W katastrofie zginęła dwuosobowa załoga. W miejscu zdarzenia wybuchł pożar, który w kolejnych godzinach był gaszony przez lokalne i wojskowe służby przeciwpożarowe. Ze względu na jego skalę, doszło do ewakuacji mieszkańców kilkunastu domów znajdujących się  pobliżu. Jak poinformował Pentagon, wkrótce w miejscu katastrofy ma rozpocząć prace zespół śledczy, który ma ustalić przyczynę zdarzenia.

Zdjęcie: Departament Wojny Stanów Zjednoczonych

Utracony AH-64 Apache stacjonował w znajdującej się w pobliżu upadku bazie Ford Hood. Maszyna wykonywała rutynowy lot treningowy. Warto odnotować, że powyższy garnizon jest macierzystą bazą dla kilku batalionów śmigłowców AH-64 Apache armii amerykańskiej. Dodatkowo stacjonują tam kontyngenty międzynarodowe, w tym Sił Powietrznych Królestwa Niderlandów.

Ze względu na dostępność i rozległość terenów poligonowych, w rejonie Ford Hood wykonywane są liczne loty szkolno-treningowe AH-64 Apache, które są podstawowym typem śmigłowców bojowych rosnącej liczby użytkowników na świecie.

W przypadku armii amerykańskiej, to trzeci utracony AH-64 Apache w tym roku – 19 marca doszło do wypadku egzemplarza w pobliżu bazy Fort Rucker w stanie Alabama (brak ofiar śmiertelnych), a 9 czerwca drugi egzemplarz spadł do Cieśniny Ormuz. W tym przypadku załoga została uratowana przez bezzałogową platformę pływającą. Co warto odnotować, w tym drugim przypadku mogło dojść do zestrzelenia śmigłowca przez irański bezzałogowy aparat latający.