą pewien, że lista możliwości nie została wyczerpana. Rzeczy tak proste mają to do siebie, że w najmniej spodziewanych momentach nagle znajduje się dla nich jakieś nowe zastosowanie. Czasem nawet zaskakujące.


„Szpejolinka” rozwieszona pomiędzy dwoma hamakami. Pusta i częściowo wykorzystana. W ten sposób zawsze wiadomo, gdzie znajdują się obozowe przybory

Wytrzymałość i inne cechy

Długa na cztery stopy „szpejolinka” wytrzymała ciężar przekraczający 80 kg i to w naprężeniu dynamicznym. Podciągałem się na niej. Nie sądzę, żeby kończące ją Gear Tie’ie wytrzymały tyle samo, ale można to doświadczalnie sprawdzić. Należy zaznaczyć, że nie chodzi tu o wytrzymałość samego drutu w izolacji, ale raczej o ścisłość zaplotu (zakręcenia), którym się go zakańcza. „Szpejowiązy” dostały się w nasze ręce w dwóch rozmiarach: grubsze (7 mm) mające około 60 cm długości oraz cieńsze (4 mm) mierzące trochę ponad 46 cm. Te cieńsze mają także oczko na końcu, umożliwiające zrobienie z nich pętli. Waga tych przedmiotów to odpowiednio: mały Gear Tie 9 gramów, duży Gear Tie 33 gramy, a GearLine 134 gramy (ważone na wadze kuchennej). Najcięższym przedmiotem, jaki zawiesiłem w „szpejowiązie”, był osiemnastokilowy kettlebell. Nic nie wskazywało na to, żeby Gear Tie zamierzał się pod takim obciążeniem rozplątać. Guma zapewnia dobrą siłę tarcia, która dodaje pewności oplotowi. Transport obu tych systemów jest bardzo prosty. W bagażu zajmują bardzo mało miejsca, a można je po prostu przyczepić na zewnątrz plecaka, jeśli nie używamy ich do przytroczenia czegoś. No i „szpejowiązy” można kupić w różnych – również bardzo kontrastowych – kolorach.


Gumowa izolacja na „szpejowiązach” sprawia, że nie przesuwają się zbyt łatwo nawet wtedy, kiedy są okręcone tylko jeden raz na przytroczonym przedmiocie lub rozciągniętej „szpejolince”

Jedna wątpliwość

Długo się zastanawiałem, jakie wady systemu mogę wskazać. W końcu, żeby recenzja była w miarę obiektywna, jakieś negatywne cechy trzeba opisać, prawda? Jeśli chodzi o „szpejowiązy” (Gear Tie), jest mi „bardzo przykro” ale wad nie znalazłem. To chyba zwyczajnie zbyt prosta i zbyt dobrze przemyślana rzecz. Oczywiście można się „przyczepić” do ich długości, ale nie odpowiadam za to, że ktoś chce na drzewie wieszać fortepian. „Szpejolinka” (GearLine) zaś ma jeden mankament i są nim klamry. Nie robią wrażenia czegoś, na czym można polegać. Zdają się być całkiem praktyczne, ale słabe, choć z pewnością nie będą pękać pod ciężarem wieszanego w nich sprzętu obozowego. W końcu nie zabieramy na biwak kowadła, prawda? Z drugiej strony, producent twierdzi że użyte w „szpejolince” karabinki S-Biner mają wytrzymałość ok. 4 kg małe i ok. 11 kg duże. Mimo że wolałbym wersję metalową (w ofercie Nite Ize są również dostępne, do wyboru z aluminium lub stali), muszę przyznać, że nie mam chyba żadnego sprzętu, który ważyłby aż 4 kg. Nawet najcięższa siekierka, jakiej używam, waży mniej niż kilogram. Po prostu wolałbym klamry sprawiające solidniejsze wrażenie, ale przyznaję, że duży S-Biner wytrzymał bez uszkodzeń kilkanaście solidnych puknięć tylcem półkilogramowego toporka.


„Szpejowiązy” dają się formować w wiele różnych kształtów. Z jednego, można zrobić dwa, a nawet trzy haczyki na różne przedmioty, i to niekoniecznie tak lekkie jak blaszany kubek

Konkluzja

Jeśli miałbym podsumować moje wrażenia związane z tymi dwoma elementami ekwipunku, stwierdziłbym po prostu, że w mojej opinii sprawdziły się bardzo dobrze. Nie mają wbudowanych wodotrysków i nie parzą samodzielnie kawy, ale też nie do tego służą. Są to proste, skuteczne rozwiązania, które mogą się przydać w każdym niemal obozie czy biwaku.


„Szpejolinka” i „szpejowiązy” razem. Pełna współpraca i porządek w obozowisku

Na koniec, chciałbym podziękować serwisowi Specshop.pl za rozwiązanie (rozwieszenie) naszych problemów z bałaganem w obozowisku poprzez udostępnienie opisanego tutaj sprzętu. A poniżej jeszcze kilka przykładów zastosowania.


W ten sposób na pewno nikt nie nadepnie na toporek


Bo Anorak potrzebuje wyschnąć


Otule do hamaków chwilowo nie potrzebne. Mogą poczekać


Dwa „szpejowiązy” skręcone razem bez trudu utrzymują na drzewie wypchany plecak

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X