Geneza duńskiego rolling blocka
Wprowadzenie karabinów rolling block do uzbrojenia Danii było bezpośrednią konsekwencją klęski w wojnie z Prusami w 1864 roku. Duńska armia, wyposażona w przestarzałą broń odprzodową, nie była w stanie dorównać przeciwnikowi uzbrojonemu w nowoczesne karabiny iglicowe Dreysego.
W odpowiedzi na tę porażkę, w 1867 roku delegacja duńska udała się do Stanów Zjednoczonych, gdzie zapoznała się z ofertą firmy Remington. Nowatorska konstrukcja rolling blocka zrobiła na niej ogromne wrażenie, co zaowocowało zamówieniem na 20 000 karabinów modelu M/1867. Jeszcze w tym samym roku kontrakt rozszerzono o kolejne 10 000 egzemplarzy oraz 1 800 karabinków, a także zakupiono licencję na produkcję krajową w Kopenhadze.
Warianty konstrukcyjne
W kolejnych latach powstało kilka odmian duńskich rolling blocków:
• M/1867 (produkcja Remington) – ok. 40 000 sztuk, kaliber 11,4 mm, boczny zapłon, proch czarny.
• M/1867 (produkcja duńska) – ok. 70 000 sztuk, kaliber 11,4 mm, boczny zapłon, proch czarny.
• M/1867/96 (produkcja duńska) – modernizacja do prochu bezdymnego, kaliber 11,7x51R (fabryczna amunicja 2,3gram prochu bezdymnego, mocniejsza Niemiecka stal).
• M/1867/97 (produkcja Remington) – modernizacja do prochu bezdymnego, kaliber 11,7x51R (fabryczna amunicja max 1,9gram prochu bezdymnego, słabsza Amerykańska stal).
Opis egzemplarza
Zdjęcia: Mateusz Kurowski, MILMAG
Opisywany egzemplarz to model M/1867/96, przystosowany fabrycznie do stosowania prochu bezdymnego. W trakcie swojej ponad 150-letniej historii karabinek został skrócony – utracił część lufy wraz z mocowaniem bagnetu. Obecnie jego długość całkowita wynosi 98 cm (fabrycznie 128 cm), a długość lufy 60 cm (fabrycznie 90,7 cm). Masa broni to około 3,5 kg.
Niestety karabin nie jest zgodny numerycznie. Jest to spowodowane tym, że podczas II Wojny Światowej, III Rzesza rozbrajając Duńczyków – nakazała im wyjąć zamki/kurki z broni i składować osobno. Nie znam przypadku, żeby ktoś posiadał egzemplarz zgodny numerycznie.
Stan zachowania należy uznać za dobry. Przewód lufy jest jasny, z wyraźnym gwintem, a jedynie miejscami (głównie na początku przewodu lufy) widoczne są drobne ślady zużycia w postaci wżerów/rys.
Problematyka amunicji 11,7x51R
Jednym z największych wyzwań związanych z użytkowaniem tego typu broni jest dostępność amunicji. Fabryczna produkcja naboju 11,7x51R zakończyła się najprawdopodobniej już w latach 20. XX wieku, co zmusza współczesnych użytkowników do samodzielnej elaboracji.
Podstawowym krokiem jest wykonanie odlewu komory nabojowej przy użyciu stopu Cerrosafe, co pozwala precyzyjnie określić jej wymiary. W opisywanym przypadku średnica przewodu lufy wynosi .462 cala. Tuż obok na zdjęciu „atrapa” fabrycznego naboju pozbawiona prochu/spłonki.
Adaptacja łusek
Do elaboracji wykorzystałem łuski kalibru .45-70 Government, które wymagają odpowiedniej modyfikacji. Ich długość należy skrócić z 53,34 mm do około 51 mm, a następnie sfazować i ogratować krawędzie.
Dodatkowym problemem jest zbyt duża średnica kryzy, uniemożliwiająca prawidłowe osadzenie naboju w komorze. W warunkach warsztatowych można ją zmniejszyć przy użyciu wiertarki stołowej i pilnika, redukując wymiar do około 14,82 mm.
Dobór materiału miotającego
W przypadku modelu M/1867/96 możliwe jest stosowanie zarówno prochu czarnego, jak i bezdymnego. Wybór odpowiedniego rozwiązania ma jednak istotne znaczenie dla bezpieczeństwa i trwałości broni.
Proch bezdymny, taki jak Lovex D060 (odpowiednik Accurate 5744), stosowany jest w niewielkich naważkach rzędu 22–26 granów. Charakterystyczne dla tego rozwiązania jest częściowe wypełnienie łuski, przy czym producent stanowczo zabrania stosowania jakichkolwiek przekładek pomiędzy prochem a pociskiem.
Z uwagi na wiek egzemplarza zdecydowałem się jednak na stosowanie prochu czarnego – generuje on zdecydowanie mniejsze ciśnienia. Kluczowym elementem procesu elaboracji jest użycie tzw. drop tube, który umożliwia lepsze ułożenie prochu w łusce. W wyniku przeprowadzonych prób optymalną naważką okazało się 60 granów prochu Złoty Stok 1,5FG i dodanie przybitki korkowej.
Pociski i elaboracja końcowa
Do elaboracji wykorzystano pociski odlewane przy użyciu kokili Lee 459-405-HB, rekomendowanej przez użytkowników tego kalibru (przy dodaniu antymonu + cyny pociski wychodzą lekko nadkalibrowe .461-463). Następnym etapem jest zasmarowanie pocisków. Proces osadzania pocisku realizowany jest przy użyciu matrycy RCBS do kalibru .45-70 Government.
Gotowa amunicja nie wymaga crimpu. Po pierwszym strzale łuska dopasowuje się do komory nabojowej, co eliminuje konieczność jej pełnego formatowania przy kolejnych elaboracjach.
Ponowna elaboracja już wystrzelonej przez nas łuski nie wymaga użycia matrycy formatującej. Używamy tylko matrycy do osadzenia pocisku, chociaż często się może zdarzyć, że uda się nam ten pocisk osadzić na przybitce samymi palcami. Na koniec możemy spróbować zrobić crimp (jeżeli szyjka łuski jest zbyt luźna w miejscu osadzenia pocisku), ja do tego celu wykorzystuje matrycę do crimpu od kalibru .45 ACP.
Wrażenia ze strzelania
Testy przeprowadzono na dystansie 50 metrów. Uzyskane skupienie należy uznać za obiecujące, zwłaszcza biorąc pod uwagę wiek konstrukcji i specyfikę kalibru. Istotnym czynnikiem wpływającym na celność okazała się procedura czyszczenia – najlepsze rezultaty uzyskano przy czyszczeniu po każdym ze strzałów.
Fabryczne przyrządy celownicze ustawione są na dystans około 250 metrów, co wymusiło zastosowanie podwyższenia muszki w postaci nakładki wykonanej metodą druku 3D (na zdjęciu powyżej widoczny prototyp w „różu”, obecnie korzystam z wersji w kolorze czarnym i z płaskim wierzchołkiem).
Konserwacja i czyszczenie
Strzelanie z użyciem prochu czarnego wiąże się z koniecznością dokładnej konserwacji broni. Pozostałości spalania mają silne właściwości korozyjne, dlatego wstępne czyszczenie należy przeprowadzić bezpośrednio po zakończeniu strzelania.
Najskuteczniejszą metodą dokładnego czyszczenia jest płukanie lufy wrzątkiem, po uprzednim demontażu zamka i kurka. Konstrukcja odtylcowa znacząco ułatwia dostęp do przewodu lufy i jego czyszczenie – stosujemy tutaj wyciory przeznaczone dla kalibru 45-70 Govt. + filc 12 mm.
Najbardziej czasochłonnym etapem pozostaje czyszczenie łusek, które po użyciu prochu czarnego wymagają intensywnej obróbki w tumblerze. Mimo to, ich trwałość jest bardzo wysoka – przy odpowiedniej eksploatacji mogą służyć praktycznie „wiecznie”.
Co dalej?
Sądziłem, że ten Duński Rolling Block i przygotowywanie do niego amunicji będzie moim Opus Magnum. Ale jak to w życiu „bywa”, gonienie króliczka jest ciekawsze niż jego złapanie.
Obecnie po prawie 3 miesiącach oczekiwania odebrałem karabin Kropatschek 1886/89 w kalibrze 8x56R oraz Niemieckiego Mausera M71 z 1875 roku w kalibrze .43 Mauser (11,5x60R).
Amunicję już sobie przygotowałem, w przyszłym tygodniu (17.08.2026) jadę je przetestować na zaprzyjaźnionej strzelnicy – więc mam nadzieję, że już niedługo będziecie mogli się spodziewać kolejnych ciekawych artykułów ze świata strzelectwa czarnoprochowego/historycznego wraz z elaboracją do nich amunicji.
Bo strzelectwo czarnoprochowe to nie tylko popularne repliki rozdzielnego ładowania, to także kawał historii którą możemy „dotknąć” tu i teraz i zobaczyć na własne oczy jak te 150 lat temu wyglądał rozwój broni palnej.
