Przejdź do serwisu tematycznego

Test: Nóż survivalowy Model 3

NS 3 polskiej GP Knives

W życiu człowieka może się zdarzyć sytuacja, że zabraknie dachu nad głową, ubranie przemoknie, jedzenie się skończy – o paliwie w kuchence nie wspomniawszy – w pobliżu będą czaić się nieprzyjazne stworzenia, temperatura spadnie poniżej zera, a na dodatek zacznie padać śnieg. Wtedy właśnie zaczyna się survival. W takich warunkach poza stalową wolą, drucianą brodą i żelaznymi racjami przydałby się człowiekowi jeszcze jeden metalowy przedmiot. Jak łatwo się domyślić, jest nim nóż.

Jak wygląda dobry nóż survivalowy? Jedni twierdzą, że nie powinien być duży ani ciężki, dzięki czemu lepiej będzie się sprawdzał przy precyzyjnych pracach. Inni z kolei uważają, że jeżeli chce się przetrwać w ekstremalnych warunkach, potrzebny jest kawał ostrza, którym w razie potrzeby można narąbać drewna na opał prawie tak łatwo, jak małym toporkiem. Opisywany poniżej nóż NS 3 (Nóż Survivalowy Model 3) od GP Knives należy do tej drugiej kategorii.

GP Knives

GP Knives to jednosoobowa działalność gospodarcza założona niecały roku temu przez Grzegorza Prządkę. Siedziba przedsiębiorstwa mieści się we wsi Bolechowo-Osiedle, znajdującej się na północ od Poznania. Założyciel zdobywał doświadczenie najpierw w harcerstwie, a potem podczas ośmioletniej służby w Legii Cudzoziemskiej, między innymi pełniąc funkcję instruktora w CEFE (Centre d’entraînement a la foret equatoriale – Centrum Szkolenia w Lesie Tropikalnym). Otwarcie przyznaje, że podczas opracowania NS 3 inspirował się projektami Jeffa Randalla i Mike’a Perrina. To bardzo znani twórcy noży, mający w dorobu między innymi słynny RAT, produkowany przez Ontario Knife Company, a przede wszystkim za nóż ESEE 5. Model ten powstał jako projekt instruktorów SERE (Survival, Evasion, Resistance, Escape – przetrwanie, unikanie, opór w niewoli i ucieczka) jako narzędzie przetrwania dla zestrzelonych pilotów. Prządka wprowadził pewne modyfikacje, w których efekcie powstał właśnie Nóż Survivalowy Model 3.

Cóż to uczynił?

Różnice między ESEE 5 a NS 3 obejmują w szczególności zmianę kształtu rękojeści (zdaniem niektórych pierwowzór czasem wyślizgiwał się z dłoni przy bardziej energicznym machaniu) i zmniejszenie grubości z 6 do 4 mm. Mimo to gabaryty noża rzucają się w oczy. NS 3 mierzy 280 mm, sama głownia ma 155 mm długości i 42 mm szerokości. Jest ciężki – masa noża to 370 g.

Naturalną konsekwencją przeznaczenia NS 3 jest jego budowa: konstrukcja full tang (ostrze i rękojeść składają się z jednego kawałka stali), profil ostrza drop point i niepełny szlif w połowie wysokości. Ten ostatni wyprowadzono poprawnie, choć widać, że to ręczna robota. Dodatkowymi usprawnieniami są podcięcie pod palec wskazujący i jimping (ząbki pod kciuk) na grzbiecie klingi. Umożliwiają zastosowanie krótszego chwytu, przydatnego przy bardziej precyzyjnych pracach. Dodatkowo na końcu rękojeści znajduje się wybijak do szyb, a nim otwór, przez który przewleczono linkę z paracordu.

Sama rękojeść wykonana jest z piaskowanej micarty, mocowana na kleju i dwóch śrubach. Nóż zrobiono ze stali chromowo-wanadowej 50 HF o twardości około 55-56 HRC. To kolejna różnica względem ESEE 5, wykorzystującego stal 1095.

Testy, testy

NS 3 jest bardzo ostry – w razie potrzeby można by się nim ogolić, chociaż to akurat survivalowcowi niespecjalnie się to przyda. Ta ostrość okaże się jednak niezbędna w innych sytuacjach. Pierwsze testy przeprowadzałem w biurze, sprawdzając nóż przy codziennych czynnościach. Z krojeniem bułek radzi sobie znakomicie, podobnie z mięsem czy ogórkiem. To po prostu dobre ostrze, chociaż jego rozmiary sprawiają, że nie jest zbyt praktyczne jako narzędzie kuchenne. Ma za to taką przewagę nad konkurentami, że jeśli urwie nam się kluczyk od konserwy, za pomocą NS 3 będziemy mogli ją nawet przerąbać na pół…  Ale żarty na bok – nie po to kupuje się 30-centymetrowy kawał ostrej stali, żeby kroić nim bułki w biurze. Dlatego kolejne testy miały już miejsce w zdecydowanie trudniejszych warunkach.

Karczowanie i rąbanie

Szybko okazało się, że NS 3 nie ma najmniejszego problemu z cięciem łoziny czy drobnych, maksymalnie dwucentymetrowych gałązek. Przydaje się i podczas karczowania, i do zdobywania badyli na schronienie lub choćby patyków do pieczenia kiełbasy. Cięcie nim przychodzi bez wysiłku, w czym duża jest zasługa wysokiej masy noża. Nie ma również problemów z rąbaniem tego typu gałązek, gdy ułożone zostaną na płaskim podłożu. Gdy przyłoży się odrobinę większą siłę, to dwoma-trzema uderzeniami można przerąbać patyk grubości nawet pięciu centymetrów.

Czy wymaga to większego wysiłku? Nieszczególnie, bo w takiej sytuacji z pomocą przychodzi paracordowy lanyard (sznur z pętlą): można go zacisnąć na nadgarstku, a nóż trzymać za koniec rękojeści, do rąbania wykorzystując jego masę i bezwładność.  Poradzenie sobie w ten sposób z dziesięciocentymetrowym kawałkiem drewna jest wykonalne i nie stanowi większego problemu. Oczywiście w sytuacji survivalowej używanie noża do tego celu jest średnim pomysłem: to duży wydatek energetyczny, a efektem jest po prostu przecięcie kawałka drewna.

Nóż Survivalowy Model 3 (NS 3) ma 280 mm długości całkowitej przy 155-mm głowni. Nie jest to lekkie narzędzie, jego masa to 370 g. To konstrukcja full tang z profilem głowni drop point i niepełnym szlifem w połowie wysokości

Nożowi bardzo dobrze idzie struganie i skrobanie, rąbanie. Gdy przyłoży się odrobinę większą siłę, to 2-3 uderzeniami można przerąbać nawet 5-centymetrowy patyk

Batonowanie

Dla pełnego obrazu sytuacji należało również przetestować rąbanie wzdłużne, nóż GP Knives został więc sprawdzony przy batonowaniu. Dwa słowa wyjaśnienia dla niezorientowanych: jest to udarowa metoda cięcia drewna. Polega na tym, że nóż przykładany jest u góry postawionego na względnie twardym podłożu kawałka drewna, najlepiej wzdłuż słojów. Następnie za pomocą jakiegoś przedmiotu ostrze jest wbijane w głąb, co skutkuje stopniowym rozszczepianiem owego kawałka drewna. Nie noża! Jeśli to nóż się rozszczepia, to znaczy, że jest to złe narzędzie. Technika ta pozwala zaoszczędzić energię i ograniczyć niebezpieczne sytuacje. Nie machamy nożem, więc jest mniejsza szansa, ze wypadnie nam z ręki.

W praktyce NS 3 i z tego zadania wywiązuje się dobrze. Zdarzało mu się zaklinować w kawałku drewna, ale problem rozwiązywało parę dodatkowych uderzeń. Duże gabaryty noża ułatwiają tego typu prace. Łatwo jest w niego trafić drugim kawałkiem drewna, a trzymanie go jest pewne i stabilne. Za pomocą produktu GP Knives bezproblemowo udało się porąbać na odpowiednie do ogniska kawałki całą kilkumetrowej wysokości sosenkę, uprzednio złamaną przez wichurę, a także kilka klocków sezonowanego drewna.

NS 3 radzi sobie z batonowaniem, czyli udarową metodą cięcia drewna. Duże gabaryty ułatwiają takie prace. Łatwo jest trafić w nóż drugim kawałkiem drewna, a trzymanie go jest pewne i stabilne

Za pomocą NS 3 spokojnie da się przerąbać i przez sęk. Jako że nóż jest dość spory, zastosowano w nim ułatwienia, pozwalające skrócić chwyt: jimping na grzbiecie i podcięcie na palec u dołu

Struganie i wbijanie

Po ciężkich pracach przyszła pora na sprawdzenie, czy NS 3 można użyć do tych bardziej precyzyjnych, takich jak dłubanie w drewnie czy wszelkiego rodzaju struganie. Jako że nóż jest dość spory, zastosowano w nim wspomniane już ułatwienia, pozwalające skrócić chwyt: jimping na grzbiecie i podcięcie na palec u dołu. Sprawdzają się nieźle, problem sprawiają jedynie ostre krawędzie dolnego podcięcia: przy dłuższej pracy w zimnie i wilgoci mogą powodować dyskomfort albo uszkodzenia palca wskazującego.

Nóż GP Knives z powodzeniem był również używany w charakterze młotka (wbijanie gwoździ, śledzi namiotowych, dobijanie poprzeczek rozklekotanego namiotu NS-64). Uderzenia nie wpłynęły na niego właściwie wcale, pojawiło się tylko kilka powierzchniowych odprysków micarty.

Grubość ostrza utrudnia wbicie noża głęboko w blachę samochodową, ale przy odrobinie samozaparcia można go użyć do dalszej perforacji

NS 3 był również używany w charakterze młotka. Wbijanie rękojeścią poprzeczek i szpilek od namiotu spowodowało tylko lekkie odpryski micarty

Stal w akcji

Co ciekawe, chociaż do produkcji użyto stosunkowo miękkiej stali, po kilku roboczych sesjach NS 3 dalej był ostry w stopniu zadowalającym. Parę przeciągnięć po ceramice wystarczyło, by wrócił do stanu pierwotnego.

Z uwagi na wysoką zawartość węgla NS 3 podatny jest na korozję. Ta jednak objawia się przede wszystkim pod postacią patyny pokrywającej ostrze. Dopiero zostawienie noża po pracy na dwa tygodnie bez najmniejszego chociażby przetarcia spowodowało pojawienie się na jego głowni rudych wyprysków. Te jednak bez specjalnego wysiłku zostały usunięte za pomocą zwykłej drucianej myjki i mleczka do czyszczenia. Produkt GP Knives można więc uznać za niemal bezobsługowy i niewymagający szczególnej troski, co w wypadku noża survivalowego jest bardzo istotne.

Po zostawieniu noża na dwa tygodnie głownia pokryła się lekką patyną, którą jednak dało się łatwo usunąć

Pochwa

Producent dostarcza nóż NS3 wraz z pochwą w jednym z trzech wariantów: materiałowym, kydeksowym lub skórzanym. Mnie przyszło testować tylko ten pierwszy, który występuje fabrycznie w trzech kolorach czarnym, oliwkowym i polskim kamuflażu Pantera.

Pochwa wykonana jest z nylonu i taśm polipropylenowych, z termicznie formowaną wkładką z bliżej nieokreślonego tworzywa sztucznego. Na froncie ma małą kieszonkę, do której można włożyć osełkę, zapałki czy inne mikrogadżety. U boku z kolei jest szlufka, w którą można wetknąć krzesiwo. Te jest zresztą również dołączane do noża i bardzo sprawnie działa. Proces produkcji pochwy jest pokazany krok po kroku na kanale YouTube producenta wraz z komentarzem.

Futerał wyposażony jest zarówno w zaczep do pasa, jak i taśmy przeplatane, z grubsza kompatybilne z systemem PALS. U dołu znajdują się dwa oczka, pozwalające dodatkowo umocować nóż za pomocą sznurka (na przykład przywiązać go do uda, by nie bujał się przy każdym kroku). Znalazło się także miejsce na otwór drenażowy.

Nóż siedzi w pochwie pewnie – tak pewnie, że po pierwszym odpięciu zupełnie zapomniałem o znajdującym się u góry poziomym pasku, mającym dodatkowo trzymać rękojeść. Aby ponownie umieścić NS 3 w futerale, potrzeba dużo siły. Moim zdaniem nawet trochę za dużo – nie można go po prostu wsunąć, trzeba dobić. Podobnie przy dobywaniu: aby się udało, trzeba odepchnąć pochwę kciukiem.

Materiałowa pochwa z wkładką z PVC (polichlorku winylu). Nóż siedzi w pochwie bardzo pewnie, nie trzeba nawet zapinać znajdującego się u góry paska

Pochwa pozwala na montaż zarówno na klasycznym pasku, jak i z użyciem taśm przeplatanych. Producent dostarcza trzy typy kabur: materiałowe, kydeksowe lub skórzane

Podsumowanie

Nóż Survivalowy Model 3 od GP Knives moim zdaniem wart jest swojej ceny. Chociaż byłem dość sceptycznie nastawiony do jego gabarytów i masy, szybko przekonałem się, że bywają one przydatne. Dzięki nim nóż sprawdza się zwłaszcza przy cięższych obozowych pracach. Poza tym jest prosty w obsłudze i dobrze zaprojektowany. To porządnie wykonany i dość uniwersalny produkt, który z pewnością może przysłużyć się w wielu trudnych sytuacjach.

 

Dziękujemy GP Knives za przekazanie noża do testów

Artykuł opublikowany pierwotnie w MILMAG nr 01/2018

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X