Przejdź do serwisu tematycznego

MAPA – Nowe polskie umundurowanie

Maskpol, producent umundurowania i sprzętu dla wojska, wprowadził umundurowanie przeznaczone na rynek cywilny. W dodatku, w rozsławionym już kamuflażu MAPA, od którego swoją nazwę wzięła cała linia produktów.

Maskpol, producent umundurowania i sprzętu dla wojska, wprowadził umundurowanie przeznaczone na rynek cywilny. W dodatku, w rozsławionym już kamuflażu MAPA, od którego swoją nazwę wzięła cała linia produktów.

Długa historia MAPY

Zanim przejdę do opisu munduru, cofnijmy się do czasów zamierzchłych – gdy tury przemierzały puszcze, a Piast Kołodziej… chociaż, w zasadzie wystarczy do 2012. W tym roku doktor Maciej Dojlitko (wówczas jeszcze doktorant) z wydziału Architektury i Wzornictwa ASP w Gdańsku, opracował nowy kamuflaż. W 2013 miał już trzy wersje kolorystyczne, zarejestrowane i objęte ochroną. Nowy wzór nie miał być uniwersalny – przewidziano różne warianty w zależności od pory roku i kolorystyki dominującej w polskich lasach. Następnie zapadła cisza i trwała aż do 2017, kiedy w końcu coś drgnęło, a następnie ostro ruszyło z kopyta. Stało się to przy aktywnym współudziale Przedsiębiorstwa Sprzętu Ochronnego Maskpol S.A. Na targach MSPO 2017 zaprezentowano mundur i komplet wyposażenia taktycznego Dromader, wykonane z materiałów we wzorze MAPA. Całość miała być propozycją dla Wojsk Obrony Teytorialnej. W kolejnym roku na kieleckich targach pokazano rozwojowe wersje MAPY wraz z nową odsłoną oporządzenia i munduru. Na nieszczęście w wojsku zapadła decyzja o wyposażeniu żołnierzy WOT w mundury w kamuflażu wz. 93. Tak znów zapadła cisza.


Płachta materiału z wzorem MAPA zaprezentowana na targach MSPO

Dopiero niedawno, jak grom z jasnego nieba gruchnęła wieść, że MAPA trafi na rynek i będzie dostępna w sklepach. To o tyle zaskakujące, że Maskpol znany jest z produkcji na wyłączność służb – mundurów, hełmów balistycznych, masek p-gaz i wielu innych. MAPA jest bodajże ich pierwszą poważną propozycją skierowaną głównie na rynek cywilny.


Model w prototypowym mundurze i oporządzeniu Dromader

MAPA to kamuflaż wielowarstwowy, składający się z sześciu warstw mikro i makro wzoru. Został dostosowany do polskich warunków terenowych i roślinności występującej na obszarze kraju. Sprawdzono to dokładnie podczas badań towarzyszących powstawaniu wzoru kamuflującego. Podczas XXVI MSPO w 2018 zaprezentowano trzy kolejne odmiany kamuflażu MAPA pod wspólną nazwą V2.
Obecnie produkty są wytwarzane w maskowaniu MAPA B – wiosenno-letnim wzorze leśnym, zaprojektowanym na okres, w którym w terenie dominują odcienie intensywnej zieleni.

Po wyjęciu z pudełka

Pierwsze wrażenie jest zdecydowanie pozytywne. Produkty otrzymujemy opakowane w proste, ale przyjemne dla oka kartonowe pudełko. Poszczególne elementy umundurowania są pakowane w foliowe torby. Materiały użyty do produkcji to tkanina o splocie typu rip-stop i składzie 50% bawełny – 50% poliestru.
Producent zapewnia, że jest to ten sam materiał, który używany jest do produkcji mundurów dla Wojska Polskiego, tylko w innym wybarwieniu. Niestety, do dnia publikacji nie otrzymaliśmy dokładnych parametrów tkaniny (takich jak rozciągliwość czy odporność na przetarcie). Jakość szycia jest bardzo dobra. Nici są wytrzymałe, a jednocześnie dość miękkie by nie drażnić skóry.


Pudełko zostało zaprojektowane specjalnie z myślą o odbiorcy detalicznym. Wytłoczono na nim logo Maskpolu

Wewnątrz wszystkie zakładki są obszyte ściegiem owerlokowym. Nie znajdziemy elementu, który byłby niezabezpieczony i mógł się spruć. Sam materiał jest lekki i przewiewny, co pasuje do kamuflażu tworząc ubiór na ciepłe pory roku.
Od razu widać też różnice w stosunku do wersji, którą przyszło nam oglądać na targach. Produkt jest dużo bardziej dopracowany, zniknęła np. taśma poliamidowa naszyta na kolanach. Zmianie uległ krój i materiał, a jakość wykonania i wykończenia jest zauważalnie wyższa.

Trzy podstawowe elementy umundurowania – spodnie, bluza oraz combat shirt, który nie doczekał się swojego dobrze brzmiącego odpowiednika w języku polskim

Spodnie

Zaprojektować dobre spodnie nie jest tak łatwo, trzeba się więc im przyjrzeć dokładnie. Krój należy do klasycznych – nie za wąski i nie za szeroki. Jako pierwsze uwagę zwracają okolice pasa – zarówno pozytywnie jak negatywnie. Świetnym pomysłem jest guma wszyta w tylną część pasa. Nie dość że dostosowuje obwód po założeniu spodni, to rozciąga się, gdy użytkownik się schyla. To zdecydowanie podwyższa komfort. Dzięki temu nie uniknięto konieczności wszywania specjalnych regulatorów i ściągaczy po bokach – te, ściśnięte pasem, potrafiły po kilku godzinach powodować spory dyskomfort a nawet obetrzeć.
Minusem jest niski stan z tyłu, na wysokości krzyża . O ile podczas normalnego noszenia i chodzenia ubytek nie jest zauważalny, to w momencie gdy spróbujemy się schylić lub przykucnąć odsłania się kawałek gołej skóry. To zauważalny mankament szczególnie gdy podczas pracy spocone plecy są narażone na chłodniejsze podmuchy.
Szlufki są bardzo szerokie (65 mm), wiec zmieści się w nich praktycznie każdy pas, nie ma też problemów z przewleczeniem grubych klamer i aplikacji. W rozporku zastosowano zamek błyskawiczny, zabezpieczany u góry rzepem. Działa bardzo dobrze i jest wygodny. Na dole nogawki są regulowane rzepem – można je w ten sposób zwęzić i zapiąć ciaśniej na bucie.

Ściągacz wszyty w tylną część pasa to rewelacyjne rozwiązanie

Kieszenie w spodniach

Po bokach umieszczono klasyczne kieszenie cargo – pojemne i wygodne. Na prawym udzie, z przodu, mniejszą, podręczną kieszeń, w sam raz by zmieścić smartfona. Do jazdy samochodem to rozwiązanie idealne. Dodałbym jeszcze bliźniaczkę na lewym udzie – zawsze to więcej miejsca, a i leworęczni użytkownicy nie czuli by się pokrzywdzeni. Sięganie lewą ręką do kieszeni na prawym udzie, chociaż możliwe, jest wysoce niewygodne. Kieszenie wewnętrzne – dwie przednie i dwie tylne – są bardzo głębokie. To duży plus, który minimalizuje prawdopodobieństwo zgubienia czegoś w lesie. Przednie są otwarte, a tylne zamykane klapami na rzepach. Co prawda podczas marszy i prac obozowych zazwyczaj bardziej ufam guzikom kanadyjskim,ale trzeba przyznać, że rzepy nawet przy wypchanych kieszeniach trzymają dobrze i ani razu nic nie wypadło.
Ostatnim ważnym elementem są kieszenie na kolanach, przeznaczone do przenoszenia wkładek ochronnych. Te również zabezpieczono rzepem.

Bluza

Pierwsze co rzuca się w oczy, to niespotykanie szerokie rękawy. Projektowane ewidentnie z myślą o umięśnionym komandosie, a nie suchoklatesie spędzającym całe dnie przy biurku. Nie oznacza to wcale, że nadmiar zwisa luźno – rzepy ściągające wyloty rękawów w nadgarstku sprawdzają się bardzo dobrze i trzymają je w ryzach. W rękawy, na wysokości łokci, wszyto przestrzeń na ochraniacze. Są one zamykane rzepem, podobnie jak w spodniach. Na ramionach wszyto dwie warstwy materiału. Pełnią one rolę wzmocnień. Przy okazji tworzą swoisty bufor, dzięki któremu mikroruchy obciążonego plecaka nie przenoszą się bezpośrednio na skórę. Bluzę zapina z przodu centralny, pionowy zamek błyskawiczny. Chroni go dodatkowa patka zapinana odcinkami rzepa. Zamek zapina się u góry do samego końca tworząc stójkę. Nieznaczne rozpięcie umożliwia rozchylenie na boki tworząc kołnierzyk. Co ważne – zamek wyposażono w zabezpieczanie chroniące przed samoistnym rozpinaniem się zamka.
Najciekawszą cechą konstrukcyjną bluzy jest rozcięcie na plecach. Wypełniono je dodatkowym materiałem, dzięki czemu przy schylaniu się, bluza się rozszerza.

Dodatkowy materiał na plecach od wewnętrznej strony bardzo ładnie się składa i nie przeszkadza użytkownikowi

Z logiem na ramieniu

W bluzie przewidziano dwie duże, symetryczne kieszenie na piersi, z dostępem pod kątem. Sięga się do nich wygodnie i mogą pomieścić naprawdę sporo. Nad prawą umieszczono wąski rzep, na naszywkę z imieniem bądź grupą krwi. Dodatkowe dwie małe kieszenie umieszczono na rękawach. Są nad wyraz pojemne, a dostęp do ich wnętrza całkiem wygodny dzięki zamkowi błyskawicznemu. Ostatnią kieszeń umieszczono wewnątrz bluzy, po lewej stronie. Dostęp do zawartości osłania dodatkowo patką zamka przedniego. To typowa kieszeń na dokumenty i ważne, płaskie przedmioty.

Rozcięcie na bokach pozwala wygodnie włożyć ręce do kieszeni – drobiazg, a cieszy

Elementem funkcjonalnym, który otrzymał niespodziewaną funkcję estetyczną, są rzepy na rękawach. Wycięto je w kształt loga producenta. Przyznam, że miałem pewnie wątpliwości czy puste przestrzenie nie spowodują, że mocowane oznaczenia będą trzymać się gorzej. Praktyka pokazała, że wycięcia są na tyle wąskie, żeby nie stanowiło to problemu. Charakterystyczny kształt zauważalnie ogranicza funkcjonalną powierzchnię, ale miejsca powinno wystarczyć nawet na większe emblematy.

Z drobnych akcesoriów, doszyto dwie pętle z gumy przy lewej kieszeni – na światło chemiczne lub coś do pisania

Ostatnim smaczkiem są metki wewnątrz. Pierwsza jest klasyczna – opisuje model bluzy, zawiera kod QR i wskazówki odnośnie prania. Druga zawiera ściągawkę z kodu Morse’a! Wprawdzie obecnie rzadko się go używa, ale widząc go pierwszy raz od dawna, szczerze się ucieszyłem. Obydwie nie przeszkadzają, ale na wszelki wypadek wszyto je w taki sposób, aby bez problemu dało się je usunąć.

Combat Shirt

Combat shirt to odmiana bluzy, specjalnie zaprojektowanej pod kątem noszenia na niej kamizelki z wkładami balistycznymi. Rękawy są tu przeniesione wprost z wyżej opisanego, modelu podstawowego, wraz ze wszystkimi dodatkami. O różnicy stanowi część okrywająca korpus. Przód i tył wykonano z ciemnozielonej tkaniny o składzie materiałowym 95% poliester i 5% lycry. Co nie mniej istotne, z tej samej materii wykonano trójkątne wstawki pod pachami – miły dodatek poprawiający wentylację.

Co istotne, z poliestru/lycry wykonano również wewnętrzną część stójki – miękki materiał w tym miejscu to bardzo dobry pomysł

Zamek jest krótki, podobny do tych w koszulkach polo. Od wewnętrznej strony zabezpieczony został zakładką z materiału, żeby nie urazić skóry.
Ponieważ jest to element umundurowania przeznaczony typowo pod działania taktyczne, więcej napiszemy o niej przy okazji testów strzeleckich.

Naszywki trzymają się dobrze rzepa wyciętego w logo producenta

Czapka

Czapka to niestety najsłabszy element zestawu. Brakuje jej rzepa nad daszkiem. Nie ma co się oszukiwać – naszywki na czapce to istotny element taktycznej mody. Plastikowy regulator obwodu, umieszczony z tyłu, coraz częściej zastępuje elastyczna wstawka lub rzep. Współcześnie zachował się on tylko w czapkach typu trucker hat, gdzie taka stylistyka to swego rodzaju hołd klasyce. Dobrze by było również zmienić kształt, tak aby za uszami schodziła nieco w dół. Dzięki temu czapka lepiej będzie się trzymać na głowie, co przyda się podczas przedzierania przez krzaki.
Na koniec jest jeszcze guzik umieszczony na szczycie. W czapkach o militarnym rodowodzie to wręcz element niepożądany. Twardy element może urazić głowę podczas uderzenia, ale co najważniejsze – uwiera gdy założymy na głowę ochronniki słuchu. Czapka wykonana jest solidnie i poprawnie, ale jej projekt wymaga gruntownych poprawek.

Pierwszy zestaw MAPY miło zaskoczył i z niecierpliwością czekam na pozostałe odmiany w nadziei, że okażą się równie udane.

 

Dziękujemy przedsiębiorstwu Maskpol za przekazanie munduru do testów.

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

Test: Cztery pory roku z Wiley X Rogue Comm

Jedną z podstawowych kwestii związanych z bezpieczeństwem na strzelnicy jest ochrona wzroku. Odpowiednio certyfikowane okulary lub gogle obok ochronników słuchu powinny być stałym…

Buty motocyklowe Bates SP500

Do miasta – nie w trasę Bates Footwear to producent specjalistycznego obuwia dla wojska, służb mundurowych i cywilnych zakładów produkcyjnych. Niedawno przedsiębiorstwo będące częścią grupy…

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X