Przejdź do serwisu tematycznego

CRKT Jenny Wren – niczym Derringer w bucie

Od stu lat z okładem, archeolodzy głowią się nad znajdowanymi żeleźcami toporów, próbując zgadnąć, czy dany egzemplarz jest bronią czy narzędziem. Mamy dziś dla Was toporek, nad którym nie dyskutowaliśmy zbyt długo.

Wstęp


Główny bohater tego materiału w towarzystwie cięższych kolegów

To archeologiczne zastanawianie się najczęściej wynika z tego, że mało który archeolog ma pojęcie o pracy siekierą a tym bardziej o walce toporem. Poza tym, kłopotliwy może być stan zachowania artefaktów. My mamy toporek nowiutki, wprost w fabryki, więc tego ostatniego dylematu nie ma. A same jego kształty i sposób ostrzenia wskazują wyraźnie, czym on właściwie jest. A jeżeli ktoś przypadkiem nie wie: Derringer to malutki, najczęściej dwulufowy, kieszonkowy pistolecik ostatniej szansy.


Derringer, czyli broń ostatniej szansy, zapasowa. Fot: atf.gov, domena publiczna

Na zapas

Czymś podobnym ideowo do Derringera jest toporek CRKT Jenny Wren 2767. Muszę się przyznać, że nigdy dotąd nie zdarzyło się, żebym tak prędko – z pomocą kumpli z redakcji – odkrył i zbadał funkcjonalność jakiegoś narzędzia. Na pierwszy rzut oka widać, że toporek bushcraftowy to nie jest. Dlaczego? Ponieważ ma płaskie żeleźce nie dostosowane do rozłupywania większych kawałków drewna oraz jest pozbawiony młotka. No i jego rękojeść jest krótka. Nie jest to też „kontraktowa”, łatwa w użyciu broń. Dawno już stwierdzono, że dla wojska nóż (bagnet) jest lepszy, bo lżejszy i łatwiejszy w użyciu przeciwko człowiekowi. Więc po co mi to? Tak samo jak Derringer – na zapas, na wszelki wypadek, jako rezerwa. Jenny Wren jest lekki, kompaktowy, łatwy w transporcie. Jeżeli stracisz podstawową siekierkę czy nóż albo bagnet, może z powodzeniem zastąpić te przybory. Może też posłużyć jako narzędzie podstawowe, jeżeli nie planujemy dłuższej aktywności w lesie.

Wielkości

Toporek CRKT Jenny Wren, waży pół kilograma, dokładnie 510 gramów. Niewiele. Dopięty do pasa czy plecaka nie będzie dociążał. W sztywnym, kydeksowym pokrowcu liczy 28 cm długości, czyli zmieści się wewnątrz większości plecaków. Ów pokrowiec dodaje 10 deko wagi, łącznie mamy około 610 gramów. Żeleziec toporka liczy w całości 14,5 cm a ostrze główne ma krawędź tnącą długości 6,5 cm. Z tyłu żeleźca sterczy 3,5 centymetrowy, trójkrawędziowy kolec, który upodabnia toporek do czekanów bojowych, znanych zarówno z Europy, jak i Ameryki Północnej.


Tak, w zbliżeniu – wygląda głownia Jenny Wren. Zwraca uwagę ilość krawędzi tnących oraz półokrągłe wręby na palce


Rękojeść toporka. Wyraźnie widoczne karbowanie okładzin oraz dodatkowe, na stalowym trzpieniu

Budowa

Kształtu żeleźca tego toporka nie potrafię opisać w prostych słowach, zatem przypatrzcie się zdjęciu. Cofnięta broda poprawia funkcjonalność narzędzia. Z pewnością jest bardzo odporny na uszkodzenia mechaniczne. Można go określić mianem full-tang, gdyż ostrze i rękojeść są wycięte z jednego płaskownika o grubości 6mm. To dużo, niełatwo tę siekierkę pogiąć. Trzon rękojeści tkwi w fakturowanych okładzinach z nylonu wzmocnionego włóknem węglowym, przymocowanych do toporka w trzech punktach. Na stalowej części trzonu dodano również trzy odcinki karbowania, które ułatwiają chwyt. W punktach mocowania okładzin, można też zamocować sznurek czy smycz. Całość narzędzia wykonana jest ze stali SK-5 (inaczej W1), węglowej i sprężynującej, od lat stosowanej do produkcji narzędzi.


Sztywny pokrowiec z paskiem i klamrą ułatwiają transport narzędzia

Pokrowiec

Tu niemalże nie ma o czym pisać. Wykonany z takiego samego tworzywa jak okładziny rękojeści, uzupełniony paskiem z klamrą typu fastex, który trzyma narzędzie. Jest przystosowany głównie do transportowania toporka na taśmach molle. Trudniej by było nosić go na pasie spodni, ale z dwoma odcinkami parcianego troka, jest to możliwe. Pokrowiec można określić mianem zatrzaskowego, zatem siekierkę możemy nosić wiszącą rękojeścią w dół, nie martwiąc się że wypadnie.


Łupanie drewna to jedno z najważniejszych zadań toporka w terenie. Zdjęcie pokazuje również chwyt za sam koniec rękojeści. Zgrubienie na ostatnich czterech centymetrach bardzo się przydaje

Funkcjonalność narzędzia

Tu mam kilka uwag do tej zabawki, które wynikają głównie z porównania z toporkami, jakich zwykłem używać w roli głównych. Od razu zaznaczam, że jeśli ktoś nie przewiduje długotrwałej, ciężkiej roboty, Jenny Wren będzie wystarczający. A w sytuacji realnej walki o przetrwanie, oczywiście lepszy niż żaden. Po pierwsze, toporek ma dość krótką rękojeść. Od podstawy żeleźca do samego końca liczy ona zaledwie 19 cm, podczas gdy trzon małej, lekkiej siekierki roboczej ma zwykle plus/minus 30 cm. Sprawia to, że cokolwiek chcemy zrobić, musimy trzymać go za  samą końcówkę trzonu, albo użyć znacznie więcej siły. Po drugie, z tyłu zamiast młotka ma kolec. To zmniejsza możliwość użycia go jako narzędzia do wbijania, ogranicza ją do uderzania płazem, które mniej koncentruje energię.


Z powodu kolca z tyłu, Jenny Wren podobny jest funkcjonalnością do czekanów bojowych

Po trzecie, płaskie ostrze nie daje możliwości łatwego, szybkiego łupania drewna. Trzeba przekręcić toporek, żeby odedrzeć szczapę. Tyle uwag. Z drugiej strony, rozmieszczenie karbowania na trzpieniu rękojeści oraz półokrągłych podcięć w żeleźcu ułatwia użycie toporka do skrobania, drapania, korowania, krzesania drobnych gałązek. „Krótki” chwyt tuż przy ostrzu jest bardzo pewny i dobrze oparty. Ta sama krótka rękojeść nieźle się sprawdza przy łupaniu „na płasko”.


Trzy fazy łupania drewna „na płasko” – przyłożenie, rozłupanie, rozważenie szczapy. Jest to skuteczna i co najważniejsze, bardzo bezpieczna metoda użytkowania toporka

Otwory w rękojeści dają możliwość zaczepienia linki, więc toporek może stać się kotwiczką, np. do przyciągnięcia łódki czy kajaka do brzegu, przeciągnięcia się przez szuwary, etc. Płaskie ostrze łatwo jest podszlifować, nawet kiedy nie mamy mechanicznych narzędzi. Ilość krawędzi tnących sprawia, że toporek może posłużyć jako klin do drewna. Generalnie, można powiedzieć że jest to niewielkie, precyzyjne jak na swoją klasę narzędzie. Raczej nie bierze się nim szerokich zamachów, więc też trudno samemu sobie zrobić krzywdę.


Jenny Wren z paracordem i przywiązaną liną, może posłużyć jako kotwiczka

Funkcjonalność inna

Zauważyliście może, Czytelnicy i Czytelniczki, że znacznie częściej używam wyrazu „toporek” zamiast „siekierka”? Nie bez powodu. Ten pierwszy służy raczej do opisania broni niż narzędzia… Jenny Wren bardzo dobrze lata. Jak indiańskim tomahawkiem, łatwo jest nim trafić upatrzony cel. A wspomniane wyżej liczne krawędzie tnące, razem z „czekanowym” kolcem, zwiększają szansę bardzo skutecznego trafienia nawet przez niewprawnego miotacza. Jest też dobrze do rzucania wyważony, dzięki czemu wpada w pożądaną rotację i łatwiej trafia głownią niż rękojeścią. Zresztą, nawet przy trafieniu tępą stroną, nie chciałbym dostać w łeb (ani nigdzie indziej) takim półkilowym, dobrze rozpędzonym, wirującym, wąskim kawałkiem stali. Nie tylko przy miotaniu toporek ten może być bardzo niebezpieczny. Zaostrzona krawędź górna poszerza funkcjonalność Jenny Wren jako broni o szybkie pchnięcia, których toporem raczej się nie wykonuje. Tym można to zrobić z bardzo groźną skutecznością, zaskakując przeciwnika. Właściwie każdy kto ma jakieś wyszkolenie w walce wręcz potrafiłby zrobić z niego skuteczny użytek.

Podsumowanie

Toporek CRKT Jenny Wren 2767 uważam za przydatne narzędzie zapasowe na długą, wymagającą włóczęgę lub główne na „zwykłe” obozowanie. Jest bardzo skuteczny w różnych pracach pośrednich lub takich które wymagają trochę precyzji, jakiej zwykle nie mają cięższe, większe siekiery. Jest to też bardzo niebezpieczna broń biała, z której można zrobić zabójczy użytek. Wiecie co? Trzeba kupić 10 tysięcy sztuk i wysłać na Ukrainę. Jestem przekonany, że Kozakom bardzo by się przydały, zarówno do radzenia sobie w terenie, jak i przygotowania kilku nieprzyjemnych niespodzianek dla „poddanych cara Wladimira”. Ten toporek jest po prostu bardzo poręcznym bronio – narzędziem.


Jak widać z trochę grubszym kawałkiem drewna Jenny Wren też sobie poradzi, choć może być potrzebnych kilka uderzeń

 

Dziękuję firmie Kaliber dystrybutorowi CRKT, za użyczenie toporka do testów

Sprawdź podobne tematy, które mogą Cię zainteresować

Gwiazdy w dłoni – Mactronic Sirius w dwóch odsłonach

Od dłuższego czasu rozglądałem się za malutką latareczką, która zmieściłaby się w każdej kieszeni albo „edecowej” nerce, a dała mi światło wystarczające do nocnych wędrówek po lesie. Znalazłem…

Gerber Inside Out – Multitoole

Dzisiejszy Gerber Inside Out będzie wyglądał zgoła inaczej. Tym razem nie będziemy rozkładać noży, ale zajmiemy się opisem i historią najpopularniejszych multitooli, jakie…

Komentarze

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.

Dodaj komentarz

X